Szare istnienie #114

Szare istnienie #114MŁODA – WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!!!

– Dobra, zjedzmy – rzekł Billy, stawiając na stół cztery talerze. – Laski pierwsze, bo więcej nie zmieściło się na patelnię… o ile to przedwojenne cudo patelnią nazwać można – furknął, przeciąwszy przyjaciela złowrogim spojrzeniem.
– Kur… człowieku, używałem jej tylko kilka razy, o co te żale? – zbuntował się Jimmy, który nagle stracił gdzieś swój dobry humor.
Billy nie dyskutował, tylko doniósł chleb, sztućce, sos barbecue i na powrót zniknął w kuchni, skąd po chwili rozległ się syk kolejnych, wrzucanych na patelnię porcji.
– Mała, siadaj – Jimmy wskazał Laurze stół, gdyż Emma się nie czaiła i już siedziała od strony regału obok Susan, ale i obok Amber. Wyglądała, jakby ani trochę nie bała się 22-latki.
– Nie jestem głodna – mruknęła Laura.
– No jak to? Przecież byłaś.
– Ale mi przeszło.
– Laura, przestań, było, minęło. Siadaj jeść – głos Jimmy’ego ostygł.  
Dziewczyna była jednak głodna, postanowiła więc przestać się popisywać i już chciała wstawać, ale gdy spojrzała przed siebie i okazało się, że wolne jedyne miejsce znajduje się od strony kanapy, obok prześladowczyni, chęci jej przeszły.
– Młoda, siadaj tu – jak zawsze bystra Sue wstała i zwolniła swoje krzesło. – A ty żryj, skoro Mały cię poczęstował – fuknęła do Amber, która siedziała jak posąg, już nie załamana, a iście wkurwiona za obcięcie włosów.
Miała naprawdę gęste, do tego piękne, czarne włosy, nie dziw więc, że czuła się źle.  
Nie zareagowała na pogadankę Susan, ale Laura też nie, wreszcie Emma się zdenerwowała.
– Kurwa, przestań się w końcu pieścić, do cholery! Przecież byłaś głodna! Siadaj i jedz! – warknęła do przyjaciółki, przeżuwając mięso.
– Spierdalaj!
– To kurwa, nie żryj, myślisz, że każdy całe życie będzie nad tobą skakał – skwitowała nastolatka, wyraźnie zła za wcześniejszą sprzeczkę.
Amber się ożywiła, dyskretnie patrząc z niemałym zdziwieniem na obie panie, podobnie Susan, która aż uniosła brwi.
– Laski, wyluzujcie, dobra? – zaśmiał się Jimmy, nie mogąc pojąć, co im strzela do głów.
– No, ładnie. Co się stało? – zapytała Sue, która zjadła już ponad pół steka, wcinała tak szybko, jakby nie jadła od tygodnia. – A ty co? Na co czekasz? Tego za darmo nie dają – ponownie zwróciła się do Amber, która nawet nie dotknęła widelca.
– Nie chcę – bąknęła strachliwie dziewczyna.
– Jedz, bo jak pojedziesz do burdelu, nie wiadomo, kiedy dostaniesz... i czy w ogóle – zachichotała.
Amber nadal na nikogo nie patrzyła, ale jej dłonie wyraźnie drżały, widocznie bała się, że Susan może się do tego posunąć.
– Co, myślisz, że żartuję? Zjem i zaraz dzwonię – sprostowała Sue, nie odrywając wzroku od talerza. Mała, chodź jeść, bo zaraz zdębieje! – nakazała surowo widząc, że Laura siedzi wkurwiona, a Emma ma minę, jakby miała zaraz wybuchnąć.
Teraz poskutkowało i brunetka zajęła miejsce obok niej, spojrzawszy na Emmę z taką awersją, jakby ta miała jakąś zarazę. Starsza z blondynek polała kolejne kieliszki i poprosiła kumpla, aby zrobił Laurze drinka.
– Wypiję z kieliszka – powiedziała cicho brunetka i zaskoczona Emma aż uniosła głowę, ale zaraz powróciła do posiłku.
– Jak pani sobie życzy – zachichotała Sue i Laura zaraz otrzymała szkło, Amber również.
– Mała, wiem, że lubisz sałatki, ale widzisz? Nie pomyślałem, żeby kupić – oświadczył Jimmy, wychodząc z kuchni.
Uśmiechnęła się mdło.
– Jesz, czy nie? – chłopak zawisł nad Amber.
Głucho.
– Dobra, to chuj ci w dupę – warknął, chwycił talerz, sztućce, pokroił stek na mniejsze kawałeczki, po czym sprawdził palcem, czy nie są zbyt gorące.
– Mały, chodź – z zadowoleniem pogłaskał psa i postawił talerz obok nóg Laury. – W sumie on bardziej zasłużył na to mięcho, niż ta zdzira – skomentował i na powrót zniknął w kuchni.
– Hej, dziewczyny, przestaniecie? – Sue nie wytrzymała i parsknęła śmiechem, widząc, że miny obu pań nadal przekraczają wszelkie granice normalności. – Wypijmy lepiej – dodała i szybko przechyliła swój kieliszek.
Laura idąc w jej ślady także natychmiast wypiła.
– Ja nic nie robię, powiedziałam tylko prawdę – warknęła nieustępliwa Emma i teraz Laura już nie wytrzymała, bo zerwała się z miejsca i ponownie chciała wyjść.
Nie zrobiła jednak nawet dwóch kroków, bo Sue szybko zagrodziła jej drogę.
– Kurwa, no co z wami, do cholery?! – zagrzmiała, zmęczona już tą szopką. – Odbija wam, czy jak?! Zachowujecie się jak małe dziewczynki! O co poszło?! – wreszcie zażądała wyjaśnień.
– Jak to, o co? O to – odparł Jimmy, wstawiając głowę z kuchni i wskazując Amber.
– O nią? Nie rozumiem – Sue się pogubiła.
– Bo wciąż jej broni i już mnie wkurwiła – wyjaśniła wprost Emma, która właśnie skończyła posiłek. – Dzięki – odsunęła talerz i dopiero teraz wypiła alkohol.
– A odpierdol się! – odparowała Laura i teraz Susan zaśmiała się na całe gardło.
– I co? Długo tak zamierzacie? – brechała. – Jesteście przekomiczne, powinniśmy wcześniej zapalić, a potem nagrać film: " Wojna małolatek o różowy kwiatek” – ironizowała, śmiejąc się jak najęta.
Z kuchni dobiegł rechot obu panów, ale i skłócone nastolatki mruknęły teraz pod nosami.  
– Nie wiedziałam, suko, że potrafisz wzbudzać takie emocje – Susan spojrzała na Amber, podnosząc z ziemi pusty talerz. – Chociaż na różowy kwiatek to mi nie wyglądasz, raczej na trujący chwast, który należy jak najszybciej wyplenić – skwitowała, oddając brunetowi wszystkie puste naczynia. – Co tam robicie?! – zakrzyknęła do chłopaków.
– Jemy! – usłyszała z zapchanej gęby młodzika.
– No tak, chłopy! Nie można przecież usiąść jak i zjeść jak człowiek – wymądrzała się, polewając kolejne działki, po czym rozwinęła zawiniątko, wyjęła z kieszeni bibułki i zaczęła robić skręta.
Miko zaczął popiskiwać, co usłyszał brunet.
– Zaraz cię wypuszczę! – rzucił z głębi kuchni.
Laura natychmiast wstała i udała się do facetów.
– Jak go wypuścisz? Nie ucieknie? – zaczęła przesłuchanie.
– Spokojnie, ogródek jest ogrodzony – Jimmy znów objął dziewczynę.
– Na pewno?
– Tak.
Po chwili uwolnił nastolatkę i podszedł do znajdujących się po prawej od łazienki, zniszczonych, białych drzwi. Pociągnął za tak samo zdezelowaną klamkę, ale były zamknięte. Wrócił i zaczął szperać w szufladzie, w stojącej przy lodówce szafce.
– Kurwa, gdzie ta suka wjebała klucz? – warknął po chwili, gdy przewalił już całą. – Stary, jeszcze momencik, ok? Sprawdzę w pokoju – zwrócił się do psa, który zaczął się już niecierpliwić.
Wrócił bardzo szybko i przekręcił klucz w drzwiach. Ten kręcił się wkoło, lecz zamek nadal był zatrzaśnięty.
– Chudy, to stary złom i pewnie temu nie działa. Kiedy je ostatnio otwierałeś? – wtrącił Billy, stojąc oparty o ścianę i przyglądając się wyczynom przyjaciela.
– A kurwa! – Jimmy się zdenerwował i zaczął agresywnie kopać w drzwi, które już po trzech uderzeniach puściły. – Proszę bardzo – zadowolony, na oścież otworzył skrzydło, dumnie uśmiechając się do Laury.  
– Jimbo, jak wróci, nie zamykaj, gorąco tu, jak w piekle! – krzyknęła Sue.
– Czemu to zrobiłeś? Mogliśmy z nim wyjść – zapytała zdziwiona Laura.
– W dupie to mam, i tak jutro już mnie tu nie będzie… mam nadzieję – sugestywnie spojrzał na brunetkę, wyginając usta już na całą szerokość twarzy.
– Ty kurwo zajebana! – doszło nagle z salonu i we trójkę, jak jeden mąż, natychmiast rzucili się w tamtą stronę.
Sue znowu stała nad Amber i trzymała ją za szyję. W drugiej ręce ściskała niebieską zmiotkę.
– Co mówiłam? – nisko zgięła głowę dziewczyny i niezbyt mocno uderzyła w nią szczotką. – Patrzcie, mamy dowód, że pusto – zaśmiała się, raz po raz stukając Amber po głowie. – Kurwa, nic tam nie ma – drwiła, bardzo dobrze się bawiąc.
Laura spojrzała w dół i zrozumiała powód – na podłodze nadal leżały porozwalane włosy.  
– Puść, udusisz ją – zareagował Jimmy, widząc, że Amber robi się purpurowa.
– Sprzątaj to! Za darmo dostałaś usługę, więc możesz się wysilić – drwiła Sue, puściła Amber, popychając ją do przodu, na kolana, po czym niechlujnie rzuciła obok niej zmiotkę.
Miko wrócił, napił się wody i od razu poszedł do sypialni.
– Widzisz? Dobrze się u mnie czuje – rzekł do Laury usatysfakcjonowany Jimmy. – A tak poza tym to siadaj, czemu dalej stoimy tu jak debile? – zaśmiał się.
Laura usiadła jak najbliżej kuchni i jak najdalej od Amber, Jimmy ruszył do regału, natomiast Billy podszedł do stołu i chwycił w dłoń leżącego na nim skręta.
– No, masz szczęście – wyszczerzył się do Sue. – Ale czemu zrobiłaś tylko jednego? Mała, chodź do mnie, nie siedź przy niej – skarcił Emmę, widząc, że nie zamierza ruszyć tyłka od stołu.  
Emma wstała, ale nie poszła od strony Amber, tylko przeszła z drugiej i zaraz siedziała obok Laury. Miny dziewczyn nie uległy zmianie.  
I nagle Emma szturchnęła przyjaciółkę.
– Możemy pogadać? – mruknęła.
Laura wstała i poszła z nią do pokoju przy drzwiach wejściowych.
– Przepraszam – bąknęła blondynka, choć nie wyglądała na spiętą, raczej na zawstydzoną.
– W porządku.
– Nie, nie w porządku, nie powinnam była tak gadać. Przepraszam, za mocno się zapędziłam. Ale zrozum, ja po prostu nie mogę zrozumieć twojej postawy.
– Kurwa, nie możesz? – Laurę znów poniosło, mówiła jednak bardzo cicho. – A ja mogę. Nadal nie wiesz, czemu jej bronię? Bo wiem, że jak za mocno oberwie, to to wszystko znowu odbije się na mnie, rozumiesz? Jak kiedyś znajdziesz się w sytuacji, w której ja byłam, może do ciebie dotrze. Wiem, znowu brzmię, jakbym się pieściła i użalała nad sobą, ale gówno już mnie obchodzi, co kto sobie pomyśli. Poza tym może spójrz na siebie, co? Nie rozumiem, co się z tobą dzieje, nigdy się tak nie zachowywałaś. Co? Dorwałaś faceta, to przyjaciółka już ci niepotrzebna, tak? – ciągnęła Laura, którą w tej chwili opanował wielki żal – była pewna, że jej interpretacja jest niepodważalna.  
– Nieprawda, on nie ma tu nic do rzeczy. Po prostu mnie wkurzyłaś – tłumaczyła się blondynka.
– Wkurzyłam cię? Czym? Tym, że się boję? Dobrze, więc bardzo cię przepraszam, to się więcej nie powtórzy. I myślę, że skończyłyśmy rozmowę – burknęła brunetka i już wykręcała się na pięcie, szybko jednak została zatrzymana.  
– Laura, sorry, możemy o tym zapomnieć? Wiem, moja wina, przepraszam – naciskała Emma, uwieszając się na szyi przyjaciółki.
– No, to rozumiem – zaśmiał się Jimmy, stając w progu.
– Spadaj stąd – zachichotała Emma, nie odrywając się od kumpeli.
– Dobra, sorry, nie krzycz – brechał chłopak i zaraz schował się w pokoju.
– Em, udusisz mnie – wycedziła Laura.
– Nie puszczę, póki nie powiesz, że już ok – oznajmiła blondynka.
– Wszystko ok – rzekła Laura, której uśmiech zaczynał maltretować już twarz, nadal jednak strugała durnia.
– Kłamiesz – zaśmiała się Emma.
– Em, puść mnie, nie było sprawy – nalegała Laura, gdyż przyjaciółka naprawdę dość mocno ją ściskała.
Emma uwolniła dziewczynę.
– Patrz! Jak znowu zobaczę jakiś foch na twojej gębie...! – uśmiechnęła się szeroko, strzelając w Laurę paluchem.
– Zobaczysz… jeszcze niejeden… – Laura soczyście wyszczerzyła zęby.
– Hej, bzykacie się tam?! – krzyknęła nagle Sue. – Jeśli tak, to informuję was, że wybrałyście niezbyt ustronne miejsce – dodała, chichocząc.
– Idziemy – rozradowana słowami dziewczyny Laura popchnęła Emmę w stronę salonu i po chwili obie, uśmiechnięte od ucha do ucha już siedziały na swoich miejscach.

974 czyt.
100%178
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2135 słów i 12357 znaków, zaktualizowała 3 mar 2018.

8 komentarzy

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 8 mar 2018

    Agnes.Zablokowalas mnie ?

  • mariplosa

    mariplosa · 4 mar 2018

    No pięknie pięknie rządzisz tylko czemu takie krótkie? A kto to taki prezent na urodziny dostał?

  • Black

    Black · 3 mar 2018

    Szalona Pisz, bo ciekawość mnie zżera

  • aKubek

    aKubek · 3 mar 2018

    Druga część? A tak marudziłaś:p Dobre przyjaciółeczki się o mało nie  pobiły no ale przyjaźń zwyciężyła. A Amber co tak oszczędzasz??

  • AnonimS

    AnonimS · 3 mar 2018

    Nostalgia minęła. Te laski są twarde lub starają się takie być co powoduje że łatwo o konflikty nawet między przyjaciółkami.( Laura i Emma). Co do Sue i Amber każda z nich jest ostra w stosunku do tych co im podpadną a wymięka gdy trafi na silniejszą lub bardziej agresywną. Na razie Amber na taką trafiła . Ciekawe czy ktoś kiedyś podobnie potraktuje Sue.

  • Marida

    Marida · 3 mar 2018 · 214488610

    Aż tak szybko to się nie spodziewałam ???? W takim razie jutro kolejna? XD Ps. Tak naprawdę kocham Susan

  • zabka815

    zabka815 · 3 mar 2018

    i jak szybciutko się pojawiła, chyba porządny reset był   . Czekam na kolejną  . Coś tak czuję, że Amber jeszcze oberwie i bardzo dobrze bo i tak za mało  

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 3 mar 2018

    Oooo no dziękuje, Duża normalnie to Cię kocham