Szare istnienie - zmiany #21

Szare istnienie  - zmiany #21„No kurwa, co za człowiek. To teraz już stałam się niewidzialna, tak?” – pomyślała wkurzona nastolatka, opierając się o ścianę. Miko zaraz władował się obok i położył głowę na nogach dziewczyny.  
– No, przynajmniej ty mnie rozumiesz – Laura się uśmiechnęła, czochrając pupila po głowie.
Z salonu dochodziły niewyraźne odgłosy rozmowy, świadczące, iż Emma nie jest raczej zadowolona z pretensji koleżanki. Laura popijała piwo i starała się nie zwracać na to uwagi, pomruki z pokoju obok były jednak słyszalne i nakręcały nastolatkę coraz bardziej.  
– Nie, nie pójdę, nie będę robić awantury o pierwszej w nocy – zagadała do psa, robiąc arcygroźne miny.
Laura, jak to ona, została sama i oczywiście zaczęło się rozgrzebywanie obecnej sytuacji. Dziewczyna wytrzeźwiała i znów zaczęła obawiać się wyjazdu, odwaga zniknęła wraz z procentami. Bała się matki, czy nie zgłosi zaginięcia i z każdą chwilą była coraz bardziej pewna, że tak będzie. Przecież została pobita, zgwałcona, była przekonana, że matka pojedzie na policję, powie, do jakiego towarzystwa uciekła i każe wszcząć natychmiastowe poszukiwania.  
Lecz pomimo obaw nie chciała już wracać. Posmakowała wolności i zaczęło jej się to coraz bardziej podobać. Do tego zamieszkanie w innym mieście, nowi ludzie, nowe rzeczy… Dziewczyna prócz trzech wizyt u dziadków Emmy nigdy nie wyjeżdżała, nie dziw więc, że ją kusiło. Matka jednak nie dawała jej spokoju. Laura nie chciała, aby policja ją znalazła i zabrała do domu, zwłaszcza w najmniej oczekiwanym, niedogodnym momencie, a znając swoje szczęście nie zdziwiłaby się wcale, gdyby tak było.
Trzasnęło wejściowe skrzydło i głowa Jimmy’ego pojawiła się w drzwiach sypialni po chwili. Miko nawet nie ruszył się z miejsca.
– Medytujesz? – chłopak wyszczerzył zęby, widząc dziwna minę ukochanej.
–  Tak – syknęła.
Zaraz wlazł do środka i usiadł obok dziewczyny.
– Co jest?
– Boje się – odparła wprost.
– Czego? Matki – stwierdził.
Kiwnęła głową.
– Śliczna… – chwycił jej ciepłą dłoń. – Wiesz, że nie musisz – mruknął.
– Ale… ale już mi się zachciało – Laura mdło wygięła usta.
– Zadzwonisz jutro, ok? Zadzwonisz i z nią pogadasz, na chuj ma się zamartwiać?
– I co, myślisz, że jak zadzwonię, to to dużo zmieni? No jasne, powiem, że wyjeżdżam i żeby nic nie robiła, a ona pstryk – i będzie spokojna. Będzie, kurwa, wielce zadowolona – warczała dziewczyna.
– Laura, co jest? – zaśmiał się Jimmy.
– Nic – nachmurzyła się, wręczając mu pustą butelkę. – Jeszcze – nakazała, uśmiechając się szeroko.
– Oj, piękna, jest pierwsza w nocy, a ty chcesz jeszcze piwo? Wiesz? To może jak zajedziemy na miejsce to jakaś terapia, czy coś? – dowcipkował brunet.
– Oczywiście, ale razem z tą tam – nastolatka wskazał głową salon – od uzależnienia od telefonu.
– Już odłożyła – rzekł wesoło Jimmy. – Poważnie? – uniósł butelkę.
– Tak. Wypiję i idę spać, przynajmniej nie będę się dołować.
Chłopak przyniósł jej piwo, sobie drinka i wznowił temat.
– Zadzwonisz, powiesz prawdę i tyle. I nawet, jak nie ustąpi i pójdzie na psy, będziesz miała przynajmniej spokojniejsze sumienie i nie będziesz się tak wkurwiać. Nie mam racji?
Wzruszyła ramionami.
– Dobra, pij sobie spokojnie, ja muszę się spakować – chłopak wstał, ucałował ją w policzek i wyszedł, nie zamykając drzwi.
Rozmowa w salonie ucichła. Laura nadstawiła ucha, lecz słyszała jedynie krótkie wymiany zdań Billy’ego z Jimmym, Emma się nie odzywała.
– Nałóg już śpi? – zapytała złośliwie, gdy chłopak pojawił się w pokoju z niewielką walizką.
Potwierdził ruchem głowy.
– Już nie chcę – dziewczyna wyciągnęła rękę z prawie pełną butelką.
– Zaśniesz? Spałaś dość sporo.
– Zasnę, jak nie będziesz kursował co chwila – uśmiechnęła się.
– Muszę wziąć parę rzeczy i  już spadam. Dobrze kombinujesz, kładź się, bo o szóstej cię budzę.
– O której? – dziewczyna uniosła brwi.
– Potem będą korki, chcesz przebijać się przez miasto dwie godziny?
Nie odpowiedziała.  
– Nie będę zamykał, może będzie chciał się napić, albo wyjść – rzekł Jimmy,  taszcząc załadowaną walizkę.
– Wyjść? A kto go wypuści?
– Ja – chłopak wyszczerzył zęby.
– Lunatykujesz? – zaśmiał się dziewczyna.
Jimmy w odpowiedzi tylko puścił oczko i zniknął za ścianą.



– Laura, wstawaj – ktoś tarmosił ją za nos.
– Jeszcze pięć minut. Pieprzyć korki – mruknęła.
Miko usłyszał dziewczynę i zaraz ucałował ją w policzek. Szybko schowała głowę pod koc.
– Piękna, wstawaj, zrobiłem ci kawę – chłopak nie odpuszczał.
– Nie piję.
– Mała, wstań, jest siódma, nie szósta. Wstawaj! – nakazał bezkompromisowo Jimmy, zabierając dziewczynie nakrycie.
Skuliła się w kłębek. Nie miała ochoty wstawać, była totalnie niewyspana. Jimmy wyszedł i po chwili w salonie na cały regulator rozbrzmiał ciężki metal, bijąc wręcz przez ścianę dziewczynę po głowie.
„No kurwa” – uśmiechnęła się pod nosem i niechętnie zwlekła z łóżka.
– Spałaś w ciuchach? – z pełną sympatią powitała ją Emma, pukając się palcem w czoło.
– Spierdalaj.
– Hej, laski, od samego rana? – zarechotał Jimmy.
Laura przemyła twarz i zasiadła nad kawą. Jimmy postał jeszcze chwilę, gapiąc się na obie panie, po czym zniknął w kuchni. Laura nie odzywała się do koleżanki, złość za wczesną pobudkę jeszcze jej nie opuściła. Po chwili na stole pojawiły się kanapki i Jimmy z piwem w ręku.
– Pijesz? Jak zamierzasz prowadzić? – zareagowała natychmiast Laura.
– Mały pojedzie. Młoda, siadaj i wcinajcie, zaraz musimy spierdalać.
Emmie nie trzeba było dwa razy powtarzać, zaraz wgryzła się w śniadanie.
– Nie spałeś całą noc? – zapytała Laura.
– No nie bardzo – chłopak się uśmiechnął.
Nastolatka wiedziała, że ćpał, lecz nie zaczynała tematu. To nie była jej sprawa, poza tym wiedziała, że przecież i tak nie wygra. Spojrzała na smakowite kanapki i złapała pierwszą z brzegu…



– Dzwoniłem i coś się znajdzie – rzekł Billy, pojawiając się w pokoju.
Dziewczyny zjadły wszystkie sześć kanapek, Laura od samego przebudzenia miała zadziwiająco duży apetyt.
– Dobra, mały, sprawdź, czy czegoś nie zapomnieliśmy, a ja zaniosę to do samochodu – rzekł Jimmy, chwytając toboły. – Laski, weźcie psa i spadamy.
Dziesięć minut później byli już przy wyjeździe z miasta.
– Zadzwoń – Jimmy podał Laurze komórkę.
– Nie, boję się – nastolatka zbladła.
– Zadzwoń, przecież cię nie zje. Dzwoń, będziesz spokojniejsza – nalegał chłopak.
Laura, chcąc nie chcąc, wzięła telefon i wykręciła numer matki, lecz gdy tylko usłyszała zdenerwowane „halo”, słowa ugrzęzły jej w gardle.
– Halo – powtórzyła kobieta.
– Mamo? To ja…

264 czyt.
100%61
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 1201 słów i 7144 znaków.

1 komentarz

 
  • Iga21

    Iga21 · 4 maja

    Hej calkiem calkiem Ciekawe co jej mamusia nagada jak ta jej powie "Czesc wjezdzam z miasta, jade na bezterminowe wakacje" Bedzie sie działo opisz co u niej w domu, co robia, czy już po psy nie dzwonią