Niepokorna cz. 5

Niepokorna cz. 5Natychmiast dało jej to do myślenia, a umysł już kreował najczarniejsze scenariusze.
Wściekła się, będąc przekonaną, że już się gdzieś pewnie znęcają nad dziewczyną, co byłoby bardzo w stylu zapatrzonej w siebie Niny. Ale gdzie? W szkole ich nie ma, szatnia i toalety puste, w "palarni” też nie, więc gdzie? No i ona przecież nie pali – sprostowała szybko, podświadomie przebierając pośród miejsc, do których jeszcze mogłyby ją zaciągnąć.
Nauczyciel nadal nie przybył, podeszła więc do chłopaków z nadzieją, że może oni coś wiedzą.
– Widziałyście "nową”? – zapytała, gapiąc się na nich na przemian.
– Nie – odparł Kuba. – Z tego, co wiem, to od rana pilnuje się ciebie, zgubiłaś podopieczną? – zaśmiał się.
– To jest takie zabawne? – wzburzyła się dziewczyna. – Jakbyś nie zauważył, te dwie też gdzieś wsiąkły, co świadczy tylko o jednym – oznajmiła Daria.
Była już poddenerwowana, chyba naprawdę polubiła Klarę, co z każdą sekundą coraz bardziej dziwiło ją samą.
– Sprawdzałaś w szatni? – zapytał Maks.
– Tak, i w palarni, i w klasach, no kurde, przecież nie poleciały w kosmos.
– Na pewno są za odzieżowym – rzekł Kuba, mając na myśli budynek, za którym Daria paliła trawę.
– I co, myślisz, że Wiki poszłaby z tą dziunią bić nową? Żarty – roześmiał się do kumpla Maks.
– Ale ja myślę. Dziś jej odpala – warknęła szatynka. – Przejdziesz się ze mną? – poprosiła blondyna.
– Po co, skoro jak mówisz: nigdzie ich nie ma?  
– Może faktycznie są za sklepem – Brnęła uparcie nastolatka.
– No dobrze, to chodźmy – Maks podniósł się z miejsca, chwycił plecak i wyszedł spomiędzy ławek. – Powiedz, że zaraz wrócimy, wymyśl coś – rzekł do przyjaciela i opuścił z dziewczyną klasę.
– Rozglądaj się, modniś krąży – zaśmiała się szatynka, gdy już dochodzili do końca holu. – Dziś go przyszpiliło na spacery, już dwa razy się na niego nadziałam, i "nowa” przy okazji pierwszego dnia zrobiła na nim "dobre” wrażenie – pochwaliła się dumnie.
– Za co metal się do ciebie uczepił? zapytał Maks. – Masz fart, że was nie capnęli, zaraz byłby dywan. Mało ci jeszcze problemów? Garniesz sobie na koniec roku?
– A coś ty się zrobił nagle taki moralny? – zniesmaczyła się Daria. – Wyjechała z pretensjami, to co? Miałam podkulić ogon? Nie będzie mnie, rura, pouczać, gdzie mam siadać, i jak mam siadać!
– Masz szczęście, że ci nie naklepała – powiedział chłopak, uśmiechając się szeroko.
– Kto? Ona?!
– No pewnie. Wątpię, abyś dała jej radę.
– Nie bądź taki pewny – broniła się dziewczyna.
– Ja widziałem, jak ona się tłucze, nastukała już kiedyś takiej jednej, rozbebeszyła jej całą twarz i za to była zawieszona. Dziwne, że o tym nie wiesz, grzmiała o tym cała szkoła. No tak, ale skąd masz wiedzieć, skoro więcej cię nie ma, jak jesteś – ironizował.
– No i co z tego? Ona to nie ja, skoro się tak dała? Może nie była wojowniczką – zaśmiała się Daria, lecz straciła nieco swojej zawziętości.
– Oj, Frozi, nie bądź taka pewna siebie – rzekł spokojnie chłopak.
– Nie wkurzaj mnie, dobrze? Nie jestem. Poza tym, jak widzisz, na razie jeszcze żyję, więc to, która się lepiej tłucze pozostaje wielką niewiadomą – warknęła rozzłoszczona faktem, że chłopak podważył jej waleczność i zdolności obronne.
Lecz nie to tylko było powodem rozdrażnienia, kumpel definitywnie zawstydził ją swoimi słowami, przez co zrobiło jej się strasznie głupio. Starała się jednak zachowywać naturalnie, udając sumiennie, iż jego podsumowania nie robią na niej większego wrażenia, jej zacięty charakter nie pozwalał jej przecież na okazanie chociażby odrobiny słabości.
– Kurczę, no nie mogę darować, że przegapiłem, jak cię zdzieliła – blondyn nadal zaczepiał dziewczynę widząc, jak zabawnie broni się rękoma i nogami.
– Mówiłam chyba, że mnie zaskoczyła – Daria uparcie obstawała przy swoim, próbując przechylić szalę na swoją stronę.
– Pokaż się – nagle przystanął i chwycił w dłoń jej brodę. – Trochę się zaczerwieniło, ale siniak chyba cię ominie. Raczej nie trafiła w oko, choć pewny nie jestem – poinformował, nic a nic nie zmieniając swojego radosnego wyrazu twarzy, wręcz przeciwnie – uśmiech znacznie się powiększył.
– Nie trafiła, trafiła w szczękę, bo tam mnie trochę boli – rzekła Daria, starając się wrzucić temat na bardziej wyluzowany tor.
– Nie ma ich – stwierdził Maks, gdy już schowali się za podniszczonym budynkiem. – Wiki polazła z plastikiem, o co tu chodzi? Coś ty jej zrobiła?
– Nic, usiadłam z Klarą, więc popełniłam wielkie przestępstwo. Niech sobie łazi, gówno mnie to obchodzi.
– Taaak? – rzucił chłopak, robiąc dość wymowną minę.
– Tak!
– I tak wróci, co nastąpi bardzo szybko. Podrażni się z tobą, zedrze z niej trochę kasy i wróci. Tak, jak Dominika. Myślisz, że dlaczego cię zaczepiła? Nina na bank już się poskarżyła. Kretynka spełnia wszystkie jej zachcianki, a że nie umie się bić i potrzebuje ochroniarza, laska to wykorzystuje. Tak samo będzie z Wiki, zobaczysz.
– W dupie to mam. Chodź, przejdziemy się, może gdzieś są. Szkoda mi dziewczyny, wydaje się być spoko.
Maks spojrzał na zegarek i przystał na propozycję.
– Jak kartkówka? Napisałaś coś? Czemu nie usiadłaś ze mną? – zapytał.
– A zapraszałeś? – próbowała się odgryźć za niedawną zaczepkę, znacznie wyginając usta.
– To potrzebujesz zaproszenia?
– Nowa mi napisała, dobra jest – pochwaliła się Daria.
– Ruda tego nie łyknie.
– Nie wiem, zobaczymy. Kurwa, no i gdzie one wsiąkły? Zmyły się na dobre?
– Nie wiem. A może cały czas są w szkole, a my tu łazimy bez celu?
– W szkole na pewno ich nie ma, przeleciałam całą. Masz fajkę? – zapytała nagle, zaśmiawszy się z samej siebie. Rzuciła pytanie od niechcenia, dla całkowitego żartu, lecz chłopak w odpowiedzi nagle się zatrzymał i zrobił coś, czego dziewczyna w życiu by się nie spodziewała – wyjął paczkę Marlboro, otworzył i wyciągnął do niej dłoń.
– To jakieś jaja?! – teraz szatynka roześmiała się już na dobre.
– Chciałaś zapalić… – uśmiechnął się.
Z postawionymi w słup oczyma wzięła używkę i odpaliła, podobnie zrobił po chwili blondyn. Wytrzeszcz natychmiast ustąpił miejsca rozdziawionej gębie.
– Ty palisz?! – zapytała, totalnie skołowana i zaskoczona.
– Wie o tym tylko Kuba – odparł. – I niech tak zostanie, ok?
– No kur… – uniosła brwi, powstrzymując się jednak od dokończenia przekleństwa, wiedziała, że chłopak tego nie lubi. – To ja się tu produkuję, żeby wykombinować sobie szluga, walczę w palarni z dzieciakami, a ty się nosisz z całą rakietą?! To nieładnie, wiesz? – szydziła wesoło.
Chłopak tylko rozłożył ręce, uśmiechając się czupurnie i w tym momencie z jego kieszeni dobiegła miła dla ucha, transowa melodyjka.
– Musze odebrać – rzekł do Darii i zaraz miał telefon przy uchu.
Rozmowa trwała bardzo krótko, Maks oznajmił jedynie: "dobra, to zdzwonimy się wieczorem” i schował urządzenie.
– Możemy iść na piwko – spojrzał na koleżankę.
– To świetnie, na to liczyłam. To może się zerwiemy? Ale "nowa”, wolałabym ją znaleźć? Jakby nie było, uratowała mi dupę na tej cholernej matmie, a znając Wiki, ta, jak się wkurwi, potrafi posunąć się do różnych czynów. To co robimy?
– Wracajmy do budy, widzisz, że tu ich nie ma. Wiki nic jej nie zrobi, szybciej plastik, ona nie jest zdrowa.
– Nieee? Oj, chłopaczku, nie znasz jej – fuknęła Daria. – Idziemy.
Wyrzucili niedopałki i wrócili do szkoły, swoje pierwsze kroki kierując do szatni. Obeszli prawie wszystkie boksy i już chcieli wychodzić, gdy nagle do ich uszu doszedł dziwny, cichy odgłos, coś w rodzaju niewyraźnego trzaskania. Udali się na koniec pomieszczenia, gdzie za ścianą, w ciemnym kącie znajdował się składzik na środki czystości i tu znaleźli Klarę. Siedziała na ławeczce i usiłowała złożyć roztrzaskany telefon.
– Ej – zawisła nad nią szatynka.
Dziewczyna agresywnie podskoczyła w popłochu, nie słyszała chyba, jak nadchodzą. Spojrzała na Darię dużymi oczyma, w których wyraźnie malował się strach, ich wtargnięcie ewidentnie zaskoczyło blondynkę.
– Co się stało? – nastolatka natychmiast usiadła obok, a chłopak po drugiej stronie.
– Nic, upadł – mruknęła Klara.
– Upadł? – Daria odebrała dziewczynie komórkę. – Przecież on jest cały rozjebany! – fuknęła, oglądając telefon. – To te dwie, tak?
– Nie.
– No jak to nie? Gdzie byłaś? Szukałam cię. Gadaj, co ci zrobiły, i to już! – nakazała surowo.
– Ale to nie one, myślisz, że bym je kryła? Nie jestem skończoną ofiarą losu, jeśli tak mnie odebrałaś – dziewczyna broniła się jak mogła, starając się zabrzmieć stanowczo, lecz Daria nie dała zaślepić się jej marnemu aktorstwu.
– Ja i tak się dowiem, wiesz o tym?!
– Rób, co chcesz – bąknęła Klara.
– Pokaż to – wcisnął się w to wszystko Maks i zaraz otrzymał telefon. – Nic z niego nie będzie, nadaje się już tylko na śmietnik – stwierdził, oglądając go z każdej strony jak rzetelny fachowiec. – To one go zniszczyły? – teraz on rozpoczął przesłuchanie, był jednak o wiele łagodniejszy, niż koleżanka.
– Nie, mówiłam już - odparła cicho Klara.
– Boisz się je wsypać, czy nie chcesz wyjść na donosicielkę? – chłopak nie odpuszczał. –Powiedz, nic nie będziemy z tym robić, obiecuję. Prawda, Frozi? – spojrzał na kumpelę z monstrualnie rozkazującą miną, podobnie też brzmiał jego głos.
– Jasne, nikt się nie dowie. Ale my chcemy wiedzieć.
– Kurwa, powiedziałam już, prawda?! Ile razy mam powtarzać?! –poddenerwowanej Klarze puściły nerwy.
Daria postawiła oczy w słup i od razu zamilkła. Reakcja tej potulnej, spokojnej dotąd dziewczyny totalnie ją zaskoczyła, dlatego też nie wiedziała, jak ją skomentować
– Sorry – wycedziła po chwili "nowa”. – Ale to naprawdę nie one, a jeśli już musisz wiedzieć, to po dzwonku byłam w pokoju nauczycielskim, dlatego nie mogłaś mnie znaleźć – dodała.
Daria nadal milczała, lecz nie uwierzyła w ani jedno jej słowo, zwłaszcza, że Klara powinna być teraz na lekcji, a siedzi tu, więc na pewno nie opuściła zajęć bez powodu.  
Ogarnęła ją jeszcze większa frustracja i zdumienie wywołane zachowaniem Wiki. Czyżby była aż tak zawistna, że posunęłaby się do dręczenia bezbronnej dziewczyny, do tego w towarzystwie osoby, której tak nie lubi, a wręcz nienawidzi? Daria doszła do wniosku, że jednak nie zna kumpeli tak dobrze, jak się jej wydawało i chyba tak naprawdę nic o niej nie wie.
Wściekła się, nie zamierzała puścić jej tego płazem, zwłaszcza, że patrząc na siedzącą na ławce koleżankę, zrobiło jej się dziewczyny okropnie żal. Nie umiała tego wyjaśnić, ale nagle poczuła się w obowiązku zaopiekować "nową”, nawet, jeśli miałaby przez to narobić sobie problemów. Jej piękna, wrażliwa, ciepła twarz; krucha postura i to całe skrępowane zachowanie sprawiały, że Klara od pierwszego kontaktu stała się w mniemaniu Darii zupełnie bezbronną, zagubioną gdzieś w tej całej sytuacji, szarą myszką. Wywoływało to niepohamowane współczucie, choć to jej niewinne, nieśmiałe zachowanie było w pewnym stopniu dość słodkie, żeby nie powiedziec "pociągające". Daria nie mogła pojąć, dlaczego osoba nowej znajomej zaczęła tak dziwnie na nią wpływać i przez chwilę pomyślała, że może odkrywa w sobie schowaną dotąd biseksualność, za moment jednak uśmiechnęła się do siebie uznając, że chyba jej odbija.
Rozmyślania przerwał Maks, który ponownie zabrał głos.
– Mam w domu małego Samsunga, tylko trzeba wymienić w nim baterię, bo słabo trzyma.  Ale jest w bardzo dobrym stanie, braciszek o niego dbał. Mogę ci odstąpić – rzekł, zaglądając w oczy zagubionej Klarze.
– Nie ma takiej potrzeby, ale dzięki – zamruczała zawstydzona nastolatka, nie patrząc na chłopaka.  
– Dlaczego? Masz drugi telefon?
– Coś znajdę – rzekła cicho, lecz kłamstwo aż paliło w uszy.
– Nie wstydź się, u mnie i tak leży na bezrobociu, a tobie na pewno się przyda – chłopak nie dawał za wygraną.
Dziewczyna już nie odpowiedziała, siedziała jak kołek, gapiąc się to pod nogi, to gdzieś po kątach szatni.
– Dziesięć minut do dzwonka, wracamy? – MAks podniósł się z miejsca. – Będzie się krzywił, ale przynajmniej nie wstawi nieobecności, chyba kolejna ci niepotrzebna? – rzekł do Darii, spoglądając także na "nową”.
Klara nie reagowała, nie była chyba zbyt chętna do powrotu, dając Darii kolejne dowody swego łgarstwa.
– Dobra, laski, nie śpijcie. Idziemy! – nakazał chłopak widząc, że zignorowały jego pytanie, poczekał, aż ruszą się z miejsca i dopiero, gdy wstały i skierowały się w stronę szkolnego korytarza, ruszył wolno za nimi.

2 196 czyt.
94%184
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2295 słów i 13461 znaków, zaktualizowała 10 sie 2017.

4 komentarze

 
  • kaszmir

    kaszmir · 24 wrz 18:58

    Widać, że Daria mocno zaangażowała się obroną nowej. Czyżby jakieś uczucie się wylęgało?
    Klara zagubiona, ale nie jest do końca prawdomówna. Czy boi się, czy a coś innego w planach.  
    Czasami jest zadziorna i potrafi postawić się.  
    Bardzo fajna część i świetne dialogi.

    Pozdrawiam

  • Somebody

    Somebody · 17 sie 2017

    Jak ja ci zazdroszczę tej lekkości pisania...

  • Black

    Black · 11 sie 2017

    Wiesz z tymi papierochami to przesadziłaś... Marlboro u dzieciaka?? Toż to złote runo Czekam na więcej

  • Meska

    Meska · 9 sie 2017

    Mialas nie robic z nich tych w koncu, ktore zamierzalas zrobic