Niepokorna cz. 44

Niepokorna cz. 44Zapach jedzenia wciąż jeszcze krążył po mieszkaniu, Darii po przekroczeniu progu żołądek niemal zawiązał się w supeł. Schowała lufkę i zawisła w progu salonu, rozanielona; widok rodziny wywołał kolejny atak głupkowatego humoru.
– A cóż to oglądacie? Tańce – łamańce? – zapiszczała, patrząc na emitowany w telewizji program, którego nastolatka bardzo nie lubiła.
Nie cierpiała tego typu rozrywki, programów o śpiewach lub reality show, podobnie jak nie lubiła, nienawidziła wręcz polskich seriali. Nie rozumiała, jak można to oglądać. Jedyne, co oglądała, to „Mam Talent”, uwielbiała go i starała się nie przegapić żadnego odcinka.
– Nati, zjesz coś? – zapytała.
– Nie, dziękuję – odparła grzecznie siostra.
Daria umknęła do kuchni i zaraz miała w dłoni talerz z dwiema składanymi kanapkami. Nie żałowała sobie, między pieczywo wepchnęła chyba wszystko, co udało jej się znaleźć w lodówce – od wędliny począwszy, na ogórku, sałacie i innych warzywach kończąc. Stać ją było nawet na pokrojenie cebuli i ułożenie plasterków na każdym centymetrze pieczywa. Dzieła zwieńczyły sos czosnkowy i ketchup, mozaikowo rozmazane na zieleninie; miała ochotę na wszystko. Zasiadła obok ciotki i zachłannie wgryzła się w chleb. Sos natychmiast wypłynął i rozlazł się po ustach i brodzie nastolatki.
– Daria! Nie możesz zjeść przy stole? Zaraz wszystko będzie upaćkane – fuknęła matka.
– Spokojna dusza twa – wymamlała dziewczyna z zapchaną buzią.
Kobieta przecięła córkę diabolicznym spojrzeniem, ale dała spokój.
– Obiad i teraz to? – Wtrącił ojciec. – A może ona jest w ciąży? – zażartował luźno.
Daria nie wytrzymała i parsknęła śmiechem, plując przed siebie przeżutą żywnością.
– DARIA! Marsz do kuchni! I sprzątnij to natychmiast! – zagrzmiała pani Jagoda, skonsternowana zachowaniem córki.
– Przepraszam – zachichotała szatynka, patrząc przelotnie na uśmiechniętą od ucha do ucha Natalię i migiem uciekła z pokoju.  
Wróciła po chwili z wilgotną szmatką, na biegu pozbierała wyplute jedzenie i tak samo szybko zniknęła. Śmiała się nadal, tekst ojca ją rozbroił. Kurwa, uspokój się, kretynko, ciśniesz przypał – gadała do siebie, która to „rozmowa” również wywoływała radość. Wszystko ją teraz bawiło, nie miała pojęcia, jak wróci do salonu. Było jeszcze wcześnie i nie zamierzała siedzieć u siebie i się nudzić, poza tym była pod wpływem marihuany, a w takim stanie zawsze kochała ludzi.
– W porządku? – W kuchni pojawiła się Natalia. – Ciocia nieźle się wkurzyła – oświadczyła ciepło.
– To straszne – stwierdziła Daria, pokazowo wytrzeszczając oczy.
Znów się roześmiała, zasłaniając usta.
– A może jednak kanapeczkę? Zjedz troszeczkę. Z sałatką i pomidorkiem, pożywny jest kanapulec wieczorkiem – wywaliła szatynka i znów uderzyła wesołością.  
Natalia również się roześmiała, widząc w tej chwili Darię nie udało jej się utrzymać powagi.
– Nieźle cię zakręciło – rzuciła cicho, patrząc z jakoby politowaniem na naćpaną siostrę.
– Ciiii – Daria przyłożyła palec do ust. – Musimy grzecznie zjeść, i cześć; żeby matka tu nie wpadła i nie zabrała mi jadła… Bom jeszcze nie zjadła – dowcipkowała Daria; rymowanie na fazie szło jej nadzwyczaj dobrze.
Natalia już się nie zaśmiała, a zarechotała, zmuszając siostrę do pójścia w jej ślady. Śmiały się jak najęte, w końcu pani Jagoda pojawiła się w progu.
– Dziewczyny, możecie zachowywać się trochę ciszej? – poprosiła, patrząc z sympatią na Natalię i w tym momencie Daria zerwała się z miejsca i uciekła z kuchni, dzierżąc talerz z resztkami kanapki. Zatrzasnęła się w pokoju i tu kolejny raz uwolniła z siebie radość, która wystrzeliła  dziewczyny z całą swoją mocą. Kurwa, ale pojebany towar – brechała podświadomie, nie mogąc dokończyć posiłku. Zjadła dopiero po dziesięciu minutach, śmiejąc się z własnych debilnych przemyśleń, które uparcie pchały jej się do jej głowy. Zaspokoiwszy w pełni głód, poczuła się o niebo lepiej. Humor nie mijał, ale teraz miała inny problem, a mianowicie – chciałaby zapalić po jedzeniu. Zerknęła za zegar ścienny – dochodziła dziewiąta wieczór. Co tu wymyślić? – dumała, gdy rozległo się pukanie.
– Wlazł – zapiała zadowolona.
Natalia zerknęła przez drzwi.
– Co robisz? – zapytała nieśmiało, nadal chyba bała się wchodzić Darii w paradę.
– Ty! Jakieś pomysły może masz? Bo zapaliłabym, a tu lipa. Kombinuj, kochana, bo nie wytrzymam do rana. – Nastolatka wznowiła szopkę.
– To może…? Może śmieci? Albo powiedz, że ktoś zadzwonił i musisz na chwilę zejść na dół – rzekła Natalia, rzetelnie podchodząc do problemu kuzynki.
Boże… lizanie ma chyba w naturze – pomyślała cierpko Daria.
– Chodź ze mną – poprosiła, mając nadzieję, że gdy weźmie siostrę, matka nie będzie się stawiać. W końcu nie była to pora na wychodzenie sobie z domu ot tak.
A kurwa, mam pięć lat? – pomyślała Daria, schowała papierosy w stanik i zaczęła nakładać buty. Natalia również założyła adidasy.
– A wy dokąd? – Obok natychmiast pojawiła się pani Jagoda, słysząc, że dziewczyny kręcą się w korytarzu.
– Idę kupić napój do szkoły, zaraz wracam. Zapomniałam o nim, a w sklepiku pięć zeta płacić nie będę – mruknęła Daria.
– Jest już późno, kupisz rano – rzekła kobieta.
– Dupa tam rano, rano nie będzie kiedy – warknęła Daria, czując, że matka nie odpuści. Bardzo chciało jej się zapalić, przez co dobry humor w okamgnieniu zmienił się w rozdrażnienie.
– Daria – naciskała matka.
– Ciociu, zaraz wrócimy, przecież idę z nią. Naprawdę w szkolnych sklepikach jest drogo, na dodatek nic tam nie ma. – Wcisnęła się w dyskusję Natalia.
– No dobrze, ale zaraz wracajcie. – Matka głośno westchnęła.
Darii kamień spadł z serca.



– Dzięki, wielka kobieto! – zaświergotała szatynka, obejmując Natalię za szyję. – Mogłabym zajarać na klatce, ale ten napój – rzekła niezadowolona i już w windzie odpaliła papierosa.
Nie chciała znów natknąć się na Sylwka, a jeszcze, jak nie daj Boże, zacząłby gadać o sprzedaży trawy? Wiedziała, że tacy kolesie się nie czają i potrafią wywalić prosto z mostu.
Wyszły przedostatnią klatką, gdyż ostatnia, nie wiedzieć czemu, była zamknięta i Daria ruszyła pospiesznie. Zdawała sobie sprawę, że Natalia już dawno coś sobie pomyślała, ale olewała to. Wiedziała, że nie zapyta, a nawet, jeśli, to jakie to ma znaczenie?  
– Daria, co się dzieje? Czemu znowu wychodzimy tędy? – Natalia jednak nie wytrzymała, niemniej jednak zadała to pytanie bardzo delikatnie.
Szatynka była bardzo zdziwiona, bo mimo przypuszczeń nie spodziewała się, że dziewczyna zahaczy o ten temat. I to już drugi raz.
– Bo nie owędy – syknęła. – Mówiłam ci chyba, że nie mam ochoty widzieć niektórych ludzi, tak? A tak poza tym…
Nie skończyła, nie chciała za mocno się zapędzić. Natalia również nie ciągnęła tematu, bardzo dobrze zinterpretowała głos siostry.



Położyła się wcześniej, i tak miała nic do roboty. Myślała o Maksie. Przypomniała sobie jego obrażoną minę i i ogarniało ją rozbawienie. Minęły ponad trzy godziny, a nadal czuła działanie narkotyku. Ależ susz, ma moc – pomyślała dumnie, wiedząc już, że weźmie od chłopaka trawę i będzie się nią "chwalić". Obmyślała też plan na jutrzejszy poranek. Obecnie perspektywa spotkania nie wywoływała żadnych negatywnych emocji, dziewczyna czuła, że gdyby teraz natknęła się na chłopaka, przegadałaby z nim całe godziny, pijąc zapewne niejedno piwo. Klara też nie uszła uwadze nastolatki, była ciekawa, co robi, co się dzieje u niej w domu i jak się tego dowiedzieć. Nawet nie wie, kiedy odpłynęła.
Obudziła się rześka i wypoczęta; po marihuanie spała jak małe dziecko. Zegarek wskazywał wpół do siódmej i matka już krzątała się po domu. Dziewczyna pałając wyśmienitym samopoczuciem, szybko opuściła łóżko.
– Siema – zapiszczała wesoło, niemalże tanecznym krokiem wchodząc do kuchni i chwyciła puszkę z kawą.
Kobieta się nie odzywała, była wyraźnie zła za wczorajsze popisy. Nie to nie – pomyślała Daria, nalewając wodę do kubka. Nie mogła się już doczekać, aż pokaże Krzyśkom towar, co wprawiało ją w doskonały nastrój. O ile chłopaki będą w szkole.
– Po lekcjach do domu – odezwała się zimno pani Jagoda.
Nastolatka nie odpowiedziała. Matka nie zamierzała się jednak powtarzać, tylko złapała leżące na stole jabłko i opuściła kuchnię, a chwilę później mieszkanie. Kurwa, ma FOCH, jak Maksio. – Zadrwiła bezgłośnie dziewczyna, w dupie mając obrażalstwo rodzicielki. Wypiła kawę w okamgnieniu, jeszcze szybciej wykonała poranną toaletę i równo o siódmej stała już przy drzwiach wyjściowych z klatki. Odwaga wraz z ziołem zniknęła, znów miała obawy co do spotkania.
Uśmiech Sylwka, gdy tylko zobaczył wychodzącą z bloku dziewczynę, rozlazł się na całą szerokość twarzy. Szybko wstał i podszedł do nastolatki.
– No… masz szczęście, inaczej musiałbym cię przekopać – rzucił radośnie.
Darii zrobiło się dziwnie, tekst brzmiał dość sarkastycznie.
– Gdzie deska?  
– Nie dziś – rzekła nastolatka, siląc się na luźny ton.
– Chodź.
Schowali się za dużym murem, za którym dziewczyna piła niedawno piwo i Sylwek wyjął z kieszeni plastikową torebkę.
– Masz tu dychę, dałem ciut więcej do pakietów… dla zachęty. I zapisz mój numer. – Brunet wyjął telefon.
Daria wykonała prośbę.
– I jak herbatka? – zapytał chłopak.
– Kozacka – odparła cwaniacko nastolatka, próbując zachowywać się tak, jak tego oczekuje i do czego jest przyzwyczajony. – Muszę spadać. – Szatynka zerknęła na komórkę.
– Jak zgonisz wszystko, odpalę ci jeszcze połówkę – poinformował Jojo.
– Ale… – mruknęła Daria, ale się zacięła.
– Dajesz.
– Ale piątka… A jak ktoś zechce piątkę?
– Dwieście dwadzieścia – rzekł Sylwek. – Twoja prowizja nie ulega zmianie.
– Ok, muszę zbijać. Kończę po drugiej, więc jak coś, to się tu spotkamy – rzuciła Daria, chcąc już zakończyć to spotkanie. – Na razie.
– Mała – zatrzymał ją, łapiąc za ramię. – Ostrożnie tam – uśmiechnął się.
– Spoko.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1868 słów i 10719 znaków, zaktualizowała 9 kwi o 19:53.

1 komentarz

 
  • Iga21

    A jednak będzie Dilować.  
    No mam nadzieję, że odbędzie się bez przypałów 😃
    No wracaj do tematu Klary coś długo już jej nie ma 😃

  • agnes1709

    @Iga21 Oj tam, dilować. To tylko dycha, a kasa się przyda. Będzie w kolejnej części, tylko... kiedy kolejna część?  

  • Iga21

    @agnes1709 no właśnie zasadnicze pytanie. KIEDY? Mam nadzieję, że jak najszybciej 😃