Niepokorna cz. 37

Niepokorna cz. 37Minęło już kilka minut, a Alicji Kobuszewskiej, nauczycielki informatyki nadal nie było, co szczerze dziwiło Darię. Kobieta raz była oschła, raz ciepła, jak jej humor dopisywał, nigdy jednak nie miała w naturze spóźniać się na zajęcia. Szatynka przez cały czas bacznie obserwowała Klarę, której oczy powoli się zamykały.
– Nie będzie lekcji – nad głową dziewczyn pojawił się Maks. – Gadałem ze starymi i ojciec proponuje imprezę w knajpie. Pewnie ma rację, nie będzie ciepło, jak zdemolują mi chatę – zachichotał chłopak.
– Skąd wiesz? Chociaż nigdy się nie spóźniała – odparła byle jak Daria, zupełnie ignorując temat urodzin.
– Tak myślę. Przejedziesz się ze mną po lekcjach poszukać lokalu? Mam tylko trzy dni, trzeba szybko kombinować – rzekł Maks.
– Słabo, ciotka zaatakowała i muszę jechać z nią na zakupy – wyjaśniła Daria, niezbyt chyba zadowolona.  
– Kurde, ciotka nie ucieknie, to zajmie ch… – rzekł Maks i nagle urwał, wskazując głową Klarę.
Daria spojrzała na dziewczynę – przysnęła z głową na leżących na ławce rękach.
– Co jest? – zapytał chłopak.
Szatynka tylko wzruszyła ramionami i w tym momencie do klasy wtargnęła wychowawczyni. Daria niezbyt subtelnie szturchnęła sąsiadkę, która niemrawo podniosła głowę. Od razu się spłoszyła, albo też zawstydziła, doskonale zdawała sobie sprawę, że zasnęła.
– Dzień dobry. Pani Kobuszewskiej dziś nie będzie, więc macie teraz okienko. Proszę zachowywać się cicho i nie przeszkadzać innym klasom. Daria, rozumiesz, co mówię? – burknęła kobieta; nie miała chyba dziś zbyt dobrego humoru.
– Oczywiście, pani profesor, może pani na mnie liczyć – zadrwiła nastolatka.
Kurwa, nie mogłaby Barańska wziąć sobie wolnego – syknęła w myślach, wiedząc, że dziś jej się już nie upiecze.
– Muszę wracać na lekcję, więc posiedźcie sobie spokojnie i potem udacie się na matematykę – dodała Cybulska, groźnym wzrokiem mierząc szkolną buntowniczkę i po chwili już jej nie było.
– Piękna, co ci jest? Źle się czujesz? – Daria natychmiast zaatakowała Klarę.
– Mówiłam, że się nie wyspałam – mruknęła blondynka.
– A co robiłaś w nocy? Imprezowałaś – stwierdziła Daria, szeroko szczerząc zęby. – A niby taka niepozorna…
Klara już nie patrzyła na koleżankę, starając się jak może unikać niewygodnego tematu.
– Chodź do higienistki, to spoko laska – Daria nie odpuszczała.
– I co, da mi amfę na niewyspanie? Wątpię, aby posiadała, a nawet jeśli, na pewno się nie pochwali – warknęła zmęczona tą gadką blondynka.
– O kurwa! – zapiała Daria, tekst koleżanki rozłożył ją na części pierwsze.
Drzwi się uchyliły i pojawiła się w nich głowa Dominiki, która krótko przeleciała wzrokiem po Ninie, następnie po Darii i zamknęła za sobą skrzydło.
– No ładnie, znowu coś się szykuje – stwierdził Maks.
– Jebię to – syknęła Daria. – Piękna, a może jednak? Naprawdę źle wyglądasz – znów uczepiła się Klary.
– KURWA, DAJ MI W KOŃCU SPOKÓJ! – wrzasnęła nagle blondynka, zrywając się z miejsca, chwyciła plecak i w okamgnieniu opuściła klasę.
Daria nie zdążyła nawet pisnąć, jedyne, na co było ją stać, to otwarcie ust ze zdziwienia.
– No i czemu ją dręczysz? Widzisz, że nie ma ochoty się tłumaczyć – zbeształ przyjaciółkę Maks, siadając obok.
– Z nią coś się dzieje i ja się dowiem, co – zadeklarowała dziewczyna. – I daję sobie dwie ręce uciąć, że to ma związek z tym jebanym samochodem – dodała.
– Ale to raczej nie jest twoja sprawa, tak? I odpuść. Chodź lepiej zapalić.
Dwie minuty później już kroczyli korytarzem, uważnie wypatrując dyrektora i przy okazji Klary. Daria jak zwykle zapaliła dwa pod rząd i znowu zrobiło jej się niedobrze.
– Matma, i co będzie? – zapytał Maks.
– Nie mam pojęcia.
– Założę się, że jeśli cię przepyta, zrobi to z zadań z kartkówki, ona tak ma. Mam pomysł.
Daria pytająco spojrzała na chłopaka.
– Miałem też sam rząd, możesz napisać na ręku i będziesz zapuszczać żurawia – roześmiał się chłopak.
– Tak – fuknęła Daria. – Chociaż wiesz co? To wcale niegłupi pomysł, ale jest jeden problem. Musiałabym mieć objętość łapy jak Pudzian, żeby mi się to wszystko zmieściło – stwierdziła Daria, śmiejąc się smętnie.
Maks ponownie zachichotał, rozbawiony ironią koleżanki.
– Źle zrobiłyście, że ona ci napisała, trzeba było pokombinować inaczej. Ruda pozna charakter pisma – chłopak spoważniał.
– A w dupie to mam, co będzie, to będzie. Pierdolę już to, mam dość dołowania się przez tą sukę, ta pojebana matma spędza mi sen z powiek. Nie dopuści mnie do matury, bo nie umiem? To nie moja wina, do cholery, z innych przedmiotów prócz fizyki jakoś sobie radzę – uniosła się dziewczyna, choć strach przed lekcją nie dawał za wygraną.
– Dobra, idziemy, zaraz dzwonek. A może jednak odpuści.
– Tak, ona odpuści, zwłaszcza znając to kwieciste uczucie, którym do mnie pała – warknęła szatynka i zarzuciła plecak na ramię.



– Nie ma, nieźle ją zdołowałaś – rzekł chłopak, nie widząc Klary.
– Pierdolę to – burknęła Daria i posadziła tyłek pod salą.
Dziewczyna pojawiła się w oddali chwilę później, lecz sądząc po jej sztywnych krokach, niezbyt się chyba śpieszyła na lekcję. Nina jednak nie wytrzymała i parsknęła pod nosem. Daria dokładnie to słyszała, dlatego też zionąc dziś znakomitym humorem, zerwała się na równe nogi i szybko podeszła do koleżanki. Radość natychmiast zniknęła z twarzy dowcipnisi.
– Słuchaj, szmato cienka, powtórzę to setny i tym razem ostatni raz – albo przestaniesz drwić, albo zmażę ci w końcu ten uśmieszek z ryja. Raz na zawsze, zrozumiałaś? I nie pomoże ci ani twoja Dominika, ani twój goryl, paniała? I nawet, jeśli dostanę wpierdol od twojego brzydkiego Strongmena, będzie warto, bo wtedy już nie będziesz posiadać uzębienia, co będzie mnie bardzo satysfakcjonowało. Dotarło?
Nina milczała, nie patrząc na szatynkę.
– Kurwa, plebs? – warknęła Daria, odwracając się na pięcie i ruszając w stronę klasy. – Przyganiał kocioł garnkowi. Cóż za irytująco – żenująca istota – dodała dość głośno i totalnie wkurwiona, usiadła pod drzwiami.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1125 słów i 6514 znaków, zaktualizowała 30 wrz 2019.

1 komentarz

 
  • Iga21

    Nie wiem co napisać. Jedyne co przychodzi do głowy to, to że chcę więcej :)
    A i dłuższe :)

  • agnes1709

    @Iga21 Dobrze, że tyle napisałam, szło jak krew z nosa. Buźka:kiss: