Niepokorna cz. 9

Niepokorna cz. 9

Daria po kilku chwilach przestała się jednak wygłupiać i nie miała już także uśmiechu na twarzy. Opanowało ją dziwne rozdrażnienie. Przypomniał jej się połamany telefon nowej koleżanki, jej smutek oraz strach i ogarniała ją złość, którą podsycało tylko zachowanie Klary, która nie bała się jej zaufać i nie chciała jej nic powiedzieć. Marihuana przestawała działać i dziewczyna czuła wkurzający niedosyt, najchętniej podbiłaby fazkę, a że nie miała czym, była już najzwyczajniej w świecie zła.
– Ej – odwróciła się plecami do drzwi, gdy już doszli do klasy i przecięła Klarę jakimś dziwnym, ostrzegawczym spojrzeniem. – Co się stało w szatni? – zapytała ponownie, tym razem jednak bardzo sztywno.
Klara natychmiast się spłoszyła, co Daria wywnioskowała po jej uciekającym wzroku.
– Nic.
– Mała, gadaj, bo ja i tak się dowiem, a ty będziesz miała pozamiatane za kłamstwo.
– Zostaw ją już – wtrącił Maks widząc, że "nowa” się pogubiła.
– Nie wpieprzaj się, najlepiej płyńcie stąd już, ok? – fuknęła Daria, wskazując głową drzwi, lecz cień uśmieszku zagościł na jej twarzy.
W odpowiedzi dostała jedynie złośliwy chichot Maksa, który raczej nie zamierzał ruszać się z miejsca, podobnie Kuba, który właśnie przystawił ucho do drzwi.
– Nie ma jej jeszcze – oznajmił z zadowoleniem.
– Klara – Daria wznowiła przesłuchanie.
– O Jezu, nic, no co mam ci powiedzieć? – mruknęła niepewnie blondynka.
– Telefon upadł i roztrzaskał się tak, jakby ktoś rzucał nim o ścianę, tak? To z dużej wysokości musiał spaść, jebany, łaziłaś po dachach? – ironizowała Daria, patrząc na Klarę na wskroś i ani na sekundę nie odrywając od niej wzroku.
Blondynka się wyciszyła, i szczerze mówiąc, bała się tej rozmowy. Zobaczyła już, na co stać dziewczynę i nie wiedziała, co z tego wszystkiego może wyniknąć. No i te dwie!  
Jeszcze dwa miesiące do końca roku, w takiej atmosferze przecież to kupa czasu, dziewczyna chciała tylko spokojnie dotrwać do matury i zmyć się z tej niezbyt przyjaznej szkoły.
– Klara… – naciskała szatynka.  
– To stary telefon – bąknęła dziewczyna.
– Dobra, dość tego, idziemy! – zareagował w końcu zdenerwowany Maks, chwycił Darię za ramię i otwierając drzwi klasy, spokojnie wprowadził dziewczynę do środka. – Kubas, usiądziesz z Klarą? Muszę jej przypilnować, bo znając artystkę, zaraz coś nawywija – zapytał kumpla, gdy już we czwórkę przetoczyli się przez próg.
– Co ty na to? – Kuba szeroko uśmiechnął się do "nowej”, był wyraźnie zadowolony.
– W porządku – delikatnie odwzajemniła uśmiech.
Daria tak, jak stała, natychmiast namierzyła Ninę i w moment znalazła się przy jej ławce. Oparła się rękoma o blat, przelotnie spojrzała na Wiki, lecz zaraz wróciła wzrokiem do blondynki. Luiza jakby zdrętwiała, Klara natomiast nadal stała i patrzyła na to wszystko bardzo niespokojnym wzrokiem. Kuba widząc, co się dzieje, zaraz posadził tyłek przy oknie i kazał jej usiąść, co posłusznie wykonała.
– Odpuść – wtrącił Maks i chciał odciągnąć Darię, ale agresywnie się wyszarpnęła.  
– Zostaw mnie i siadaj! – warknęła.
Chłopak wiedząc, że i tak postawi na swoim, dał spokój i spokojnie usiadł za plecami Niny, aczkolwiek bacznie inwigilował wzrokiem przyjaciółkę.
– Słuchaj, pusta kurewko – zaczęła szatynka, nachylając się przed samym nosem dziewczyny i wgapiając się w nią, jak w obraz.
Nina uparcie próbowała zapozować na obojętną, ale jej mina definitywnie się zmieniła.
– Jutro widzę telefon, rozumiesz? I gówno mnie to obchodzi, skąd weźmiesz i jaki weźmiesz, ta dziewczyna ma mieć jutro działającą komórkę, kumasz? – zażądała twardo nastolatka, ani na moment nie zrywając kontaktu wzrokowego.
– Po pierwsze to ja nic nie mam do jej telefonu; po drugie, ja też na jutro widzę sto sześćdziesiąt złotych – odparła spokojnie Nina, lecz była już wystraszona, ręce jej drżały.  
– Słyszałaś, co powiedziałam? – kontynuowała spokojnie Daria. – I ty też – zwróciła się do Wiki, strzelając w nią palcem.
Brunetka zdębiała, tego się chyba nie spodziewała.
– Spierdalaj – fuknęła Nina.
W tym momencie Daria, olewając całą klasę, z całej siły huknęła ją po twarzy, po czym chwyciła za włosy i przycisnęła jej policzek do ławki.  
– Co, kurwo, powiedziałaś?! – zawyła, dusząc twarz Niny, a emocje coraz bardziej szarpały dziewczyną
– Puszczaj, szmato! – pyskowała blondynka, próbując się uwolnić.
– Kurwo, ma być komórka, rozumiesz? Bo jak nie, to tak ci wpierdolę, że cię rodzona matka nie poz…
– Chodź, wariatko, napytasz sobie biedy – rzucił Maks i chciał odciągnąć koleżankę, lecz ta nadal trzymała Ninę za włosy. Tej już lśniły oczy.
– I twoja Dominisia ci nie pomoże, rozumiesz, pustaku zajebany?
Drzwi do klasy się otworzyły i Cybulska pojawiła się w progu. Daria natychmiast puściła ofiarę, lecz nauczycielka musiała chyba coś zauważyć, gdyż stojąca nad rozczochraną Niną szatynka, a obok Maks, trzymający ją za ramię nie był raczej codziennym widokiem.
– Daria, co tu się dzieje? – zapytała szorstko.
– Nic, pani profesor, pytałam o coś moją ulubioną koleżankę – odrzekła spokojnie Daria i zaraz posadziła cztery litery na ławce z tyłu, za Niną.
– Siadaj tu – poprosił Maks, wskazując swoje krzesło.
– Nie!
– Kurwa, zobaczymy potem, jaka będziesz mocna – warknęła Nina, odwracając się do osiemnastolatki, która przy obecności profesorki poczuła się odważniejsza.
Daria znowu zarżała, starając się to zrobić cicho, niestety, nieudanie.
– Daria! – zagrzmiała Cybulska.
Dziewczyna wiedziała już, że będą kłopoty. Nauczycielka z reguły była bardzo łagodną, cierpliwą i fajną babką, do tego widziała w Darii, ze względu na jej prace, swoją ulubienicę, lecz jej obecny ton głosu i mina bardzo dużo wyjaśniały nastolatce.
– Przepraszam, pani profesor, ale po prostu jak widzę to siedzące przede mną "coś”, to nie wiem – śmiać się, czy płakać – rzekła majestatycznie. – A tyle się mówi o antykoncepcji – dodała z pełną powagą i wsadziła nos w plecak.
Klasa zaszumiała radośnie.
– Za dziesięć minut masz zgłosić się do dyrektora, Klara i Maksymilian również – ogłosiła Cybulska i tym oto zdaniem skwitowała wypowiedź Darii, wlepiwszy wzrok w dziennik.
Klara natychmiast spojrzała na koleżankę, nie była chyba zachwycona wizytą na dywaniku. A może się bała?
– No, ładnie – mruknął Maks.
– Co się trzęsiesz? Ciebie, grzeczniusiu, to akurat nikt o nic posądzać nie będzie, no bo skąd? Taki ułożony, dobrze uczący się chłopak na pewno nie narozrabiał – ironizowała i nie wiedzieć czemu, zwracając swój obecny humor przeciwko koledze.
– Ja się trzęsę? W dupie to mam, chcę ci tylko przypomnieć, że masz już dwie nagany – odparł spokojnie Maks, zupełnie olewając jej chamstwo.
Ton jego głosu był dość chmurny, niemniej jednak nie dało się nie wyczuć troski o kumpelę.
– Pani prof…! – wyrwała się nagle Nina, ale zaraz się zacięła.
– Słucham.
– Nic, przepraszam.
Nauczycielka powróciła do wertowania dziennika, wtedy Daria szturchnęła Ninę nogą.
– No powiedz, kurwa, no dawaj! – burknęła.
– Spierdalaj!
– No mów, co, rozmyśliłaś się? Nic ci nie zrobię, przecież masz swoją obrończynię – naciskała Daria, mocno popychając krzesło Niny i przesuwając ją do przodu wraz z nim.
Klara z Kubą bacznie przyglądali się wyczynom dziewczyny, Maks również, lecz się nie wtrącał.
– Kurwa, suko! – syknęła Nina.
– Nina, proszę wyjść! – huknęła nauczycielka, odkładając na bok długopis.
Daria uśmiechnęła się pod nosem usatysfakcjonowana faktem, iż już drugi raz udało jej się wsadzić blondynkę na minę.
– Daria, ty też – dodała Cybulska i szatynce natychmiast zrzedła mina, o wyrazie twarzy Niny nie wspominając.
Blondynka niechętnie wstała, najwyraźniej bardzo było jej nie na rękę wyjście z szatynką.
– Pani profesor, to nie jest dobry pomysł – wtrącił Maks.
– Słucham?
– To nie jest dobry pomysł, aby one obydwie opuściły klasę – wyjaśnił.
– Daria i Nina, proszę wyjść. Daria, możesz od razu iść pod gabinet pana dyrektora, a ty, Nina, jak się uspokoisz, możesz wrócić – nakazała nieugięta Cybulska.
Daria jak strzała podniosła się do pionu i ruszyła za Niną, która była wyraźnie spanikowana. Szatynka spojrzała jeszcze na Klarę, posyłając jej jednoznaczny, soczysty uśmiech i po chwili wyszły, a raczej Daria wypchnęła Ninę z klasy.
Gdy tylko sztynka zamknęła drzwi z drugiej strony, Nina ruszyła przed siebie, chcąc chyba uciec w jakieś bezpieczne miejsce, niestety, osiemnastolatka już po chwili zagrodziła jej drogę.
– Dlaczego zniszczyłyście jej telefon? – zapytała, o dziwo, nad wyraz łagodnie. – Kurwa, pustaku, masz osiemnaście lat, czy osiem? Zresztą ośmiolatek ma więcej oleju w głowie, kurwa. Widzisz, suko, domyślasz się zapewne, jaka jest sytuacja tej dziewczyny i odpierdalasz takie numery?  
– Niczego nie zniszczyłyśmy – miauknęła Nina, której postawa z: "co to nie ja”, w okamgnieniu zmieniła się na: "nie bij mnie”.
– Jak to nie? A kto? Znalazłam dziewczynę, która o mało nie płakała, w szatni, więc nie wiesz, przypadkiem, co tam robiła, zamiast być na lekcji?
– Nie wiem – odparła obojętnie Nina, twardo strugając bohaterkę.
– Taaak? A dlaczego was na niej nie było, co? – kontynuowała Daria, która, mimo irytacji, w tym momencie chyba jednak bardzo dobrze się bawiła.
– Przepuść mnie! – zażądała Nina i chciała wyminąć dziewczynę, ta jednak odepchnęła ją i stanęła bardzo blisko.
– Gdzie, pustaku? Nie skończyłyśmy rozmawiać.
– Puść mnie, kurwa! – teraz to Nina popchnęła Darię i chciała się ulotnić, lecz to tylko rozdrażniło dziewczynę, która chwyciła blondynkę za gardło i jak żołnierza, na baczność ustawiła pod ścianą, agresywnie przyciskając do niej jej głowę.
– Tłumoku pusty, mówię ci, gadaj, bo oberwiesz nie jutro, tylko zaraz, tu i teraz, rozumiesz?! – Daria się zdenerwowała, co Nina dobitnie odczuła na swojej szyi.
– To Wiki – wywaliła natychmiast, widać uścisk niższej dziewczyny było bardzo subtelny.
– Co takiego?! – Daria wywaliła oczy.
– To Wiki go rozjebała.
– Ale z ciebie konfident, wiesz? A wiesz, że Wiki, jak się o tym dowie, to zmiecie cię z powierzchni ziemi – szydziła zadowolona szatynka, w głowie już mając: "ja ci, kurwa, dam”.
Ninie zrobiło się totalnie głupio i z miejsca zamilkła widząc, w jakiej niedogodnej sytuacji właśnie się postawiła. Z jednej strony Daria, przed którą próbowała ratować tyłek; z drugiej Wiktoria, która dziś pokazała, na co ją stać. Przypomniała sobie agresję brunetki i to tylko wzmogło w jej strach.
– Ładna z ciebie koleżanka, nie ma co. Byłyście razem, napadłyście na biedną, niewinną dziewczynę, a teraz wszystko zwalasz na Wiki? Jesteś wielka, wiesz? No ja pierdolę, to ci dopiero okaz kurestwa – drwiła Daria i puścił dziewczynę. – Na jutro widzę telefon! – dodała, wystawiając palec i spokojnie oddaliła się w kierunku gabinetu dyrektora. Po chwili odwróciła się jednak jeszcze do dziewczyny.  
– I zacznij kupować lepsze ciuchy, bo bez powodu stawiasz na nogi połowę służb porządkowych tego miasta. A jak naprawdę byliby komuś potrzebni, a są tu, bo pustak robi przypał? Ty to się, ruro, nigdy nie nauczysz myśleć – dodała, rozradowana i za moment zniknęła za ścianą, śmiejąc się wesoło.
Nie czekała, tylko weszła do sekretariatu, chciała mieć już to za sobą.
– A ty w jakiej sprawie? – zapytała od razu młodziutka, farbowana na rudo sekretarka.
– Dyrektor mnie wzywał – mruknęła Daria.
– Zapukaj.
Dziewczyna zapukała i zaraz wsadziła nos w drzwi.
– Wzywał mnie pan? – pisnęła, robiąc tak słodką minę, że nawet największy twardziel, patrząc na nią w tej chwili, zmiękłby, jak gąbka.
– Wejdź – nakazał dyrektor i podniósł słuchawkę.
– Pani Kasiu, proszę wezwać pannę Wilk i pana Szczepaniuka z czwartej C. I panią Radziszewską.
"Modniś” odłożył telefon i spojrzał na "niewiniątko” – to stało grzecznie, gapiąc się na pedagoga maślanymi oczyma.
– Daria, możesz mi powiedzieć coś na temat wydarzeń w szatni?
– Jakich wydarzeń? – wypaliła głupa i patrząc prosto w oczy nauczyciela, usiłowała pokazać ogromną pewność siebie.
Wiedziała, że to, co zrobiła, nie było błahostką, dlatego też starała się wypaść wiarygodnie, aby dyrektor bez wątpliwości przyjął jej wersję.
Rozległo się szybkie pukanie i w gabinecie pojawiła się szatniarka, która natychmiast od góry do dołu zmierzyła Darię pogardliwym, złośliwym wzrokiem.
– Tak, to ona, ale ich było troje – poskarżyła się od razu.
Nie musiała nic więcej mówić, bo właśnie rozległo się kolejne pukanie i towarzysze Darii za moment stali już obok niej. Dziewczyna spojrzała na Klarę – iskierka lęku błąkała się w jej dużych w tej chwili, niebieskich oczach.
– No więc słucham, jak to było? – kontynuował "Modniś”. Pani Radziszewska?
– Wpadłam na nich na schodach, dwie lub trzy minuty przed dzwonkiem. Byli wyraźnie poddenerwowani i bardzo im się śpieszyło. Od razu, gdy ich spotkałam wiedziałam, że coś jest nie tak i wtedy poczułam ten przykry zapach – wywaliła skrupulatnie kobieta.
W tym momencie Daria cicho parsknęła, mocno zacisnąwszy usta, każde wspomnienie spalonego łacha Niny wywoływało u niej falę radości.
– Daria, co cię tak bawi? Wezwałem waszych rodziców, zaraz tu będą, zobaczymy, czy wtedy będzie ci tak wesoło – zganił ją dyrektor, nie mając już chyba sił na zbuntowaną dziewczynę. – Proszę dalej – spojrzał na szatniarkę, wtedy Maks dyskretnie szturchnął przyjaciółkę.
– No i gdy weszłam do szatni, zobaczyłam to… no, ten pożar – stwierdziła baba.
Daria już nie wytrzymała i jawnie zachichotała.
– Daria, zaraz dostaniesz trzecią naganę i zostaniesz zawieszona, aż do matury! – zagrzmiał zniesmaczony mężczyzna.
– Przepraszam.
Co robiliście w szatni w czasie zajęć, zamiast być na geografii?
– To moja wina – mruknęła Klara, powodując natychmiast wybałuszenie oczu Darii.
– Nie rozumiem…
– Źle się poczułam i nie poszłam na lekcję, tylko wyszłam na zewnątrz. Potem spotkałam tam Darię i Maksa, mówili mi, że wyszli mnie szukać – zeznała płochliwie dziewczyna.
– Dlaczego twoja mama powiedziała mi przed chwilą, że nie może przyjechać do szkoły? Przecież nie pracuje? – zapytał "Modniś” i mina Klary zrobiła się w tej chwili tak oryginalna, że bardziej dziwnie chyba się już nie da.
– Odebrała telefon? – zapytała blondynka, wydawała się być totalnie zaskoczona, ale i zszokowana i przerażona zarazem, i na dodatek nie starała się nawet tego ukryć.  
– Tak, powiedziała mi, że nie ma czasu. I Klaro, muszę, niestety, powiedzieć ci, że to nie była zbyt miła rozmowa, możesz mi powiedzieć, dlaczego?
– Nie wiem, nie mam pojęcia. Ostatnio trochę choruje i może źle się czuje, dlatego tak zareagowała. Przepraszam pana – Klara ledwo wydusiła, jakby ktoś nagle zapchał jej przełyk gumowym kołkiem.  
– Dobrze, widzę, że niczego się nie dowiem – dyrektor wznowił wątek, zerknąwszy na Darię i Maks, po czym wrócił spojrzeniem do blondynki. – A ty, Klara, nie powinnaś kłamać – chłodno zganił dziewczynę.
– Nie kłamię.
– No dobrze, możecie iść, ale pamiętajcie, wrócimy jeszcze do tej rozmowy, gdy przyjadą wasi rodzice – rzekł dyrektor. – A ty, Klara, zostań jeszcze na chwilę.
Daria przed wyjściem zdążyła jeszcze zauważyć, że dziewczyna zrobiła się blada, jak ściana, szatynka, patrząc na nią w tej chwili miała bardzo dziwne i złe przeczucia.
Opuścili gabinet i Daria od razu wyskoczyła:
– Słyszałeś? Wzięła cała winę na siebie, czemu to zrobiła? Widziałeś? Co jej się stało?
– Nie mam pojęcia.
– Ale widziałeś?
– Widziałem.
– Coś jest nie tak u niej w chacie.
– Na to wygląda.
Daria spojrzała na wiszący na korytarzu zegar.
– Zaraz dzwonek, co robimy? – zapytała, siadając za schodami.
– Nie wiem.
Trzasnęły drzwi sekretariatu i Klara, jak strzała, pomknęła do wyjścia, nie zauważywszy nawet znajomych, których zasłaniały wysokie szafki. Daria zerwała się na równe nogi, ale nie zdążyła już zawołać dziewczyny, gdyż ta bardzo szybko opuściła szkołę i w chwilę później była już prawie że przy samej bramie.
Kumple doszli niemal do szklanych drzwi i już chcieli wołać dziewczynę, lecz ta nagle zatrzymała się w miejscu i zaczęła wpatrywać w bliżej nieokreślony punkt.  
– Poczekaj, zobaczymy, co zrobi – rzekł Maks, zatrzymując Darię, która już wybierała się na zewnątrz.
Klara stała chwilę, zza drzewa obserwując okolicę na lewo, gdy nagle odwróciła się na pięcie i biegiem ruszyła z powrotem w stronę szkoły.
– Chodź! – blondyn pociągnął nastolatkę za ramię i szybko schowali się w tym samym miejscu.  
Dziewczyna migiem przekroczyła drzwi i znów wyjrzała na zewnątrz, gdzie po chwili, wzdłuż ogrodzenia, przepłynął duży, czarny samochód. To z pewnością to auto obserwowała blondynka, bo gdy tylko pojawiło się przed szkołą, usunęła się z pola widzenia, stając przy samej ścianie.  
Oboje przyjaciół spojrzało na siebie, myśląc zapewne to samo, czyli, że nic z tego nie rozumieją, poza tym byli też w niamałym szoku, to wszystko wyglądało w tej chwili niemal jak tajemnicza, mroczna scena, wycięta wprost z jakiegoś dobrego, amerykańskiego dreszczowca.
Klara nadal stała w miejscu, co chwilą wychylając się delikatnie zza drzwi i auto po chwili przejechało w drugą stronę. Znowu się schowała.  
Minęły dwie, trzy minuty i gdy wóz nie wracał, blondynka ponownie wyszła ze szkoły, idąc bardzo niepewnie i rozglądając się uważnie na wszystkie strony.
– Chodź – Daria delikatnie wyłoniła się zza szafek, a Maks w ślad za nią. Wyszli z budynku, dopiero, gdy koleżanka opuściła teren szkoły. Szli bardzo ostrożnie, nie chcąc wpaść i już wychodzili zza posadzonych po obu stronach szkolnego chodnika drzew, gdy nagle stanęli jak wryci, skupiwszy wzrok na lewej stronie. Stali z rozdziawionymi gębami i gapili się na scenę, jak zahipnotyzowani.  
Czarne auto tkwiło przy chodniku, kilkadziesiąt metrów dalej, a nachylona do szyby Klara stała i mówiła coś do osoby w środku, trzymając się jednak kilka metrów od wozu. Była ewidentnie wystraszona.
Dyskusja chwilę trwała i wyglądało to tak, jakby dziewczyna coś tłumaczyła, lub próbowała się przed czymś bronić, w końcu jednak, po wymienieniu następnych kilku zdań z kierowcą, ku ogromnemu zdziwieniu obserwujących, niepewnie wsiadła do środka i samochód ruszył agresywnie, aby po chwili zniknąć za zakrętem.

1 192 czyt.
93%144
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 3343 słów i 19552 znaków, zaktualizowała 2 gru 2017

Komentarze (4)

 
  • aKubek

    aKubek 2 gru 2017

    Łoo żesz ty....

  • zabka815

    zabka815 2 gru 2017

    Hehehehe dobre naprawdę  , i teraz będę czekała co nastąpi dalej  

  • AlexAthame

    AlexAthame 2 gru 2017

    Super.