Szare istnienie #35

Szare istnienie #35

UWAGA!!! ZAWIERA BRUTALNE I NIECENZURALNE TREŚCI!!!

Z DEDYKACJĄ DLA JuLiKa20!

  
– O kurwa! Patrz, kogo ja widzę?! – zawył koleś.  
Laura natychmiast wycofała się do ściany, kompletnie zszokowana tym, kogo widzi. Typek od razu podbiegł do bruneta, który już otworzył oczy, podniósł go za fraki, agresywnie łupnął nim o ścianę i zaczął okładać pięścią po twarzy.
– Co, kurwa?!!! Myślałeś, że cię nie znajdę?!!!
– Kurwa, puść mnie! – krzyknął zdezorientowany chłopak, który w półleżącej pozycji, nie mógł się nawet zasłonić.
– Zatłukę cię, gnido, zajebałeś mój towar! – darł się typ, waląc bruneta raz po razie, jak opętany. – Ty gnoooju!!! – ryczał i po zadaniu jeszcze kilku ciosów, z całej siły łupnął jego głową o ścianę.
Jimmy odbił się od niej jak piłka, stoczył z łóżka i padł nieprzytomny na ziemię.
– Kurwa, jebany cwel – burknął zdyszany gbur, kopiąc jeszcze chłopaka, ale zaraz spojrzał na Laurę.
– Nie podchodź!!! – krzyknęła, przerażona, trzymając w wyprostowanych rękach broń bruneta, która latała wraz z nimi na wszystkie strony. – Strzelę!!! – darła się, trzęsąc się w panice, nic innego nie przyszło jej w tej chwili do głowy.
Teraz chciała tylko ratować swój tyłek, nawet, jeśli miałaby go zabić, zwłaszcza, że strach wzmagał fakt, że za nim stał małolat, którego widziała na stadionie, którego też, notabene, panicznie się bała.  
Koleś się uśmiechnął i wolno ruszył w jej stronę. Nacisnęła spust, ale pistolet nie wypalił. Oprych stanął naprzeciwko i spokojnie sięgnął po gnata, po czym przestawił z tyłu mały przełącznik i przesunął górną część lufy w tył i w przód.
– Trzeba odbezpieczyć i przeładować – wyszczerzył się z satysfakcją, wystawiając broń przed jej nosem, po czym z pełnym rozmachem huknął ją zewnętrzną częścią dłoni w twarz.
Momentalnie znalazła się na ziemi, w przejściu między pokojem, a kuchnią. Stanął nad nią.
– Wiesz, że broń to nie zabawka?! – zawył.
Sparaliżowana dziewczyna zaczęła się cofać, a raczej czołgać.
– Odpowiadaj, szmato?! – podszedł do niej i z całej siły kopnął ją w brzuch.  
Jęknęła głośno i zwinęła się w kłębek, cios był niewyobrażalnie bolesny.
–Wiesz, za co?! Odpowiada się na pytania! Mówiłem ci, że masz nie zawracać mu dupy?! – darł się i właśnie oberwała kolejny raz, tym razem z uniesionej stopy.
Teraz już nie jęknęła, tylko dość głośno krzyknęła.
– Zostaw, zatłuczesz ją – małolat zaczął go odciągać. – Chodź, jest wódka, napijemy się.
Odeszli. Laura czuła, że zaraz odpłynie, nie wiedziała, czy większy jest w tej chwili ból, czy strach, oba chyba na tym samym poziomie. Bała się ruszyć, poza tym nie bardzo dała radę przez brak oddechu po tym uderzeniu i okropnym bólem lewego boku. Nagle usłyszała z pokoju: "Dzwoń do Czarnej, powiedz, że mamy tu dla niej niespodziankę.
Zaczęło telepać ją na wszystkie strony, jeden zbir to już było za dużo, a tu jeszcze drugi i ONA! Skupiła się i słuchała dalej. Po chwili ciszy rozbrzmiało:
– Jest tu twoja koleżanka, może wpadniesz na piwko? – zarechotał brat Jimmy’ego.
Ponowna pauza w dyskusji, a za moment:
– Już daję.
Gdy typ pojawił się w kuchni, brunetka natychmiast zasłoniła głowę, kuląc się na podłodze, ale on jej nie zaczepiał, przystawił jej tylko telefon do ucha.
– Cześć, szmato – usłyszała. – Wybrałaś się na imprezę z chłopakami? To życzę powodzenia, na pewno nie pożałujesz i gwarantuje, że oni na na bank dostarczą ci wyśmienitej rozrywki – zaśmiała się szyderczo.  
Laura czuła, że zaraz wyjdzie z siebie, dałaby wszystko, żeby teraz był wczorajszy dzień i nie ruszała dupy z domu.
– No powiedz coś... No "Mała”... – mruknęła obskurnie tonem, jak mówi się do małego pieska. – No dobra, nie chcesz gadać, trudno, ale i tak porozmawiamy, bo zaraz tam bę...
– Dobra, koniec pierdolenia – typ przyłożył telefon do swojego ucha. – Kup wódkę – rzucił i wyłączył rozmowę. – Chooodź tu! – ponownie ryknął, chwytając dziewczynę za włosy i przy akompaniamencie krzyku zaczął ciągnąć do pokoju, po czym rzucił ją na glebę, w sąsiedztwie stolika.
Brunet nadal się nie ruszał, Laura była pewna, że już nic jej nie pomoże.
– Siadaj! – nakazał oprawca.
Ciężko się podniosła, opierając na prawej ręce i zaraz przed jej nos wjechał kieliszek wódki.
– Pij!
Naprawdę próbowała, lecz prawie całość uciekła bokami, nie da się przecież wypić, gdy dłonie latają na cztery strony świata.  
– Dziwka marnuje towar! – młodzik głośno się roześmiał, lecz starszy z nich był niewzruszony, w ciszy chwycił butelkę i nalał jej kolejny kieliszek, który zaraz otrzymała.
Kierowana strachem dziewczyna starała się, jak mogła, wypić cały, lecz ponownie jej to nie wyszło i kilka kropli uciekło jednak z ust. Za moment podał jej kubek z napojem, którego też nie zaczerpnęła zbyt wiele.
– Zrobiłaś mu chociaż dobrze? – zapytał, wskazując na brata.
Laura siedziała ze spuszczoną głową, bojąc się nawet oddychać.
– Kurwo, słyszałeś, o co pytałem?! – chwycił ją za włosy, unosząc w górę jej głowę.
– Taaaak
– Co tak?! Że zrobiłaś, czy że słyszałaś?! – drwił.
– Zrobiłam.
– No! Jak na dziwkę przystało! – wtrącił wesoło młody.
– Ale nie pierdol! – rozradował się brutal. – Jest bardzo ładną dziwką, mógłbym nawet powiedzieć... zajebistą. Nie dziwne, że Jimbo ześwirował.
Laura spuściła głowę, była już wykończona psychicznie i duszy czuła, jak to się skończy. Alkohol, prochy, do tego koleś, który nie jest raczej zdrowy i z tego, co mówił Jimmy, stać go na wszystko, no i jego pojebany kumpel – to mieszanka wybuchowa.
– Hej, Laura, nie zawieszaj się – usłyszała starszego z nich. – Widzisz, jaki ze mnie cham, nawet się nie przedstawiłem. Jestem "J”, ale możesz mi mówić "Panie”. Od teraz będziesz moją prywatną suczką i zobaczysz, że jak się za ciebie wezmę, zapomnisz o Jimmym – szydził wesoło, podając jej kolejną działkę.
Brunetka miała wrażenie, że już coś podobnego słyszała, choć głos nie był ten sam, tamten dobrze utkwił jej w pamięci.
Uderzenie w twarz wyrwało ją z zaświatów.
– Pij, kurwa, ile będzie czekał! – zawył młodzik, straciwszy nagle dobry humor.
– Zostaw!!! – zagrzmiał "J”, choć Laura od razu wiedziała, kto tu rządzi.
Ale cóż to zmienia...?
– Wypij – powiedział łagodnie brat bruneta, którego ton głosu jeszcze bardziej dobił nastolatkę i już nie wytrzymała.
– Wypuść mnie, proszę cię, nic nikomu nie powiem, przysięgam – wyjąkała i uderzyła porażającym płaczem.
– Płacząca dziwka, zamawiałeś taką? – oświadczył młody, uderzając gromkim śmiechem. – Chociaż może to i niegłupi pomysł. Dziadki biorą policjantki, pielęgniarki, i tym podobne, a ty płaczkę. To coś oryginalnego, naprawdę. Szacunek, koleś!  
Zadzwonił telefon 18-latki i ta od razu dziwnie się poruszyła. "Pan” od razu powalił ją na ziemię i wyjął komórkę z jej kieszeni. Wcisnął ikonkę i przyłożył słuchawkę do ucha.
Głos szmerał chwilę i "J” rzekł:
– Ona nie może teraz rozmawiać, uprawia seks – po czym zaśmiał się wesoło.
Głos rozbrzmiał znowu, lecz chłopak już go nie słuchał, tylko zakończył połączenie, po czym wyłączył komórkę.
– Zaraz kurwy, namierzą – wytłumaczył kumplowi i odłożył telefon na stojący obok stołek.
To dobiło Laurę, wiedziała już, że cała stąd nie wyjdzie. Rozpłakała się jeszcze bardziej, chowając twarz w dłoniach.
– Dobra, niech sobie popłacze, dawaj drugą flachę i po działce – nakazał "Pan” i młodzik zaraz postawił na stole kolejną butelkę, a w chwilę później chłopcy wciągali już do nosa.
Jimmy zaczął mruczeć pod nosem i chyba odzyskiwał przytomność. "J” wstał i z całej pary kopnął go w twarz.
– Śpij, kurwa! – fuknął i odpalił papierosa.
Do 18-latki natychmiast doszło, że jednak koleś nie jest tak pojebany, jak mówił brunet, tylko sto razy gorszy, i jeśli tak traktuje brata, to co zrobi z nią...? Co zechce, kurwa, co mu na myśl przyjdzie.
Panowie wypili kolejną działkę i dwie następne, a dziewczyna łkała nadal, nijak nie mogąc się uspokoić, w końcu "Pan” zerwał się miejsca i chwycił ofiarę za włosy.
– Wstawaj, szmato, już dość tego wycia! – ryknął i mocnym szarpnięciem zmusił ją do powstania na kolana, po czym zaczął rozpinać rozporek.
Brunetka widząc to, totalnie oszalała, więc szukając jakiegokolwiek wyjścia, odruchowo chciała zerwać się do ucieczki, ale nie zdążyła nawet dobrze wstać, bo młody migiem chwycił ją za fraki i sprowadził do parteru, a następnie do pozycji sprzed chwili.
– Jedziesz – nakazał szorstko "J” stojąc już przed Laurą w pełnej okazałości.
– Proooszę cięęę...! – wystękała, uderzając jeszcze większym płaczem, lecz nie był to już płacz, raczej czysta histeria.
– Kurwa, ciągnij, bo inaczej tak cię zerżnę, że nie znajdziesz dupy przez pół roku!!! – zawył.
W tym momencie otworzyły się drzwi i Amber z gracją weszła do pomieszczenia.
– Ooo, co za ładny widok! – zarżała, stawiając na stole dużą flaszkę. – No na co czekasz? – zapytała, mocno chwytając gardło nastolatki. – Ssij!!!
– Puść, bo ją udusisz. I kto mi obciągnie? – zaśmiał się "J”.
Laurze było już totalnie słabo i ledwo stała na tych kolanach zwłaszcza, że miejsca kopania bolały niemiłosiernie.
– Kurwo, ciągniesz, czy nie?! Chyba jednak wolisz dymanie! – ryknął starszy z facetów.
Dziewczyna panicznie bojąc się gwałtu, zamknęła oczy, usiłując się wyłączyć i po omacku wzięła go w końcu do ust, lecz gdy tylko to zrobiła, od razu targnął nią odruch zwrotny.
– No ruszaj się, samo się nie zrobi! – szydziła 22-latka, nalewając alkohol.
Brunetka zaczęła wreszcie ruszać wolno głową, ale że robiła to na siłę, całość wychodziła jej kompletnie niezgrabnie i flegmatycznie.
– No ja pierdolę! Dziwka i nie umie zrobić loda?! Widać, jakie tanie kurwy są teraz na tym świecie! – drwiła Amber, rozbawiając towarzystwo.
Laura starała się odlecieć gdzieś indziej, lecz nie udało jej się to, słyszała wszystko i wszystkich, strach jednak przeważał, więc cierpiała w działaniu na bolących kolanach, przełykając ze śliną napływające do gardła łzy.
– Kurwa, ruszaj się szmato! – "Pan” się zdenerwował, chwycił ją za włosy i agresywnie zaczął poruszać jej głową w przód i w tył.
Dziewczyna zaczęła się dławić, lecz olał to, bawiąc się dalej, do tego z każdą sekundą przyciskał jej głowę coraz mocniej, w końcu Amber doskoczyła do kumpla, mocno odepchnąwszy brunetkę, która pół żywa padła jak kłoda na ziemię.
– Kurwa, pojebało cię?! Udusisz ją, a ja zamierzam jeszcze z nią pogadać! – zagrzmiała, popychając delikatnie kolegę. – Daj jej odsapnąć i chodż, wypijemy – dodała, po czym ukucnęła przy poszkodowanej i chwyciła ją za włosy, unosząc lekko jej głowę – A ty, kurwa, leż grzecznie i mam cię nie słyszeć, rozumiesz, dziwko?! – rozkazała, mocno łupnęła jej potylicą o ziemię i zaraz usiadła obok kumpli.

1 890 czyt.
88%81
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2020 słów i 11684 znaków, zaktualizowała 19 sie 2017

Komentarze (1)

 
  • Mlody1

    Mlody1 21 gru 2016

    Fajne tylko za krótkie ;( moje klimaty xD i like it! ;**