Szare istnienie #79

Szare istnienie #79

Pukanie rozległo się ponownie, tym razem jednak jakimś dziwnym, niemiarowym rytmem i dopiero wtedy Jimmy ruszył do drzwi. Po chwili Emma usłyszała niewyraźny, kobiecy głos i sekundy później brunet wrócił do pokoju w towarzystwie Amber. Nastolatka zastygła w bezruchu, a poprawiony chwilę temu nastrój zniknął. Amber natychmiast wywaliła oczy, widząc Emmę, której zapewne spodziewała by się tu ostatniej, do tego była wyraźnie niezadowolona z obecności właścicielki białej czapeczki.
– No kurwa, co za przypał! – burknęła Susan, robiąc okrutnie niesmaczną minę.
Amber nie odzywając się, podeszła do brata.
– Kurwa, czy ty musisz tak walić? Nie umiesz normalnie zapukać? – warknął Chris.
– Sorry…
– Mnichu, żarty się ciebie trzymają? Jak się dopiero co wyszło z chlewa, to gdzie się miało nauczyć pukać? Do chlewa się nie puka – rzekła Sue, wciąż operując grobowo poważną miną.
22-latka nadal nie otwierała ust, spojrzała tylko na Emmę porażającym wzrokiem, gdyż prawdopodobnie bojąc się starszej dziewczyny, usiłowała swoją frustrację wyładować na nastolatce.  
– I co tak na nią patrzysz, szmato jebana? Popatrz na mnie! – Sue natychmiast to zauważyła.
– Sus, daj już spokój – zainterweniował w końcu Chris.  
– A dlaczegóż to? Skoro sama z siebie szmatę robi…?
Emma była totalnie oniemiała zachowaniem blondynki, która nie miała żadnych skrupułów w kwestii poniżania Amber. Ta nadal się nie odzywała.  
30-latek zawinął odrobinę zioła w jakiś papierek i wręczył siostrze.
– Mnichu, nie dawaj jej trawy! Jej szare komórki i tak są już na wyczerpaniu, chcesz ją dobić? – drwiła Susan, uśmiechając się szeroko, po czym polała wódkę. – I dobrze, że chociaż dupą nie myśli, bo ta już jest tak nadwyrężona, że gdyby myślała, to teraz to już tylko oddział zamknięty – wznowiła Sue. – Chociaż, kurwa, ja już sama nie wiem, czym ona myśli – dodała i wyjęła z kieszeni srebrne Marlboro. – Palisz? – wyciągnęła dłoń w kierunku Emmy.
– Nie.
Poczęstowała więc wszystkich, prócz Amber oczywiście i położyła pustą paczkę na stole. Zszokowana do cna 18-latka spojrzała na kręcącego blanta Jimmy’ego – cieszył się pod nosem.
– Ty! I powiedz temu swojemu wielkiemu koledze, że jak go David dorwie, to mu nogi z dupy powyrywa za za długi język! – fuknęła Susan.
Amber głupio się uśmiechnęła, koniecznie chcąc pokazać swoją zupełnie nieprawdziwą ignorancję względem dziewczyny. No i musiała też przecież dobrze wypaść przed Emmą, no jak to – "ona może się kogoś bać?!”.
Sue wstała się z krzesła i z całej siły huknęła Amber po twarzy, do tego zrobiła to tak mocno, że głowa 22-latki przekręciła się o sto osiemdziesiąt stopni, zataczając jej osobę pod samo okno. Blondynka natychmiast do niej podeszła, chwyciła ją za włosy i wykręciła do tyłu jej głowę. Drugi raz ją zdzieliła.
– Kurwa, taka śmieszna jestem?! – zagrzmiała.
– Sue, przestań – Chris się zerwał i chciał uwolnić siostrę.
– Odejdź! – warknęła. – Kurwo puszczalska, pytałam o coś?! – huczała, jeszcze mocniej skręcając głowę ofiary.
– Nieee – wydusiła płaczliwie Amber, uścisk dziewczyny do przyjemnych raczej nie należał.
– To czemu się, kurwo, śmiejesz?!
– Susan…! – uparcie próbował Chris.
– Nie wpierdalaj się, powiedziałam!!! Pytałam, z czego się śmiejesz, wywłoko pierdolona?! – trąbiła wkurwiona Sue, agresywnie uderzając głową Amber o ścianę.
– Z niczego – wypaplała 22-latka, mając już ewidentnie dość.
– Mam nadzieję… – burknęła napastniczka, puściła ofiarę i spokojnie usiadła na miejsce, natychmiast napełniając kieliszki. – Młoda, wypijmy jak prawdziwe kobiety, ta suka wyssała z tego pomieszczenia całą pozytywną atmosferę – rzekła, operując totalnie oziębłą miną, po chwili jednak uśmiechnęła się do Emmy.
Ta siedziała w totalnym szoku, aczkolwiek bardzo cieszyła się z takiego obrotu spraw. Nienawidziła Amber za krzywdę przyjaciółki i była wielce zadowolona, że została ona tak właśnie potraktowana.
Podniosła się i wypiła z Susan wódkę, zagryzając przy okazji kawałkiem sera. Amber ruszyła do wyjścia w towarzystwie brata.
– Słyszałaś, kurwo, co powiedziałam? – napomniała Susan w kwestii kolegi.
22-latka nie odpowiedziała, więc Sue znowu się podniosła, lecz tym razem Chris ją zatrzymał.
– Kurwa, uspokój się już, ona słyszała! – zagrzmiał.
– Odsuń się!!! – odepchnęła chłopaka i stanęła przed Amber, z miną seryjnego mordercy.
– Słyszałaś, co powiedziałam?  
– Tak.
– Co?
– Że mam przekazać, że ma w pierdol – mruknęła 22-latka, wyglądała na przerażoną.
– Dalej się puszczasz? – ciągnęła podjarana Susan, znęcanie się nad dziewczyną sprawiało jej chyba wielką przyjemność.
Chris stał jak słup i widząc, że kumpela kompletnie go ignoruje, zamilkł, lecz nadal stał bardzo blisko siostry.
– Nie – Amber już ledwo cedziła słowa, które stały się chrapliwe i ledwie słyszalne.
Emma słuchała 22-latki i zastanawiała się, gdzie jest ta bohaterska i chamska dziewczyna z osiedlowej ławeczki?
– Słucham…? – fuknęła Sue.
– Nie! – Amber wydarła jej się w twarz.
– To dobrze – zaśmiała się blondynka.
– Idziemy – warknął Chris, chwycił siostrę pod ramię i dopiero wtedy wyszedł z nią z domu.
– Jimbo, pójdę po papierosy, chcecie coś? – zapytała Sue.
– Kup mi też jakieś fajki.  
– Młoda, chcesz coś? – uśmiechnęła się, miała bezsprzecznie dobry humor.
– Nie, dzięki.
Blondynka odwróciła się na pięcie i wyszła. Emma nadal nie mogła uwierzyć w to, co się stało, aczkolwiek zadowolenie miłym uczuciem wypełniało jej wnętrze. Była też bardzo zdziwiona jej pytaniem, lecz nie zastanawiała się na tym faktem.
– No, ładnie – zaśmiał się Jimmy, gdy tylko Susan opuściła mieszkanie. – Jeszcze jej nie przeszło? Minął prawie rok – spojrzał na Emmę, która nie miała pojęcia, o czym on mówi. – Zapalmy na spokojnie – zaproponował i wręczył dziewczynie odpalonego skręta, choć był już ewidentnie zakręcony i chyba mu wystarczyło.
Nastolatkę ziółko też już szarpnęło, lecz wzięła od chłopaka narkotyk, po ostatnim zachowaniu Susan bardzo się rozluźniła.
– Nie ciekawi cię…? – zapytał.
– Co?
– Za co tak do niej wyjeżdża.
– Ciekawi, ale to nie moja sprawa.
– Pierzyła się z jej facetem. Susan się o tym dowiedziała i najpierw dostała w pierdol ona, a potem on. Była z nim już trzy lata, ale po tym incydencie pogoniła go w chuj. Od tamtej pory, kiedy tylko widzi Amber, jedzie po niej, jak po szmacie. Ta boi się jej jak ognia, więc widzisz? Trafił w końcu swój na swego. I jak już mówiłem, wtedy, gdy Sue dowiedziała się o tej zdradzie, Amber miała wielkie szczęście, że akurat była z Chrisem, bo nie wiem, co to by było. Ale to i tak nie przeszkodziło w tym, żeby dostała w pierdol. Fajnie to wyglądało – zaśmiał się brunet. – Za łeb i po ryju, tłukła ją jak worek. Nabiła jej oko, i to dość ostro, chodziła potem suka przez dwa tygodnie purpurowa. To jak waliła z liścia i tak ją pomalowała, to co by było, gdyby potraktowała ją pięścią? – brechał chłopak. – I nawet, suka, nie walczyła, nawet się, kurwa, nie ruszyła, a do Laury to taka mocna – dodał, zniesmaczony. – Dlatego też wiesz już, dlaczego Chris dziś nie bardzo stawał w jej obronie – bo wie, za co.
– Ona nie jest zdrowa – podsumowała Amber nastolatka, która nawet nie załapała, kiedy wypaliła pół skręta. – O kurde! – wyjechała, zaskoczona, ale zaraz się roześmiała. – Przepraszam – chichotała, oddając brunetowi narkotyk.  
– No! To teraz mała nawali się jak samolot… w końcu – rozradował się i polał kolejne kieliszki.
– Ale teksty to ma cięte – rzekła Emma, której po tym ciągłym milczeniu wreszcie zaczęła aktywować się gadka.
– To był jeszcze luzik, żeby dziwka tak szybko nie uciekła, wtedy zobaczyłabyś, jak Sue potrafi się uruchomić, zwłaszcza, jak sobie popije.
– Wyobrażam sobie. Jimmy, mogę cię o coś zapytać? – wyjechała nagle.
Opanowała ją jakaś niezrozumiała odwaga, być może dlatego, że byli sami. Dziewczyna z każdą minutą poznania coraz lepiej czuła się w towarzystwie chłopaka, no i przestała się go już bać.
– Wal.
– Ile masz lat?
Spojrzał na nią, zaskoczony, lecz zaraz wygiął usta.
– Czemu chcesz to wiedzieć?
– Z ciekawości.
– Tajemnica – zaśmiał się.
– No powiedz – marudziła, a narkotyk zaczynał już robić bałagan w jej głowie, przynosząc na język coraz to więcej słów.
– Trzydzieści siedem.
– No weź nie wkurzaj! – warczała, śmiejąc się.
– No tak. Więc po co pytasz, jeśli nie wierzysz? – odparł poważnym, opanowanym tonem.
– A idź! Wychodzę! – wkurzyła się.
– Proszę bardzo – uśmiech powrócił.
Wstała i ruszyła do drzwi, ale zaraz zawróciła i posadziła dupę na miejsce.
– Widać, że najlepsze kumpele, tak samo się wkurzają – ironizował chłopak, ale Emma już zamilkła.
Siedziała naburmuszona, lecz w środku wszystko w niej się śmiało, trawa waliła już w nią z całym swoim impetem.
– Dwadzieścia pięć – rzucił Jimmy.
– Jimmy, powiedz mi… – zacięła się.
Spojrzał na nią, przerywając robienie blantów, których zrobił już sześć, mieszając zioło z niewielką ilością tytoniu.
– No mów!
– Powiedz mi, jak Laura znalazła się tam z nimi sama?  
Mina, jaką zrobił w tej chwili chłopak, była dość interesująca.
– Nie mówiła ci? No tak, kiedy miała powiedzieć? – mruknął. – Więc ja też nie powinienem.
– No powiedz, to zostanie między nami, obiecuję. Dlaczego nie wróciła na noc? Czy oni byli z nią tam całą noc?! No powiedz mi, proszę cię – dopytywała się Emma, której dobry humor zamienił się nagle w lekkie zdenerwowanie.
Ponownie na nią zerknął, nadal nie udzielając odpowiedzi.
– Jimmy!
– Nie byli, kurwa, w nocy była ze mną, piliśmy wódkę! – uniósł się w końcu chłopak, wkurzony już jej pytaniami.
– Czy wy…? – bąknęła, lecz nie miała odwagi dokończyć.
Kolejny raz skierował na nią ganiące spojrzenie, lecz odpowiedź na to pytanie Emma otrzymała jedynie w postaci wjeżdżającego przed jej nos kieliszka i szklanki. Nie pytała więcej, zinterpretowała po swojemu.
Trzasnęły drzwi i Susan weszła do pokoju, po czym ciężko usiadła na krześle, popalając papierosa.
– o kurde, jak gorąco. Z jakiej durnej przyczyny ja nałożyłam te jeansy? – natychmiast się poskarżyła. – O kurwa, Chudy, ale żeś się rozpędził! Zamierzasz to wszystko wypalić?! A ja zapomniałam ci powiedzieć, ale ten towar ma zajebisty opóźniacz, zaraz tu będziesz tu leżał i kwiczał – spojrzała na Emmę. – No, widzę, że nie próżnowaliście. Ale masz młoda, nawalone gały, jak ty się w domu pokażesz? – zaśmiała się i nalała alkohol.
– Nie wybieram się do domu – odparła nastolatka, chichocząc, lęk przed nieznajomą znacznie zmalał.
– Ty wiesz, jak szybko spierdoliła? – Susan zerknęła na kumpla. – No kurwa, co za tępa cipa! Chudy, czemu ty ją w ogóle wpuszczasz do domu, nie wstyd ci przed ludźmi? – zapytała, szczerząc się od ucha do ucha. – Zaraz kurwiszon będzie dawał dupy po twoich sąsiadach i narobi ci kaszany. Przecież ją notorycznie swędzi, ma chyba, suka, przewlekłą jebiozę…
W tym momencie Emma już nie wytrzymała i uderzyła głośnym śmiechem, to udawane oburzenie mówiącej, jej teksty i mina były tak zabawne, że nastolatka pękła.
Sue spojrzała na dziewczynę i także się roześmiała.
– Do Mnicha przyjechała, nie do mnie – mruknął Jimmy, który się jednak nie śmiał.
– Nie wpuszczaj jej tu, mówię ci, bo możesz gorzko pożałować. Niech siedzi u siebie i tam daje dupy – warknęła starsza z blondynek. – Boże, jaka ona jest tępa, przysięgam, że jak żyję, nie widziałam jeszcze tak durnego pustaka. To dobrze, że głupota i puszczalstwo nie przenosi się drogą płciową, bo inaczej, suka, pozarażałby pół miasta. I wtedy nie dość, że tłumy dostałyby zaawansowanego debilizmo-idiotyzmu, to jeszcze jebali by się na lewo i prawo – stwierdziła.
Jimmy teraz już zamruczał, chichocząc, natomiast Emma już całkowicie pokładała się z radości, wycierając dłonią łzy. Elegancki, poważny ton, z jakim dziewczyna wypowiedziała te słowa brzmiał tak, jakby wygłaszała jakieś ważne przemówienie w auli uniwersyteckiej.
Sue kolejny raz napełniła kieliszki.
– Dziewczyno, tu się nie ma z czego śmiać, to bardzo poważny przypadek – wznowiła kpiny. – Ty się sobie śmiejesz, a tu tymczasem pozostało już tylko współczuć… i leczyć, kurwa, leczyć! – rzekła, nic a nic nie zmieniając swojej majestatycznej postawy.
Nie trwało to jednak długo, po chwili sama się rozradowała, poczęstowała Jimmy’ego papierosem, po czym także zapaliła. Emma już nie dała rady oddychać, wesołość, jaka nią w tej chwili targała, wypompowała z niej całe powietrze, do tego zatarła wszystkie przykre i bolesne tematy.  
– Mała, jak chcesz, w lodówce jest piwo. Wiem, że chyba nie przepadasz za wódką – rzekł nagle Jimmy, który narobił chyba z piętnaście skrętów i w końcu wyprostował się na krześle. Wcześniej nie dawał po sobie poznać, lecz teraz nastolatka zobaczyła, że także ma wilgotne oczy.  
– A co ty się wtrącasz? Niech napije się wódki, jeśli ma ochotę – warknęła pociesznie Sue. – Ile ty w ogóle masz lat? – spojrzała na Emmę.
– Osiemnaście.
– Czyli już może chlać, w innych krajach w tym wieku osiąga się już pełnoletność – oznajmiła, wystawiając twarz przed samym nosem chłopaka, wydawała się być bardzo zadowolona.
– A ty co? W pałę chcesz, że się tu nastawiasz? – zaśmiał się brunet.
– Nie, skręta – odparła i szeroko wyszczerzyła zęby, imitując sztuczny, komiczny uśmiech – była ewidentnie naćpana.
Jimmy chwycił blanta i wpakował jej w usta.
– Dziękuję – zaszczebiotała wesoło, odpalając go po chwili.
– Gdzie jest Chris? – zapytał Jimmy.
– Gdzieś pojechał, zaraz wróci.
– Gdzie?
– A skąd ja mam wiedzieć? Podjechała jakaś fura, wsiadł ze szmatą, swoją siostrą i pojechali. Krzyknął, że niedługo wróci.
Jimmy spojrzał na zegarek – 11:43.
– Na drugą umówił się z tym łbem. Ten przyjdzie, a Mnicha nie będzie – zaśmiał się. – Ale pewnie nie przyjdzie, poza tym to nie Mnich powinien za nim chodzić – dodał.
Susan podała narkotyk nastolatce, która nadal siedziała z uśmiechem szerokości kuli ziemskiej.
– Ja już nie dam rady – rżała, za nic w świecie nie mogąc się opanować.
– Pal, nic ci nie będzie. Za godzinkę coś zjemy i odżyjesz – namawiała ją starsza dziewczyna, której prezencja od czasu przyjścia zmieniła się nie do poznania.
– Em, twoja kawa jeszcze stoi, wiesz o tym? – wtrącił Jimmy.
– O kurwa, dawaj ją tu! – rozdarła się, upalona do granic blondynka.
Starsi z obecnych spojrzeli po sobie, po czym uderzyli w śmiech, nastolatka wydawała im się chyba bardzo zabawna. Jimmy dał jej kubek i dziewczyna w okamgnieniu wypiła zimny już płyn. Był orzeźwiający, słodki i bardzo smaczny.
– Aleś ją upalił, no wiesz… – rzekła Sue. – Zobacz, jakie ona ma oczy, jak wampir jakiś – śmiała się. – Jak moje ziółko? – wyszczerzyła się do Emmy
– Fajne.
– No to fajnie! – rzuciła i teraz już zarechotała tak sumiennie, jakby jej za to płacili.
– Jimmy, możesz jeszcze raz zadzwonić? – poprosiła nastolatka, chichocząc namiętnie.  
Paliła trawę już wiele razy, ale nigdy jeszcze tak dziwnie na nią ona nie wpłynęła, teraz czuła już to zioło wszędzie, nawet we włosach… a tak jej się przynajmniej wydawało.
Brunet wybrał numer i czekał, w końcu po dłuższej chwili zadzwonił ponownie, lecz nadal z nikim się nie połączył.
– Nie odbiera – poinformował.
– Zadzwoń do Billy’ego.
Jimmy wybrał kolejny numer, lecz i z tym razem efekt był podobny.
– Mały nie odbierze telefonu o tej godzinie – uświadomił dziewczynę.
– Dlaczego?
– Bo często bywa w różnych miejscach i często robi różne rzeczy. Zadzwonię później, po piątej, wtedy na pewno odbierze, chyba, że zechcesz wcześniej jechać do ślicznej.
Emma w tym momencie nie miała kompletnie ochoty nigdzie się stąd ruszać, poczuła się niesamowicie miło i było jej dobrze.
– Co za śliczna? – wyskoczyła Susan. – Czyżby nasz Jimbo się zabujał? – zaśmiała się.
Brunet lekko się uśmiechnął, nie komentując.
– No nie wierzę! Naprawdę?! – Sue wywaliła oczy. – Chudy i miłostki?! Oj, jakoś mi się to nie kalkuluje. Co to za dupa? – dopytywała się, polewając alkohol.
– Nieważne, nie wkręcaj sobie, dobra – warknął Jimmy, lecz uśmiechał się nadal.
– To jakaś tajemnica?
– To jej koleżanka, poza tym i tak nie znasz, więc po co drążysz?
– A tak sobie – cieszyła się Susan. – Ale chyba za młoda dla ciebie? – podburzała kumpla.
– Dobra, skończ już, ok? I się nie "zabujałem” jak mi tu twierdzisz., po prostu jest ładną dziewczyną i tyle – Jimmy kręcił, jak mógł.
– Dobra, nie będę już cię torturować. Wypijmy! – wydarła się Sue i wzniosła do góry kieliszek...

1 438 czyt.
100%155
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 3069 słów i 17810 znaków, zaktualizowała 10 maj 2017

Komentarze (5)

 
  • aKubek

    aKubek 1 maj 2017

    Witaj moja piękna      dawno mnie tu  nie bylo ależ Ty się rozpisałaś widzę wena wróciła  Zajebiście rozkręciłaś opowiadanie!! I nawet Amber po ryju oberwała no no    Jesteś niemożliwa, uwielbiam cię   buziaki

  • Black

    Black 27 kwi 2017

    Zrobiłaś mi dzień szalona dziewczyno Kocham

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK 27 kwi 2017

    Jak zwykle bosko  
    Ale z tego co pamiętam to mialaś nie żałować Amber  

  • zabka815

    zabka815 27 kwi 2017

    Świetna część uśmiałam siętrochę  

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 27 kwi 2017

    Wspaniałe ;D Jestem dumna :'