Szare istnienie #113

Szare istnienie #113– Już jakaś głupota wpadła jej do głowy, na twoim miejscu zacząłbym się martwić – rzekł Billy, przecinając Amber krzywym spojrzeniem.
Brunetka wyciągnęła do chłopaka środkowy palec, wprowadzając Laurę w niemałe osłupienie, a także i Billy z każdą chwilą coraz bardziej zadziwiał ją swoją wyraźnie narastająca niechęcią do dziewczyny.
Chłopak w odpowiedzi na gest parsknął złośliwym śmiechem, ściślej obejmując Emmę.
– Frajer – burknęła nagle pod nosem Amber i to przeważyło szalę, bo chłopak zerwał się jak oparzony i chciał ruszać w stronę dziewczyny.
– Billy…! – zareagowała natychmiast Emma, która poderwała się wraz z nim i wyskoczyła przed nos chłopaka, łapiąc go za ramiona.
– Coś szczekałaś? – zapytał młodzik, zaglądając na Amber znad ramienia ukochanej.
Bez odpowiedzi.
– Kurwa, widzisz? Taką miałaś nad nimi władzę – wskazał po kolei obie nastolatki – a teraz gdyby nie one – sugestywnie objął Emmę – wpierdoliłbym ci tak, że by cię rodzona matka nie poznała. Ale jeszcze warknij, szmato, to cię połamię – mówił tak cierpko, aż Laurę ciarki przeszły, po czym chwycił Emmę za dłoń i posadził tyłek na swoim miejscu.
Laura spojrzała na przyjaciółkę, lecz ta tylko wzruszyła ramionami, zresztą po samej jej minie widać było, że jest równie zaskoczona zachowaniem chłopaka, co ona.
– Kurwa, nie mogę znaleźć – rzekła nagle Sue, wkraczając do pokoju. – Nie, suko, nie myśl, że ci się upiecze – rzekła do Amber, lekko uderzając ją w potylicę. – Jimbo, zawsze była w górnej szufladzie, gdzie jest?
– Czego ty szukasz? – zapytał chłopak.
Sue podeszła do niego, szepnęła mu coś do ucha i Jimmy natychmiast parsknął śmiechem.
– Poważnie? – chichotał, kierując wzrok na Amber, która mimo swojej niedawanej butności w tym momencie wyglądała na bardzo zaniepokojoną. – Jest w szafie na górze – rzekł.
Susan ponownie schowała się w sypialni, z której w towarzystwie Miko wróciła bardzo szybko, trzymając w dłoni pudełko.  
– No, mam! – rzekła z dumą, uśmiechając się od ucha do ucha, w pełni rozanielona.
Opakowanie nie było firmowe, tylko zwykłe, jasnobrązowe, więc obecni nie wiedzieli, co jest w środku. Po minie uwięzionej jednak można było stwierdzić, że chyba domyśla się zawartości.
Miko położył się obok nóg Laury i natychmiast został pogłaskany.
– Jimmy, daj mu wody – poprosiła dziewczyna i po chwili obok kuchennej ściany stała duża, biała miska, napełniona przeźroczystą cieczą.
– Pewnie położył się tam, bo tam jest chłodniej – Jimmy wyjaśnił kwestię "zameldowania” pieska i spojrzał na Sue. – Chris się wkurzy – rzekł, wskazując głową pudełko, po czym wstał i podał Laurze kieliszek i napój.
– Nie wkurzy się, przecież nic jej nie będzie. Wkurzyłby się, gdybym wydziarała jej na czole: "ekskluzywna kurwa” – zaśmiała się Susan. – Ty, a wiesz, że to niegłupi pomysł. Całe miasto wiedziałoby wtedy, że jest nienaruchana, a jeszcze jak bym dodała: "z chorobą weneryczną”…? Oj, nieciekawie by miała, już tak łatwo by jej nie drapali – drwiła. – Nie, swołocz? – spojrzała na Amber. – Co mi dasz za to, żebym tego nie robiła? Jimbuś ma maszynkę, więc nie widzę problemu – brechała.
Amber milczała jak zaklęta, lecz oczy błyszczały strachem. Nie mogła być przecież pewna czy Sue, gdy popije i coś zażyje, naprawdę tego nie zrobi.
Zadzwonił telefon najstarszej dziewczyny.
– Nie waż się ruszyć, rozumiesz? – nakazała swojej ofierze i po chwili wyszła z mieszkania.
– Mały, kupiłem steki i myślałem, że zrobimy grilla, ale nie mam węgla – rzekł ze sztucznym smutkiem Jimmy. – Śliczna, zjesz coś? – spojrzał na Laurę.
Pokiwała potakująco głową. Mimo, że zjadła stek dwie godziny temu, apetyt wracał jej wraz ze zdrowiem i dziewczynie powoli znowu zaczynał doskwierać lekki głód.
– No, śliczna, apetyt ci wraca, bardzo ładnie – rozradował się Jimmy. – No i do wódki wypadałoby coś przegryźć i myślę, że na ciepło będzie najlepsze.
– Grilla? Można kupić węgiel, ale jak będzie siedział z tą kurwą za domem? Nie wiesz, że tu ściany mają uszy? – wtrącił Billy.
– No to została patelnia grillowa, ale ty zrobisz. Tobie to wychodzi, u mnie zawsze albo surowy, albo wysuszony na wiór – zaśmiał się brunet. – Ale czekaj, przecież tu mamy kucharkę – spojrzał na Amber. – Ty, śmieciu, umiesz robić steki? Przecież pracowałaś w knajpie – stwierdził.
Cisza.
– Kurwo, gadaj, bo zaczynasz mnie powoli wkurwiać! – ryknął Jimmy, który z miną zbira nagle doskoczył do Amber i zamachnął się na nią.
Zasłoniła twarz.
– Jimmy! – krzyknęła Laura, której coraz bardziej żal się robiło dziewczyny, tym bardziej, że wiedziała, na co stać chłopaka.
Usiadł, niezadowolony.
– Nie rozumiem cię, piękna, naprawdę – mruknął pretensjonalnie, na powrót obejmując Laurę, która do tej pory ani razu się jeszcze nie sprzeciwiła.
– Nie słyszymy odpowiedzi – ponaglał spokojnie Billy.
– Nie umiem, jak się tym nie zajmowałam – odparła w końcu gardłowo Amber, która chyba zrozumiała, że struganie chojraczki nie ma sensu.
– Przydałby si… – wyskoczyła nagle Laura, lecz w porę ugryzła się w język.
Jimmy spojrzał na nią nieco demonicznie, ale nie skomentował. Trzasnęły drzwi i Amber na powrót zbladła, widać panowie nie wywoływali u niej takiego strachu, jak Sue.
Laura absolutnie się temu się dziwiła, przecież od dawna wiadomo, że kobiety są bardziej zgryźliwe, gdy im się zalezie za skórę, a jeszcze z charakterkiem Susan…?
– Dobra, zaopatrzenie dostarczono! – zatrąbiła pełna szczęścia Sue, kładąc na stole spore, srebrne zawiniątko.
– Ja zrobię – zaoferował natychmiast Billy, który chyba uparcie chciał wykręcić się z kucharzenia.  
– Nie, idź zrób żarcie, przecież to zajmie dziesięć minut. Przyprawy masz w szafce nad lodówką – zaprotestował Jimmy. – Mały, no nie zmulaj, przecież nie zmarnuję steków zwłaszcza, że kupiłem te najlepsze, a one tanio nie kosztują.
– Co jemy? – zapytała nie wiadomo czemu Sue, przecież brunet przed chwilą wyjaśnił.
– Wołowe padło – roześmiał się Jimmy.
– A suce też damy? – szydziła. – No ale w sumie to chude mięso, więc dupa jej nie urośnie i będzie mogła nadal z niej korzystać. Choć są faceci, co lubią rozmiar XXL – dodała radośnie, po czym chwyciła pudełko i zniknęła w sypialni.
Laura spojrzała na Amber – zeszkliły jej się oczy. Sue wróciła bardzo szybko i od razu skierowała wzrok na ciemnowłosą nastolatkę.
– Młoda, co cię tak dręczy, powiedz? – zapytała dziewczyna, której nic nie umykało, wskazując głową "porwaną” i zaraz usiadła na krześle. – Naprawdę szkoda ci jej? Jimbo mi mówił, że słaby z ciebie charakterek, ale to nie zmienia faktu, że szmata nie miała oporów, żeby cię dręczyć. Ja o wszystkim wiem, więc tym bardziej nie rozumiem, czym się przejmujesz. I nie czepiaj się Chudego, że mi powiedział, zmusiłam go – wyjaśniła, tym razem całkowicie poważna. – I wiesz, co? Na twoim miejscu, gdybym miała taką okazję, jak dziś, nakopałabym jej tak po ryju, że by się nie pozbierała, a potem wzięła jakąś pałę, butelkę, dezodorant… zresztą, wszystko jedno i wsadziłabym jej w srakę tak głęboko, żeby poczuła w grzdylu i udławiła się swoją głupotą. Nie rozumiem, kurwa, nie kumam, jak mogłaś to zrobić, dziwko? – zniesmaczona do bólu Sue znów spojrzała na Amber. – Do cholery, przecież też jesteś kobietą, jak tak można, szmato? No kurwa mać… – wkurzała się. – Ale wiesz, co? Mam dla ciebie identyczną… ale nie – lepszą rozrywkę. Pojedziesz dziś do "Lagoon” i tam, gwarantuję ci, zobaczysz, czym jest… – przelotnie spojrzała na Laurę i nie dokończyła. – I obiecuję ci, że osobiście dopilnuję, żeby cię BAAARDZO słodko potraktowali – dodała z soczystym akcentem i chwyciła butelkę.
Laura słuchała dziewczyny w niemałym osłupieniu, Sue definitywnie nienawidziła Amber – o ile to nie za małe słowo – do tego zdawałoby się, że mówi jak najbardziej poważnie.
Tylko czemu tak uparcie się za nią wstawia?


Po następnym kwadransie, w ciągu którego, o dziwo, Sue dała spokój Amber, butelka się skończyła i Jimmy ruszył do kuchni po kolejną. Laura wypiła tylko cztery kieliszki w drinkach, o które poprosiła bruneta, za to Emma zdążyła pochłonąć już chyba z siedem i poalkoholowy humorek powoli dawał o sobie znać, bo co raz zaczepiała Billy’ego, paplając i chichocząc pod nosem. Zupełnie nie zwracała uwagi na znajomych, młodzik kompletnie nią zawładnął.
– No dobra, Mały, to co z tym żarciem? Jestem głodna i małolatki też muszą coś zjeść, bo zaraz nam tu popadają – zaśmiała się Susan.
– Tak? Ciekawe. Chyba nie pamiętasz, ile wczoraj wypiłam – odpyskowała znienacka Emma, machając cwaniacko głową w kierunku Sue.
Laura spojrzała na nią dużymi oczami i po chwili wszyscy, z wyjątkiem niej uderzyli wesołym śmiechem. Byli kompletnie zaskoczeni jej nagłym, pociesznym wyskokiem.
– No co? Jestem z facetem i nic mi nie zrobisz – podjarana Emma wystawiła język do Susan, która po tym geście ze śmiechu o mało nie spadła z krzesła.
Laura także w końcu się rozweseliła, przyjaciółka zawsze potrafiła wydusić z niej śmiech. Dyskretnie spojrzała na Amber – także wyglądała, jakby miała się zaraz roześmiać, ale powstrzymywała się, jak mogła. Wiedziała, że dziewczyna się boi, ale nie zdziwiła się jej obecną prezencją – Emma w całej tej akcji wyglądała przekomicznie.
– Dobra, chodź, pokaż mi tą patelnię – mruknął w końcu Billy i podniósł się z miejsca. – A ty rób skręta, bo jak wstawię mięso, a joya nie będzie, krucho będzie z tobą, maleńka – rzekł wesoło do Sue, humor chyba mu się poprawił.
– Dobra, chyba się już naładowała – rzekła uśmiechnięta od ucha do ucha Sue i wstała. – Nawet się nie waż na nie spojrzeć – zagroziła Amber widząc, że faceci zaginęli w kuchni i udała się do sypialni.
Dziewczyna ani trochę nie wzięła sobie do serca jej słów, bo gdy tylko Susan zniknęła, przecięła Laurę tak nieprzychylnym wzrokiem, że nastolatka od razu odwróciła wzrok.  
Chyba była pewna, znając już co nieco dziewczynę, że ta się nie poskarży; I miała rację, ale nie do końca, bo gdy tylko blondynka wróciła, Emma, patrząc na Amber, bez skrupułów wyskoczyła:
– Znów coś jej nie pasuje.
– Co? – Susan zatrzymała się w miejscu.
– Gapi się na nią jak nawiedzona – wyjaśniła.
Laura się wkurzyła, nie chciała, aby atmosfera znowu zgęstniała.
– Zaraz jej podpasuje – zachichotała Sue. – Ej, długo tam jeszcze?! – krzyknęła w stronę kuchni.
– Już idziemy!
Susan stała koło przerażonej w tej chwili Amber i gapiła się na nią demonicznym wzrokiem, lecz nagle jakby odpalił jej się lont.
– Chodź tu, kurwo! – syknęła surowo, chwyciła Amber za włosy, powaliła na ziemię i wykręcając do tyłu jej rękę, przycisnęła ją kolanem.
Zaburczała maszynka i Amber natychmiast zaczęła rzucać się i wić jak opętana, Sue miała niemałe problemy z jej utrzymaniem.
– Kurwa, proszę cię, nie rób tego! – zagrzmiała błagalnie leżąca, taczając się po ziemi jak w napadzie padaczki.
– Kurwo, leż!
– Proszę cię…!
– Jimbo, chodź tu, pomóż mi! – krzyknęła Sue, usilnie próbując utrzymać Amber na ziemi.
Chłopak natychmiast pojawił się przy koleżance.
– Trzymaj ją – nakazała zaspana blondynka.
Nie musiała długo prosić, Jimmy natychmiast przycisnął na plecach obie ręce Amber, a że był facetem, unieruchomił ją bez problemu.  
– Kurwa, Chris cię zajebie! – walczyła ofiara, lecz Susan tylko się zaśmiała, chwyciła Amber za włosy, przekręciła w bok jej głowę i przystawiła do niej maszynkę.
Nastolatki patrzyły na to wszystko z wytrzeszczonymi oczami, były kompletnie zaskoczone. Sue walczyła, aby pozbyć się choć odrobiny włosów, ale nic z tego nie wychodziło.
– Kurwa, za długie, nie bierze – fuknęła, rozczarowana. – Młoda, dawaj nożyczki, leżą w kuchni – rzuciła do Emmy, która bez sprzeciwu poszła i przyniosła je dziewczynie.
– Kurwa, proszę cię! – mamlała jeszcze Amber przez przyciśnięte do ziemi usta.
– Kurwa, zamknij się i nie wierzgaj! – ryknął wkurzony Jimmy, mocno wykręcając lewą rękę brunetki.
Krzyknęła z bólu i natychmiast się uspokoiła – widać było to dla niej zbyt bolesne.
– Co tu się dzieje? – zaśmiał się Billy, który pojawił się w pokoju.
– Chodź tu i trzymaj, nie dam rady tak – poprosiła Sue.
Billy przykucnął i złapał Amber za głowę, więc Sue, mając teraz dwie wolne ręce bez problemu złapała ją włosy i po kolei zaczęła je obcinać.
Dziewczyna już nie prosiła, płakała tylko rzewnymi łzami. Laura patrzyła na nią zszokowana, pierwszy raz przecież widziała, jak płacze.
– Kurwa, może jest dziwką, ale włosy ma cholernie grube, więc chyba o nie dba i widocznie czasem się myje – zadrwiła Susan, bezlitośnie pozbywając się kolejnych, czarnych pukli.
– Kurwa, po co to zrobiłaś? – syknęła pretensjonalnie Laura, szturchając Emmę w ramię.
Przyjaciółka nie zareagowała. Sue po chwili znów uruchomiła maszynkę, która teraz już gładko jechała po skórze, skracając włosy do długości nie więcej, jak dwóch milimetrów.
– Suko, popamiętasz mnie – wyjąkała Amber, zalewając się łzami.
– Ej, może zostawimy jej irokeza? – zarżała "fryzjerka”, odrywając chwilowo maszynkę od głowy. – Co ty na to? Chcesz na punka, czy na gładko? – szydziła.
– Zostaw, będzie śmieszniej – zaproponował Jimmy.
– Mała, przewróć mięso – rzekł Billy i Emma udała się do kuchni, a Laura w ślad za nią.
– Kurwa, idiotko, po co to zrobiłaś? – brunetka wznowiła pretensje.
– Ja zrobiłam? – napuszyła się Emma, przerzucając szczypcami pachnące już na całą kuchnię steki.
– Po co powiedziałaś?
– Kurwa, i co z tego? Widziałaś chyba tą maszynkę, więc i tak Amber skończyłaby na łyso – zaśmiała się blondynka. – A że to tylko odrobinę przyśpieszyło sprawę...?
– A idź…! – wkurzyła się Laura.
– Kurwa, o co ci chodzi, do jasnej cholery?! – Emma pękła. – Kurwa, jeszcze jej bronisz?! Powinnaś się zemścić, jak tylko można, ja bym tak zrobiła! Ale nie, przecież grzeczna Laura nie może! Nie wiem, a żeby nawet zabili ci matkę i brata, to co?! Postawiłabyś jej jeszcze za to flaszkę?! – grzmiała, nakręcona używkami, a teraz już i nerwami dziewczyna. – Kurwa, kobieto, nie rozumiem cię. Wyruchali cię jak szmatę, ktoś się za tobą wstawia, a ty jeszcze się rzucasz? A może było ci fajnie, co, i chętnie powtórzyłabyś seans? – dodała kąśliwie i w tym momencie dostała w twarz.
– O ty kurwa! – wściekła się blondynka i chwyciła przyjaciółkę za fraki, lecz Laura nie była jej dłużna i po chwili jak wariatki zaczęły się szarpać.
– Kurwa, puszczaj mnie! – zawyła Laura, szamocząc się z koleżanką. – Jesteś pojebana!
– EJ! – zagrzmiał Jimmy i natychmiast rozdzielił walczące. – Dziewczyny, a wam co?! Odbiło wam?! – krzyczał, kompletnie oniemiały tym, co widzi.
– Nie odzywaj się do mnie! – ryknęła do Emmy Laura, odwróciła się na pięcie i ruszyła w stronę wyjścia, chłopak jednak szybko zatrzymał ją przy drzwiach, a Miko zaraz pojawił się obok.
– Śliczna, co się dzieje, o co poszło? – zapytał delikatnie.
– O nic!
– Mała, no nie mów, że pobiłyście się o tą szmatę – nie dowierzał.
– Nie powinna była jej podburzać – warczała Laura, lecz już nieco się opanowała.
– Mała, ale Sue i tak zrobiłaby swoje, rozumiesz? Nie znasz Cichej, ona potrafi. I tak się dziwię, że tylko na tym się skończyło, nie chciałabyś zobaczyć, na co ją stać. Ona nienawidzi Amber, ze mną od dawna się przyjaźni, więc nic dziwnego, że się za tobą wstawiła, I to żaden szpan, rozumiesz? Należała jej się nauczka, Laura, dlaczego się tak wściekasz? Poza tym to tylko kudły, odrosną. Wolałabyś, żeby naprawdę wydziarała jej na czole jakieś sprośne hasełko? – zaśmiał się. – Chociaż impreza dopiero się rozkręca, więc nigdy nic nie wiadomo; jak suka będzie dalej fikać, to źle skończy. Laura, uspokój się już, chodź, zjemy coś. I nie drzyj się z młodą, naprawdę uważasz, że warto kłócić się z najlepszą kumpelą przez to coś? Zwłaszcza przez to coś. W życiu bym się nie spodziewał, że weźmiecie się za łby, do tego przez tą wywłokę. Chodź – poprosił i delikatnie pociągnął dziewczynę za dłoń.
Ustąpiła i poszła za nim, lecz gdy tylko weszła do salonu, jej oczy zrobiły się wielkie, jak talerze. Z łysą głową i pozostawionym na środku, wystrzępionym byle jak pasem Amber wyglądała strasznie, ale i jednocześnie przekomicznie. Laurę jednak bardziej przeraził, niż rozśmieszył ten widok, zwłaszcza, że dziewczyna nadal płakała.
– Kurwo, nie daruję ci tego – wyjechała nagle do Laury załamana ofiara, ciężko wydobywając słowa.
Polewająca właśnie wódkę Sue nie zareagowała, zaśmiała się tylko. Laura znów się wystraszyła, lecz nie dała niczego po sobie poznać.
– No i widzisz? Dalej będziesz jej żałować? – zniesmaczył się brunet, zaglądając w oczy nastolatce. – Jej żeby obciąć ręce, nogi i język, to wciąż nie pomoże i nadal będzie fikać, więc tu już tylko kula w łeb – dodał, zły.
Laura milczała. Sue dokończyła zapełnianie kieliszków, wstała i podeszła do Amber.
– Młoda, nie przejmuj się, przecież nie zrobiłam jej krzywdy, tylko wyświadczyłam przysługę – teraz przynajmniej nie będą przeszkadzać w obciąganiu – zaśmiała się do Laury, delikatnie tarmosząc Amber za poszarpane, wyglądające, jakby ktoś ciął je nożem, włosy. – Co się mówi? – warknęła, mocno ściskając policzki poszkodowanej.
– Dziękuję – wypaplała cicho dziewczyna; chyba już kompletnie zrezygnowała.
– No, myślę sobie – zadowolona Susan poklepała ją po policzku i spokojnie usiadła na swoje miejsce.

1 044 czyt.
100%156
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 3271 słów i 18748 znaków, zaktualizowała 3 mar 2018.

6 komentarzy

 
  • Black

    Black · 3 mar 2018

    Czytam i czekam na więcej  

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 · 3 mar 2018

    Ohoho, no to nieźle się tam bawią

  • zabka815

    zabka815 · 2 mar 2018

    No i ciekawe co na to wszystko Chris   coś czuję będą   . Fajna część    

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 2 mar 2018

    Uuuuu

  • Marida

    Marida · 2 mar 2018 · 194993907

    Z każdą częścią wzrasta ochota na czytanie kolejnej. Sue to chyba najlepsza postać tego opowiadania, no po prostu uwielbiam!       Mam tylko nadzieję, że kolejna część będzie szybko

  • AnonimS

    AnonimS · 2 mar 2018

    Gdzie te delikatne kobietki , omdlewające z byle powodu , czytające poezje itp its? Nie ma, nie ma ....a może ich wogóle nie było?