Szare istnienie #121

Szare istnienie #121Ręce dygotały, przez co oczywiście porozlewała wszystko dookoła.
– Daj to – Jimmy odebrał jej butelkę.
– Przepraszam. Daj coś, sprzątnę to – wypaplała, wspaniały humor, który miała zaledwie minuty temu, zniknął.
– Dobra, siadaj, sam sprzątnę.
Znów spojrzała na Amber – już nie chowała głowy, lecz oczy błyszczały, najwidoczniej brunetka rzetelnie przyłożyła się do zadania. Laura też czuła kołek w gardle i zaczęło zbierać jej się na płacz. Cały czas stał jej w oczach gest rywalki i nie wiedzieć, czemu, wywoływał okropny żal.
– Mała – Jimmy objął nastolatkę, zauważywszy chyba jej szkliste oczy.
– Wszystko ok.
– Piękna, co się stało? Przecież miałaś taki dobry humor – dociekał, dobrze wiedząc, że coś musiało się wydarzyć, przecież już dość dobrze poznał dziewczynę.
– Nic, to chyba ta trawa…
Nie zdążył nic więcej powiedzieć, bo Sue nagle zerwała się z miejsca i w mig doskoczyła do Amber. Tradycyjnie szarpnęła ją za resztki włosów i mocno zadarła jej głowę. Oczy starszej z brunetek zaświeciły przerażeniem.
– Co jej zrobiłaś? Co pokazałaś? – zapytała głosem demona mordu.
– Nic – wystękała Amber.
– Mów, kurwo, pókim dobra.
– Ale naprawdę nic, przysięgam – sepleniła Amber.
Wiedziała, że Laura nic nie powie, a jeśli Susan się dowie, co zaszło, będzie miała kłopoty.
Sue chwyciła ze stołu resztki wódki, około dwóch szklanek, które zostały w butelce, ścisnęła policzki dziewczyny, uchylając jej usta i zaczęła wlewać do nich alkohol. Nie trzeba było długo czekać, żeby ofiara zaczęła się dławić, więc Susan widząc, że Amber sobie nie radzi, nadal trzymając ją za żuchwę, wylała jej resztę na twarz.
Dziewczyna zaczęła prychać, mocno zaciskając powieki, sporo wódki dostało się do oczu.
– Kurwo, jesteś mi winna flaszkę. A teraz gadaj – Sue puściła 22-latkę.
Cisza.
– Ty kurwo zajebana!!! – blondynka się zdenerwowała, pchnęła nogą Amber, kolejny raz powalając ją razem z krzesłem i zaczęła kopać, jak opętana. – Szmato niemyta, nie odpowiadasz, suko?!!! Zatłukę cię tu i teraz, gnido!!! – grzmiała, kopiąc dziewczynę to z uniesionej nogi, to normalnie, jak popadło. Po chwili jednak chwyciła ją za fraki, prężnie podniosła do pionu i trzasnąwszy jej plecami o ścianę, poczęstowała kopniakiem w brzuch. Gdy Amber się pochyliła, zaraz otrzymała z kolana w twarz. Znów zaliczyła podłogę, lecz Sue nie odpuszczała, bo gdy tylko dziewczyna upadła, znów zaczęła ją kopać, zachowywała się jak psychopatka.
W drzwiach pojawiła się głowa Emmy i Małego, lecz nie odezwali się słowem
– Zajebię cię!!! – wyła, wciąż tłukąc leżącą pod oknem dziewczynę, po czym znienacka chwyciła krzesło i z całej siły przywaliła nim w Amber.
Cios był potężny, ale i mebel mocny, bo został w całości, odpadła jedynie lewa, tylna nóżka.  
– CICHA! – zszokowany Jimmy zerwał się z miejsca i migiem odsunął rozjuszoną blondynkę, która już przymierzała się do zadania drugiego ciosu. – Odjebało ci? Zabijesz ją.  
Sue była już dość mocno podpita, pewnie dlatego tak jej odpaliło. Przez cały ten czas Amber nawet nie pisnęła, leżała tylko zwinięta w maleńki kłębek.
– Puszczaj, zatłukę kurwę i będę miała z głowy – buntowała się dziewczyna, która rozchodziła się już na całego.
– Zostaw, zobacz – chłopak wskazał głową pobitą, która będąc już na granicy przytomności leżała bezwładnie jak kukła i oddychała ciężko.  
Z twarzy już nie sączyła, a lała się krew, Sue musiała dobrze ją pociągnąć.
– Kurwa, puszczaj! Nie jest jeszcze w takim stanie, jak młoda, więc mam jeszcze trochę zapasu. Puszczaj, mówię, dziwka gorzko zapłaci za swoje czyny – wyrywała się rozjuszona Susan.
– Chodź, wypijemy, uspokój się – brunet objął przyjaciółkę i zaczął odciągać.
– Suko, kurwo ty... – Sue machnęła jeszcze nogą, ale już nie sięgnęła.
– Sue, zajaramy? – wtrąciła się w to wszystko łagodnie Laura, która już nie była smutna, lecz w kompletnym szoku.
Susan spojrzała na nią tak chorym wzrokiem, aż dziewczynę wzdrygnęło.
– Kurwa, szmata… – blondynka wyszarpnęła się brunetowi, który nadal bacznie pilnował Amber i bardzo niezadowolona usiadła na swoje miejsce.
– Ty kurwo ty… – zawarczała jeszcze i agresywnie rzuciła w Amber pustą butelką.
Ta uderzyła o ścianę i rozbiła się na kawałki tuż nad leżącą dziewczyną.
– Cicha, chcesz mi powybijać szyby?! – wkurwił się Jimmy.
– Nie, chcę wybić ją… ubić!
– Śliczna, idź przynieś wódkę z lodówki, boję się zostawić tą wariatkę tu samą – poprosił Jimmy, więc Laura zaraz spełniła prośbę.
– A wy co, kurwa, stoicie?! To jakieś widowisko?! – fuknęła do sterczącej w drzwiach pary. – Dziesięć pięćdziesiąt od osoby – dodała i teraz się uśmiechnęła.
Billy pociągnął Emmę za rękę, posadził obok przyjaciółki, ukucnął obok Amber i chwycił w dłoń jej pobitą twarz.
Jęknęła cicho.
– Kurwa, Sue, ta menopauza to groźniejsza choroba, niż mogłoby się wydawać – zadrwił chłopak, lecz z jego głosu wynikało, jakby szkoda zrobiło mu się pobitej dziewczyny. Zapewne nie spodziewał się aż takiej agresji, choć sam niedawno nie zachowywał się lepiej.
– Chodź, wstań – rzekł do Amber i chwycił ją pod ramię.
Wszyscy jak jeden mąż wywalili na niego oczy, lecz on mając to głęboko w poważaniu, po chwili dźwignął dziewczynę z podłogi i ruszył w stronę kanapy. Ta już ledwo szła, gdyby jej nie trzymał, zapewne znowu by upadła.
– Podsuń się! – poprosił ukochaną i posadził brunetkę z samego brzegu kanapy. – A ty się nie ruszaj! – wystawił palec przed nosem Sue i zniknął w kuchni.
Emma przesunęła się na środek mebla, lecz w dalszym ciągu wyglądała, jakby ani trochę nie bała się Amber, choć w tej chwili nie było w tym akurat nic dziwnego.
– Trzymaj – Billy wrócił i przyłożył do twarzy pobitej wilgotną, czystą szmatkę, którą Amber przycisnęła ręką.
– To jeszcze nie koniec. Jeszcze nie było ruchania – rzekła Sue, machając butelką przed twarzami znajomych. – Zaraz zadzwonię do ZIZI, ona mi pomoże – zaśmiała się, celowo akcentując wspomniany pseudonim, a może imię.
Laura natychmiast spojrzała na Amber – znów była przerażona.
– Tak, kurwo, zadzwonię do Zizi i się zabawimy – kontynuowała Sue jakimś dziwnym, maniakalnym głosem i podała Lurze lufkę.
– Pojdę, kupię bletki – rzekł nagle Billy i podniósł się z miejsca. – Idziesz? – spojrzał na Emmę.
Dziewczyna się podniosła i po chwili wyszli.
– No co, suko, nie jesteś zadowolona? – wszczęła katowanie Sue, polewając kolejne działki. – Przecież nie jebałaś dziś, chcę wyświadczyć ci przysługę. Czy rozmiar będzie dobry, pani luksusowa – znów zamachała butelką. – No i Zizi… dawno cię nie widziała, na pewno tęskni.
Półprzytomna Amber siedziała w ciszy ze spuszczoną głową.
– Przecież siedzi – wtrącił Jimmy.
– Nie siedzi, wyskoczyła miesiąc temu – odparła Sue. – A ty młoda nie przesadzasz? – zaśmiała się widząc, że Laura się zapomniała i ciągnie już piątą chmurę.
– O kurde, przepraszam – Laura z radością na ustach szybkim ruchem oddała brunetowi trawę, robiąc pociesznie niewinną minę.
– Młoda się usmali, to i humorek wróci. Dajcie suce – poprosiła Susan, podając kumplowi kieliszek. – I widzisz, ruro? – znów zagadała do Amber. – Obrywasz coraz gorzej, szmacą cię jak ścierwo, a nadal nie wpadłaś na to, żeby powiedzieć chociażby głupie "przepraszam”? Nie pomyślałaś, że to mogłoby dużo zmienić?
Amber nadal milczała, była wykończona i fizycznie, i psychicznie. Nie dała rady wypić, więc Jimmy po chwili dał jej drinka ze słomką
– Kurwa, wywłoka jebana. I jeszcze drinki dostaje. Dzwonię do Zizi – oświadczyła Sue, z gracją pociągając z lufki, która zaraz odłożyła i chwyciła tlącego się w popielniczce papierosa.
– Sue, nie przeginaj, dobra? – zaśmiał się Jimmy i jego słowa natychmiast dały Laurze do myślenia.
"Co za Zizi, jakaś pojebana, gorsza od Susan?” Jak na dłoni widać było, że Amber panicznie boi się dziewczyny, bo tylko przełknęła ślinę.
– No, mała, ja nic nie zrobię, ale mam nadzieję, że Zoe nie przyjedzie. Za kratami, gdy się dowiedzą, że dziewczyna pozwoliła zgwałcić inną dziewczynę, a co gorsza – że sama ten gwałt sprowokowała… oj, śliczna, lepiej żeby Zizi nie przyjechała, bo jak się dowie, co suka zrobiła nie wiem, jak to się skończy. I ona bardzo dobrze o tym wie – wskazał głową Amber – dlatego siedzi taka zasrana. Jestem bardzo ciekaw, o czym teraz myśli – zaśmiał się. – Przepraszam cię, piękna, że użyłem tego słowa, ale trzeba nazywać rzeczy po imieniu – dodał, przytulając dziewczynę. – Wybacz.
– W porządku – mruknęła Laura, która po jego słowach sama zaczęła obawiać się tej wizyty.
– Wiesz, co kiedyś zrobili takiej jednej, co kazała zgwałcić swoją przyjaciółkę? Najlepszą przyjaciółkę, uwierzysz? Trzem facetom. Bo typek, który jej się podobał poleciał na tamtą, a nie na nią i ona obarczyła o to winą tą niewinną dziewczynę. Cztery laski, w tym dwie karane dorwały sukę, wsadziły jej dupę butelkę po wódce, a potem podniosły do pionu i posadziły na krześle. Zresztą, co ja mówię, posadziły, nadziały ją wręcz na to krzesło. Ciąg dalszy raczej nie trudno sobie wyobrazić. Nie wiem, co się stało z tą dziewczyną, ale nie miała słodko – spuentował Jimmy, wywołując na ciele Laury lodowaty dreszcz.
– Nic jej nie było. Znaczy nic… Miała jakieś poważniejsze obrażenia, bo ją operowali, ale nadal żyje i prócz tego, że chodzi teraz kanałami, ma się całkiem dobrze – oświeciła go Sue. – Ta suka – wskazała Amber – zna tą historię, bo to było na jej osiedlu, więc tym bardziej nie rozumiem, jak miała czelność. Pewnie myślała, że ujdzie jej to płazem, jak większość kurestwa, które w życiu zrobiła, a tu proszę! Taka niespodzianka! – dodała sucho blondynka, gasząc papierosa.
Włączona na głośnomówiący komórka wysłała już sporo sygnałów, lecz koleżanka Sue nie odbierała.
– No kurde, odbieraj, mała suko – zaśmiała się z sympatią dziewczyna.
– Kurde?! – rozradował się z niedowierzaniem Jimmy. – No kurde! – brechał, zmuszając Laurę do wesołości.
– Spierdalaj – odparowała Sue. – A może jednak zadzwonię po jakiś proszek? Niekoniecznie po koks, ale jakąś fetę? Małolaty nam popadają, a tak da się im po pięć dyszek i będą dłużej czynne – uśmiechnęła się szeroko.
– Nie!
– Jimbusiu, wyluzuj. I suce damy na boleści – szydziła.
– Cicha, nie wkurwiaj mnie, dobrze?! – chłopak się zdenerwował.
– Laura? – Sue spojrzała na nastolatkę.
– Co to jest feta? – zapytała z ciekawości, humor powoli wracał, poalkoholowy szumek, który w wyniku szoku gdzieś zaniknął, również.
Sue zarechotała na cały pokój.
– Poważnie?!
– Poważnie, poważnie… – przedrzeźniał ją Jimmy, marszcząc górną wargę. – A skąd może wiedzieć? Nie każdy jest już tak zdezelowanym ćpunem i pijakiem, jak ty.
– O nieee, kochaniutki – Sue pomachała paluchem na boki. – Ja jestem smakoszem i testerem czasem, jak trzeba, gdy wpadnie jakaś świeżynka – skwitowała, mając już na ustach uśmiech wielkości banana. – Tak, młoda, to był dobry pomysł, żeby zapalić – spojrzała na Laurę ciepłym wzrokiem.
Chyba mocno wyluzowała, przez co brunetce bardzo ulżyło, akcja, gdy biła Amber wyglądała naprawdę nieciekawie.
– Feta to amfetamina – wyjaśnił Jimmy.
– Tak myślałam, ale nie byłam pewna – rzekła zgodnie z prawdą Laura, która także zaczynała się już coraz bardziej uśmiechać.
Atmosfera nieco się przerzedziła i dziewczyna znów poczuła się dobrze.
– Dobra, dzwonię ostatni raz, jak nie odbierze, trudno – rzuciła Sue. – Ale i tak się wkurwię – dodała z uśmiechem i ponownie wybrała numer koleżanki, przełączyła na głośnik i położyła telefon na stole.

***

No więc tak.  
Celowo zakończyłam w tym momencie, bo chcę, abyście napisali, czy dokładamy jeszcze kawałek i dajemy nową postać, czy nie. Pytam dlatego, ponieważ gdy owa postać się pojawi, fabuła będzie bardzo, bardzo niesmaczna, żeby nie napisać - masakryczna.  
Decyzja należy do Was.
Buziaki

1 288 czyt.
100%1411
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2231 słów i 12829 znaków, zaktualizowała 23 kwi 2018.

11 komentarze

 
  • Zuza

    Zuza · 11 kwi 2018 · 282316600

    Sprawdzam co godzine a nowej czesci nadal nie ma :cccc

  • Olciaa

    Olciaa · 2 kwi 2018

    A co to za cisza?? Kiedy cos nowego

  • Marida

    Marida · 2 kwi 2018 · 214488610

    Ta Zoe się chyba zgubiła  

  • Zuza

    Zuza · 31 mar 2018 · 194056492

    Normalnie chce ją poznać  

  • zabka815

    zabka815 · 28 mar 2018

    Więcej, więcej      

  • Black

    Black · 27 mar 2018

    Kocham masakryczne rzeczy Proszę o więcej

  • Fanka

    Fanka · 27 mar 2018

    Dawaj Kochana Zizi  

  • KatiaZula

    KatiaZula · 27 mar 2018

    Swoje zdanie już wyraziłam , ale się powtórzę: dajesz Zizi i piszesz dalej, kochanieńka się tu głupio zapytowywujesz  

  • aKubek

    aKubek · 27 mar 2018

    Moje zdanie juz znasz

  • Marida

    Marida · 27 mar 2018 · 211927120

    Jeszcze pytasz?! Dokładamy, będzie ciekawie. Czuję to    

  • AnonimS

    AnonimS · 27 mar 2018

    Dokładamy     . Niech wyjdzie to co drzemie w Twej czarnej duszy i chorych fantazjach