Niepokorna cz. 57

Niepokorna cz. 57– Tylko mi nie uciekaj, ja szybko biegam – rzuciła szorstko Daria i wzięła deskę pod pachę. – I informuję, że tym razem odprowadzę cię pod same drzwi, rozumiesz?
      Klara nie była zadowolona, nie chciała, aby koleżanka poznała jej adres. Wystarczyło, że przed Krystianem narobiła już sobie obciachu.
       – No kurwa, nie wierzę – burknęła znienacka szatynka. – Klara, do cholery, co tu jest grane? Naprawdę to zrobiłaś? Dlaczego?
      No ładnie, teraz będzie jęczeć: „a czemu, a co się dzieje?”, bla, bla, bla… – pomyślała wkurzona Klara. Bała się dalszych pytań, a zarazem zaczęło ją to przesłuchanie irytować.
Ku uciesze dziewczyny Daria zamilkła i niebawem dotarły do budki spożywczej. Daria się zatrzymała i ponownie złapała koleżankę za fraki.
      – I co? Mieszka jest całkiem w inną stronę – fuknęła, gapiąc się na Klarę. – Nie mieszkasz tam, prawda?
       Nastolatka potwierdziła ruchem głowy, nie miała już siły kłamać. Niech się dzieje, co chce. – Przeszło jej przez myśl. Ale adresu i tak jej nie podam.
      – Poczekaj tu. Poczekaj! – nakazała bezkompromisowo Daria, strzelając palcem w Klarę i zniknęła w sklepie.
      Dziewczyna natychmiast wyczuła szansę na ucieczkę, lecz zaraz zrezygnowała. Zdawała sobie sprawę, że uciekając nie tylko przeciągnie temat w czasie, to na dodatek w przyszłości Daria da jej za tę ucieczkę nieźle popalić. Kurwa, co robić, będą pytania… dużo pytań. Że też musiała jechać tamtędy akurat dziś, czy ja mam naprawdę aż takiego pecha? Jestem skończoną idiotką, czułam, żeby dzisiaj iść gdzieś indzie…
      – Idziemy. – Daria przerwała zadumę nastolatki, obejmując ją za ramię.  


      Dotarły do skateparku i Daria chciała wręczyć Klarze piwo.
      – Nie chcę – bąknęła dziewczyna.
      – Pij, pomaga na smutki.
      Klara przez stres szczerze miała ochotę się napić, lecz przez tę niefortunną wpadkę czuła się tak podle, że najzwyczajniej w świecie wstydziła się wziąć od koleżanki puszkę. Daria widząc, że kumpela przysnęła, sama otworzyła trunek i wręczyła dziewczynie. Tym razem blondynka sięgnęła po piwo, przy okazji nastawiając się psychicznie na falę pytań.  Daria jednak milczała, przyglądała się tylko zagubionej koleżance. Klarę wzrok dziewczyny wręcz wypalał od środka, chciała, aby to spotkanie jak najszybciej dobiegło końca.
      – Która godzina? – wydusiła w końcu, nie mając innego pomysłu.
      Niezręczna cisza zaczęła być bardzo męcząca, Klara cały czas kombinowała, jak uciec do domu.    
      – Dochodzi siódma. Klara... – zaczęła Daria i się zacięła.  
      Blondynka pomyślała przez chwilę, że może jej się upiecze, pomyliła się jednak, bo Daria po chwili wznowiła wątek:
     – Piękna, co się dzieje? – zapytała płytko.
      I jak ja się z tego wyplączę? Jak to wytłumaczę? Żebrałam, jak menel, na to nie ma wytłumaczenia.  – Spanikowała dziewczyna.
      – Klara, pogadaj ze mną, i tak już jest po wszystkim. Wpadłaś i nic na to nie poradzisz, co tu jeszcze kryć? – nalegała Daria, przytulając koleżankę.
      Klara z nerwów zachłannie upiła z puszki. Nadal nie zamierzała nic mówić i czuła się coraz bardziej zakłopotana.  
      – Trzymaj. – Przed nosem dziewczyny pojawiła się biała reklamówka. – I bez gadki, że "nie chcę" i takie tam, masz to wziąć – rzekła Daria, gapiąc się z oczekiwaniem na koleżankę.
      Wezmę, przecież nie odpuści. No i może puści mnie już do domu? – Pomyślała Klara i paląc się ze wstydu, postawiła zakupy obok siebie.
      – Dzięki – mruknęła.
      Znów zapadła cisza, w końcu po dłuższym oczekiwaniu Daria ukucnęła przed koleżanką i złapała jej dłonie. Blondynka już wiedziała, że dopiero teraz zacznie się najlepsze.
      – Klara, co jest grane? – zaczęła niepewnie szatynka. – Macie kłopoty w domu? Czemu nie powiedziałaś, że jesteś głodna, że potrzebujesz pomocy?  
      – Nie potrzebuję – bąknęła Klara, lecz Daria z groźnym: cicho, przytknęła palec do ust koleżanki. – Daj mi dokończyć. Ja wiem, że to trudne, że niełatwo jest przyznać się do problemów, ale to, co zrobiłaś... Dziewczyno, a pomyślałaś, że mógłby zobaczyć cię tam ktoś znajomy? Ktoś ze szkoły? A jeszcze gdybyś wpieprzyła się na La Róż, albo, co gorsza, Wiki? Wiesz, co by było? Nie miałabyś już życia, a ja, jak wiesz, już się nie uczę. No kurwa, Klara, nie ogarniam. Powiesz coś? – Szatynka mocniej ścisnęła dłoń koleżanki.
Ma rację, o tym nie pomyślałam. – Dziewczyna poszła po rozum do głowy, oczyma wyobraźni widząc właśnie, co dzieje się w szkole, gdy Wiki rozgłasza wszem i wobec, że widziała ją, jak żebrała w środku miasta. Do tego dochodzą filmy i zdjęcia. Kurwa, idiotko, musisz zmienić miejsce, jechać na jakieś zadupie…
      – Piękna, porozmawiaj ze mną – kontynuowała Daria. –  Kurwa, dlaczego jesteś taka uparta? Mogę ci pomóc. W mojej lodówce nie ma szyfru, kłódki też nie, zaraz coś bym podciągnęła i ci podrzuciła. Jasne, wiem, że pewnie stawałabyś dęba, bo sama bym stawała, ale chyba lepsze to, niż siedzieć na przypał w środku miasta, prawda? A psy? Dostałaś już mandat?  
      Mało brakowało – odparła bezgłośnie Klara, kręcąc przecząco głową.
      – Czy starzy wiedzą, co pani odpierdala?  
      – Nie – mruknęła blondynka.
      – To masz fart, bo nie zdziwiłabym się, gdyby cię pały odwiozły do domu i narobiły smrodu przed rodzicami. Oni się nie pierdolą, zawsze narobią ludziom syfu – stwierdziła gorzko Daria. – A te dwie? Wiki często buja się po centrum, o tym też nie pomyślałaś? I co by było? Zaraz zrobiłaby ci foty albo nagrała film i jutro wiedziałaby cała szkoła. Nie wierzę, kobieto, że jesteś aż tak bezmyślna. Ale chuj, było, minęło, udało się, ale...? Okej, nie będę już ci prawić, wyciągać prawdy też nie będę, powiesz mi, kiedy uznasz to za stosowne. Ale obiecaj, że już nigdy tego nie zrobisz, rozumiesz? Obiecaj! – poprosiła nastolatka, głaszcząc palcem dłoń koleżanki.
      Klara czuła się tak dziwnie, że nie potrafiła odpowiedzieć na najprostsze pytanie.  
      – Klara!
      – Nie zrobię. – Mruknęła cicho dziewczyna, mając nadzieję, że to zakończy sprawę.
      – A może ktoś ci kazał to zrobić, co? Może ktoś cię do tego zmusza? – zapytała cierpko Daria. – Mów prawdę!
      – Nie, to nie tak... – wycedziła Klara.
      – Więc jak?
      – Mat... matka czasem pije i... – wyjaśniła dziewczyna; po krótkim namyśle doszła do wniosku, że powiedzenie prawdy będzie najlepszym wytłumaczeniem dla dzisiejszej wpadki.
      – A stary?
      – Ojciec z nami nie mieszka.
      – To czemu nie pójdziesz do opieki? Dadzą ci zasiłek. Skoro matka ma problemy, musisz radzić sobie sama. Próbowała iść na terapię? – ciągnęła Daria.
      I teraz będzie robić za psychologa. – Pomyślała wkurzona Klara.
       – Ona nie... To nie tak, nic nie rozumiesz – syknęła dziewczyna. – I nie chcę już o tym rozmawiać, chcę iść do domu – dodała i chciała wstać, lecz Daria ją zatrzymała.
      – Nie tak szybko, moja droga. Możesz się wkurwiać, obrażać, ale tym razem nie uciekniesz. Piękna, przyłapałam cię na środku ulicy na żebraniu, czy ty to rozumiesz? I myślisz, że po takiej akcji pójdziesz sobie do domu i obie będziemy udawać, że nic się nie stało? Nie, kochana. Porozmawiamy, powiesz mi, ile uznasz za słuszne i pomyślimy, co z tym zrobić. Jutro podbiję do znajomka, on mi powie, co i jak się pisze w podaniu o zasiłek, napiszesz i zaniesiemy. Ja nie mam pojęcia, jak to wszystko działa, więc go wypytam i będziemy coś robić. Dobrze? – poprosiła Daria, mocniej ściskając dłoń koleżanki.
      Klara przytaknęła w milczeniu, nie miała siły dłużej się buntować.
      – Muszę już iść. – Ponownie się podniosła.
      – Mogę cię odprowadzić? – zapytała szatynka.
      – Po co?  – Klara się spłoszyła. Miała wrażenie, że Daria na chama usiłuje zdobyć jej adres, co zaczynało ją coraz bardziej irytować.  
      – Mogę? Piękna, czego ty się boisz? To wszystko zostanie między nami, a do twojego domu wpychać się nie zamierzam. Kobieto, zaufaj mi, przecież, jak widzę, jesteś z tym sama – nalegała Daria.
      – Dobrze, chodźmy.  
      Chyba nie pójdzie ze mną pod same drzwi? – Warczała w myślach blondynka, bojąc się, że gdy Daria się uprze, nie będzie umiała jej się przeciwstawić.


      – Masz do mnie piętnaście minut piechotą – rozradowała się Daria, gdy już zatrzymały się pod blokiem. – Długo tu mieszkasz?
     – Pół roku – odparła byle jak Klara, wciąż widząc obraz, jak Daria wchodzi do jej mieszkania i widzi to, co widzi. A ona pali się ze wstydu.
     – Pół roku i ja cię nie spotkałam? Tak nie może być – dowcipkowała Daria, co miało zupełnie odwrotny efekt.    
      – Idź już, dobrze? – poprosiła cicho Klara, mocno zagryzając zęby. Wiedziała, że zabrzmiało to nieładnie, lecz nie miała innego pomysłu na zachowanie swojej prywatności.  
      – Jasne, spadam. Zadzwonię jutro, dobrze? Pogadamy, poleziemy do Zbycha, okej?  
      Klara przytaknęła bez słowa, wiedząc już, że nie odbierze telefonu.
      – A co jutro ze szkołą?  
      Blondynkę przeszedł dreszcz, zupełnie zapomniała o tym, że została sama.
     – Trzymaj się chłopaków. Maks wie, co jest pięć z tymi dwiema, więc będzie miał na ciebie oko. Tak? – ciągnęła Daria.
      – Dobrze. Muszę już iść – rzekła Klara, nie rozumiejąc, dlaczego koleżanka przeciąga i nie chce dać jej spokoju.
      – Dobra, spadaj. – Daria się uśmiechnęła.
      – Ale... ale idź już, dobrze? – powtórzyła niepewnie blondynka.
      – Jasne. Na razie. – Daria mocno uścisnęła dziewczynę.
      – I... i dzięki za to. – Klara uniosła reklamówkę, czując powiększającą się w gardle gulę wstydu.
      – Zawsze do usług. Zaraz puszczę ci swój numer i jak coś, to dzwoń – odparła ciepło Daria, wskoczyła na deskę i mocno się odepchnęła. – DZWOŃ!  
      Po chwili piknął sygnał i Klara spojrzała na komórkę. I po co mi to? – pomyślała, aczkolwiek zapisała numer i szczęśliwa, że jest już sama, rozejrzała się jeszcze, czy Daria na pewno odjechała i ruszyła do klatki.


      – Co masz? – zapytała matka, gdy tylko zobaczyła dziewczynę. Znów była podpita.
      Klara niechlujnie rzuciła reklamówkę i wtargnęła do pokoju. Była wściekła, do tego emocje podkręcała niewiedza i zarazem zdziwienie, jakim cudem kobieta kolejny raz zdobyła pieniądze na alkohol.
      – Znowu? Skąd miałaś na picie?! – krzyknęła, nie umiała już opanować złości.
      – Córuś, przecież za nasze nie piłam – odparła lekceważąco pani Krystyna, jakby to miało usprawiedliwić jej wybryki.
      – Co takiego?! Jak wychodziłam, to spałaś. Kto znowu był?!  
      – A taka koleżanka – jąknęła kobieta, nie przejmując się wcale obecną sytuacją. – Klaruś, przecież nic się nie stało.
      – Kurwa, nic?! Proszę – Nabuzowana nastolatka chwyciła kopertę i rzuciła nią w matkę. – To jest zapłacony rachunek?! Tak?! Dlaczego nie zapłaciłaś?!
      Matka niezgrabnie wyjęła karteczkę.
      – Aaaa… Nie wiem, chyba zapomniałam.
      – Jasne, ale napić się to nie zapomnisz. Wiesz co? Mam tego dość, rób sobie, co chcesz! Możesz się nawet zachlać, pierdolona suko, może w końcu będzie spokój! – Zagrzmiała płaczliwie dziewczyna i zatrzasnęła się w swoim pokoju.
      Była już strzępkiem nerwów, a najbardziej bolał ją fakt, że przez matkę musi robić z siebie pośmiewisko i pchać się w kłopoty, a ona dalej robi to samo. Teraz zaczęła poważnie rozważać propozycję Darii dotyczącą zasiłku, miała dość takiego życia. No i bała się już żebrać, dzisiejszy dzień wystarczająco dał się jej we znaki. Jeszcze nigdy nie czuła się tak upokorzona.
      Wyjęła zeszyt, ale zaraz schowała, nie chciała dołować się jeszcze bardziej.
      – Klara. – W drzwiach pojawiła się pani Krystyna. – Co się dzieje, co z tobą? – zapytała niedorzecznie.
      – Wyjdź i zamknij za sobą drzwi!
      – Te zakupy to nasze? – kontynuowała kobieta, jakby celowo chciała jeszcze bardziej wyprowadzić córkę z równowagi.
      – No coś ty, sąsiada. Wzięłam na przechowanie, żeby żona nie zobaczyła – burknęła Klara.
      – Schowam do lodówki.
      – Jasne, schowaj, nie może się zepsuć. Szkoda by było, gdyby twoi przyjaciele dostali sraczki od nadpsutego jedzenia. No i zagryzać takim nie wypada, gości trzeba przyjmować, jak się należy. A teraz wyjdź – rzuciła rozdrażniona nastolatka i odwróciła się do matki plecami.
      Gdy drzwi cicho się zamknęły, przyszedł czas na wyrzucenie z siebie żalu. Sen nadszedł dopiero późno w nocy.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2252 słów i 12893 znaków, zaktualizowała 16 lis o 16:40.

1 komentarz

 
  • Iga21

    Ale teraz już bedziesz częściej coś wrzucać?

  • agnes1709

    @Iga21 Zależy od pomysłów. Jeszcze jedna prawie skończona, a co dalej? Chyba jak zawsze będę improwizować  :shrug:

  • Zap

    @agnes1709 Dobra improwizacja nie jest zła  ;)

  • agnes1709

    @Zap Też racja :D