Niepokorna cz. 50

Niepokorna cz. 50– Siądźmy – powtórzył Sylwek, machnąwszy głową w kierunku stojących za murkiem palet i zaraz posadził tyłek.
      Daria nieśmiało przysiadła obok; chłopak był zdecydowanie za blisko.
      – No to chwal się, co nawywijałaś. Z budy nie wywalają za byle gówno, więc jestem ciekaw, co z ciebie za ziółko – rzekł Jojo, przenikając szatynkę wzrokiem.
      Nie czuła się swobodnie, nie dała rady na dłuższą metę patrzeć mu w oczy. Sylwek był osobą nieodgadnioną, jego zachowanie potrafiło zmieniać się jak w kalejdoskopie. Dziewczyna nieraz była świadkiem łagodności i dobrego nastroju chłopaka, który kilka chwil później potrafił wstać i dać komuś po zębach. Czuła się dziwnie, aczkolwiek uznała, że gdy pochwali się swoimi wybrykami, zyska u niego szacunek i nie będzie docinał jej bez powodu.
      – Boisz się ze mną gadać? – zapytał nagle Sylwek, widząc, że nastolatka uciekła gdzieś myślami.
      Daria osłupiała i natychmiast zrobiło jej się głupio. Przecież przed chwilą starała się przypodobać chłopakowi, a teraz zachowuje się jak dzikus? Idiotka. – Szybko zrozumiała swój błąd.
      – A nic takiego, broniłam koleżanki i trochę przegięłam – wystękała.
      – Nic mi to nie mówi – kontynuował Sylwek; jego wścibskość zaczynała coraz bardziej denerwować dziewczynę.
      – Zdjęłam koszulkę na lekcji i odstawiłam balet – wyjaśniła Daria, mając nadzieję, że na tym spowiedź się zakończy.  
      – I za to cię wyjebali? Ja bym zrozumiał, gdybyś pokazała cycki... – podsumował bezczelnie Jojo, chichocząc.
      – Mało brakowało – rzuciła twardo Daria, starając się pokazać, że przytyk nie zrobił na niej absolutnie żadnego wrażenia.
      Czuła się coraz bardziej wyobcowana, wkurzając się jednocześnie, że chłopak zaproponował piwo, żeby jej potem podokuczać, pokazać swoją wyższość i że: "co to nie on".
      – Skejcie, wyluzuj, świruję – zaśmiał się Sylwek, widząc zabiedzoną minę nowej znajomej.
      – Właśnie widzę – prychnęła szatynka.
      – Ile masz lat? – Chłopak wreszcie zmienił temat.
      – Osiemnaście.
      – Chodzisz do liceum?  
      – Chodziłam – burknęła ironicznie Daria.  
      – I wyjebali cię przed maturą? Dziwne. To chyba niezły pokaz dałaś.
      – Dobra, skończmy już ten temat, ok? – rzuciła cierpko dziewczyna, której cierpliwość właśnie się wyczerpała. Nie wytrzymała, wiedziała, że jak w końcu odpowiednio nie zareaguje, ta szopka nigdy się nie skończy.  
      – Laska, wyluzuj, chciałem się tylko czegoś o tobie dowiedzieć. Bujasz się po ośce, wyglądasz na luzaka, chcę się przekonać, czy luzakiem jesteś – rzucił Jojo, nieustannie szczerząc zęby.
      – Tak, i ten luz teraz bokiem mi wychodzi – stwierdziła Daria, chcąc skierować rozmowę na bardziej przyjazne tory.
      – Zapalimy? – Sylwek wyjął z kieszeni skręta.
      – Nie, mówiłam ci przecież...
      – Oj tam, jeszcze nie ma dwunastej, wywietrzejesz – namawiał chłopak.
      – Nie, poza tym muszę już iść.
      – Iść? Nie wypiłaś piwa.
      – Właśnie wypiłam – zripostowała kąśliwie  Daria, odrzucając na bok pustą puszkę.
      Sylwek głośno się roześmiał.
      – No, to rozumiem. Jednak umiesz wyluzować... pyskować też – pochwalił rozbawiony.
      – Sylwek, ja naprawdę muszę iść, chcę mieć już za sobą tę masakrę, która czeka mnie w domu – tłumaczyła się nastolatka. – Możemy się ustawić później, a jak mnie zablokują, to najwyżej jutro... jak mnie jakimś cudem odblokują – skłamała z udawaną radością, chcąc już zakończyć to dziwne spotkanie.
      – No dobra, to spierdalaj, skoro musisz. I nie daj się tam zgładzić. Nara – rzekł ku uciesze Darii chłopak, odpalił skręta i poszedł sobie do kolegów.
No ja pierdolę, co za typ – fuknęła do siebie dziewczyna i także podniosła się z miejsca.
Wręcz czuła pod skórą, jak zbliża się jej koniec.


– Tak wcześnie ze szkoły? – zapytała ciotka, gdy tylko Daria weszła do salonu.
      – Koniec roku, norma – zełgała szatynka, wciąż obmyślając plan, jak wyznać prawdę rodzicom. – Gdzie tata i Natalia?
      – Poszli do sklepu, zaraz wrócą.
      Daria natychmiast wyczuła szansę pozbycia się choć kawałka problemu, lecz i to nie było łatwe. Z chrzestną od zawsze dogadywała się bardzo dobrze, lecz w obecnej sytuacji rozmowa z nią nie było przyjemną perspektywą. Wiedząc jednak, że lepszej  okazji może nie być, po chwili zastanowienia wzięła głęboki wdech i wydukała ciężko:
      – Ciociu, pomożesz mi?
      – A co ci chodzi? – Pani Wanda oderwała się od pisania.
      Darię przytkało i nagle prawda za nic w świecie nie chciała wyjść z jej ust.
      – Daria, coś się stało? – dopytywała kobieta, patrząc na dziewczynę zatroskanym wzrokiem.
      – Wy... wywalili mnie że szkoły, pogadasz z matką? – wystękała nastolatka najszybciej, jak się dało.
      Ciotka na chwilę zaniemówiła, jakby nie docierało do niej to, co właśnie usłyszała, lecz zaraz odparła:
      – Daria, co ty mówisz, jak to "wywalili"?
      – Normalnie. Broniłam koleżanki i trochę się zapędziłam – wyznała dziewczyna, nie patrząc na kobietę.
      – Nadal nie rozumiem, wytłumacz. Mama wspominała, że jesteś nie w porządku i rozrabiasz, ale szkoła? Wytłumacz – nakazała surowo pani Wanda.
      Darii momentalnie odechciało się zwierzeń i w pewnym stopniu pożałowała, że się wygadała. Głos kobiety był oschły i zimny. Czuła jednak lekką ulgę, że już ma trochę tego wszystkiego za sobą; z dwojga złego wolała już chmurną gadkę ciotki, niż wrzaski matki.
      – Ciociu, zrozum, ja naprawdę nie chciałam, ale już nie wytrzymałam. Laski z mojej klasy ostro przeginają i w końcu mnie poniosło. Za dużo fikają, a ja sobie na to nie pozwolę... – zaczęła dziewczyna i pokrótce opowiedziała kobiecie przebieg wydarzeń.
      Pani Wanda uważnie słuchała siostrzenicy, z każdą sekundą opowieści operując coraz to dziwniejsza miną.  
      – ...i takie są efekty – zakończyła Daria i wlepiła wzrok w dywan.
      Nastała cisza, ciotka najwyraźniej właśnie przetrawiała to, co przed chwilą usłyszała.
      – Nie, Daria, sama powiesz o tym rodzicom, trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów – stwierdziła w końcu, patrząc na szatynkę nieprzychylnie.
      Daria już nic nie mówiła, wiedziała, że to nie ma sensu. Cieszyła się tylko, że ciotka jej nie poucza i nie smęci nad uchem, tego by już nie zniosła.
      – Wielkie dzięki – burknęła znienacka dziewczyna, zerwała się z miejsca i zaczęła nakładać buty. Bardzo potrzebowała papierosa.
      – Gdzie idziesz?! – usłyszała z salonu.
      – Zapalić! – warknęła bez skrupułów nastolatka i chwyciła deskę oraz pusty plecak, aby po chwili głośno trzasnąć wejściowymi drzwiami.
      No co za suka. – Chamsko podsumowała osobę ciotki i szybko zbiegła po schodach, mając nadzieję, że nie natknie się na rodzinkę.


Delikatnie wychyliła głowę – ekipa nadal okupowała ławeczkę, wjechała więc na dziesiąte piętro i wyszła ostatnią klatką. Szła przed siebie, samej nie wiedząc, gdzie idzie i po co. Spotykała po drodze znajomych z osiedla, lecz w tym momencie stać ją było jedynie na krótkie "siema", nie miała głowy do wdawania się zbędne dyskusje.  
      Odpaliła papierosa i ruszyła na drugi koniec osiedla w poszukiwaniu sklepu, w którym być może uda jej się kupić piwo. Sukces odniosła w małej spożywczej budce, gdzie stała starsza kobieta i nie zadawała zbędnych pytań. Kupiła trzy piwa i kilka minut później siedziała już na desce w skateparku, popijając. Nie miała pojęcia, jak wróci do domu, wykombinowała więc, że przeczeka do wieczora, że być może do tego czasu ciotka się zlituje i wspomni coś matce.
      Wypiła jeden trunek i wskoczyła na deskę, nic innego nie przyszło jej do głowy. Odwiedziła wszystkie rampy, nieustannie krążąc myślami wokół swojej przyszłości. Była coraz bardziej na siebie wściekła, nie mogła przeboleć, że w tak durny, pochopny sposób narobiła sobie kłopotów. Pogrążona w dołowaniu się nie zauważyła nawet, kiedy wypiła wszystkie piwa i że niedługo zacznie zapadać zmrok. Telefon w tym czasie dzwonił kilka razy, lecz go również zignorowała. A pierdolę to – syknęła w myślach, wskoczyła na deskę i ruszyła w kierunku centrum. Postanowiła wrócić jak najpóźniej się da, a że zaczęła się nudzić, postanowiła pojeździć po mieście. Dochodziła osiemnasta, nadeszła więc odpowiednia pora do przejażdżki. Godziny szczytu dawno minęły i ulice opustoszały.
     Gdy dotarła do centrum, było już ciemno, skierowała się więc na deptak, oświetlony dziesiątkami lamp. Tu mogła swobodnie pobawić się deskorolką.


Jechała wolno, przyglądając się bez zbytniego zainteresowania siedzącym gdzieniegdzie na ławeczkach ludziom, gdy nagle jej uwagę przyciągnęło coś jakby znajomego. Zatrzymała się, cofnęła kawałek i nagle stanęła jak wryta.
      – Klara?!

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1575 słów i 9124 znaków, zaktualizowała 3 sty o 17:02.

3 komentarze

 
  • AnonimS

    Jak na telefonie to podziwiam. Młoda się pakuje w coraz większe szambo. Mimo wszystko budzi trochę sympatii.

  • agnes1709

    @AnonimS A no, pakuje się, choć opcja przeczekania czasem się sprawdza.:D A nawet, jak oberwie, to czy się uspokoi? Śmiem wątpić, znam z autopsji :D

  • Zap

    Sytuacja coraz bardziej zagmatwana. Aż mi czasem szkoda tej dziewczyny. Niby chce dobrze, a zawsze źle wychodzi  :D
    Trzymam kciuki za autorkę, żeby nie traciła weny i dodawała kolejne części codziennie.  :D
    Naprawiłaś łapka, czy dalej na smartfonie się męczysz?

  • agnes1709

    @Zap Tak, chce dobrze, tylko przez swoje "muszę się popisać" popada w coraz większe gówno. Można przecież pomoc w inny sposób, ale po co? "Gwiazda" przecież musi pokazać:lol2: Na telefonie, ale już przywykłam i nie jest tak źle :p

  • agnes1709

    @Zap p.s. Jesteście mi winni śniadanie, bo tak przysiadłam do pisania, że jeszcze nic w gębie nie miałam :lol2:

  • Iga21

    @agnes1709 bo Gwiazda zawsze musi błyszczeć :)

  • Iga21

    Aj lubisz przeciągać :D  
    No ale co, tam z Klarą? :)

  • agnes1709

    @Iga21 Nie przeciągam, tak piszę i to się raczej nie zmieni. Oczywiście mogę opisać tydzień w trzech stronach, i co?  
    (FOCH) :armscrossed: Hehe jaja se robię, łobuzico. Klara niedługo. P.s. Ale czekaj, przecież jest, w ostatnim zdaniu :woot2: :lol2:

  • Iga21

    @agnes1709 przecież wiem, ze przeciąganie, to twój styl :)
    Czyli pojutrze mogę liczyć na to w jakiej sytuacji Daria znalazła koleżanke :)

  • agnes1709

    @Iga21 To nie przeciąganie, to ukazywanie faktów od A do Z (FOCH 2) :lol2: Pojutrze? Nie, może szybciej, choć raczej łatwo się domyślić, co jest grane :p

  • Iga21

    @agnes1709 domysły, to jedno, a fakty to zupełnie co innego :)  
    O szybciej i zajefajnie :D