Niepokorna cz. 39

Niepokorna cz. 39– Pięknie Daria, bardzo ładnie – „pochwalił” nauczyciel, pojawiając się nad dziewczyną.
– Przepraszam – burknęła nastolatka, podnosząc tyłek.
Przeleciała wzrokiem po korytarzu – Wiktoria z Niną znów gdzieś zniknęły, Klara również. Kurwa mać – pomyślała, poczekała, aż fizyk zniknie w sali i od razu skierowała się w kierunku schodów.
– Frozi! – krzyknęła Ulka.
– Powiedz, że poszłam do kibla! – odkrzyknęła Daria i jak strzała pomknęła przez korytarz. Zatrzymała się jednak przy toaletach; zainteresowały ją otwarte na oścież drzwi, które uczniowie mieli w zwyczaju zamykać. Cicho przekroczyła próg.  
„I co, kurwa?" – od razu usłyszała Wiktorię. „ Nie masz? No tak, jak takie barachło może cokolwiek mieć? Suko, sprzedałaś mnie? Przyłazisz tu brudna, zajechana jak menel, i jeszcze walisz z dupy? Ja ci, kur…"
– Co jest? – wściekła Daria wtargnęła do pomieszczenia, lecz zaraz stanęła jak wryta.
– Nooo, to mamy dwie owieczki na jeden rzut – zaśmiała się Dominika, zamykając drzwi za osiemnastolatką. Daria poczuła się bardzo niepewnie. Widząc rywalkę w towarzystwie dwóch koleżanek, ogarnął ją lęk. Wiedziała, co się zaraz stanie i że nie będzie miała najmniejszych szans.
– I co, kurwo? – Dominika nie czekała, od razu pchnęła dziewczynę na ścianę.  
– Spierdalaj. Co, we cztery będziemy się tłuc? Czy w pięć? – odpysknęła Daria, choć czuła coraz większy strach.
– Nie, we dwie – warknęła Dominika, częstując koleżankę potężnym ciosem z kolana w brzuch.  
Daria uwolniła z siebie ciężki wydech i natychmiast skuliła się pod ścianą, miała wrażenie, że dziewczyna kopnęła ją z całej siły.
– Gdzie twój chłopaczek? – zapytała napastniczka, kolejne dwa razy uderzając szatynkę.
– Zostaw ją – wtrąciła bojaźliwie Klara, gdy Daria już osunęła się na kolana.
– Chcesz do niej dołączyć? – fuknęła Dominika.
Blondynka zamilkła.
– Widzisz, bohaterko? Twoja przyjaciółka nie zamierza się wtrącać i cię bronić. I po co ci to było? – zaśmiała się, szarpiąc Darię za włosy.
– Spierdalaj – powtórzyła niewyraźnie nastolatka.
– Ty pojebana ruro – zaśmiała się Dominika i zaczęła kopać dziewczynę. Nie dotrzymała słowa, koleżanki od razu do niej dołączyły.  
Daria nie była w stanie ruszyć się z miejsca, zasłoniła tylko głowę.



– I na przyszłość uważaj, plebsie kozacki – rzuciła napastniczka, szturchając jeszcze ofiarę nogą i po chwili zapadła cisza.
Daria leżała skulona pod kabiną toalety, trzymając się za brzuch. Nie wiedziała, czy Klara jest w pomieszczeniu, czy też nie, aczkolwiek czuła wstyd, potworne zażenowanie z powodu tego, co się stało.
– Kurwa – jęknęła przejmująco, usiłując wstać.
– Pójdę po nauczyciela – mruknęła wahająco blondynka, kucając obok koleżanki.
– Nigdzie nie idź! – krzyknęła Daria, nieporadnie podnosząc się z podłogi. – Kurwa jego mać – bluzgała, trzymając się za bok. – Zostaw! – warknęła, gdy koleżanka chciała pomóc jej wstać i gdy już się podniosła, chwyciła plecak i zatrzasnęła się w kabinie. No ja pierdolę – syczała w myślach, wściekła, że Klara widziała jej porażkę i że w ogóle poniosła tak druzgocącą klęskę.
– „One specjalnie mnie tu przyprowadziły… jakby wiedziały, że przyjdziesz” – wyjąkała nagle niepewnie Klara. – „Prze… przepraszam”.
Barwa jej głosu dobitnie sugerowała, że jest jej głupio i zupełnie nie wie, jak się teraz zachować.
– Idź na lekcję. I nie widziałaś mnie – wybąkała Daria, chcąc jak najszybciej pozbyć się dziewczyny.
Czuła coraz większe upokorzenie i złość. Domyślała się, że nawet, gdyby umówiła się z Dominiką sam na sam, przegrałaby, ale wtedy przynajmniej przegrałaby z honorem. A tak? Teraz musi świecić oczami. Fakt, Klara na pewno nikomu o tym nie powie, ale jest jeszcze Wiki, która zaraz pochwali się Ninie.
No właśnie, a gdzie była w tym czasie Nina? Przecież Dominika to jej goryl.  
– Jesteś? – zagadała, chcąc się upewnić, czy koleżanka się ulotniła.
Nikt jej nie odpowiedział, wyszła więc z kabiny i przemyła twarz. Brzuch nie bolał zbyt mocno, bolał natomiast prawy bok, najwidoczniej Dominika swoim ciężkim butem trafiła dziewczynę prosto w żebro. Kurwa, jak złamane, to się wkurwię – pomyślała ze złością. Miała już kiedyś jedno pęknięte, dlatego wie, że nie będzie jej miło.  
Sprawdziła godzinę – została nieco ponad połowa lekcji. Chuj, idę zajarać – zadecydowała szczęśliwa, że Klary już nie ma. Mina jej jednak zrzedła, bo gdy tylko opuściła toaletę, dostrzegła koleżankę siedzącą na ławeczce.
– Zaraz modniś cię wyniucha i będziesz miała kwas – syknęła, chcąc odwrócić uwagę od wstydliwego tematu.
Klara nie odpowiedziała, siedziała jak kołek, wyglądając na spłoszoną.
– Idziesz? – zapytała Daria, mijając dziewczynę.
– Gdzie?
– Zajarać.
Klara ruszyła za szatynką, lecz widać było, że robi to bardzo niechętnie. Daria domyślała się, o co chodzi, i że idzie z nią tylko i wyłącznie dlatego, że czuje się winna zaistniałej sytuacji.
– Jak chcesz, idź na lekcję – zaproponowała w końcu, widząc, że koleżanka idzie jak na ścięcie.
– Nie, pójdę z tobą – odparła cicho blondynka.



– Widziałam ten samochód – rzekła znienacka dość oschle Daria, gdy już schowały się w „palarni”.
Mina, jaka wypłynęła w tej chwili na twarz Klary, była bardzo interesująca.
– Na pewno nie chcesz pogadać? I zanim coś powiesz – Daria strzeliła w koleżankę palcem – wiem, jestem upierdliwa, ale może mogę ci jakoś pomóc? Cicho! – podniosła głos, gdy Klara już otwierała usta. – Piękna, ja głupia nie jestem i wiem, że ciężko mówić o różnych rzeczach, i że się nie chce z powodu wstydu, ale proponuję to przemyśleć. Mam kilku dobrych znajomych, więc jak trzeba kogoś przekopać… to znaczy z nim porozmawiać – Daria zachichotała – wal, a ja załatwię resztę.
Klara milczała, uciekając wzrokiem. Daria gapiła się na nią i czekała, wiedząc jednocześnie, że raczej się nie doczeka.  
– Jak było po moim wyjściu, co Barańska gadała? – zapytała w końcu, wzdychając z rezygnacją.
– Nic, ale była ostro wkurzona. Ładną akcję zrobiłaś – mruknęła półgębkiem Klara, uśmiechając się nieudolnie. – Mogę ci pomóc z tą matmą.
– Jasne – Daria zarżała ironicznie. – Ty mi pomożesz? Mi sam święty nie pomoże, zapewniam cię. Ja mam do tego Nieprzyswajalkę Chroniczną Wrodzoną, więc na nic twe wysiłki, o pani – drwiła szatynka.
Klara szczerze się roześmiała.
– Ale spróbować można. Nie takich tumanów widziałam… uczyłam – kontynuowała blondynka, ciesząc się.
– To nic nie da, mówię ci. Przecież brałam nawet korki, i co? I gówno, jebane, kurwa, pstro! – burczała Daria.
– Ale są korepetycje i korepetycje. To, że ktoś daje korki, nie znaczy, że umie to robić. Ściąga tylko kasę i tyle. Prawdziwy korepetytor powinien wykazywać się cierpliwością i tym, że wbije temat nawet największemu idiocie – stwierdziła Klara, puszczając kolorki i skromnie wyginając usta.
Daria zarżała głośno, przytyk wesoło trafił do celu. Żebro nieprzyjemnie dało o sobie znać, lecz nawet nie pisnęła, zmarszczyła tylko brwi.
– To musisz mieć chyba niebiańską cierpliwość, albo taką, co to razie porażki można dokupić, doładować w pierwszym lepszym sklepie. Tylko że nie będzie cię na to stać. Zbankrutujesz. I uważaj, żebyś tego nie pożałowała. Sprawdzimy, ile jesteś w stanie wytrzymać, zanim przypierdolisz mnie czymś ciężkim – szydziła Daria. – No ale spoko, zobaczymy. I kiedy, jak coś?
– Nie wiem, obojętnie. Ale… – Klarze nagle zrzedła mina.
– No…
– Ale u mnie to nie za bardzo – wydusiła.
– Jasne, przyjedziesz do mnie. To co? Jesteśmy… umówione? – Daria chcąc pokrzepić koleżankę, delikatnie ją przytuliła.
To jednak nie pomogło, dziewczyna nadal wyglądała jak z krzyża zdjęta. A może właśnie pożałowała swojej propozycji?



– Szły – zadecydowała szatynka, gdy rozbrzmiał dzwonek. – Spoko, anglik, będzie laba.
Klara nabrała wody w usta, jakby ciągle przetrawiała to, w co sama się wpakowała.  
– Możemy sobie odpuścić te korki – rzekła Daria, widząc, co się dzieje.
– Nie, to nie o to chodzi – mruknęła Klara.
– A o co?
– O nic.
Nastolatka dała spokój. Gdy doszły do klasy, Nina już uśmiechała się bezczelnie, z niewiarygodną pewnością siebie gapiąc się na Darię. Tą nosiło całą, starała się jednak trzymać nerwy na wodzy. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Dominika jest na tyle chytra, że zawsze chodzi z obstawą, nie chciała więc powtórki z rozrywki. Ja cię jeszcze załatwię – wygrażała napastniczce, przecinając nie Ninę, a Wiktorię kwaśnym spojrzeniem. Jeszcze zobaczymy.
Zerknęła na Maksa – nie zwracał na nią uwagi.
– Patrz, obraził się, ma FOCH – zachichotała, szturchając Klarę, która znowu była w innym świecie.
Ta niemrawo się uśmiechnęła. Atmosfera była dość sucha, po chwili jednak chłopak pojawił się przed dziewczynami.
– Trzymaj – wyciągnął dłoń w kierunku blondynki. Nastolatka znieruchomiała. – No weź, mi jest niepotrzebny. Znalazłem też inną baterię. Też lipa, bo trzyma tylko dwa dni, jak się nią nie bawisz, ale trzyma.
– Ale… ale ja dziś kupię telefon – wystękała zawstydzona Klara.
– Dobra, kupisz, nie kupisz, na razie weź ten. Tu się nie ma czego wstydzić, u mnie i tak leży na bezrobociu i prędzej czy później trafi jak nie na śmietnik, to na części za dziesięć złotych. Więc nie warto, lepiej, jak dam go tobie – naciskał Maks.
Klara uciekła wzrokiem. Chłopak dyskretnie szturchnął Darię.
– No piękna, nie zamulaj, jemu taki telefon to jak pierdnąć – zaśmiała się szatynka.
– To co z tego? Nie chcę – broniła się Klara.  
– No dobra, to zrobimy tak – rzekł pewnie Maks. – Dasz mi dychę, jak będziesz kiedyś tam miała, i telefon zawijasz – wyszczerzył zęby, wielce z siebie zadowolony.
– Al…
– Żadnego ale – rzucił chłopak, wsadził komórkę w kieszeń dziewczyny i szybko uciekł.
– Poczekaj – Daria zatrzymała koleżankę, która już chciała iść za nastolatkiem. – Odpuść, dobra? Pouczymy się tej pojebanej matmy, ja ci zapłacę i dasz mu dychę, jeśli w ten sposób poczujesz się lepiej. Ok? I wilk będzie syty, i owca w jednym kawałku. On mówił szczerze, ten telefon nie jest więcej wart – przekonywała. – Babo, ustąp, będzie mu miło. I wyluzuj.
– Daria, do dyrektora – oświadczyła nagle nauczycielka angielskiego, otwierając drzwi klasy.
No pięknie – warknęła bezgłośnie szatynka, czując, że tym razem jej się nie upiecze, że tym razem wyleci.
Poczuła zimny dreszcz.

519 czyt.
100%53
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1937 słów i 11207 znaków, zaktualizowała 20 sty o 8:56.

3 komentarze

 
  • Iga21

    Iga21 · 15 gru 2019

    No kontynuuj ciekawa jestem czy wyleci czy nie

  • Iga21

    Iga21 · 13 gru 2019

    Dobre tylko nie wrzucaj mi Dari do paki (Twoja rozmowa z AnonimS)

  • AnonimS

    AnonimS · 8 gru 2019

    Daria przez swój charakter pakuje się    w kolejne kloppty. Z jednej strony jest typową giganciarą i.kandydatką do poprawczka , z drugiej trudno jej nie lubić chociazby dlatego ze broni  Klary.