Niepokorna cz. 11

Niepokorna cz. 11Nie zdążyli nawet wyjść za bramę, a Daria już pokładała się ze śmiechu, spowalniając tym samym "ucieczkę”.
– Jestem ciekawa miny matki, jak mnie nie zastanie… choć raczej się nie zdziwi, przewiduję – brechała, nieporadnie zawiązując bluzę na biodrach.
– I z czego rżysz? Ruchy, do przystanku mamy kawałek – zganił ją Maks.
– Jaja sobie robisz? Stara jest samochodem zaraz i będzie tędy jechać, musimy się gdzieś chwilowo zabunkrować – wyjaśniła dziewczyna, nie poważniejąc ani na chwilę.
Za moment znaleźli się za ostatnim budynkiem w okolicy szkoły, starym, zniszczonym, opuszczonym lokalem przemysłowym. Zadzwonił telefon Darii. Spojrzała i się nie zawiodła – dzwoniła matka.
– Odbierz – rzekł chłopak.
– I co? Zaraz będzie kazać mi wracać – fuknęła dziewczyna. – Niech sobie dzwoni.
Komórka brzęczała dłuższą chwilę i zamilkła. Matka nie dzwoniła drugi raz, zrozumiała chyba, że to nie ma sensu.  
Czekali jeszcze chwilę i dopiero, gdy Toyota kobiety przemknęła obok nich, ruszyli na postój autobusów.
– Gdzie idziemy? Widzisz, wyciągnęłam cię na piwo, a mam tylko dychę – mruknęła Daria, choć nie można powiedzieć, żeby było jej wstyd, ale odrobinę głupio i owszem.
– Spoko, damy radę, mam parę groszy. Miałbym więcej, ale wczoraj albo zgubiłem, albo ktoś mi podprowadził – rzekł chłopak, waląc tym zdaniem dziewczynę prosto w twarz jej dobrego samopoczucia. – Ale zgubić nie mogłem, za to zgubiłem portfel, a jak go znalazłem, sto dwadzieścia zeta poszło się jebać. A zresztą, walę to. Starsza zawsze mówiła, żebym nie nosił w tylnej kieszeni, a ja nie słuchałem, to teraz mam – zaśmiał się.
Zdawał się nie być zbytnio przejętym zgubą, natomiast Daria zupełnie na odwrót. Poczuła się w tej chwili jak totalna kretynka, to tego ćmiące ją jeszcze opary fazy tylko pogłębiały to podłe samopoczucie. Przez chwilę pomyślała, że może się przyznać, przez co na pewno ostro się na nią wkurzy, ale przynajmniej nie będzie miała takich wyrzutów sumienia. Nie mogła się jednak przemóc, nie dała rady, w zamian za to natomiast szybko obmyśliła plan – załatwić pieniądze i jakoś mu podrzucić.
– Frozi! Co jest? – szturchnął ją widząc, że dziewczyny nie ma.
– Nic, zamyśliłam się, wciąż myślę o tej idiotce – ściemniła bez najmniejszego zająknięcia.
– Ty znowu? Przestań, bo już zaczynasz mnie wkurzać – szczerzył się chłopak.
– Spadaj.
– Frozi, odpuść już, a jeśli naprawdę tak cię to gryzie, to chcę cię poprosić, żebyś przypomniała sobie, jak ona wyglądała. Nie widziałaś, jaka była wystraszona? Ja myślę, że ten ktoś zmusił ją, aby wsiadła do tego samochodu, lub coś w tym stylu. I szczerze mówiąc, trochę się tym martwię, całkiem fajna z niej dziewczyna. A poza tym bardzo mi coś tu nie pasuje. Wozi się Mercedesami, a nosi najtańsze buty i ma komórkę sprzed ćwierć wieku? Kto to mógł być? Widzisz? Swoimi wymysłami i mi już wkręciłaś jakieś pojebane spekulacje.
– A bo ja wiem? – bąknęła Daria, nadal myśląc o tych nieszczęsnych pieniądzach. – Swoje zdanie powiedziałam.
– A idź, masz nasrane – podsumował chłopak. – Jedzie siódemka, to co, do galerii? Tam może coś zjemy, czy jak? Jestem głodny.
– Nie wiem, miało być tylko piwo, nie mam kasy.
– Nie pytałem, czy masz, tylko czy jedziemy?
– Nie, w chuj tam ludzi, dawaj do parkowej, zobacz, jak pogoda – dziewczyna zadarła głowę.
– Ok, baby rządzą – zachichotał i zaraz oberwał z łokcia.
Wsiedli nie do siódemki, tylko do dwadzieścia dwa i Daria zaraz posadziła tyłek na pierwszym z brzegu, wolnym miejscu.
– Czemu sadzasz dupę? Zaraz dojedziemy do centrum, gdzie wsiądą osoby starsze, więc i tak będziesz musiała wstać – zaczepiał ją Maks widząc, jak się fajnie wkurza.
– Że co? Ja też mam bilet, do tego taki, za który się płaci, a oni jeżdżą za darmo, więc…? Poza tym ja jestem po siedmiu godzinach lekcyjnych, jestem zmęczona i żebym mi tu stanął nad głową nawet sam Mister Jezus i kazał wstać, niech zapomni – uśmiechnęła się kąśliwie, w dalszym ciągu zamiast skupiać uwagę na przyjacielu, układała misterny plan, jak oddać mu pieniądze, a najbardziej – jak zabrać je matce.
Miała w tej chwili potworne wyrzuty sumienia zwłaszcza, że dziś tak naprawdę pierwszy raz spędziła z chłopakiem tak dużo czasu i okazał się być całkiem inny, niż przewidywała, to znaczy… nieco bardziej wyluzowany.
– Frozi, co z tobą? – ponownie ją szturchnął, lecz uśmiech już zniknął z jego twarzy.
– Nic, głowa mnie boli.
– Głowa… – mruknął. – Przestań się zawieszać, zakochałaś się, czy jak?
– A co, nie mogę? Ładna jest – warknęła, złośliwie wyginając usta, miała w tej chwili bardzo odpowiedni nastrój do strzelania ironią.
– Ale nie wiadomo, czy cię zechce – odparował Maks, zaczepnie obejmując ramieniem nastolatkę.
– Wysiadamy – stwierdziła Daria i podniosła tyłek, choć do przystanku był jeszcze spory kawałek.
Już jej nie zaczepiał, tylko stanął obok, uważnie obserwując koleżankę i jej dziwne zachowanie. Minutę później wysiedli przy parku i ruszyli do widocznej z daleka małej, drewnianej knajpki.
– Dlaczego nie jeździsz? – zapytał nagle Maks, chcąc przerwać milczenie.
– Nie jeżdżę? – spojrzała wymownie, zupełnie zaskoczona tym pytaniem. – A jak miałam jeździć? Po śniegu? – odparła po chwili.
– Zobacz, jaka dziś jest pogoda, luzem byś mogła. Poza tym to oszczędność na biletach, no i nie trzeba się cisnąć; piętnaście – dwadzieścia minut i jesteś w budzie – dodał i nagle wesoło się roześmiał. – Kurwa, pamiętam, jak przyjechałaś pierwszy raz i jak wszyscy wywalili gały. To był niezły widok – laska ubrana jak hip-hopowcy z amerykańskich filmów, kompletnie wyluzowana, wtacza się do szkoły na desce, a potem jeździ sobie po korytarzu. No myślałem, że padnę. Od razu wiedziałem, co z ciebie za ziółko – brechał.
– Nie rozumiem, co w tym takiego dziwnego? To, że jestem dziewczyną to znaczy, że muszę malować się jak ten pustak i wciskać się w blokujące mi dopływ powietrza sukieneczki? O, ty, to ja już wiem, czemu ona jest taka durna? – szturchnęła kumpla. – Ona do tego stopnia ściska się tym plastikiem, żeby wydawać się chudsza, że nie dochodzi jej tlen do mózgu, a krew nie przepływa, dlatego też zmuszona jest przy okazji wywalić na siebie betoniarę tapety, bo blada, jak nowiutka muszla klozetowa. No kurwa, tak, to wiele wyjaśnia! – oznajmiła Daria, uderzając głośnym śmiechem.
– Ale Frozi, muszę ci powiedzieć, że wtedy zrobiłaś na facetach chyba niemałe wrażenie, mimo, że byłaś bez sukieneczki i makijażu – Maks nie odpuszczał. – I ja też muszę przyznać, że pasuje ci ten styl, dlaczego od dobrych dwóch miesięcy już się tak nie ubierasz, tylko wytarte jeansy i bluza?  
– A co, źle jest? A nawet jeśli, to tak lubię, a jeśli się komuś nie podoba, to niech spierdala – pyskowała.
– Dobra, Frozi, idź ty kup, masz dowód – poprosił Maks, wręczając jej dwadzieścia złotych, gdyż właśnie doszli do lokalu.
– Nie mam, nie wyrobiłam jeszcze.  
– Masz legitkę.
– Nie mam, zgubiłam.
– No kurwa, to teraz mówisz? – wkurzył się chłopak.
– Idź ty, spokojnie wyglądasz na osiemnaście lat, no i jesteś MĘŻCZYZNĄ – zaakcentowała odpowiednio, humor malutkimi kroczkami wracał do normy. – Poza tym to ja cię zaprosiłam, prawda? Trzymaj – wyciągnęła dziesięć złotych.
– Nie ma takiej opcji.
– Maks!
– Frozi, odpuść, odstawisz kiedyś, jak tak cię to boli.
– A jak chcesz – bąknęła, zrezygnowana i odrobinę zawstydzona.
– Dobra, to ja idę, a ty siadaj tam przy drzewku, bo zaraz ktoś się właduje, a to najlepsza miejscówa – rzekł chłopak i zniknął na schodkach prowadzących do podziemi.
Czuła się niesamowicie głupio. Zaprosiła go, a on teraz chce płacić, i na dodatek jeszcze wczoraj go okradła. Pewnie nie miałaby w tej chwili żadnych obiekcji w kwestii stawiania, gdyby nie fakt, że trochę ponad dwadzieścia cztery godziny temu zrobiła to, co zrobiła.
Dumała nad tym chwilę, w końcu jednak doszła do wniosku, że nie ma sensu na razie zawracać sobie tym głowy, gdyż to i tak niczego nie zmieni, a tylko popsuje jej "randkę”. Zadecydowała, że wymyśli coś jutro… pojutrze... i jakoś odda mu pieniądze.
Minęła malutki, drewniany płotek, posadziła cztery litery przy niewielkim iglaku i zaczęła rozglądać się po okolicy. O tej godzinie park niezbyt tętnił życiem, prócz grupki idących z jakąś młodą babą i wrzeszczących na całą okolicę dzieciaków, spacerowało po nim tylko kilka osób.
Kurwa, wycieczki – warknęła podświadomie, drażnił ją ten piskliwy rumor bandy przedszkolaków.
– No i widzisz? Chyba jednak działam na laski – nad jej głową pojawił się uśmiechnięty cwaniacko Maks i usiadł naprzeciwko, stawiając na stole dwa lodowate piwa. – Wziąłem Żywca, tobie z sokiem, bo chyba lubisz. Może być? Nie mają tu dużego wyboru, Żywiec, Warka, Tyskie i jakieś portery.
– Jasne, dzięki.
– No, a wracając do tematu, to kiedy powrócisz do swojego stylu? – uśmiech się poszerzył.
– Coś się tak uczepił? – warknęła, lecz w środku bardzo miło zrobiło jej się z faktu, że chyba podobała się chłopakowi we wcześniejszej wersji. Sama także czuła się w niej lepiej i też nie rozumiała, dlaczego od trzech miesięcy nie miała na sobie bojówek, ani podartych jeansów, a czapki zaczęła nosić sporadycznie.
– Frozi, mam czapeczkę dla ciebie – oznajmił znienacka kumpel, jakby czytał w jej myślach.
– Jaką? Skąd?
– No taką… skaterską, z prostym daszkiem. Ciotka przysłała mi paczkę, ale przecież ja w niej chodzić nie będę. Po pierwsze, nie w moim guście; po drugie, wyglądałbym w niej pewnie jak debil, a tobie będzie pasować jak ulał.
– Jaki kolor?
– Czarno-biała, z czerwonymi akcentami, idealna do twojej deski, bo ma chyba podobne kolory? Nie pamiętam.
– Ile za nią chcesz? No i musiałbym ją zobaczyć. A deska jest czarno-żółta – uśmiechnęła się mdło.
– Jak to: "ile chcesz?” – zniesmaczył się chłopak.
– Nie chcę za darmo.
– Postawisz piwo.
Dziewczyna zamilkła.
– No Frozi, nie rób cyrków, dobrze? U mnie i tak leży i nikt jej nosić nie będzie, a tobie fajnie w takich ciuchach. Poza tym od kiedy to zrobiłaś się taka nieśmiała? – fuknął chłopak i łyknął piwa.
Od wczoraj, kurwa, kiedy ojebałam ci piter – syknęła bezgłośnie wkurwiona szatynka.
– Dobra, zobaczymy, przynieś ją jutro – rzekła w końcu, nie chcąc wyjść na sztywniaczkę, choć w tej chwili tak właśnie się czuła.
– Ale i tak lepiej wyglądałaś w tamtej sterczącej – pochwalił chłopak, który nie mógł chyba odczepić się od kwestii luźnego stylu dziewczyny. – Trochę jak smerf. Daria – Smerfetka – Frozi... Grochola! – zawył radośnie, bardzo z siebie zadowolony.
– One nazywają się Beanie – zaśmiała się nastolatka, totalnie rozgromił ja tym tekstem.
– Dobra, Beanie, sryni, nieważne, ważne, że takie właśnie czapeczki są zajebiste i też sobie taką kupię.
– Ja mam trzy, ale nie oddam, bo wszystkie kocham – oświadczyła z dumą Daria. – W sumie mogłabym się zamienić na tą z daszkiem, ale ni chuja, bo nieźle się nachodziłam, żeby dostać akurat takie, które będą prezentować się przyzwoicie.  
– Ile taka kosztuje?  
– Różnie, możesz kupić za osiem, ale i za trzysta złotych.
– Jak to? Taka różnica?
– Takich czapek i modeli jest cała masa. No i firma też ma znaczenie. Ja za swoje zapłaciłam po dwie i trzy dychy, no a tą Adaśka, którą mam, dostałam od starych. Kupię ci na urodziny – dziewczyna w końcu luźno się uśmiechnęła.
– A deskę też? – ironizował.
– Nie, to już musisz sam – zaśmiała się, o kradzieży na razie zapomniała.
– A nauczysz mnie jeździć? – nadal uparcie zaczepiał koleżankę.
– Pewnie, jak sama nauczę się dobrze to robić, dużo pracy jeszcze przede mną – oświadczyła Daria i upiła piwa, które znikało o wiele szybciej, niż trunek Maksa.
– A skąd w ogóle u ciebie ten pomysł? – zapytał, poważniejąc.
– A ja wiem? – wzruszyła ramionami. – Od zawsze zadawałam się z facetami, oni zaczęli jeździć, to ja przecież nie mogłam być gorsza. A potem mi się spodobało.
– A umiesz ten skok, co się obracasz? – dopytywał chłopak, zachowując się w tej chwili jak mały dzieciak.
– Frontside – sprostowała, szczerząc zęby.
– No ok, ale umiesz?
– Aleś się uczepił. Nie umiem.
– Umiesz, widzę twoją minę. Znasz te wszystkie nazwy? Uczepiłem się, bo to fajna sprawa, laska na desce – szeroko wygiął usta.
– Nie, tylko kilka. Chciałam tylko nauczyć się jeździć, nazwy nie są mi do niczego potrzebne, poza tym jest ich tyle, że za dużo zachodu na naukę. Nauczę się… może… kiedyś – mruknęła szatynka, aczkolwiek puściła kolorki.
– No a ten frontside? Trudne to jest? Ile czasu trzeba się tego uczyć?
– Mówiłam, że nie umiem – teraz Daria przejęła pałeczkę w kwestii drażnienia się z chłopakiem.
– No powiedz, Frozi, bardzo mnie to interesuje.
– Nie pamiętam, nie bardzo trudne, a uczyłam się…? Nie pamiętam, ponad rok na pewno… nie pamiętam. Najpierw trzeba opanować samą jazdę, a potem brać się za resztę.
– A dużo trików umiesz? Bo jazdę z tego, co widziałem, to masz w małym palcu.
– Maks, skończ już, dobra? – wkurzyła się dziewczyna.
– No dobra, ale powiedz tylko, ile?
– O Jezu, nie wiem, kilka.
– Długo jeździsz? – chłopak nie ustępował i z jednej strony zaczął irytować już dziewczynę, z drugiej jednak miło jej się zrobiło, że zainteresował się tym, co lubi.
– Miałeś już skończyć – uśmiechnęła się. – Poza tym piwo wyschło, więc chyba spadamy – stwierdziła, niezbyt zadowolona, nie miała ani odrobiny ochoty wracać do domu.
– Pokażesz mi kiedyś coś?  
– Jak już skończysz ten temat, ok?
– Dobra, kończę, więc tym samym mniemam, że jesteśmy umówieni – uśmiech się poszerzył.
– Dobra, kiedyś… jak jeszcze umiem, dawno nie ćwiczyłam – uległa w końcu dla świętego spokoju.
– Umiesz. No dobra, piwo się skończyło, więc co? Jedziemy do mnie, pokażę ci tą czapeczkę i zjemy coś. Jestem głody jak pies.
– Do ciebie? – zapytała, zdziwiona.
– Wyluzuj, starych nie ma, wrócą pewnie około dziewiątej… jak zwykle zresztą. – Chodź, tam jest postój, taksą będzie szybciej.
Dziewczyna także zgłodniała, przystała więc na propozycję i także podniosła tyłek, po czym przepełniona nadzieją, że nie zacznie znowu wypytywać, grzecznie ruszyła za chłopakiem.

1 640 czyt.
93%147
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2615 słów i 15201 znaków, zaktualizowała 6 sty 2018.

7 komentarzy

 
  • Fanka

    Fanka · 7 sty 2018

    Jak grzeczna część   
    Kochana cos czuję że to "cisza przed burzą"  

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 · 7 sty 2018

    Uuuuu,  czyżby szykowała się jakaś historyjka miłosna?  

  • zabka815

    zabka815 · 6 sty 2018

    Rozkręca się   podoba mi się i jak widać nie tylko mi   . Kochana czekam na kolejną część jestem ciekawa co dalej będzie  

  • aKubek

    aKubek · 6 sty 2018

    Fiu fiu fiu... Daria jest zaje..fajna  i Maks o tym wie    
    Klara ma swoje tajemnice i coś czuje że to będzie. "bomba"  
    Czekam na dalsze części

  • AnonimS

    AnonimS · 6 sty 2018 · 201443589

    Hmm Daria to ciekawa osobowość . Trudno ją jednoznacznie ocenić bo dobro ze złem pomieszane w niej jak groch z kapustą. Ale budzi sympatię i pewnie ma liczne grono wielbicieli zarówno tych powieściowych jak i wśród czytelników.

  • mariplosa

    mariplosa · 6 sty 2018

    Ooo coś nowego tworzysz?

  • Tom

    Tom · 6 sty 2018 · 193893592

    Mogła byś ich połączyć