Szare istnienie #54

Szare istnienie #54Z DEDYKACJĄ DLA JULIKA20.
TY DIABLICO, OSTATNI RAZ NAMÓWIŁAŚ MNIE DO ZŁEGO!!!
**************************************************************


Nad ranem zbudził go jakiś dźwięk. Było już widno. Spojrzał na dziewczynę – chlipała w poduszkę. Natychmiast zerwał się z łóżka, zerknąwszy przy okazji na zegar – 4:38 i ukucnął przed Laurą.
– Mała, co jest?
– Boli – wydusiła ciężko, łapiąc ostatnie kęsy powietrza.
– Czemu mnie nie obudziłaś?! – podniósł głos i migiem wyszedł z sypialni.  
Usłyszał w kuchni jakieś szmery, więc to do niej się udał. David już wstał i właśnie robił kawę.
– David, znowu ją boli – wyjechał od razu.
– Jak wstałem kwadrans temu i zaglądałem do was, to spała – rzekł, ruszając do pokoju i zaraz miał w dłoni lek.  
Gdy wrócili do sypialni, Laura już nie chlipała, tylko zalewała się żywymi łzami.
– Już, spokojnie, zaraz będzie lepiej – rzekł David i zaraz wstrzyknął jej płyn. – Co cię najbardziej boli?  
– Brzuch – wystękała, ale nie powiedziała wszystkiego, wstydziła się przyznać do dolnych partii, choć brzuch rwał najbardziej.
– Dobrze, coś poradzimy – oświadczył i spojrzał na Franka, pokazując mu strzykawkę. – Powinien podziałać do ośmiu godzin, ale jakby coś zaczęło się dziać, powiedz Jenny, ona da jej zastrzyk.
– Umie to zrobić?
– Chyba jest żoną lekarza, nie? – zaśmiał się David. – Poza tym to zastrzyk domięśniowy, sam byś go zrobił bez najmniejszego problemu. Idź jeszcze spać, jest piata rano, ból zaraz minie.
– Dzięki.
David wyszedł, a Frank wrócił do Laury. Płakała nadal. Położył rękę tam, gdzie wcześniej, ale teraz już poruszyła się dziwnie, zabrał więc dłoń, nie chciał jej denerwować. Po kilku minutach płacz ustał i wtedy dopiero chłopak spokojnie zasnął.

Zbudziły go kroki między salonem, a kuchnią. Wstał. Laura spała, wyszedł więc z sypialni, nie do końca jeszcze przytomny. Od razu przywitał go Miko, skacząc jak wariat do góry. Frank go pogłaskał i polazł do kuchni, gdzie otoczył go piękny zapach kawy.
Spojrzał na zegarek – 10:20. Jenny siedziała przy stole i wcinała jego gulasz. Wszedł do środka, zaspany i od razu skierował się do ekspresu.
– Cześć tak poza tym – odwrócił się z uśmiechem i zaraz miał w ręku kubek.  
– Cześć – wypaplała, z zapchaną gębą.
Usiadł naprzeciwko.
– Widzę, że posmakowało.
– No pewnie, za mało zrobiłeś.
– Jest jeszcze, czy już wszystko wpieprzyliście? – zaśmiał się.
– Jest, już nagrzane, nakładaj.
Był głodny, więc nie trzeba było go namawiać, ale jak spojrzał w patelnię, zaśmiał się tylko.
– Ja mam się tym najeść?! – rechotał, gdyż została tam porcja jak na przystawkę, lecz mimo to wziął całą patelnię, widelec i usiadł.
– Sorry, no ale widzisz... – wybełkotała Jenny, przełykając.
Chwycił chleb, ale zdążył wziąć do ust tylko dwa kęsy, bo Laura odezwała się w sypialni. Od razu wiedział, chwycił więc sok i zaraz tam był.
– Gdzie byłeś? – wymruczała zapłakana i chyba mocno wystraszona.
– W kuchni. Mała, przecież jesteś u Jenny, nic ci nie grozi – usiadł obok i podał jej napój, który za moment zniknął.
– Nie zostawiaj mnie – rozpłakała się na dobre.
Wyglądała na przerażoną, co Frank wywnioskował po jej dziwnym głosie.
– Laura, przecież wiesz, że nie jesteś sama, uspokój się już – przytulił ją mocno, ale to nic nie dało, płacz rozpaczy trwał nadal.
Ściskał ją dobre kilka minut, w końcu Jenny weszła do sypialni.
– Co się stało? Boli ją coś?
– Nie, została sama i się wystraszyła.
– Połóżmy ją w salonie.
Ponownie jak wczoraj Frank wziął Laurę, Jen stojak i brunetka za moment leżała na miękkiej kanapie. Miko natychmiast znalazł się obok i zaczął szturchać dziewczynę nosem, więc go pogłaskała, ale nie odszedł, tylko położył się obok.
– Ale nie, ona ma usiąść i zjeść zupę – rzekł Frank i delikatnie posadził dziewczynę.
Nie było odgłosu bólu, ale gdy tylko usiadła, znów spuściła głowę.
– Nagrzeję – powiedziała Jenny i zniknęła w kuchni.
Brunet usiadł obok i jak zwykle, zaraz trzymał dłoń ukochanej.
– Nie chcę jeść – wybełkotała.
– Chyba coś obiecałaś Davidowi, pamiętasz?
– Nie chcę.
– Laura, leki nie będą działać i będziesz cierpieć. Dziś płakałaś, wolisz, żeby cię bolało, niż zjeść zupę?
Dobrze wiedział, że to kłamstwo, lecz musieli nakłonić dziewczynę do jedzenia, inaczej się nie dało. Laura zamilkła. Jenny nie grzała mocno, więc po chwili w dłoniach chłopaka umieszczona została miska zupy, tym razem z makaronem. Podsunął jej łyżkę pod nos, ale odwróciła głowę.
– Mała! – zagrzmiał, dopiero wtedy opornie wzięła ją do ust.  
Z trudem połknęła, ale Frank nie odpuszczał.
– Laura, specjalnie zrobiłem z takim makaronem, jest najdelikatniejszy. Musisz jeść.
Po upływie około dziesięciu minut zjadła prawie całość.
– Już nie dam rady, proszę cię – mruknęła.  
Dał jej spokój, sam dopił resztkę, umył miskę i poszedł dokończyć jedzenie, które już dawno ostygło. Pod nos wjechały mu cztery grzanki z łososiem i pomidorem.
– Zjedz, co to było? – powiedziała Jenny.
W okamgnieniu wtrąbił kanapki i dopiero poczuł się syty.
– Dzięki – wyszczerzył zęby. – Muszę jechać do pracy, ale szczerze mówiąc nie chce mi się. Zadzwonię do Megan, może da mi jeszcze dzisiaj wolne, chociaż Danny pewnie nie przyjdzie, więc wątpliwa sprawa. Ale zadzwonię.
– Cześć – rzucił, gdy odebrała. – Jak się czujesz?
– Właśnie miałam do ciebie dzwonić. Nie mam ochoty na pracę, a we dwójkę sobie nie poradzicie, w ogóle zrobię sobie wolne kilka dni, w końcu od kilku lat, nie przeszkadza ci? Może potrzebna ci kasa? – wydusiła, chyba znów płakała.
– Czytasz w moich myślach. Wszystko ok?
– Tak, pojadę z kumpelą nad jezioro, może tam zapomnę. Nie wrócił na noc – wymamlała.
– Będzie dobrze, pogodzicie się. Daj mu trochę czasu, popije z kumplami, pomęczy się na kacu i ochłonie.
– A jak to nie kumple? – już płakała.
– Przestań wymyślać!
– Dobra, kończę, muszę się spakować i dać znać Olivii. Zadzwonię, ale przewiduję, że za dwa, trzy dni.
– Super, pobędę trochę z kobietą. To na razie.
– Cześć.
– Spoko, mam wolne pewnie przez trzy dni. Idziemy z tej kuchni – rzucił Frank i ruszył do ukochanej.  
Już zasnęła, usiadł więc na fotelu. Jenny zaraz usiadła na drugim i tylko zdążyła dać mu piwo, kiedy zatrzeszczał klucz w zamku. Oboje jak jeden mąż wywalili oczy i za chwilę do pokoju wtargnął David z kolejną reklamówką.
– A ty co? Jest wpół do dwunastej – wyskoczyła Jenny.
– Zapomniałem wymienić kroplówkę. Mam przerwę, to podjechałem – rzucił i szybko to zrobił. – Nie mam czasu, muszę wracać. Trzymaj. To jest maść na stłuczenia, jest jedną z najlepszych. Nasmarujcie jej brzuch i za dwie godziny kolejny raz. Nie musicie wsmarowywać, samo się wchłonie, tylko nie zakładaj jej bandaża. I nakładaj niewielką ilość – rzekł, dając żonie dziesięć niewielkich tubek. – Tam ci zostawiłem leki i resztę potrzebnych rzeczy, jak coś, to zrobisz jej zastrzyk.
Laura, słysząc głosy, przebudziła się i znów poprosiła pić.
– Co ją tak suszy? – zapytał w końcu Frank.
– Trochę po lekach, ale nie wiem, czemu tak często. Po prostu chce się jej pić i już – zaśmiał się David. – Będę wracał, to zrobię zaopatrzenie.
– Trzymaj – Frank wyciągnął rękę ze stówą.
– Zabieraj to!
– Bierz mówię i mnie nie wkurwiaj! – brunet był widocznie poirytowany.  
– Trzymaj, potrzebna ci kasa na samochód – kombinował David, ale Frank wstał i bez słowa wsadził mu banknot w tylną kieszeń.
Wiedział, ile pieniędzy ma Jenny, ale to nie zmieniało faktu, że w końcu trzeba mieć jakiś honor.
– Spadam. Może zróbcie to teraz, póki jeszcze nie śpi. Na razie – rzekł i zaraz trzasnęły za nim wejściowe drzwi.
– Kurwa, stracił przerwę, żeby tu przyjechać? Jak ja mu się odwdzięczę za to wszystko? – Frank był widocznie zawstydzony, co raczej mu się nie zdarza.
– Przestań, chce po prostu pomóc dziewczynie. Dawaj, nasmarujemy jej ten brzuch – odparła i zaraz byli przy Laurze.
– Mała, musisz wstać, nasmarujemy twój brzuszek – rzekł Frank i zaraz podniósł dziewczynę.  
– Nie! – zaprotestowała.
– O co chodzi?
– Ona sama – wymruczała, nie chciała, aby widział ją w tym stanie.
– Mała...
– Proszę cię – głos jej się zwiesił.
– Idź z Miko na spacer i wróć za dziesięć minut, nie musisz go zapinać – rzekła Jenny i Frank, choć niechętnie, zaraz opuścił dom.
– Czemu? Przecież to twój facet – zapytała Jenny.
– Bo nie.
– Dobra, działajmy.
26-latka dość szybko uporała się ze zdjęciem bandaża i znowu dziwnie jej się zrobiło, widząc te pobicia, gdyż siniaki nie były już granatowe, a prawie czarne i sięgały od piersi aż do połowy kolan. Ścisnęło ją w sercu, gdyż domyślała się, jak cierpi dziewczyna, ale nie dała tego po sobie poznać, miała kamienną twarz.
– Ale teraz musisz się znowu położyć, na nogach też trochę jest – oznajmiła i na powrót ułożyła brunetkę, po czym ściągnęła jej dresy aż do kolan.
Laura czuła się tak zawstydzona, jak chyba nigdy, najchętniej zapadłaby się pod ziemię. Jenny miała tego świadomość, więc nie patrząc na dziewczynę, zabrała się do pracy, lecz gdy tylko pociągnęła ręką po skórze, usłyszała cichy syk.
– Przepraszam, ale musisz wytrzymać, inaczej już się nie da – powiedział blondynka, nie podnosząc głowy.
– W porządku – mruknęła Laura, choć dość mocno bolało.
Jenny uporała się ze wszystkim bardzo szybko i kazała Laurze się podnieść, pomagając jej oczywiście. Nasmarowała też kilka niewielkich zasinień na plecach i zaraz 18-latka była z powrotem ubrana i w pozycji leżącej.
– Dziękuję – wydusiła, zażenowana do tego stopnia, że język stawał kołkiem.
– Na zdrowie – Jenny usiadła obok i wzięła ją za rękę. – Młoda, przestań się przejmować, przecież to nie twoja wina. Nie musisz się niczego wstydzić, naprawdę. Wyluzuj – uspakajała nastolatkę, gapiąc się w jej oczy z szerokim uśmiechem.
Laura milczała, nie patrzyła na wybawczynię, wstyd nadal wypalał ją od środka, nie wiedziała, co zrobić, co powiedzieć, więc Jenny dała jej spokój i poszła umyć ręce.
– Masz kolczyk? – stwierdziła po powrocie, z niezmiennie przyjemnym wyrazem twarzy. – Też kiedyś miałam, ale mi się znudził i wyjęłam.
Laura tylko uśmiechnęła się w milczeniu.  
  
  
  
Minęło już na pewno ponad dwadzieścia minut, a Frank nie wracał i Laura zaczęła się już zastanawiać, gdzie go wcięło. Do tej pory chyba nie miała pojęcia, że jest u jego sąsiadów, no bo skąd przecież mogła wiedzieć?
– Mogę dostać wody? – zapytała wracającą właśnie Jenny.
Za chwilę dostała butlę soku ze słomką, którą blondynka jej przytrzymała.
– Młoda, masz kaca, czy jak? – zaśmiała się, czym jeszcze bardziej zawstydziła nastolatkę.
– Przepraszam – mruknęła brunetka.
– No przestań, Laura, wyluzuj się w końcu. Zjesz coś? Dałabym ci spróbować Frankowego gulaszu, ale był tak smaczny, żeśmy wszystko zjedli. Chłopak się narobił, a sam tylko liznął – cieszyła się. – On naprawdę lubi gotować i umie to robić.
– Wiem – 18-latka w końcu się uśmiechnęła.
– Czekaj! Mam ciastka czekoladowe z wanilią i do tego zimne mleczko. No, tak, musisz spróbować! – wrzasnęła, zerwała się z miejsca i zaraz wróciła z zieloną paczką i szklanką mleka.
Nie czekając na sprzeciwy "pacjentki” migiem rozpakowała i zamoczyła niewielkie ciastko w płynie.
– I patrz! – krzyknęła triumfalnie i zaraz wpakowała je do ust. – Teraz ty! – namoczyła kolejne ciastko i za chwilę Laura na raz wchłonęła je całe.
Było słodkie, miękkie, i zimne, wchodziło lepiej, niż zupa.
– Teraz ja – blondynka powtórzyła czynność i za pomocą tej techniki zjadły całe opakowanie ciastek, zawierające szesnaście sztuk.
Laura była już tak pełna, jak chyba nigdy, ale zadziwiająco lekko szedł jej ten posiłek.
– Dasz mi pić? – poprosiła, choć było jej totalnie głupio i zaraz otrzymała sok. – Gdzie jest Frank? – zapytała w końcu.
– Nie wiem, dwadzieścia po dwunastej, nie ma go już pół godziny. Może zaszedł do domu? – odparła Jenny.
– Do domu?! – Laura nic nie zrozumiała.
– No tak, mieszka dwa domy dalej.
Dziewczyna wywaliła oczy, kompletnie zaskoczona, dom chłopaka pamiętała.
– Jesteśmy na Lake Avenue, no ale przecież skąd mogłaś wiedzieć. Połóż się, a ja zrobię herbaty z cytryną, ona lepiej zabija suszę – Jenny szeroko się uśmiechnęła, pomogła Laurze polec na sofie i zniknęła w kuchni.  
Nie ponudziła się, za chwilę ktoś otworzył drzwi i dziewczyna natychmiast się zdenerwowała, lecz gdy po sekundzie zaatakował ją Miko, uspokoiła się. Nie długo jednak trwał ten spokój, gdy usłyszała Franka w towarzystwie innego głosu.
Po chwili brunet z jakąś dziewczyną pojawił się w salonie i Jenny natychmiast tam przybyła. Mina chłopaka była bardzo zastanawiająca.
– Kurwa, mieszkasz dwadzieścia metrów dalej i ciężko ci zajść na kawę?! – wyjechała od razu z ciężka pretensją, wyraźnie niezadowolona blondynka.
– Nigdy was nie ma – odparła Becky.
– No jak to nie? Ja od miesiąca nie pracuję, bo mi się nie chce i często jestem w domu.
– A nie wiem, jakoś nie wyszło.
– Powiedz, że mnie nie lubisz i już – zaśmiała się Jenny.
Becky także się rozradowała i zaraz podeszła do Laury.
– Boże – nie wytrzymała i zaraz ukucnęła. – Cześć. Jak się czujesz?
Cisza i chowanie twarzy. Chwyciła jej rękę, lecz nastolatka zaraz ją zabrała.
– Laura...
– Mówiłem ci, że nic z tego. Daj już spokój – wtrącił Frank do widocznie zszokowanej widokiem poszkodowanej siostry.
23-latka wstała i odeszła od dziewczyny.
– Ja nie myślałam, że to tak źle wygląda – rzekła, starając się to zrobić cicho, lecz Laura dokładnie ją słyszała, ale nie zrobiło to na niej wrażenia, zdawała sobie z tego sprawę. – Kto jej to zrobił? –  kontynuowała i gdy w końcu Frank ją szturchnął, dopiero się zamknęła.
– Napijesz się czegoś? – zapytała Jenny.
– Nie, wpadłam tylko na chwilę, zaraz muszę spadać.
– Już?!
– Umówiłam się z matką, wpadnę do ciebie jutro.
– Kłamiesz! – zaśmiała się blondynka.
– Nie kłamię, zadzwonię.
– Frank – rozbrzmiało i chłopak od razu się uśmiechnął, idąc po sok, lecz ten uśmiech był dość dziwny.
Wypiła odrobinę i znów schowała twarz.
– Mała, co się dzieje? – usiadł obok. – To moja siostra. Wiem, że jej nie pamiętasz, ale ona chciała tylko pogadać, martwi się o ciebie.
– Daj mi spokój – wydusiła.
– Zjesz coś?
– Jadłam.
– Tak...  
– Tak, jadła ze mną ciastka – oznajmiła zadowolona Jenny.
– Ciastka to nie jest jedzenie – stwierdził Frank. – Mała, miałaś zjeść jeszcze zupy.
– Daj mi już spokój – rzuciła i się rozpłakała.
Chłopak zgłupiał.  
– Zostaw ją. Zjadła pół paczki ciastek i wypiła szklankę mleka, zawsze to coś. Przestań ją maltretować! – Jenny się zdenerwowała, więc Frank odszedł od brunetki
– Dobra, spadam, zadzwonię – rzuciła Becky i podeszła do Laury. – Zdrowiej – pomasowała ja po ramieniu i zaraz jej nie było.
Brunetka przysypiała, lecz powoli znowu zaczynała czuć ból, który z minuty na minutę stawał się coraz większy i dziewczyna z tego wszystkiego zaczynała już się pocić. Nie wiedzie, czemu, ale wstydziła się przyznać, więc ponownie zaczęła chlipać w poduszkę, co Jenny w mig wyłapała.
– Laura, znowu cię boli? – ukucnęła.
Dziewczyna poruszała głową.
– To czemu nic nie mówisz?! – blondynka się uniosła i zaraz nabrała leku w strzykawkę.
Zrobiła zastrzyk nie mniej fachowo, niż David i wywaliła przyrząd do torby. Po kilku minutach dziewczyna przysnęła półsnem. Frank siedział na fotelu, nie odzywając się słowem, był jakiś dziwny.
– Co się stało? – zapytała w końcu gospodyni, dając mu drinka.
– Nic! – fuknął.
Nie odezwała się już, tylko usiadła po drugiej stronie i włączyła telewizor.
– Sorry – mruknął. – Mogę nalać jeszcze? – wskazał pustą szklankę.
– Zadajesz durne pytania.
Poszedł do kuchni, napełnił i stanął przy stole, widocznie wkurwiony. Druga szklanka zniknęła tak szybko, jak pierwsza i zaraz miał w ręku trzecią. Już nawet nie chował wódki, tylko zostawił na stole.
– Co się stało? Nie chcesz pogadać? – stanęła obok i napełniła swoje szkło.
– Kurwa, musiałem się nadziać na jaśnie pana, nawet z siostrą spokojnie pogadać nie mogę, bo musi się zatrzymać, żeby pokazać swoje ego! "Co tu robisz?; Co? Skończyły ci się fundusze i ciągniesz od siostry?” i tym podobne jebanie. Nawet nie słuchałem, tylko sobie poszedłem! Co za gnój! – wkurzał się brunet, oparłszy się biodrami o blat.
– Przestań się przejmować, nie ma czym – ponownie chwyciła jego dłoń i mimo, że znowu miło odczuł ten dotyk, nadal był zły.
Zamilkł, ale Jenny kolejny raz nie zabrała dłoni i po chwili stało się coś, czego na pewno by się nie spodziewała, Frank się wyprostował i czule ją pocałował. Nie odsunęła się, natychmiast odwzajemniła pocałunek. Otulił ją w pasie, mocniej przysuwając do siebie. Objęła go za szyję. Z każdą chwilą pocałunek stawał się coraz bardziej drapieżny, w końcu brunet podniósł ją za pośladki i posadził na stole. Szczepili się jeszcze mocniej.
Gdy wjechała dłońmi pod jego koszulkę i przejechała paznokciami po plecach, lekko zadrżał i jeszcze bliżej przysunął jej biodra do siebie. Zdjął jej koszulkę i ręka w mig wjechała pod stanik. Cicho westchnęła. Całowali się już jak dzicy, w końcu, gdy dziewczyna także pozbyła się jego górnego stroju, zdjął ją z blatu i ułożył na leżącym w kuchni, puchatym dywaniku. Zadarł jej bieliznę i przyssał się do prawej piersi.
Opanowała ich totalna ekstaza. Nie patrzyli na to, co robią i że Laura, która może ich usłyszeć jest za ścianą, byli gdzieś indziej.
Przechodził z lewej piersi na prawą, wywołując u blondynki coraz to inne odgłosy, w końcu zsunął jej spodenki i ręka znalazła się w miejscu przeznaczenia. Teraz Jenny wydała z siebie bardziej wymowny dźwięk, lekko się naprężając. Masował ją dobre kilka minut, była już cała gorąca, w końcu wszedł w nią delikatnie. Wydała głośny, euforyczny wydech i wplotła palce w jego włosy, lekko je ścisnąwszy.
Ruszał się powoli, lecz z każdą chwilą robił to szybciej i w końcu wsuwał się już w nią do samego końca, wydobywając z siebie nie mniej entuzjastyczne odgłosy. Byli tak pobudzeni, że zbliżenie trwało bardzo krótko, po kilku minutach wyślizgnął się z blondynki i padł delikatnie na jej ciało, ciężko oddychając.
Leżeli tak kilka chwil.
– Frank. Co myśmy zrobili? – zapytała w końcu dziwnym, przytłumionym głosem.
– Nie wiem, przepraszam – mruknął, szybko wstał z dziewczyny i natychmiast nalał sobie kolejna porcję wódki.
Jenny zniknęła w łazience. Gdy wróciła do kuchni, także napiła się wódki. Frankowi jakby było głupio, bo wyszedł ze szklanką i nachylił się nad Laurą – spała. Dopiero teraz doszło do niego, co zrobił. Czuł się dziwnie, nie wiedział, gdzie wleźć, co powiedzieć, jak w ogóle się zachować, podobnie Jenny, która także przyszła do salonu i w milczeniu usiadła w fotelu. Siedzieli w ciszy kilka chwil, lecz przerwał im to dzwonek do drzwi. 26-latka poszła otworzyć i gdy wróciła z gościem, Frank aż otworzył usta ze zdumienia...

1 852 czyt.
100%126
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 3524 słów i 20365 znaków, zaktualizowała 25 sty 2017.

6 komentarzy

 
  • Mlody1

    Mlody1 · 25 sty 2017

    no dobra przeczytałem. Wcześniej nie mogłem bo........ praca :/

    po 1: to dosyć użalania i troski nad Laurą
    po 2: Frank i zdrada? No way!  Jak już to mogłaś tak napisać, że Laura ich nakryje!
    po 3: za krótkie
    po 4 : jak Laura ciągle śpi i jest nafaszerowana lekami,  później dużo pije to kiedy korzysta z toalety??? )
    a po 5:  może coś o Jimmim?

  • Alex97

    Alex97 · 25 sty 2017

    Serio?! Nosz kur... serio?? Weź uśmierć Amber albo coś...

  • Mlody1

    Mlody1 · 25 sty 2017

    A ja nie czytam!!!!

  • violet

    violet · 25 sty 2017

    Żeby nie było, że nie czytam. Jestem cały czas na bieżąco, nie odzywam się bo nadrabiam wszystkie zaległości. Muszę jednak powiedzieć: Dość, dość tej nieszczęśliwej Laury i wszystkich skaczących koło niej!  
    A teraz możecie mnie zamordować  

  • Meska

    Meska · 25 sty 2017

    Obiecalam sobie, ze do konca sesji wytrzymam i nie przeczytam i nie skomentuje a wyszlo jak zawsze ...ale namieszalas i w ogole to jak moglas przerwac w takim momencie...

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 25 sty 2017

    No i jednak ją zdradził, nie ładnie tak