Niepokorna cz. 32

Niepokorna cz. 32Kurde, mogłam przy okazji wyrzucić ten garnek – pomyślała.  
Nie była zadowolona, że będzie musiała znowu iść, nie chciała zostawiać matki samej. Co za dureń wymyślił, żeby zamknąć te pieprzone zsypy – warczała, idąc coraz szybciej.  
Przy klatce zdążyło już zebrać się trzech nieciekawych typów i dziewczyna od razu się spłoszyła. Mieszkała tu niecałe pół roku, ale zdążyła już dość dobrze poznać panów i ich denerwujące zagrywki.
Spuściła głowę, mając nadzieję, że dzięki temu jej nie zaczepią, pomyliła się jednak, bo gdy tylko zbliżyła się do drzwi, zagrodzono jej drogę. Zdrętwiała. Domyślała się, że nic jej nie zrobią, a jedynie zaczną durne dowcipkowanie, aczkolwiek nie miała ochoty z nimi dyskutować, zresztą… nie umiałaby. Nigdy nie byli wobec niej agresywni czy chamscy, ale męczący i owszem, dlatego też Klara prosiła losu, aby dali jej spokój. Przynajmniej dziś.
– Hej, milady, skąd tak pełzniesz? – wyjechał jasnowłosy dresiarz, szczerząc się jak najęty.
– Przepuść mnie – mruknęła, spojrzawszy niepewnie na chłopaka.
Był przystojny i definitywnie potrafił przykuć uwagę kobiet, lecz Klara wiedząc, jaki z niego typek, wolała unikać konfrontacji.
– Nie uciekaj, zawsze spierdalasz. Kiedy w końcu umówisz się z nami na browar? Wbiłaś na nasz rejon, należy się jakie wpisowe – koleś nie odpuszczał.
– Nie wiem, nie dziś. Przepuść mnie, śpieszę się – syknęła, lecz czuła się bardzo nieswojo.
– Przepuszczę, jak odpowiesz na moje pytanie.
Zmęczona jego upierdliwością dziewczyna odwróciła się na pięcie i chciała odejść, aby wejść do bloku klatką obok, lecz od razu zderzyła się z innym typem; osaczyli ją jak zwierzynę łowną.
– Puść mnie – powtórzyła płaczliwie, chcąc za wszelką cenę się uwolnić.
– To jak?
– Nie mam pieniędzy – wydusiła, zaczynając bać się chłopaków.
– Nie o takie wpisowe mi chodzi, chodzi mi o luźną posiadówę, jakąś rozmowę – blondyn spoważniał.
Klara milczała, zerkając sporadycznie na chłopaka.
– Dobra, zmykaj, ale pamiętaj, że jesteś namierzona – rzekł wreszcie wesoło blondyn, trzymając otwarte na oścież drzwi klatki.
Nie czekała, migiem zniknęła w środku.
– I przemyśl poważnie moją propozycję! – usłyszała jeszcze za plecami.
Nie odezwała się, tylko szybko przemknęła na drugie piętro i tam dopiero wcisnęła guzik windy.



– Kurwa, jebie na całą chatę – burknęła pod nosem, stawiając torbę na stole.  
W salonie grała muzyka, co świadczyło o tym, że matka jest już „zadowolona”. Kobieta się nie odezwała, chyba nawet nie usłyszała, że córka weszła do mieszkania. Nastolatka włączyła wodę, zasypała kawę i ruszyła do pokoju, aby tam otworzyć okna i zrobić przeciąg.
– O, córuś, jesteś. Co kupiłaś? Może zrobimy jakiś obiad? Zjadłabym coś – wybełkotała matka.  
– Nie mam czasu – syknęła Klara i zniknęła w swoim pokoju.
Nałożenie dresowych spodenek i zwiewnej koszulki zajęło jej chwilę, po której dziewczyna stała już w kuchni z gąbką w dłoni. Syf był nie z tej ziemi. Na stole walało się kilka brudnych naczyń, kuchenka wyglądała, jakby nie myto jej rok, natomiast w zlewie wdzięczył się spalony garnek i jakieś niezidentyfikowane resztki jedzenia.
Kiedy ona zdążyła narobić takiego bajzlu? – nie dowierzała dziewczyna, zastanawiając się przy okazji, skąd wzięły się te brudne naczynia, skoro rano był porządek.
– Mamo, ktoś u nas był? – zawisła w progu salonu.
– Nieee – zamiauczała rozanielona kobieta.
– Tak? To czemu w kuchni jest taki syf?
– Bo jadłam śniadanie, słoneczko.
– Na trzech talerzach?
Pani Krystyna tylko wzruszyła ramionami i sięgnęła do reklamówki. Klara stała i bacznie obserwowała, co z niej wyjmie. Nie pomyliła się, po piwie przyszedł czas na wódkę… jak zawsze zresztą.
– Mamo, nie pij – poprosiła, nie widząc jednocześnie ani odrobiny sensu w tej prośbie.
– A ty zostaw to sprzątanie i chodź tu do mnie, przecież mówiłaś, że będziesz pić wódkę – dowcipkowała kobieta, nic sobie nie robiąc ze słów córki.
Klara tylko ciężko westchnęła, chwyciła ze stołu pełną popielniczkę i zniknęła w kuchni. Była już bliska płaczu, nie wiedziała, ile czasu znowu będzie trwał ten cyrk.
Wyrzuciła pety, oddała matce popielniczkę, zalała kawę i wzięła się za sprzątanie. Po niecałej pół godzinie znów wtargnęła na teren salonu.
– Zostaw – wybełkotała kobieta,  widząc, że Klara zdejmuje wszystko ze stołu. Dziewczyna w milczeniu przetarła mebel i zniknęła matce z oczu, aby wreszcie spokojnie zasiąść nad zimną już kawą.
– Córuś, chodź do mnie, smutno mi! – wrzasnęła kobieta, podburzając jeszcze bardziej rozstrojoną nerwowo dziewczynę. – No chodź!
Klara wstała i usiadła z kawą obok matki.
– Proszę – rozradowana kobieta postawiła przed jej nosem napełniony kieliszek.
Klara z miejsca przecięła ją sugestywnym spojrzeniem.
– No wypij ze mną jednego – naciskała pijana rodzicielka.
– Mamo, co ty wyprawiasz? Nie będę pić z tobą wódki! – uniosła się nastolatka.
– No wypij, jednego, dla towarzystwa – kontynuowała irracjonalnie kobieta.
Klara westchnęła ciężko, dla świętego spokoju szybko opróżniła kieliszek, po czym chwyciła kubek i wstała.
– Gdzie idziesz? – zareagowała natychmiast matka.
– Muszę ogarnąć lekcje – rzuciła na szybkiego dziewczyna i nie czekając na głupot ciąg dalszy, zamknęła się w swoim pokoju.
– Ale przyjdź potem! – wrzasnęła jeszcze kobieta.
Nastolatka miała już dość, przez co znowu opanował ją żal. Kłopoty w szkole, Marek, Kamil i pijana matka, tego jak na jeden dzień było już za dużo. Pomyślała też o Darii, gdyż zaczęła dochodzić do wniosku, że dziewczyna broniła jej tylko i wyłącznie, aby się popisać i pokazać swoją wyższość.  
Była tego bardziej niż pewna.



„Dziś znów mnie zaatakował, znalazł po pół roku. Byłam pewna, że to już skończone. Kurwa, dlaczego? Ma numer Kamila, wiem, bo dzwonił przy mnie do niego. Kurwa, i co teraz? Będzie mnie szantażował. No i wreszcie przeszedł do działania, zmusił mnie do… Nie, nie napiszę tego!
W szkole jakieś szmaty się do mnie przyjebały, to nie będzie ciekawy koniec roku. Stara znowu jest najebana i szaleje, aby tylko nie psy za głośną muzykę, bo znów ciężko będzie się wytłumaczyć.
Kurwa, już nie wiem, co mam robić. Kasy brak, matka nakupiła wódki, znowu mam iść na przypał? Nie chcę, ale jeszcze pół miesiąca, a my mamy jebane pięćdziesiąt złotych.
Boję się iść do szkoły. Te dwie, do tego Fabiański, czemu wszyscy czegoś ode mnie chcą?
Daria. Mam jej zaufać, czy jednak okaże się fałszywą suką? Bo normalna to raczej nie jest, choć jest w niej coś fajnego. Nie wiem, muszę to przemyśleć, a na razie trzymać się na dystans. Tak będzie najlepiej.
Nara.

                                                                                                      
                    Poniedziałek, 16 marca 2011r.



Schowała czarny brulion za grzejnik i otworzyła inny, pusty zeszyt. Cybulska, jako że dziewczyna jest nowa, nie kazała jej pisać wypracowania, aczkolwiek zaznaczyła, że nastolatka mogłaby skrobnąć parę słów o swojej byłej klasie i łatwo podciągnąć ocenę.
Siedziała nad pustą kartką dobre pół godziny, lecz absolutnie nie miała dziś głowy do lekcji, w myślach kotłował się jedynie Kamil, Marek i strach przed jutrzejszym dniem, a dokładniej przed obiema prześladowczyniami.  
– Klara! – usłyszała wrzask matki.
Kurwa – fuknęła zła i niechętnie uchyliła drzwi, wystawiając głowę.
– Telefon do ciebie – wybełkotała kobieta, trzymając w wyciągniętej dłoni swoją komórkę.
Nastolatka zdębiała, nie miała pojęcia, co jest grane. Ktoś dzwonił do niej na numer matki?
Zdezorientowana i wystraszona ruszyła w stronę kobiety.

***

Jak mnie dziś boli brak tej cholernej kursywy! A ktoś podobno mówił, że będzie. Ciekawe, kto to mógł być?

882 czyt.
100%92
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1408 słów i 8148 znaków, zaktualizowała 7 lip o 9:56.

2 komentarze

 
  • Iga

    Iga · 30 kwietnia · 198285574

    Hejka. No spoko. Ciekawe kro dzwonil. Zgaduje, ze albo ze szkoły albo ten Mareczek

  • Speker

    Speker · 29 kwietnia

    Napewno MOD
    Ciekawe życie, takie... Patologiczne.
    Bądź normalny, kiedy wszystko dookoła jest na "nie".