Szare istnienie #39

Szare istnienie #39

SORRY, ŻE TAK KRÓTKO, ALE PRACA WZYWA :(

Z DEDYKACJĄ DLA MESKA.

  Minutę później jednak "J” wrócił i podszedł do półprzytomnej dziewczyny. Poklepał ją po twarzy, lecz ona nadal miała zamknięte oczy. Polał ją wódką, wtedy mruknęła prawie niesłyszalnie.
– Słuchaj, kurewko! Wróciłem, aby ci przypomnieć, że nas tu nie było, w ogóle nas nie znasz, nie widziałaś na oczy, rozumiesz?! Bo jak sprzedasz, to powtórzymy zabawę, a jeśli mnie zgarną i nie będę mógł się tobą zająć, znajdą się do tego odpowiednie osoby, kumasz? I ostrzegam i informuję – wtedy ta zabawa nie będzie już taka słodka, jak dziś, rozumiesz? – powiedział jej prosto w twarz.
Dziewczyna nie reagowała.
– Rozumiesz, suko?! – chwycił jej twarz i wylał na nią jeszcze więcej alkoholu.
– Taaak – szepnęła, lecz tak cicho, że ledwo usłyszał.
– Grzeczna dziewczynka – poklepał jej nagi pośladek, ucałował w policzek i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
A co w tym czasie robił Frank?...  

Dziesięć minut przed godziną piętnastą po południu, gdy na zewnątrz paliło temperaturą +31, na kuchni mimo, iż nie była ona rewelacyjne odrestaurowana, klimatyzacja działała bez zarzutu i brunet mógł spokojnie pracować, nie kisząc się w takim zaduchu, jakim "częstował” go ten chlew, w którym był ostatnio zatrudniony. Lokal był podobnego typu, tylko nieco większy, czystszy, no i klientów było więcej, a dokładnie rzecz biorąc – chłopak nie zapieprzał ostro, ale zawsze miał coś do roboty, więc się przynajmniej nie nudził.  
– Frank, długo jeszcze?! – krzyknęła z sali Megan, trzydziestotrzyletnia, czarnowłosa barmanka, wzrostu chłopaka, właścicielka lokalu.
– Dwie minuty!
– Ta to się zawsze niecierpliwi, co jej dolega?! Ma ADHD?! – zaśmiał się Danny, współpracownik Franka i chłopak barmanki zarazem. – Daj jej surowe, niech powie klientowi, że za pół ceny, ale usmażyć musi sobie w domu! – cieszył się wysoki, ciemny blondyn z drugiego końca kuchni.
Brunet się zaśmiał, ale nie skomentował. Piknął dźwięk wiadomości, ale Frank nie zareagował, tylko zamieszał ziemniaki, które po minucie zapakował do wielkiego pojemnika, zaniósł na bar i dopiero wtedy się sięgnął po telefon, oparłszy się wysoką szafkę z naczyniami. Ukazało mu się: "Odebrano wiadomość MMS od: Laura”. Bardzo się zdziwił, dziewczyna nie zwykła wysyłać mu zdjęć, bo to o nich akurat w tej chwili pomyślał. Wcisnął: "Otwórz” i pojawiło się: ”Film 001”. Jeszcze bardziej się zdezorientował, ale zaraz wcisnął: "Odtwórz”.
Plik ruszył i brunet natychmiast wrócił do pozycji "na baczność”. Stojąc w bezruchu, gapił się w ekranik jak zahipnotyzowany, jakby nie wierzył w to, co właśnie widzi. Gdy film dobiegał końca, przewinął do początku, jakby chciał się upewnić, że znowu zobaczy to samo. Po chwili ponownie oparł się o szafkę i osunął w dół, opierając czoło o dłoń. Łzy już leciały po twarzy, ale nadal wpatrywał się w telefon, w totalnym, jak można było sądzić, szoku, lecz nagle zerwał się do pionu, wyłączając film i biegiem ruszył do szatni.
– Frank! – krzyknął Danny, ale on już był w korytarzu, a pół minuty później przebrany.
Z szatni wybiegł w podobnym stylu i gdy przebiegał przez salę, barmanka także krzyknęła do niego, ale on albo tego nie słyszał, albo zignorował, bo bez słowa wybiegł z lokalu i wskoczył do samochodu.
– Kurwaaa!!! – przywalił w kierownicę, uderzając płaczem, ale zaraz odpalił i ruszył w kierunku miasta. Kliknął numer dziewczyny, ale telefon był wyłączony. – Kurwaaa! – powtórzył, wciskając gaz coraz mocniej.
Jechał jak wariat, wycierając co chwila mokre od łez oczy. Wiedział, że nie jest bezpiecznie tak jechać, ale za nic w świecie nie mógł się uspokoić, poza tym jak najszybciej chciał dojechać na miejsce. Po niecałych dziesięciu minutach z piskiem opon zatrzymał się pod komisariatem i nie zamknąwszy nawet samochodu, migiem wpadł do środka. Stanął przed dyżurnym, olewając dwie czekające przed ladą osoby i zagrzmiał:
– Gwałcą dziewczynę!!! Dostałem to dziesięć minut temu!!! – po czym dał mu telefon z włączonym już filmem.  
Czekający ludzie nie reagowali, zrozumieli. Typ wziął komórkę i wgapił się w film.
– Zna pan to miejsce? – zapytał, też chyba w niemałym szoku.
– Gdybym znał, nie traciłbym czasu na przyjazd tu!  
– Proszę się uspokoić. Jak ma na imię ta dziewczyna i gdzie mieszka?
– Kurwa, szukajcie jej, czy to ma teraz znaczenie, gdzie mieszka?!!! – zawył brunet, machając rękoma przed nosem policjanta.
– Proszę nie używać takich słów! Potrzebne mi jakieś zdjęcie – rzekł mężczyzna.
– Kurwa, nie mam. Chwileczkę, proszę oddać mi telefon.
Zaraz go dostał i wykręcił numer Travisa, ale ten nie odbierał.
– Proszę dać mi tą komórkę – rzekł nagle policjant widząc, że chłopak nie może się dodzwonić, i gdy ją otrzymał, dodał: – zaraz skopiujemy film i wydrukujemy zdjęcie – po czym zniknął.
Frank czekał jak na szpilkach, maksymalnie już zdenerwowany dwie, cztery, osiem minut, ale facet nie wracał.
– Proszę się nie denerwować, ani zawsze mają tu takie zamieszanie – powiedział nagle siwy, starszy pan, stojący obok chłopaka.
– Zamieszanie?! Czy on nie widzi, co się dzieje?! Kurwa, pół dnia będzie teraz drukował zdjęcie! – burknął już pod nosem 23-latek, kręcąc się w kółko obok lady, w końcu policjant się zjawił i oddał chłopakowi telefon.
– Dobrze, jak ma na imię ta dziewczyna? – zapytał.
– Laura Anderson! – ryknął Frank. – Róbcie coś, do cholery!
– Dobrze, przyjęliśmy zgłoszenie, a teraz proszę spokojnie czekać.
– Kurwa, zgłoszenie? Oni ją tam katują, jakie zgłoszenie?! To kiedy zamierzacie się ruszyć?!!! – zawył maksymalnie wkurwiony już chłopak.
– Rozesłałem zdjęcie wszystkim patrolom, będą jej szukać.
– Kurwa, gdzie szukać, jak?! Przecież widział pan, że to jakieś pomieszczenie, w takich miejscach szukajcie!
– Niech się pan nie denerwuje, wiemy, co robimy.
– Kurwaaa!!! – ryknął Frank i biegiem opuścił komendę
Wskoczył do Toyoty i ruszył jeszcze szybciej. Jechał jak wariat, mijając auta jak na torze wyścigowym i po kolejnych niecałych dziesięciu minutach zatrzymał się obok basenu. Pędem ruszył przed siebie, ale zaraz zatrzymał go Chris.
– A pan dokąd? Tam jest kasa – uśmiechnął się.
– Puść mnie, do Travisa, Laura ma kłopoty!
– Poczekaj – rzucił ochroniarz i zaraz nacisnął guzik szczekaczki. – Travis, jakiś koleś do ciebie, mówi, że coś z młodą. Jesteśmy przy bramie – rzekł po chwili. – Zaraz przyjdzie – oznajmił Frankowi, który już się cały trząsł.
22-latek zjawił się po chwili i nawet nie zdążył otworzyć ust, bo brunet rzucił, rozhisteryzowany:
– Kurwa, ubieraj się, musimy jechać! Ktoś gwałci Laurę!
Travis postawił oczy w słup, nie bardzo rozumiejąc, o co chodzi i czy dobrze słyszał.
– Jak to gwałci? Kto, gdzie? – zapytał po chwili Travis. – O kurwa!!! – nagle załapał i biegiem ruszył do szatni, z której obrócił w minutę.
– Dawaj! – rzucił brunet i biegiem skierował się do samochodu, więc brat Laury ruszył za nim.
  Wskoczyli do auta i Travis chciał już coś powiedzieć, ale Frank wcisnął mu telefon w dłoń.
– Włącz – wymamlał i chłopak uruchomił plik.  
Mina, jaką zrobił, gdy film się zaczął, była nie do opisania. Podobnie jak Frank, gapił się w telefon jak w transie i oczy zaszły mu łzami. Brunet ruszył.
– Kurwa, skąd ty to masz?! – zapytał, trzęsącym się głosem oszołomiony ratownik.
– Dostałem około trzeciej z jej telefonu. Byłem na policji, ale kurwy dupy nie ruszą, a jak ruszą, to chuj wie, kiedy!
– Kurwa, dzwoniłem do niej około dziesiątej to odebrał jakiś typ i powiedział, że nie może rozmawiać, bo uprawia seks. Na początku myślałem, że to żart, ale po chwili zacząłem się zastanawiać, złośliwość, z jaką to powiedział, aż paliła w uszy. Kurwa, a jeśli oni to robią od rana? Kurwa!!!
– Nie wiem, kurwa, róbmy coś, widziałeś ten film? Na pornolach nie ma takich sesji! – Frank już krzyczał. – Kurwa, zajebię ją, zajebięęę!!! Zapierdooolę kurwęęę!!! Wszystko wszystkim, ale to...?!!! Dziwka już nie żyje, jebana suka, nie żyjeee!!! – przeklinał Amber, drąc się na całe wnętrze auta. – Kurwa, przecież oni ją tam normalnie torturują, ona tak krzyczała... płakała. A jak to jeszcze trwa? – rzucił Frank, znowu płacząc, a ręce na kierownicy zaczęły telepać się na wszystkie strony.
– Daj, ja poprowadzę, zatrzymaj się – rzucił Travis i brunet natychmiast posłuchał chłopaka, zamieniając się z nim po chwili.
– Myślisz, że to jej sprawka? – zapytał 22-latek.
– Kurwa, a czyja?! Zajebię sukę, przysięgam na wszystko!
– No nie wiem – kontynuował Travis. – Młoda wczoraj strasznie dziwnie się zachowywała, obraziła gości, pożarła się z matką, bo koniecznie chciała wyjść, a jak ta nie chciała jej wypuścić, to ją odepchnęła i spierdoliła. Z kim ona mogła się spotkać?
– Nie mam pojęcia. A Emma?
– Emma...?! Emma dzwoniła do niej wczoraj po dwunastej, to młoda orzekła, że nie wraca, bo pije wódkę i zaśmiała jej się w twarz. Mówi, że to raczej nie była tylko wódka, bo bardzo dziwnie się zachowywała. Może źle myślę, ale ona raczej zna ją trochę lepiej ode mnie.
– Jedź do niej – nakazał Frank i po kilku minutach parkowali pod domem blondynki, gdyż mieli dość blisko, a chwilę później pukali do drzwi.
– Travis? Co wy tu robicie? Coś się stało? – zapytała osłupiała, bo miny chłopaków były, jakie były. – Wejdźcie – uchyliła szerzej drzwi.
– Em, czy wiesz coś, co też powinienem wiedzieć? – zapytał chłodno 22-latek, ignorując zaproszenie.
– Czyli...? – bąknęła bardzo zdziwiona, ale i zaniepokojona też dziewczyna.
– No właśnie nie wiem, liczę, że ty mi powiesz. Z kim młoda miała się wczoraj spotkać?
– Travis, co się dzieje, co się stało? – dopytywała się, gdyż ton głosu chłopaka był takim, jakiego jeszcze nigdy nie słyszała.
– Pokaż jej – rzucił do Franka.
– Jesteś pewien?
– Pokaż!
Frank włączył film i dał Emmie telefon. Natychmiast zakryła rękoma usta, zszokowana tym, co widzi.
– Boooże! – wystękała i się rozpłakała.
– No więc... – naciskał 22-latek.
– Ona... – płacz zacinał jej słowa – ona poznała jakiegoś typa, a raczej nie poznała, tylko zaczepił ją w sklepie, a potem w domu. Pisał do niej, dzwonił, bała się go i to chyba do niego pojechała – wystękała w końcu, jąkając się. – Ale czemu, nie wiem, naprawdę... nie wiem! – dodała i rozpłakała się jeszcze bardziej.
– Czemu mi nic nie powiedziałaś?! – zagrzmiał Travis.
– Spokojnie – upomniał go brunet, łapiąc za ramię.
– Bo mnie prosiła. Ona nie chciała, abyście się w to mieszali. Ja naprawdę, żebym wiedziała... żebym wiedziała, że to może się tak skończyć, ja... Przepraszam! – bąknęła i w teraz płacz stał się wręcz histeryczny.
– Kurwa, dziewczyno, trzeba było mi powiedzieć! Przecież by się nie dowiedziała, ale miałbym na nią oko, rozumiesz?! – wydarł się 22-latek, wstrząsając załamaną blondynką.
– Ej, kurwa! – zagrzmiał Frank, ponownie łapią tym razem przedramię ratownika. – Uspokój się!
– Kurwa, jak mam się uspokoić?!!!
Emma już nie płakała, a wyła, po chwili jednak Travis ją przytulił.
– Dobra, przepraszam, nie powinienem się unosić – ściskał ją mocno.
– Ja naprawdę nie chciałam – bełkotała.
– Już w porządku – trzymał kilka chwil, po których rzucił: – Dobra, musimy jechać. Wiesz, co to za miejsce, gdzie to może być?  
– Nie mam pojęcia, ale jak dzwoniłam, to było dość cicho. Gdyby była w mieście, usłyszałabym – mamlała.
– To musi być jakaś speluna, widziałeś, jak wygląda, ale co...? Będziemy szukać po każdym mieszkaniu w mieście? Poza tym jakieś to małe, jak na mieszkanie, choć w sumie jakiś pokój mógłby to być – rzekł do Franka ratownik.
Blondynka powoli uspokajała się w uścisku chłopaka.
– Bez ani jednego mebla? Chociaż widać było niewiele, tylko... – mruknął Frank i głos mu zbladł.
– No to co, kurwa, robimy?! – uniósł się Travis.
– Jedziemy! – rzekł stanowczo Frank, ale Emma zaraz zapytała:
  – Mogę jechać z wami?
  Brunet spojrzał na ratownika i ten po chwili namysłu kiwnął głową na tak.
– Dobra, to chodź.
– Tylko zamknę drzwi.
– Będziemy w samochodzie – oznajmił i ruszyli do auta, w którym po chwili pojawiła się Emma.
– Gdzie chcesz jechać? – zagadnął bruneta Travis, który teraz usiadł już za kierownicą.
– Najlepiej po prostu zapytać, nic innego nie wymyślimy – odparł złowrogo Frank.
– Kogo zapytać? – dociekał zdezorientowany 22-latek, lecz Frank nie odpowiedział, ale jego wyraz twarzy był bardzo nieciekawy.  
Emma wsiadła, ruszyli i po kwadransie dotarli do dużego osiedla.
– Wątpię, żebyś ją znalazł – wyjechała od razu blondynka.
– Znajdę!  
Po chwili wjechał w osiedlowa uliczkę.  
– Rozglądajcie się – poprosił i zwolnił.
– Frank, to nie jest dobry pomysł, przecież wiesz, co tu się dzieje i z kim ona się obraca – drążył pasażerka.
– Możesz wysiąść.
Zamilkła. Jechał bardzo spokojnie, wypatrując 22-latki, lecz minął już kwadrans, a jej nigdzie ani śladu.
– Frank, zatrzymaj się! – krzyknęła nagle blondynka, strasząc młodego faceta, który zaraz stanął.
– Co jest? – odwrócił się.
– Tamten gość, widzisz? On był z nią na basenie – oznajmiła, wskazując chłopakowi idącego naprzeciwko z reklamówką piwa, wysokiego typa.
Gdy koleś ich wyminął, Frank zawrócił i wolniutko ruszył za nim. Po chwili oprych skręcił za blok i zatrzymał się przy pierwszej klatce. To tam znaleźli 22-latkę – stała z Tobym i paliła papierosa.
– Poczekajcie – rzucił brunet i już chciał wysiadać, ale Travis go zatrzymał.
– Kurwa, pojebało cię?! Chcesz wyłapać?!
– Nie wyłapię – rzekł spokojnie Frank i szybko opuścił auto.

1 890 czyt.
100%82
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2395 słów i 14580 znaków, zaktualizowała 24 gru 2016

Komentarze (2)

 
  • Meska

    Meska 23 gru 2016

    Ojej dziekuje, nie spodziewalam sie;D czesc jak zwykle super, chociaz ja to bym chciala, zeby Frank sie dowiedzial, ze najpierw z wlasnej nieprzymuszonej woli, ale to ja... nie sugeruj sie

  • Mlody1

    Mlody1 23 gru 2016

    Pięknie Aguś. Tak trzymaj !!!!! ;****