Niepokorna cz. 60

Niepokorna cz. 60Klara nie włączyła telefonu, co zaczynało coraz bardziej martwić szatynkę.  
      – Gdzie Kuba? – zapytała, chcąc odgonić od siebie parszywe myśli.
      – Leczy kaca. Popił wczoraj u siebie i dziś zdycha. – Zaśmiał się Maks.
      – Nie, pewnie się z Ulką ustawili, bo coś długo dzwoni – zażartowała Daria.
Z drugiej strony budynku pojawiła się właśnie Wiki z Niną i, ku zdumieniu przyjaciół, z Dominiką i jej koleżankami. No ładnie, zaraz znowu dostanę wpierdol. – Pomyślała zaniepokojona Daria.  
Bała się i wstydziła, że teraz już porządnie ją sponiewierają i Maks będzie to widział.  
      – Spadamy – zarządziła, wyrzucając niedopałek.
      – Bardzo mądre posunięcie, może jeszcze będą z ciebie ludzie – przyznał blondyn, chichocząc i spojrzał spod byka na dziewczyny. – Idziemy.
      Gdy pojawili się na korytarzu, uczniowie już nie gapili się na Darię; euforia minęła.
      – Nie myśl, że się boję, po prostu nie mogę się teraz wpierdolić na minę. Chyba wiesz – wyskoczyła znienacka dziewczyna. – Poza tym ich było pięć, jak widziałeś, supermanem nie jestem – dodała, rzucając plecak pod ławkę.
      – Oczywiście – odparł czupurnie Maks.
      – Idź…  
      – Pamiętasz, że jutro impreza – przypomniał chłopak. – Na osiemnastą w Neptunie.
      O kurwa! – Wrzasnęła w myślach Daria, zupełnie o tym zapomniała.
      – Jasne, teraz na pewno starzy wypuszczą mnie z domu – syknęła.  
      Była wściekła. Czekała na tę imprezę od wiek wieków, a tu taka klapa. Przypomniała jej się również kradzież, ale że minęło już trochę czasu, myśl ta szybko się rozwiała. Nadal planowała oddanie koledze pieniędzy, lecz na chwilę obecną temat ten nie drażnił już tak bardzo nastolatki.
      – To ja pójdę, zagadam – zaproponował chłopak.
      – Dobre sobie. – Daria parsknęła śmiechem. – Gówno z tego będzie, stary jest tak wkurwiony, że gdybym nie znała faceta, pomyślałabym, że jest nawiedzony. Zagadasz… Tu i egzorcysta nie pomoże.
      – Stary? – Zdziwił się Maks. – Przecież to twoja starsza jest chyba bardziej… zamulona, że tak powiem – zachichotał chłopak.
      – Bo jest. Sama tego nie rozumiem, ojciec jeszcze nigdy nie był na mnie tak wściekły. Poza tym problem jest rozwiązany – i tak bym nie przyszła, bo nie mam na prezent – oświadczyła dziewczyna.
       Skłamała. Wiedziała, że Maks mimo to będzie nalegał na jej obecność, niemniej jednak postawienie sprawy w takim świetle wydawało jej się najlepszym rozwiązaniem.
      – A tam, prezent, nie mam dziesięciu lat – odparł Maks.
      – Dziesięć, nie dziesięć, to ostra lipa. – Daria obstawała przy swoim, aczkolwiek uśmiechnęła się podświadomie. Od samego początku rozmowy głowiła się, jak tu uciec z domu, a teraz, gdy Maks potwierdził jej przypuszczenia co do swojej reakcji, napaliła się na wyjście jeszcze bardziej. Kurwa, po prostu wyjdę, co mi zrobią? – Dumała. Wrócę w nocy i tyle. Co, nie wpuszczą mnie do domu, nawrzeszczą Niech se wrzeszczą, powrzeszczą i przestaną. A na prezent załatwię później, zarobię u Joja. – Kombinowała. I nagle coś sobie uświadomiła! No jasne, przecież jest Natalia! – Stwierdziła entuzjastycznie, przepełniona nieopisanym szczęściem. Wcześniejsza przeszkoda w postaci siostry zmieniła się nagle w potrzebną w jej obecnej sytuacji deskę ratunku. I to bardzo dobrą deskę. Wiarygodną, grzeczną… Tylko czy to wszystko wypali?
      Maks szturchnął dziewczynę, która nie zauważyła, kiedy w klasie pojawił się nauczyciel. Mężczyzna szedł i patrzył dziwnie na nastolatkę, miała wrażenie, że w jego wzroku jest ogromna pogarda. Zdawała sobie sprawę, że pewnie było zebranie nauczycieli i wszyscy już wiedzą o jej występku, lecz nie przejmowała się tym wcale. Brakowało jej niewiele do trójki i facet łaski nie robił, musiał wystawić jej ocenę promującą. A że będzie to prawdopodobnie mierna? Miała to gdzieś.  
     Ponownie spojrzała na pedagoga – gapił się w dziennik.
      – Jakubik, Olechowicz i Mróz, wychodzą wam mierne – poinformował Kipisz.
      Co ty nie powiesz? – Zadrwiła Daria.  
      – Czy ktoś ma ochotę podciągnąć na trójkę?  
      Minęła dłuższa chwila, a chętnych nie widać.
      – No co z wami? Brakuje naprawdę niewiele. Spróbujcie. Daria? – Profesor wymownie spojrzał na uczennicę.
      Czemu ja? – Nastolatka od razu się zbuntowała, będąc przekonaną, że zawsze to ona jest w tej szkole pierwsza na celowniku.
      – Panie profesorze, a nie może pan wstawić mi trójki? Wychodzi 2,75, to prawie trójka – wymędrkowała. Nie zamierzała iść do tablicy tylko po to, aby sobie tam postać.
      – Ja wiem, że już wszystko dokładnie obliczyłaś – mężczyzna zadziornie się uśmiechnął – ale chciałbym, abyś spróbowała. No chodź, dam ci coś łatwego. Każdy zna ten materiał – nalegał.
      Każdy, ale nie ja. – Warknęła szatynka.
      – No, Daria, wstawaj. Zapraszam – zadecydował fizyk, widząc, że uczennica nie ma za grosz motywacji.
      No ja pierdolę. – Zbluzgała wkurzona dziewczyna, podnosząc się z krzesła, dyskretnie szturchnęła Maksa i gnuśnie poczłapała do tablicy.
      – No chance*. – Wiki wznowiła zaczepki, chichocząc dumnie.
      Darii nagle zrobiło się przykro. Nie sądziła, że nienawiść przyjaciółki osiągnie aż taki stopień, że będzie drwić z niej nawet w takiej sytuacji.
      – Nowak! – Upomniał groźnie Kipisz i skupił uwagę na szatynce. – No więc, Daria, to co pamiętasz? – zapytał ciepło; gorzkie spojrzenie sprzed kilku chwil gdzieś zniknęło.
      Uczennica milczała.
      – To może napiszesz jakiś wzór? – Mężczyzna nie odpuszczał. – Daria, na pewno coś umiesz, mądra z ciebie dziewczyna. Niegrzeczna, ale mądra – dodał z uśmiechem.
      – Ale… ale ja nie wiem, jaki, panie profesorze – wydukała nastolatka.
      – To może symbol masy? Jaki jest symbol masy?  
      Daria wciąż stała jak słup, usiłując przypomnieć sobie cokolwiek. Nie miała nawet jak spojrzeć na Maksa, gdyż facet nie odrywał od niej wzroku.
      – No dalej, Daria, jaką literę przypiszemy masie? – podpowiedział fizyk, widząc, że dziewczyna zupełnie się pogubiła i nic a nic nie rozumie.        
      – No, panno Mmmmróz.
      – M? – bąknęła szatynka, nie wiedząc, czy dobrze odczytała sugestię.
      – Pytasz czy stwierdzasz?
      – M.
      – Brawo. A na przykład na promień krzywizny?
      Kurwa, a co to? – pomyślała Daria. Była już zmęczona tym przesłuchaniem, do tego jej złą kondycję psychiczną podsycała jeszcze Wiktoria, która nieustannie chichotała i gadała coś do Niny.
      – No pomyśl. Dziewczyna z tak mocnym, twarrrrdym nazwiskiem powinna mieć to w małym palcu – rzekł pedagog.  
      – R – wypaliła bezzwłocznie Daria, odnosząc jednocześnie wrażenie, że facet robi z niej durnia przy całej klasie.
      Znała metody jego podpowiadania i że czasem są naprawdę dziwaczne, aczkolwiek w tej chwili odbierała to jako czystą złośliwość i chęć zrobienia z niej pośmiewiska.  
      – A może podasz jakiś wzór lub definicję, lub, jak ci łatwiej, napiszesz na tablicy? – naciskał mężczyzna.
      No co za chłop. – Zirytowała się nastolatka, zniecierpliwiona jego uporem.
      – Nowak, wyjdź! – zagrzmiał nagle Kipisz, po czym pytająco popatrzył na Darię. Był ewidentnie zdziwiony faktem, że jej najlepsza przyjaciółka tak dziwnie się zachowuje.
      Wiki wstała, Nina również.
      – A pani dokąd? – syknął rozgniewany fizyk.
      – Do toalety.
      Facet nie dyskutował, tylko ciężko westchnął i gdy dziewczyny wyszły, chwycił długopis.
      – No dobrze, Daria, nie będę cię już męczył. To ostatni rok szkoły, więc wystawię ci tę dostateczną. Pozostali też otrzymują trójki – oświadczył.  
    – Dziękuję – mruknęła szczęśliwa do granic dziewczyna i poczłapała na miejsce.
      Kurwa, „pozostali też otrzymują trójki”, tylko Daria do tablicy. – Z rozdrażnieniem przedrzeźniała pedagoga, komicznie wykrzywiając usta.  
      Agresywnie usiadła do ławki. Od razu wyczuła szeroki uśmiech Maksa, musiał przecież widzieć jej durne miny.
      – Nie szczerz się – ostrzegła, nie patrząc na przyjaciela.
      – W życiu – odparł blondyn.
      – Pocałuj mnie – warknęła Daria i otworzyła zeszyt.
      Z braku zajęcia postanowiła, że może coś napisze. Miała w głowie pewien projekt, lecz długopis uparcie nie chciał współpracować. Po dłuższej chwili bez rezultatów chęci jej przeszły. Nie wiedziała, dlaczego wzięła się za pisanie, skoro jej myśli zaprzątały setki innych rzeczy. Czuła się bardzo nijako. Nie umiała nawet określić swojego obecnego stanu. Była zła, smutna i rozgoryczona jednocześnie, i najchętniej poszłaby do domu. Maks już jej nie zagadywał, chyba zauważył jej kwaśną manierę.


      Czas wlekł się dziewczynie niemiłosiernie, nie mogła już dłużej zdzierżyć siedzenia w szkole. Wiki bezustannie ją prowokowała, lecz Daria starała się nie zwracać na nią uwagi. Przychodziło jej to z wielkim trudem, dlatego gdy tylko zadzwonił dzwonek kończący przedostatnią lekcję, zerwała się z krzesła.
      – Spadam. Jedziesz ze mną? – Spojrzała ma Maksa.
      Czuła, że ustali miejsce zamieszkania Klary, wystarczy tylko trochę sprytu i cierpliwości.
      – Ty dalej? – Obruszył się chłopak. – Miałaś iść na stypę. – Kąśliwie wygiął usta.
      – Jedziesz czy nie? Bo ja nie zamierzam dłużej tu siedzieć. Mam kogoś skrzywdzić? – warknęła dziewczyna.
      – Dobra, chodź.
      Nie zdążyli oddalić się od sali.
      – A ty gdzie? – Przed parą wyrosła Wiktoria, minę miała nietęgą. Daria doskonale znała ten wyraz twarzy, który wróżył nic innego, tylko bójkę.
      – Wyjazd! – wtrącił Maks, stając między dziewczynami.
      – Nie wpierdalaj się! – fuknęła brunetka
      Daria nie zareagowała, próbując wyminąć dziewczynę, lecz ta była nieustępliwa.
      – Dokąd, pytam? Spierdalasz? Patrzcie, wielka Frozi, celebrytka, pierdolona osobistość naszej szkoły ucieka! – oznajmiła na całe gardło, szeroko rozkładając ręce.
      I Daria właśnie w tej chwili poznała tajemnicę zachowania koleżanki – czuć było od niej alkohol.  
      – Daj mi przejść – rzekła spokojnie, przepychając się przez Wiktorię. Dziewczyna jednak nadal nie dawała za wygraną.
      – Miałyśmy randkę, nie pamiętasz? No co, wymię…
      – Dość tego! – zagrzmiał Maks, łapiąc Wiki za ramiona. – Frozi, idź.
      – Gdzie, kurwa, pało! Puszczaj mnie, pedale! – wrzasnęła nastolatka, lecz Maks mocno trzymał dziewczynę i Daria po chwili zniknęła z zasięgu jej wzroku.  
      – Opanuj się, mówię, bo zaraz będziesz chuchać Modnisiowi – zagroził chłopak, szarpiąc się z  wierzgającą na wszystkie strony agresorką. – I nie pląsaj, bo i tak puszczę cię dopiero, jak Frozi będzie jak najdalej od ciebie. Kurwa, przyjaciółka – parsknął kpiąco.  
      – Gówno cię obchodzi. I już, leć na skargę, no, już! – pyskowała Wiki, choć przestała się rzucać. Widocznie zrozumiała, że to bez sensu.
      – Nie będę musiał, zachowujesz się tak, że zaraz ktoś sam cię namierzy – odparował Maks.  
      Wiki zamilkła, pokazowo przewracając oczami. Maks poluzował uścisk, przytrzymał ją jeszcze dłuższą chwilę, w końcu uwolnił dziewczynę i ruszył w stronę schodów.
      – Won, miękki chuju! – usłyszał na odchodne za plecami.
      Uśmiechnął się pod nosem.


      Daria czekała przy pustostanach.
      – Dzięki – mruknęła.
      Była coraz bardziej apatyczna, nawet zachowanie Wiki nie potrafiło rozpalić w niej złości. Nie rozumiała, co się dzieje, chociaż nie bardzo się tym przejmowała. Do Klary, poszukać, a potem do domu się kimnąć – pomyślała, sądząc, że sen pomoże na jej rozlazły stan.
      – Frozi, wszystko ok? Nie wyglądasz wyjściowo, znowu głowa cię boli? – nagabnął Maks.
      – Nie, kombinuję, jak tu uciec na twoje urodziny, a ty mi przeszkadzasz – zażartowała dziewczyna. To wyszło jej równie nieudolnie, bo chłopak się nawet nie uśmiechnął.
      W drodze na przystanek, w autobusie i po wyjściu z niego Maks nie odezwał się ani słowem. Daria była mu wdzięczna, dziś bardzo kochała ciszę.
      – To tu? Czemu nie mówiłaś, że mieszka na twoim osiedlu? – zapytał blondyn, gdy doszli do wieżowca Klary.
      – Bo sama się wczoraj dowiedziałam.
      No niezłe jaja. Która klatka?
      – Nie wiem – odparła Daria i teraz już się uśmiechnęła.
      – Jak to nie wiesz? Mówiłaś, że wiesz? – Wkurzył się chłopak.
      – A pojechałbyś? – przekomarzała się łobuzersko Daria. – Ale to ten blok... chyba.
      – Brak mi słów na ciebie – fuknął Maks. – No dobra, to skoro mnie już tu przywlekłaś, to jak zamierzasz ją znaleźć? Będziesz chodzić po wszystkich chatach?
      – No – potwierdziła figlarnie Daria, robiąc wybitnie głupią minę.
      – To życzę powodzenia. Może do poniedziałku się wyrobisz, bo pamiętaj – nie możesz już opuszczać godzin – dogryzł poirytowany chłopak.
      Daria wesoło się roześmiała, złość kolegi była przezabawna. Za moment się jednak uspokoiła i ruszyła w stronę idącej w ich kierunku młodej dziewczyny.
      – Sorry, znasz może Klarę? Mieszka w tym bloku, taka niewysoka, jasne włosy…

* Z ang.– "nie ma szans".

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2213 słów i 13440 znaków, zaktualizowała 21 lis o 21:55.

2 komentarze

 
  • Iga21

    Widać, że Fizyk lubi naszą Frozj :)  
    Da sobie dziewczyna radę.  
    Podejrzewam, że z matmą tylko będzie miała problemy ale jak się z Barańską dogada to i z tym da radę.  
    Z Wiką to się powinna ustawić gdzieś na mieście { sama nie będzie miała problemu jakby co}  
    ale tylko we dwie. I się dogadać.  
    A jak nie to po razie sobie dadzą i spokój.  
    Na imprezę niech idzie ale zabawa z umiarem.  
    jeśli chodzi o Klare to narazie nie wiem. Sprawa sama się wyjaśni.

  • agnes1709

    @Iga21 Klaudię? :lol2: Ta zniewaga... :lol2:

  • Iga21

    @agnes1709 już zedytowane  :rotfl:

  • agnes1709

    @Iga21 No ja myślę :lol2:

  • Iga21

    @agnes1709  może czasami Ci się to zdarza  :lol2:  
    Oczywiście żartuje  :kiss:

  • agnes1709

    @Iga21 Coś w tym jest ;)

  • Gaba

    Ty naprawdę jakiegoś kopa piśmienniczego dostałaś!
    Ale fajne to jest.  
    Łapa i tak masz. Chyba jestem pierwszy....  
    Pozdrawiam Cię

  • agnes1709

    @Gaba A jakoś idzie, co mnie samą dziwi. Ale to dobrze, brakowało mi bazgrania. Dzięki że jesteś :kiss: