Szare istnienie #108

Szare istnienie #108– Sorry, śliczna, ale się uparła i nic nie mogłem poradzić – rzekł uśmiechnięty Jimmy, wskazując głową stojącą obok, jego wzrostu blondynkę.
Ubrana dziś w krótkie, bawełniane spodenki, koszulkę na ramiączkach i tradycyjnie, tym razem błękitną czapeczkę dziewczyna nie prezentowała się zbyt bojowo, aczkolwiek zimny, surowy wzrok, jakim przecięła Laurę spowodował, iż nastolatkę natychmiast ogarnął lęk.  
Susan był dość ładną młodą kobietą i bynajmniej nie wyglądała na przestępczynię, niemniej jednak specyficzne rysy jej twarzy definitywnie charakteryzowały ją jako osobę, do której nie warto podskakiwać. Prezencja nieznajomej spowodowała, że nastolatka wpadła w niemały popłoch zwłaszcza, że czuła, co się szykuje. Od razu domyśliła się, kim jest dziewczyna, do tego widząc, że jest zła przewidywała, że nie będzie zbyt ciekawie.
– Gdzie ona jest?! – warknęła Susan głosem seryjnego mordercy.
– Eeeemmm! – krzyknęła odruchowo Laura, stojąc jak posąg w bezruchu i próbując utrzymać wyrywającego się jej psa.
Po chwili Emma pojawiła się w polu widzenia, stając vis-a-vis drzwi i gdy zobaczyła Sue, momentalnie zamarła. Ta natychmiast weszła po kilku schodkach prowadzących do korytarza, zawisła nad nastolatką i bez ceregieli huknęła ją z liścia w twarz, robiąc to tak mocno, że Emmie aż odrzuciło głowę.
– KURWA, SMARKULO, CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ?!!! – zagrzmiała na całe gardło.
Wystraszona nastolatka stała ze spuszczoną głową, bojąc się spojrzeć w oczy starszej koleżance. Laura wyglądała podobnie, zamurowało ją totalnie.
– Pytam, co ty sobie myślisz?! Odpowiadaj! – ryczała Susan, łapiąc dziewczynę za fraki i potrząsając nią, jak lalką.
– Jimmy… – mruknęła Laura.
– Spokojnie, ona nic jej nie zrobi – odparł z pełnym opanowaniem chłopak.
– Kurwa, no co, straciłaś mowę?! – wrzeszczała Sue, ponownie zamachnąwszy się na Emmę.
Ta natychmiast się skuliła, zasłaniając głowę.
– Zajebię cię, rozumiesz?! Wiesz, ile nerwów przez ciebie zjadłam?! Dlaczego spierdoliłaś, gdzie polazłaś?!
– Przepraszam – wydusiła Emma, nadal nie patrząc na rozjuszoną blondynkę.
– Kurwa, przepraszam?! – wyła dziewczyna, kolejny raz potrząsając nastolatką. – Tylko tyle masz do powiedzenia?! Kurwa, kretynko, powiedz mi, czy ty jesteś normalna, masz wszystko po kolei pod tą kopułą?! – popukała Emmę pięścią w głowę. – Bo szczerze śmiem wątpić! Kurwa, debilu pojebany, byłaś nadmuchana, napita, a żeby komuś przyszło do łba, żeby cię wyruchać, to co?! – znów nią wstrząsnęła.
Bez odzewu.
– Kurwa, spójrz na mnie!
Emma strachliwie uniosła twarz.
– Gdzie byłaś, pytam? – kontynuowała Susan, lecz widząc, że nastolatka już o mało nie robi pod siebie, uspokoiła nieco furiacki ton.
– Spotkałam znajomych ze szkoły. Przepraszam – bąknęła Emma.
– Masz przejebane u Chrisa, wiesz o tym?
Emma znów zamilkła i Sue zamierzała już wznawiać atak, nie zdążyła jednak, bo zadzwonił domowy telefon. Laura od razu się wystraszyła, bardzo nie lubiła, gdy urządzenie się odzywało.
– Nie odbierzesz? – zapytał Jimmy.
– Potrzymaj go – brunetka wcisnęła obrożę w dłoń chłopaka, po czym bojaźliwie ruszyła w stronę dźwięku i niepewnie podniosła słuchawkę.
– Halo – wypaplała cicho.
– Laura? Dlaczego nie odbierasz komórki? – usłyszała głos Jenny i ciężki głaz spadł jej z serca.
– Skąd masz mój numer?
– Frank nam dał.
"Nam…” – pomyślała brunetka, lecz starała się zachować spokój.
– Jenny, przepraszam, ale to nie jest odpowiednia chwila – rzekła.
– Chciałaś, żebym przyjechała – stwierdziła Jen, lecz słychać było, że wypycha to zdanie na siłę.
– Jenny, jednak nie dziś, może jutro. Mam tu trochę zamieszania. Chyba, że później.
– Później nie mogę, o drugiej muszę być w centrum.
– Ok, to jutro.
W tym momencie usłyszała cichy wydech, Jenny chyba wyraźnie ulżyło.
– Dobrze, to napiszesz, o której?
– Nie mam nic na koncie.
– W porządku, to zadzwonię o tej samej porze, chyba, że coś mi wypadnie.
– Wypadnie…? – warknęła Laura.
– Ok, to zadzwonię o jedenastej, dobrze? – Jenny znowu się spłoszyła.
– Ok.
– To pa – dzwoniąca nie czekała, tylko szybko się rozłączyła.
Laura tylko uśmiechnęła się kąśliwie, pomachawszy z dezaprobatą głową i odłożyła słuchawkę. Ruszyła z powrotem, ale nie zaszła daleko, bo dochodząc do schodów zderzyła się z Jimmym, który akurat wyszedł zza ściany.  
Podskoczyła, wystraszona i natychmiast się poddenerwowała widząc, iż nie dość, że chłopak zaczął spacerować sobie po jej domu, to jeszcze teraz znalazła się dokładnie obok Susan, która w tym momencie spojrzała na brunetkę, puściwszy ubranie Emmy.
– Kurde, Jimmy, chcesz mnie zabić?! – fuknęła, wkurzona, lecz bardzo delikatne było to upomnienie, stojąca obok dziewczyna od samego wejścia napędziła Laurze nie lada strachu.
– Ciebie? Śliczna, nigdy! – zaśmiał się Jimmy.
– I co masz mi jeszcze do powiedzenia? – wznowiła temat Sue, na powrót kierując wzrok w stronę Emmy.
– Nie wiem, przepraszam – mruknęła nastolatka.
– Wiesz co? Masz szczęście, że cię polubiłam, a jeszcze większe, że widzę cię dziś, a nie wczoraj, bo wczoraj zmiotłabym cię z powierzchni ziemi, rozumiesz?
Emma przytaknęła głową.
– Dobra, Sue, odpuść już, ona zrozumiała – wtrącił się w to wszystko Jimmy, odsuwając do tyłu koleżankę.
– Zrozumiała? Powinnam jej wpierdolić tak, żeby przez trzy dni nie usiadła na dupie, a przez dwa tygodnie nie musiała robić makijażu – warczała blondynka, lecz tym razem cień uśmiechu przemknął po jej obliczu. – Żeby mi to było ostatni raz, rozumiesz?! – tyknęła palcem nastolatkę.
Ponowne przytaknięcie.
– Więc pamiętaj! – syknęła i odwróciła się w stronę Laury.
Tą od stóp do głów przeszedł zimny prąd.
– Susan – dziewczyna wyciągnęła rękę.
Laura natychmiast wypowiedziała swoje imię, podając jej lekko drżącą dłoń.
– Młoda, no co ty, zestrachałaś się?! – zawyła radośnie Sue, widzą latającą rękę nieznajomej.
– Nie – Laura niemrawo wygięła usta.
– Nieee... – brechała Susan. – A więc to przez ciebie Jimbo ostatnio świruje i zachowuje się jak idiota? Bardzo mnie ciekawiło, jak wyglądasz, bo kopara mi opadła, co wyczynia, on nie ma tendencji do miłostek – dowcipkowała wesoło. – Teraz rozumiem – dodała ciepło.
Nastolatka nie odpowiedziała, uśmiechnęła się tylko, puszczając kolorki ale i nieco wyluzowała, głos Susan zrobił się nagle niesamowicie przyjazny i miły.
– Ty! – szturchnął kumpelę brunet. – Nie płosz ślicznej, ona jest delikatną kobietą, więc masz się zachowywać – ironizował.
Laura ponownie się uśmiechnęła, ale i na powrót odrobinę spięła, gdyż właśnie w tej chwil stanął jej w oczach Travis. Dziewczyna pomyślała nagle, czy aby nie przyjdzie mu do głowy wpaść znienacka do domu, jak to często miał w zwyczaju, i co wtedy? Obca, raczej charakterna Susan, nielubiany, obwiniany za wszystko Jimmy, który jeszcze, nie daj Boże, nakopie mu za wczorajszy wyskok i skradzione piwo.  
– Mała – chwycił jej ramię. – Co się stało?
– Nic… Jimmy, idźcie już, boję się, że Travis tu wpadnie – wywaliła wprost uznając, że to najlepsze wyjście.
– Kto to jest Travis? – zapytała Sue.
– Jej braciszek. To dobrze, mam z nim do pogadania – Jimmy wyszczerzył zęby.
– Jimmy…
– No co "Jimmy”? Co się wczoraj stało? – chłopak w okamgnieniu spoważniał.
– Nic – Laura uciekła wzrokiem.
– Co się stało? – wtrąciła Sue, patrząc na przyjaciela.
– Nie wiem, uderzył ją chyba – odparł Jimmy. – Połamię mu ręce.
– Jimmy, przestań – Laura się zdenerwowała i w tym momencie telefon odezwał się ponownie, wywołując kolejny, tym razem jednak mniejszy lęk.
Bez zastanowienia podeszła i odebrała.
– Już nie żyjesz, pierdolona suko, rozumiesz?! NIE ŻYJESZ!!! – usłyszała, po czym połączenie się urwało.  
Od razu poznała rozmówczynię i mig ją sparaliżowało, myślała… była pewna, że to już koniec, do tego ton, jakim powiedziała to Amber uderzył w nią jak grom z jasnego nieba, w mig łamiąc psychikę nastolatki na drobne kawałeczki.
W okamgnieniu zamarła, zdławiona zaskoczeniem i strachem. W życiu nie spodziewałaby się, że po tym, co zrobił Jimmy z kolegami znowu zacznie się ten koszmar, że jeszcze będą mieli jakikolwiek cień odwagi.  
Momentalnie rozedrgała się cała, gdyż telefon automatycznie wywołał wizję rzeczy po stokroć gorszych od gwałtu i pobicia. Widziała już siebie zamkniętą gdzieś i torturowaną; porzuconą nago na środku miasta; leżącą w jakimś w lesie, w szpitalu; na wózku inwalidzkim, przykutą do łóżka i nieruchomą, jak warzywo; albo po prostu w trumnie. Do tego dochodziła podobna wizja przyszłości matki i brata, splądrowany a potem zniszczony… nie – spalony dom, samochód; znęcających się nad jej rodziną oprawców, gwałt na matce na oczach Travisa, pobicie brata na oczach matki, szyderstwa, śmiech, zadowol…
– Laura!!! – szarpnął nią potężnie.
Przerażona przełknęła suchość w gardle, a nogi nagle zmiękły.
– Laura! – złapał dziewczynę, która nagle osunęła się jak pijana.
Szybko chwycił ją na ręce i zaniósł do salonu, gdzie posadził na kanapie. Blada jak ściana opadła półprzytomnie na mebel, ciężko łapiąc powietrze.
– Przynieś wody! – nakazał Emmie, która ekspresowo znalazła się w kuchni i jeszcze szybciej wróciła ze szklanką.  
– Mała – poklepał ją po policzku, lecz ona nadal nie reagowała, była kompletnie otumaniona.
– Poczekaj chwilę, zaraz jej przejdzie – rzekła Sue, pstrykając zapalniczką.
– Cicha, nie pal tu – poprosił grzecznie Jimmy i dziewczyna bez słowa wyszła z domu.
– Laura – brunet ponowił próbę, lecz dziewczyna wciąż tkwiła w bezruchu, mruknęła tylko cicho.
Słyszała niewyraźnie, rozbrzmiewające wkoło głosy, lecz słabo je rozumiała, do tego nie była w stanie się ruszyć, czuła kompletny bezwład.
– Co jej się stało? – zapytała zdenerwowana Emma.
– To ten telefon – odparł Jimmy.
– Ale przecie…  
– Kurwa, i widać jej mało! – przerwał Jimmy. – Ja jej, kurwie, pokażę, ale teraz już tak pokażę, że się szmata do końca życia nie pobiera. Dziś zakończę to już raz na zawsze, dziwka mnie popamięta!!! – chłopak już niemalże krzyczał.
Laura niemrawo się poruszyła i po chwili wyprostowała na kanapie.
– Co się stało? – zapytała, nie pamiętając momentu omdlenia.
– Napij się – nakazał Jimmy, przytrzymując jej szklankę.
– Co się stało? Zemdlałam? – dopytywała widząc, że siedzi na kanapie, a przecież przed chwilą stała przy telefonie.
Była już niemal w pełni świadoma i teraz doszedł jej kolejny powód do obaw – Jimmy i jego reakcja na jej reakcję.
– Mała, dobrze już? – ukucnął przed nią, cały czas trzymając jej dłonie.
– Tak.
– Kto dzwonił? – zapytał widząc, że dziewczynie się polepszyło.
– Amber – odparła wprost, mając już dość prześladowczyni, strachu i bezsennych nocy, do tego bojąc się tej groźby postanowiła powiedzieć prawdę, uznała, że szczerość będzie w tym momencie najlepszym rozwiązaniem.
Jimmy aż rozdziawił gębę, nie spodziewał się zapewne prawdy z jej ust, do tego tak szybko i bez wyciągania na siłę.
– Co mówiła? – pozbierał się po chwili.
– Że nie żyję. Walę to – mruknęła Laura, udając obojętną, choć w środku kotłował się lęk.  
– Ja jej, kurwie, dam! – chłopak znowu się odpalił i usiadł obok nastolatki. – Młoda, Mały był dziś u mnie, pytał o ciebie. Trzymaj – Jimmy podał jej kartkę. – Prosił, żebyś jak najszybciej zadzwoniła.
– Ok, dzięki – mruknęła Emma, popijając piwo. – Laura, mogę zadzwonić?
– Tak, tylko nie gadaj długo.
– Ok.
Emma ze słuchawkę w dłoni opuściła pokój, natomiast Laura też chwyciła swoją butelkę i zaczerpnęła z niej dość sporo. Słowa Amber demolowały ją od środka, nie dając jej chwili wytchnienia, jej furia… jej wściekły głos mogły sugerować wszystko. Jeszcze kilka minut temu wolałaby, aby Jimmy z koleżanką opuścili już jej dom, gdyż mogą być z tego kłopoty, teraz jednak mimo, iż mogą przecież zamknąć się od środka, bała się zostać z Emmą sama.
– Śliczna, co jest? – Jimmy wychylił przed nią twarz. – Laura, nie przejmuj się, nikt cię już nie skrzywdzi, rozumiesz? Nigdy! Zaufaj mi – rzekł spokojnie i mocno przytulił zdenerwowaną dziewczynę, która w tym momencie nawet nie próbowała uwolnić się z jego uścisku.
– Co jest? – zapytała Sue, pojawiwszy się w pokoju.
– Wiesz, kto przed chwilą dzwonił? – chłopak wstał. – I nadal się nie boi, wciąż fika i próbuje zapozować na bohaterkę?! Ty, ona naprawdę ma zapędy masochistyczne, czy jak? – zaśmiał się z zimną arogancją.
– Kto? – Sue nic nie zrozumiała, ale nic dziwnego, przecież skąd mogła wiedzieć.
– No jak to kto?
– No nie mów...! – teraz blondynka zapiała dziko, jakby pomieszały jej się klepki.
Dzwoniła tu? Do niej? – wskazała głową nastolatkę, siadając sobie wygodnie na regale. – A skąd ma numer?  
Jimmy wzruszył ramionami.
– Skąd ma numer? – spojrzała na Laurę.
– Nie wiem, chyba z pracy, ale nie mam pojęcia, kto jej dał – odparła cicho nastolatka.
– Kurwa, jak to kto? Daje dupy całemu miastu, to obciągnęła szefowi i dostała – zarżał Jimmy, lecz Laurze wcale nie było do śmiechu.
Emma wróciła, odłożyła słuchawkę i już chciała siadać obok przyjaciółki.
– Siadaj tu! – rozkazała Sue, poklepując miejsce obok siebie.
Emma posłusznie usiadła obok i Susan zaraz zarzuciła rękę na jej ramię, szczerząc się od ucha do ucha.  
– Mogę łyka? – zapytał rozweselony Jimmy, wciąż trzymając w objęciu zagubioną Laurę.
– Durne pytanie – burknęła, wywołując jeszcze większy napad radości u chłopaka.
– No! Wraca moja stara, dobra śliczna! – brechał i napił się piwa, po czym oddał dziewczynie butelkę.
– Twoja…? – wtrąciła Sue. – Nie sądzę. No zobacz, popatrz na nią, przecież ona w tej chwili myśli tylko o jednym – jak od ciebie spierdolić – zadrwiła i teraz już Laura zmuszona była głośniej wyrazić swoją radość, podobnie Emma, która już chyba wyluzowała.
– No dobra, laski – Susan wstała – wskakujcie w buty i wychodzimy.
Laura spojrzała na nią dużymi oczyma, nie mając pojęcia, o co jej chodzi, tak samo
Jimmy z Emmą, którzy również obserwowali dziewczynę, zupełnie zdezorientowani.
– No ubierajcie się, nie ma czasu! – ponaglała blondynka, która nagle zrobiła się zimna, jak głaz.
– Ale gdzie? – zapytała niepewnie Laura.
Susan perfidnie się uśmiechnęła.
– Dorwiemy tą sukę!

1 313 czyt.
100%185
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2567 słów i 15331 znaków, zaktualizowała 12 sty 2018.

5 komentarzy

 
  • Fanka

    Fanka · 16 sty 2018

    I to mi się podoba  

  • AnonimS

    AnonimS · 10 sty 2018 · 201443589

    – Cicha, nie palu tu ? Literówka nie pal a nie palu i czy powinna być cicha czy cicho?  Fajnie napisane,  ciekawie przedstawione problemy młodzieży tylko to słownictwo mało literackie ale niestety tak teraz się mówi. Czytam od kilku odcinków ale zastanawiam się czy nie zacząć od początku.

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 · 9 sty 2018

    Oh yeaaah,  pożałuje szmata    

  • aKubek

    aKubek · 8 sty 2018

    Wiedziałem Genialne!!  Bicz teraz pożałuje że się urodziła  

  • zabka815

    zabka815 · 8 sty 2018

    Wiedziałam że przyjdzie Jimmy brawo ja   .Świetna część naprawdę    mam nadzieję że Amber w końcu dostanie za swoje   Szybciutko proszę kolejną część