Szare istnienie #56

Szare istnienie #56UWAGA! ZAWIERA NIECENZURALNE TREŚCI!!!
Sorry, że takie krótkie, ale jakoś tak wyszło:(

Młodzik siedział w totalnym szoku i ze strachu już coraz ciężej łapał powietrze, w końcu Diablo się zdenerwował.
– Kurwa, czego sapiesz, jeszcze nikt cię nie posuwa – zaśmiał się.
– On już przygotowuje się psychicznie – zawył Jimmy. – Albo ćwiczy. Nie chce rozczarować swojego kochasia, prawda, dziwko? – rechotał, odwróciwszy się chwilowo i przy okazji rozbawił pasażerów.
– Nie musisz ćwiczyć, ja nie jestem wymagający – Łysy objął go ramieniem. – Weźmiesz z połykiem i wystarczy, to raczej nie jest trudne.
– Ale on uczy się romantycznych wydechów, no jak się zaprezentuje drugiej kurwie, jak nie będzie odpowiednio ładnie stękał? Kochaś zaraz pomyśli, że typ nie jest usatysfakcjonowany – szydził brunet, śmiejąc się wesoło.
– Jimbo, gdzie jedziemy? Do lasu? Bez sensu, jak zamierzasz pić tam wódkę? Jedźmy na działki, zresztą to ich klimaty, oni lubią się tam zabawiać – zaśmiał się Chris. No i są tam kieliszki, ale nie kupiliśmy nic do żarcia.
– Po drodze będzie jeszcze sklep, to się coś kupi.
– Wiesz co? Tylko się nie wkurwiaj, dobra? Bo nic nie powiem – rzucił Chris, dziwnym tonem, co w jego przypadku było dość niespotykane.
– Dajesz.
– Ona prosiła mnie o pomoc, Laura, ale ja, kurwa... no nie wiedziałem, no kurwa... nie wiedziałem – oznajmił, widocznie zły.
– Dobra, teraz to i tak już nie ma znaczenia – warknął Jimmy. – Przeleciałeś ją? – wyjechał nagle Chris i bruneta nieco przytkało.
– A czy to ważne?
– Aha... jasne... – blondyn wymownie się uśmiechnął i w tej chwili zatrzymał pojazd.
Poszli z Jimmym, kupili sporo wędliny, pieczywo, trzy soki i zaraz byli z powrotem.
– Ty! Znasz tą laskę, która otworzyła nam dziś drzwi? – zapytał kierowca.
– To chyba jej najlepsza kumpela, a co?
– Fajna była, mogliśmy ją wziąć. Impreza bez kobiet jakiś mi nie podchodzi. Zresztą jak tamta nie może, to niech chociaż jej koleżanka sobie popatrzy. Powinna być zadowolona, że jednak ktoś zemścił się za jej przyjaciółkę, jak myślisz? – kombinował dość mocno upalony już Chris.
– To zawracaj – rzucił podpity Jimmy i Chris zakręcił w stronę powrotną.
Do domu Laury dojechał bardzo szybko, lecz tam zastali tylko zamknięte drzwi.
– No i co? Lipa straszna – wkurwił się blondyn.
– Pewnie jest na basenie, typek jest ratownikiem, dawaj tam – rzucił Jimmy.
Gdy już dojechali, znów obaj weszli do ośrodka, nie kupując oczywiście biletu, dlatego natychmiast wyrósł przed nimi Chris.
– A panowie dokąd? Kupiliście bilety?
– Koleś, my na chwilę, będę płacił dwie dychy, jak zaraz wychodzę? – warknął blondyn.
– No, niestety – odparł ochroniarz, będąc w dalszym ciągu bardzo grzecznym.
– Dobra, Jimbo, ja zapłacę, a ty idź, mnie się zaraz wystraszy – zaśmiał się 30-latek i wrócił do kasy.
Jimmy bardzo szybko znalazł dziewczynę, która widząc go już z daleka, od razu się zdenerwowała. Siedziała niedaleko stanowiska Travisa i piła piwo. Podszedł do niej i przykucnął.
– Jak masz na imię? – wyjechał na początek, z uśmiechem od ucha do ucha.
– Emma – mruknęła, nie wiedząc kompletnie, co się dzieje.
Podszedł Travis.
– Czego od niej chcesz? Zostaw ją w spokoju – warknął, ale brunet jakby go nie słyszał.
– Lubisz swoją przyjaciółkę? – ciągnął.
– Taaak.
– Słyszałeś, co powiedziałem?! – ryknął ratownik.
– Wyrywaj stąd, chcę tylko pogadać – burknął Jimmy, nie podnosząc się z miejsca, ale Travis ani drgnął.  
Emma trzęsła się już cała. Brunet wznowił temat.
– Chodź ze mną – wyjechał bez ogródek.
Zszokowanej dziewczynie natychmiast stanął w oczach obraz gwałconej Laury, tylko z nią w roli głównej.
– No ubieraj się i chodź, nie bój się. Chcę, żebyś zobaczyła, jak kończą oprawcy twojej koleżanki. Nic ci się nie stanie, no i mój kumpel chce cię poznać – wyszczerzył się jeszcze mocniej, co tylko wzmogło zdenerwowanie blondynki.
– Dzwonię na policję! – rzucił Travis.
– Nie radzę – odparł Jimmy, nie spojrzawszy nawet na chłopaka. – No to co? – gapił się na Emmę.
– Nie chcę, zostaw mnie w spokoju.
Travis pogadał coś przez szczekaczkę i nad głową Jimmy’ego zaraz pojawił się Chris.
– Co jest?
– Ciągnie ją gdzieś, zabierz go stąd – rzekł zdenerwowany ratownik.
– Dobra koleś, wychodzimy.
– Jak to wychodzimy? – brunet stanął na baczność. – Zapłaciłem za bilet i grzecznie sobie rozmawiam, więc co to znaczy: "wychodzimy”?
– Idź, gościu i mnie nie denerwuj – fuknął ochroniarz.
Przemyśl moją propozycję – rzucił Jimmy i chcąc nie chcąc, ruszył za potężnym chłopakiem. Ten przed wyjściem oddał mu pieniądze i z uśmiechem na twarzy odprowadził wzrokiem za bramę.
– I co? – wyjechał od razu Chris, gdy brunet wrócił do auta.
– Braciszek ślicznej wjebał mi się w interes, a laska ostro spanikowała – zaśmiał się. – Może daj sobie spokój, innym razem ja zgarniemy, zresztą i tak nie dorównuje Laurze, więc mała strata – szydził.
– O której zamykają? – spojrzał na zegarek – 16:43.
– O szóstej.
– Poczekamy.
– Kurwa, będę tu stał ponad godzinę?! – wkurwił się Jimmy.
– Poczekamy.
W tym momencie usłyszeli stukot w bagażniku. Chris odjechał i zatrzymał się przy lasku, gdzie płakała Laura i gdzie nie było ich już widać.
– Jakiego chuja on chce? – zapytał Jimmy.
– Może lać. Idź, Diablo, wypuść go, jeszcze narobi mi syfu w wozie – warknął Chris i chłopak wysiadł, po czym otworzył bagażnik.
– Czego?! – zagrzmiał.
– Kurwa, lać mi się chce.
– To wyłaź i migiem!
"J” odpryskał się na poboczu i zaraz wyjechał:
– Czego on ode mnie chce?
– Właź, kurwa, nie będę tu z tobą dyskutował – zagrzmiał Diablo i w tym momencie Jack (gdyż tak na imię miał "J”) zerwał się i biegiem ruszył przed siebie.
Jimmy wiedząc, że z racji postury Diablo go nie dogoni, zerwał się i natychmiast ruszył za nim, z Chrisem za plecami. Biegał bardzo szybko, więc już po kilkudziesięciu metrach dorwał brata i skacząc mu na plecy, powalił na ziemię, lecz "J” był o wiele silniejszy, odwrócił się więc natychmiast i ciosem w twarz zrzucił z siebie bruneta, lecz nie zdążył nawet dobrze wstać, bo Chris momentalnie powalił go z powrotem i zaczął kopać po żebrach.
– Kurwo niemyta, wycieczek ci się zachciewa?! – zawył, tłukąc gościa jak wariat, w końcu Jimmy go powstrzymał, odsuwając lekko do tyłu.
– Zostaw, chcesz go tu pogrzebać?
– A co kurwa, będzie mi spierdalać?!
– Dawaj go, wracamy.
Podnieśli typa za fraki i po chwili byli przy wozie. Przed zamknięciem w bagażniku oberwał jeszcze od Diablo z kolana i wtedy dopiero schowali go wewnątrz.
– Która godzina? Długo, kurwa, jeszcze? – zapytał zniecierpliwiony Łysy.
– Dochodzi piąta.
– Kurwa, chcesz tu siedzieć do szóstej?!
– Fajna cipka, może da zamoczyć? – zaśmiał się Chris.
– I może będziesz pytał? – roześmiał się Łysy.
– Co ty, kurwa, chcesz mnie obrazić?!!! – 30-latek natychmiast się odwrócił. – Co ty myślisz, że ja jestem ”J”?!!!
Cisza.
– No mów, kurwa!!! – chłopak się zdenerwował.
– Nie myślę, ale jak już chcesz poruchać... – Łysy ewidentnie się pogubił.
– Wypierdalaj z mojego samochodu!
Kompletnie zdezorientowany chłopak wysiadł i ruszył w kierunku przystanku. Jimmy patrzył na Chrisa z niedowierzaniem, lecz ten zaraz wysiadł.
– Łysy, wracaj! – krzyknął i olbrzym zawrócił, po czym wsiadł do auta.
– Nigdy więcej tak nie mów – mruknął blondyn i odpalił papierosa.
Na tym akcja się skończyła. Małolat ciągle niespokojnie kręcił się na fotelu, w końcu Diablo rzekł:
– Ty, kurwa, wierci się i wierci, chyba nie może się doczekać. To może go nie męczmy, co? – zaśmiał się i zaczął rozpinać rozporek.
Toby zbladł. Po chwili Diablo już siedział z fujarą na wierzchu i czekał, nie odzywając się słowem. Minęła minuta, dwie, lecz młodzik nie reagował, w końcu dryblas z całej siły rąbnął go w potylicę.
– No kurwa, długo mam czekać?!
– Proszę cię – wymamlał młodzik.
– Ona na pewno też tak mówiła, prosiła, i co zrobiłeś? – wyjechał Jimmy
Milczenie.
– No więc...? – burknął brunet.
– Nie chcesz gumki? – wtrącił wesoło Chris.
– A chuj tam. No na co czekasz? Ciągnij, maleńki, szybciutko – ponaglał Diablo, lecz nadal bez reakcji. – Kurwo, ssij, bo zaraz nie dojedziesz do tych działek, tylko tu cię wywlokę i zcwelę, rozumiesz?! – ryknął, chwytając za włosy przerażonego młokosa. – Jedziesz, suko! – grzmiał, przyciskając twarz chłopaka do swojego przyrodzenia.  
Wystraszony Toby w końcu zamknął oczy i wziął go do ust. Szarpnął nim odruch wymiotny i zaraz chciał go wypuścić, ale Diablo przytrzymał go za włosy, nie pozwalając mu się wyzwolić i po chwili zaczął ruszać jego głową. Chłopak zaczął się krztusić, więc dryblas odpuścił, lecz nadal trzymał go za czuprynę.
– Ciągniesz sam, czy dalej ci pomagać?! – ryknął.
Chłopak przytaknął, wtedy Diablo go puścił. Młodzik, w asyście konwulsji męczył się około dziesięciu minut, w końcu olbrzym ponownie chwycił go za włosy i strzelił mu prosto w usta, po czym szybko je zatkał, trzymając chłopaka za głowę i ściskając szczękę.
– Połykaj – nakazał.
Toby po kilku chwilach bolesnego uścisku w końcu połknął nasienie i natychmiast go szarpnęło.
– Wywal go stąd, zarzyga mi samochód! – ryknął Chris, więc Łysy migiem wysiadł i wywlekł młokosa na zewnątrz.  
Ten natychmiast zwymiotował, padłszy na kolana, Diablo w tym czasie już zdążył się ubrać.
– No dobra, to teraz mogę się napić i zapalić – oznajmił zadowolony i jak powiedział, tak za chwilę zrobił.
Młodzik nadal klęczał, nie mogąc opanować mdłości i siedział tam dobre kilka minut, w końcu Łysy krzyknął:
– Ej, mała, szybciej tam!
Wytarł się ręką i roztrzęsiony, wrócił do auta.
– Przyzwyczaisz się – zaśmiał się Diablo, obejmując go ramieniem. – Napij się, zapal, wyluzuj – podał mu flaszkę i papierosa.
Młodzik łapczywie przyssał się do butelki, lecz ręce latały mu w tej chwili jeszcze gorzej, niż Laurze w domku, z odpaleniem papierosa też miał małe problemy, więc Diablo mu pomógł, śmiejąc się do rozpuku.
Przesiedzieli jeszcze kilkanaście minut, wyśmiewając się z młodzika, w końcu z basenu zaczęli wychodzić ludzie, lecz Emmy wśród nich nie było.
– Cicho! – ryknął Chris. – Rozglądajcie się.
– Ona pewnie wyjdzie z tym Travisem, dopiero po jego pracy – oznajmił Jimmy.
Chris spojrzał na zegarek – 18:02.
– Kurwa, to o której to nastąpi? Wódki mi się chce! – warczał.
– Nie wiem. A ty co, zakochałeś się? – zarżał brunet.
– No pewnie, w mokrej cipce – zaśmiał się Chris i w tym momencie Travis z Emmą opuścili basen. – Diablo, idź z Jimmym, ten wielki może zaraz wyjść.
Chłopaki szybko opuścili auto i za chwilę przestąpili drogę parze. 22-latek zdębiał, podobnie nastolatka.
– Chodź – rzekł Jimmy, chwytając rękę blondynki.
– Zostaw ją – ruszył na niego Travis, ale zaraz został zatrzymany przez olbrzyma.  
– Puść mnie – panikowała dziewczyna, ale on zaraz objął ją w pasie i poprowadził przed siebie. – Zostaw mnie! – zapierała się nogami, lecz na nic się to zdało.
– Puść ją! – darł się 22-latek, lecz mógł się sobie drzeć, za chwilę Jimmy doszedł do wozu.
Serce dziewczyny waliło jak szalone, była już pewna, że spotka ją to samo, co Laurę.
– Puść mnie, proszę cię – apelowała, lecz on milczał.
– Mnichu, otwórz bagażnik, jak tu wszyscy wleziemy?
– Przecież druga dziwka już się tam nie zmieści, jak chcesz to zrobić? Wołaj Diablo, odjedziemy, to pomyślimy – odparł Chris.
Emma w tym momencie wyrwała się chłopakowi i chciała uciekać, lecz w mig ją złapał i ponownie postawił przy drzwiach. Blondynka nie miała tak kruchego charakteru, jak Laura, lecz obecny strach powodował, że i jej zaczynało zbierać się już na płacz.
– Wsiadaj – nakazał brunet.
Bezruch i cisza, wepchnął więc ją do samochodu i zaraz usiadł obok.
– Diablo, jedziemy! – krzyknął.
Dryblas ruszył do wozu, więc Travis także biegiem ruszył w stronę Forda i złapał za klamkę, ale Jimmy już dawno zablokował drzwi.
– Kurwa, wypuść ją! Dzwonię na policję!
Diablo, który właśnie podszedł, chwycił chłopaka za fraki i mocno łupnął nim o maskę samochodu. – Gdzie, kurwa, dzwonisz?!
– Puszczaj! – wyrywał się 22-latek.
– Zmykaj! – zagrzmiał olbrzym, mocno go odepchnął i szybko wsiadł do wozu, który natychmiast odjechał.
Po chwili jazdy Chris jednak spojrzał w lusterko i oznajmił Jimmy’emu:
– Ty, on za nami jedzie.
– Zatrzymaj się – nakazał Łysy i chłopak stanął, więc Travis również.  
– Nic mu nie rób! – krzyknęła Emma, ale on bez słowa wysiadł i ruszył w kierunku Nissana, z którego kierowca nie wysiadał.
Podszedł bardzo blisko, wyjął broń, strzelił w dwie przednie opony i spokojnie wrócił do Forda.
– Jedź – rzucił i 30-latek wznowił podróż.

2 125 czyt.
100%147
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2216 słów i 13637 znaków, zaktualizowała 26 sty 2017.

7 komentarzy

 
  • Ardell

    Ardell · 27 sty 2017 · 193487201

    Witaj! Znalazłam twoje opowiadanie nie dawno i tak się wciągnęłam, że przeczytałam całe w 3 dni???? Super tekst, bardzo wciągający i co najważniejsze bohaterka ma starszego brata co nie wiem czemu bardzo mi się podoba... Krótko mówiąc opowiadanie świetne i nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów!????????❤

  • Karo16

    Karo16 · 27 sty 2017 · 193944641

    Kiedy można sie spodziewać następnej części

  • Meska

    Meska · 27 sty 2017

    I robi sie az z tego kryminal...dla Emmy zaplanowalas podobny los czy moze jednak nie?

  • Mlody1

    Mlody1 · 27 sty 2017

    Normalnie z dramatu, po erotyk, pornosa aż po kryminał xD

  • violet

    violet · 26 sty 2017

    A to mnie uważają za krwiożerczą

  • Alex97

    Alex97 · 26 sty 2017

    wyświetla sie spokojnie

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 26 sty 2017

    O, jednak dodałaś