Niepokorna cz. 6

Niepokorna cz. 6

UWAGA! ZAWIERA BRUTALNE WĄTKI I NIECENZURALNE SŁOWNICTWO!

Zadzwonił dzwonek, więc dziewczyna niechętnie podniosła tyłek, nadal pisząc zadanie, które było już prawie skończone. Gdyby dali jej jeszcze dosłownie pół minuty, minutę, napisałaby wszystko.
Cóż za chamska złośliwość losu!
– Proszę oddać kartki! – zagrzmiała profesorka, więc Klara, chcąc nie chcąc, odłożyła długopis.
Po chwili Daria odebrała jej pracę i szybciej, niż strzała, pomknęła do nauczycielki. Klara spakowała masę rzeczy, czyli długopis i ołówek, i ruszyła do wyjścia. Nagle usłyszała, że sąsiadka z ławki została zatrzymana i ogarnęła ją niepewność, bała się iść sama. Nikt nie mógł jednak zostać w klasie, kontynuowała więc powolną podróż w towarzystwie kilku osób.
– Nie rozpychaj się, kurwa! – syknęła Wiki, mocno szturchając dziewczynę w samym progu.
Klara odniosła wrażenie, że dziewczyna na nią poluje, bo dlaczego wychodziła jako jedna z pierwszych, a nadal tu jest?  
Od razu się wystraszyła i odwróciła w stronę Darii, lecz ta stała do niej plecami, wysłuchując wykładu "Rudej” – to nie był dobry znak.  
– Idź, przygłupie, blokujesz przejście – rzuciła Nina i wypchnęła dziewczynę z klasy.
Klara chciała zatrzymać się przy sali i poczekać na nową koleżankę, lecz Wiki z zaskoczenia agresywnie wzięła ją pod ramię, mocno zaciskając uścisk, i po chwili ktoś chwycił ją pod drugie.
– Chodź, pogadamy – rzekła szorstko i z pomocą Niny zaczęły ciągnąć dziewczynę w stronę końca korytarza.
Jej głos nie oznaczał nic dobrego, była zawzięty, wredny i zimny, emanując złowrogą nienawiścią.
– Puśćcie mnie – spanikowała blondynka, próbując się wyszarpnąć, lecz dziewczyny trzymały ją bardzo mocno.
Mimo sprzeciwu nadal szła do przodu, lecz już się nie wyrywała, przecież i tak nie dałaby im rady. Szły we trójkę pod ręce i mimo, iż bardzo widoczne było, że Klara idzie wbrew własnej woli, żaden z uczniów nie zareagował.
– Czego wy ode mnie chcecie? – zapytała chrapliwie, już nie wystraszona, a spanikowana.
– Zamknij dupę i ruszaj się, nie ma czasu! – fuknęła Wiki, która chyba o wiele bardziej niepozytywnie, niż Nina, nastawiiona była do Klary.
Szły niemal środkiem korytarza, zajmując prawie całą szerokość, lecz i w tym przypadku uczniowie nie interweniowali, omijali tylko dziewczyny, idąc pod ścianami.
– Zostawcie mnie, czego wy chcecie? – ponowiła Klara, bojąc się coraz bardziej.
Nie miała pojęcia, gdzie idą i co ją czeka, nie znała przecież dziewczyn i nie wiedziała, na co je stać. Po dzisiejszych wydarzeniach domyślała się jednak, że są z nich niezłe, wredne suki, a takich dziewczyna od zawsze się bała.
Nie wiedziała, co robić, w starej szkole nigdy nie miała takich problemów, od zawsze była lubiana i z każdym potrafiła się dogadać.
Doszły do szatni i wtedy przyśpieszyły kroku. Było tam kilku uczniów, lecz większość siedziała w boksach, one natomiast szły wzdłuż nich do końca podziemi, w kierunku ciemnego jak smoła miejsca.
– Puśćcie mnie! – teraz zaapelowała już głośniej, prosiła losu, aby ktoś zareagował.  
Nikt jednak nie zwracał na nie uwagi, a sama wstydziła się poprosić o pomoc, uważała, że to wielka lipa. Była nowa w tej szkole i nie chciała już w pierwszym dniu zrobić z siebie ofiary losu i żeby pomyśleli, że od razu zrobiła coś, przez co nie jest już lubiana, i że do tego w mig narobiła sobie wrogów.
– Kurwa, brudasko, zamknij się i nie rób przypału! – Wiki mocno ścisnęła jej ramię.
Dziewczyna miała krzepę, Klara bardzo dotkliwie poczuła ten uścisk.  
Były już przy końcu długiego chyba na kilometr korytarza i zrobiło się ciemno, jak w grobie, ostatnie lampy zostały hen, hen, za nimi. Blondynka szła w ciszy, lecz serce waliło jej jak młotem i modliła się tylko, aby zadzwonił zbawicielski dzwonek. Już dawno pożałowała, że nie zrobiła nic, aby uniknąć towarzyszenia Darii, teraz, gdyby mogła, zrobiłaby wszystko, żeby cofnąć czas. Nie spodziewała się, że Wiki jest do tego stopnia zazdrosna o koleżankę, że połączy siły z dziewczyną, której ewidentnie nie lubi. Ale to nie koniec, bała się także i Niny, wiedziała, że takie zadufane w sobie, narcystyczne panienki robią z siebie lalunie na pokaz, ale co do czego, może im nieźle odwalić. Mają za mocno rozparte ego i na pewno nie odpuszczą nadarzającej się okazji, aby pokazać, co to nie one.
Na końcu mrocznego holu skręciły za boczną ścianę i podeszły jeszcze kawałek, zatrzymawszy się przy obskurnie wyglądających, drewnianych drzwiach.
– I co, szmato?! – syknęła Wiktoria, mocno odepchnąwszy blondynkę, która bez trudu uderzyła plecami o ścianę.
Klara milczała, wciąż z nadzieją wyczekując upragnionego dzwonka.
– No co, kurwa, odebrało ci mowę?! Na lekcji było ci tak wesoło!
Nina nadal się nie wtrącała, chichotała tylko. Blondynka nie otwierała ust, wiedziała, że czego by nie powiedziała, dziewczyny i tak zrobią swoje.
– Kurwa, gadaj, bo ci wpierdolę! – zawyła Wiki i z całej siły huknęła nastolatkę po twarzy, po czym natychmiast chwyciła ją za włosy i pociągnąwszy za nie mocno, odchyliła jej głowę, unosząc do góry jej podbródek.  
Zadzwonił dzwonek i Klara się ożywiła, lecz Wiki wciąż nie puszczała dziewczyny.
– Spokojnie, jest koniec roku, możemy się spóźnić, nie? – oznajmiła, spoglądając na koleżankę.  
– Jasne, w tej sytuacji mogę się poświęcić – zaśmiała się Nina i nadzieja Klary migiem umarła śmiercią naturalną. – Ty! Wiesz co? Ale może jej nie dotykaj? Nie wiadomo, czy się dzisiaj umyła – Nina przyłączyła się do "zabawy”.
– Ja też mogę się poświęcić – zarżała ironicznie Wiktoria.
– Ej, myłaś się? – zapytała wyższa z blondynek, obłudnie obwąchując szyję Klary. – Oj, chyba nie, wali trupem – chichotała.
– Bo ona, jeśli będzie fikać, już niedługo będzie trupem, więc bierze już pewnie zapach na zapas – ironizowała wesoło brunetka, po czym ponownie spojrzała w oczy zmęczonej już nastolatce.
– Więc jak, pytałam o coś, czy nie? – wznowiła dręczenie, wzmacniając uścisk, lecz już się nie śmiała. – Co? Myślisz, że znalazłaś sobie obrończynię? Frozi się popisuje, pobawi się tobą i wywali na ciebie. Ona nie zadaje się z takim śmietnikiem – drwiła.
Klara, mimo bólu, nawet nie pisnęła, załzawiły jej tylko oczy. Wiki wciąż trzymała jej włosy i za moment, bez zbędnych ceregieli, uderzyła jej głową o ścianę. Ból zebrał na sile, lecz Klara wciąż trzymała w sobie płacz, który już wisiał na włosku.
– Czekam! – ponaglała Wiktoria, jeszcze mocniej ciągnąc włosy dziewczyny.
– Przecież to nie ja z nią usiadłam, jeśli o to ci chodzi – wymamlała rozpaczliwie ofiara, starając się zrobić to najłagodniej, jak umiała.
– Ty myślisz, że mi chodzi o nią? – zaśmiała się fałszywie napastniczka, próbując ukryć łgarstwo, lecz Klara dobrze wiedziała, o kogo chodzi. – Panoszysz się po naszej klasie? – pociągnęła włosy dziewczyny jeszcze agresywniej, jej głowa zdawała się być już maksymalnie zadarta do tyłu, co musiało wywoływać niemałe cierpienie.  
– Ty, powoli, bo zrobisz jej krzywdę i będziemy miały przypał – skarciła brunetkę Nina.
– Kurwa, a niech tylko spróbuje sprzedać, to ją, kurwa, zajebię! – odgrażała się Wiki, puściła dziewczynę i pchnęła plecami w stronę koleżanki. – Trzymaj ją – nakazała i Nina w okamgnieniu objęła Klarę w pasie.
Wiki już dobierała się do jej spodni, lecz spanikowana nastolatka, nie wiedząc, co chce jej zrobić, zaczęła mocno się wyrywać i brunetka miała spore problemy z dostaniem się do jej kieszeni. Wkurzona niepowodzeniem, ponownie chwyciła ją za włosy i znów mocno wykręciła jej głowę, wtedy Klara się uspokoiła i dziewczyna bez problemu wyjęła jej komórkę.  
– Kurwa, zostaw ten telefon! – zagrzmiała niespodziewanie Klara i jak dzika zaczęła machać przed sobą nogami, desperacko usiłując uwolnić się z uścisku Niny.
Rozmachała się nimi tak sumiennie, że po chwili trafiła Wiktorię w podbrzusze i to chyba dość mocno, bo dziewczyna od razu się cofnęła, pochylając się lekko.
– O ty szmato! – poniesiona urażoną dumą odwinęła się i z całej siły łupnęła ją pięścią w brzuch.
Klara sapnęła przejmująco i natychmiast zgięła się w pół. Nina w dalszym ciągu nie zwalniała uchwytu, wręcz przeciwnie, ścisnęła ją jeszcze mocniej.  
– Ty kurwo, popamiętasz mnie za to, rozumiesz! – zawyła rozjuszona Wiki, po raz trzeci złapała dziewczynę za włosy, skręciła jej głowę, lecz tym razem niemalże do samej ziemi, po czym zadała jej kolejny cios w brzuch.
Teraz nastolatka już głośno jęknęła, wydając z siebie ciężki wydech.
– Zostaw już – zareagowała Nina, nie spodziewając się chyba, że brunetka aż tak się rozszaleje.  
Przecież miały ją tylko nastraszyć…
– Puść ją – nakazała Wiki i gdy tylko Nina uwolniła Klarę, ta momentalnie przykucnęła przy ziemi, trzymając się za żołądek – Patrz! – zaśmiała się Wiktoria, pokazując "koleżance” ledwo zipiącą, starą i dość śmieszną, jak na te czasy komórkę.
– Zostaw mój telefon, proszę cię, ja muszę mieć telefon – błagała Klara, która bała się już walczyć.  
– A po co ci taki złom?
– Proszę cię, muszę mieć telefon.
Nie chciała wtajemniczać ich w swoje problemy, wiedziała, że nie dość, że ją wyśmieją, to na dodatek zaraz będzie wiedziała cała szkoła, dlatego też na tym zakończyła tłumaczenie się.  
Nadal siedziała w przysiadzie, a brzuch pulsował nieprzyjemnym bólem. Zamilkła, nie chciała, aby jeszcze bardziej ją pobiły i nie wiedzieć, czemu, pomyślała w tej chwili o Darii i o tym, co robi.
– Patrz, jaka grzeczna się zrobiła – szydziła brunetka i nie patrząc na prośby Klary, po chwili z całej siły rzuciła komórką o ziemię.
Ta trzasnęła głośno, rozsypując się w drobny mak. Bateria i kawałki panelu porozwalały się wszędzie dookoła.  
– Widzisz, jaka dobra ze mnie kumpela? Zrobiłam ci wielką przysługę. Teraz będziesz musiała kupić drugi telefon, taki, który na pewno będzie już działał. Powinnaś mi podziękować – ironizowała Wiki.
Klara milczała, lecz jej oczy zrobiły się już czerwone. Wiktoria widząc, że dziewczyna milczy, przykucnęła, złapała ją za szyję i brutalnie powaliła na ziemię.
– Co mówiłam? – warknęła, dusząc dziewczynę.
– Dziękuję – wydusiła zrezygnowana blondynka, wiedziała, że jak nie będzie współpracować, to to piekło nigdy się nie skończy.
– I słuchaj, kurwo. Jeśli piśniesz choć słówko, będzie z tobą źle, albo jeszcze gorzej, rozumiesz?! – zagroziła Wiktoria.
Klara natychmiast pokiwała głową, była już wykończona i fizycznie, i psychicznie.
– Dobra, idziemy – Wiki rzekła spokojnie do Niny i bez jakichkolwiek emocji i obaw o zdrowie nowej uczennicy, powoli się od niej oddaliły.
– I pamiętaj, brudasko! Nie masz już życia w te szkole! – dodała brunetka, odwracając się do dziewczyny i wystawiając palec, po czym obie panie w okamgnieniu zniknęły z jej pola widzenia.
Klara powoli podniosła się z podłogi i zaczęła zbierać szczątki telefonu. Była w niemałym szoku, nadal nie mogła uwierzyć, że te dziewczyny stać było na tak agresywny atak. Nie ma szkoły, w której nie byłoby niesnasek, gróźb i wyśmiewania się, ale to?
Zebrała wszystko i załamana zniszczeniem komórki, przysiadła na stojącej obok ławeczce. Bardzo chciało jej się płakać, lecz nie zrobiła tego, musiała zająć się telefonem. Brzuch przestawał boleć, co dawało ogromną ulgę, lecz rozsypany w drobne części sprzęt dołował dziewczynę do granic. Drżącymi już mocno rękoma podjęła próbę złożenia panelu, lecz ten był zbyt mocno połamany. Z dwóch jego części zrobiło się pięć, znajdująca się w środku urządzenia płytka także pękła na pół, natomiast ekranik był tak strzaskany, że nawet, jakby udało jej się go złożyć i jakimś cudem zadziałał, i tak nic nie zobaczy.
W głupiej nadziei wciąż bezsensownie męczyła się z komórką, zastanawiając się przy okazji, ile minut lekcji zostało i jak wytłumaczy swoją nieobecność. W tej chwili przestraszyła się Darii i pytań, które być może zacznie zadawać, przecież nie było jej na lekcji w tym samym czasie, co dziewczyn.
– Kurwa! – mruknęła płaczliwie, machając ze złością telefonem, który mimo jej usilnych starań, nadal złośliwie nie chciał współpracować.
Była już całkowicie załamana i zrezygnowana.  
I co ja teraz zrobię? – pomyślała, zrozpaczona, lecz wciąż irracjonalnie walczyła, wiedząc jednocześnie, że nie ma to najmniejszego sensu.  
– Ej – nagle usłyszała nad sobą głos Darii i natychmiast poderwała się na ławeczce, totalnie przerażona jej obecnością.
– Co się stało?...

1 983 czyt.
91%113
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 2392 słów i 13339 znaków, zaktualizowała 28 gru 2017

Komentarze (3)

 
  • AlexAthame

    AlexAthame 27 lis 2017

    Mam nadzieję ze Klara się zapisze na karate i im wtłucze.

  • AnonimS

    AnonimS 26 lis 2017 ip:8328252

    Przeczytałem " jednym tchem". Bardzo dobra znajomość realiów młodzieży ich problemów i zachowań. Lekko napisane i też lekko się czyta. Bardzo interesujące. Czekam na ciąg dalszy.pozdrawiam Autorkę

  • AnonimS

    AnonimS 26 lis 2017 ip:8328252

    Dobre. Cofnę się do poprzednich części