Szare istnienie #42

Szare istnienie #42

Po chwili chłopak stanął w korytarzu, w towarzystwie bruneta.
– Młoda!!! – ryknął i natychmiast zbiegł na dół, pokonując po dwa, trzy stopnie, podobnie Frank.
Przykucnął przy siostrze w totalnym szoku, jej pobita twarz wyglądała przerażająco.
– Młoda! – chwycił delikatnie jej brodę, starając się ją ocucić i udało mu się to, po chwili dziewczyna się ocknęła, lekko otwierając prawe oko.
– Nieee, zooostaw mnieee, nic mi nie rób, proszęę cięęę!!! – krzyknęła od razu, widząc nad sobą płeć męską i zaczęła rzucać się na ziemi.
– Młoda, już dobrze – chciał ją przytulić, ale kolejny raz skręciła się na podłodze, chowając głowę. – Dzwoń po karetkę! – rzucił do Emmy, która udała się po telefon. – Laura, to ja, Travis. Uspokój się – nawijał i teraz już ją objął.
– Nie do szpitala, nie... proszę cię... nie do szpitala... – wymamlała do leżącego w korytarzyku chodniczka.
Emma już wykręcała numer.
– Czekaj! – rzucił Frank i zabrał jej słuchawkę. – Boi się szpitala, może coś jest na rzeczy? Mam znajomego lekarza, zadzwonię, niech przyjedzie i jeśli każe ją zawieźć, wtedy pojedziemy – rzekł do 22-latka.
– Dobra, dzwoń!  
Chłopak wezwał pomoc i oświadczył: – Powiedziałem, że to nagła sytuacja, więc będzie do kwadransa.  
Travis wziął brunetkę na ręce i ruszył na górę, a ekipa za nim. Emma już płakała. Ułożył zwiniętą w kłębek siostrę na łóżku, usiadł obok i od razu wyjął z kieszeni jej telefon.  
– Może czegoś się dowiemy? – rzekł, uruchamiając sprzęt, lecz ten był już kompletnie nieżywy.
– Jak chcesz, siadaj tu – rzekł do Franka, wstając i brunet klapnął obok ukochanej, biorąc jej rękę, a 22-latek ruszył w poszukiwaniu ładowarki.  
Sprawdził biurko, komodę i szafę, ale nie znalazł.  
– Kurwa, gdzie ona ją wjebała? – warknął.
– Zobacz pod łóżkiem, na pewno siedzi w gniazdku – rzekła Emma i miała rację, więc po chwili 22-latek podłączył komórkę, którą położył na biurku.
– Siadaj – blondynka podniosła się z krzesła, na którym przed chwilą usiadła.  
– Nie chcę!
Brunetka znowu odpływała, leżąc jak manekin, a Frank delikatnie gładził palcem jej dłoń, wpatrując się w nią jak w obraz, szklistymi już mocno oczyma.
– Boże, co oni jej zrobili?! – wyjęczała w końcu Emma i rozpłakała się jeszcze bardziej.
Travis ją podniósł, usiadł i posadził na kolanach, mocno przytulając, gdy nagle zaskrzypiały schody i matka rodzeństwa pojawiła się w progu sypialni.
– Nie wchodź! – krzyknął 22-latek i doskakując do kobiety, delikatnie wypchnął ją z pokoju.
– Puść mnie! – huknęła i natychmiast przecisnęła się przez syna. – Boooże, dzieckooo! – doskoczyła do Laury. – Bożeee! – powtarzała się, dotykając córkę z każdej możliwej strony. – Bożeee! – latającymi dłońmi przytuliła głowę brunetki, uderzając maniakalnym płaczem, w końcu Travis wkroczył do akcji.
– Chodź, zaraz przyjedzie lekarz.
– Zostaw mnie! – wyszarpnęła się.
– Mamo, chodź, weźmiesz coś na uspokojenie. Chodź – objął trzęsącą się kobietę i jakoś udał mu się wyprowadzić ją z pokoju.
Frank ponownie chwycił rękę ukochanej i milczał, a dokładniej rzecz biorąc też już płakał. Siedzieli z Emmą w ciszy do czasu, aż rozległ się dzwonek i za moment Travis zjawił się z powrotem, w towarzystwie matki i lekarza. Brodaty facet zobaczywszy Laurę, od razu zrobił dość nieciekawą minę, ale zaraz zabrał się do pracy, lecz gdy tylko odchylił koszulkę brunetki, ta odzyskała przytomność i czując, że ktoś ją dotyka, znów zaczęła panikować.
– Nie, proszę cię, już dość! Błaaagam cięęę! – wrzasnęła niewyraźnie, odsuwając się w popłochu i gdyby Frank jej nie przytrzymał, zapewne spadłaby z drugiej strony łóżka. – Puść, mnieee, pomocyyy! – zaczęła szamotać się w jego uścisku jak dzika, nie wiedząc chyba, kim jest.
– Mała, już.... spokojnie – rzekł łagodnie i mimo, iż miotała się jak szalona, nie ustępował, nadal trzymał ją w objęciu.  
– Nieee! – krzyknęła przerażona i widząc, że nijak nie może się uwolnić, znowu nakryła głowę rękoma, płacząc szaleńczo.
Matka dziewczyny widząc jej zachowanie wyła już na cały pokój, wylewając w ubranie przytulającego ją syna strumień łez i powtarzając chaotyczne:” Boże, Jezu, dziecko...”.  
– Przytrzymaj ją – rzekł do Franka lekarz i po chwili dał jej jakiś zastrzyk.
Panikowała jeszcze kilka chwil i powoli zaczęła się uspokajać, wtedy lekarz ponowił próbę dotknięcia pacjentki. Już nie zareagowała, leżała bardzo spokojnie, zwinięta w kłębek.
– Dobrze, wyjdzie, muszę ją dokładnie zbadać – rzekł do obecnych i ci zaraz opuścili pomieszczenie.
Po dziesięciu minutach facet opuścił sypialnię i stanął przed oczekującymi za drzwiami.
– Nie jest źle, ale i nie jest też dobrze. Jest w dość dużym szoku, miesza jej się fikcja z rzeczywistością, no i jak sami widzieliście – nie poznaje was, ale to zupełnie zrozumiałe. To powinno minąć po jakimś czasie, bardzo rzadko zdarza się, aby ofiary przemocy pozostawały bez kontaktu, prawie wszystkie wracają do normalnego funkcjonowania, tylko trzeba na to trochę czasu. Przebadałem ją bardzo dokładnie i musicie jednak zawieść ją do szpitala, bo przewiduję, że poza silnym przeżyciem emocjonalnym miała także niewielkie wstrząśnienie mózgu, prawdopodobnie ma trzy złamane żebra, do tego trzeba zbadać jej brzuch, gdyż ma na nim mocne zasinienia, no i... przykro mi to mówić, ale niestety, została zgwałcona, i to chyba niejednokrotnie – rzekł lekarz i na tym zakończył sprawozdanie.
– Bożeee!!! – ryknęła pani Anderson i na powrót uderzyła płaczem, chowając twarz w dłoniach.
– Dałem jej silny środek, teraz pewnie trochę pośpi, ale jak najszybciej musicie zabrać ją do szpitala. Została dość brutalnie pobita, może mieć jakieś obrażenia – dorzucił jeszcze lekarz, wywołując u matki dziewczyny napad jeszcze większego szału.
Otworzył torbę.
– Proszę to wypić – rzekł, chcąc wręczyć kobiecie dwie malutkie pigułki.
– Dziękuję, już brałam – wyjąkała.
– Proszę mi pokazać, co pani wzięła.
Travis szybko przyniósł mu fiolkę, lekarz na nią zerknął i ponownie wyciągnął do kobiety rękę z tabletkami.
– Proszę wypić, one zadziałają lepiej, te są bardzo słabe – oddał chłopakowi opakowanie. – Pójdę już.
– Odprowadzę pana – rzekła 44-latka z zniknęła z typem na schodach, a towarzystwo wróciło do sypialni.
– Kurwa, słyszałeś?! Niejednokrotnie! – rzucił do bruneta Travis, który już też wyglądał, jakby miał się zaraz rozpłakać.  
Frank się nie odzywał, gdyż albo nie chciał, albo nie dał rady przez stojące w gardle uczucie rozżalenia. Zadzwonił domowy telefon i Travis nacisnął guzik, wygłaszając: "halo”, ale nikt się nie odezwał.
– Halo!
Nadal głucho, w końcu chłopak zakończył połączenie.
– To do niej – mruknął zrezygnowany Frank i 22-latek postawił oczy.
– Skąd wiesz?!
– Tak myślę...
Travis chwycił iPhona i zaraz go uruchomił, po czym zaczął przewalać jego zawartość.
– "Jimmy” – rzekł. – Kilka połączeń, ostatnie przedwczoraj o dziewiątej czterdzieści trzy. Kto to jest Jimmy?! – zapytał, totalnie skołowany.
– To chyba ten koleś, nie wiem. Nie mówiła mi, jak się nazywa, a może mówiła, tylko nie pamiętam – bąknęła Emma.  
22-latek nie skomentował, tylko wcisnął ikonkę, łącząc się z brunetem i po chwili usłyszał.
– Laura? Nic ci nie jest?!
Ratownik się nie odzywał.
– Laura! – powtórzył Jimmy.
– Daj jej spokój, poza tym spotkajmy się, chcę z tobą pogadać – rzucił w końcu 22-latek.
– Co z nią?! – zapytał przestraszony brunet.
– Źle. Spotkajmy się – powtórzył Travis, ale Jimmy w tej chwili wyłączył rozmowę.
– Rozłączył się – oznajmił przyjaciołom. – On jej nic nie zrobił.
– Skąd ta pewność?! – huknął Frank.
– Wiem to i ju...
Drzwi się otworzyły i matka dziewczyny wtargnęła do pokoju.
– Travis, jedźmy, nie ma na co czekać – wypaplała, drżącym głosem.
– Pojedziemy moim, twoim ciężko będzie ją dowieźć – zadecydował brunet. – Idź, otwórz, wezmę ją – rzucił Travisowi kluczyki i wziął Laurę na ręce.
Spała jak zabita, wyglądając w tej chwili jak trup. Gdy doszli do auta, najdelikatniej, jak umiał, posadził ją na tylne siedzenie i wyłonił głowę z Toyoty.
– Co robimy? Wszyscy się tu nie zmieścimy – zapytał.
– Mamo... – 22-latek spojrzał pytająco na kobietę.
– Niech jadą, pojedziemy twoim – rzekła pani Anderson i wsiadła do Nissana.
– Pojedziesz? – zapytał Emmę Frank, wskazując miejsce kierowcy.
– Tak.
Chłopak usiadł przy ukochanej i oparł ją o siebie, wtedy Emma wrzuciła wsteczny i wyjechała spod domu, a za nią rodzina brunetki. Po kilku chwilach jazdy pokrzywdzona zaczęła mamrotać pod nosem niezrozumiałe słowa, kręcąc się delikatnie, ale gdy chłopak ja przytulił, uspokoiła się. Kwadrans później dojechali do placówki, w której leżał Jimmy, gdyż była najbliżej i Frank wniósł dziewczynę do holu, po czym położył na łóżku, które w nim stało. Po chwili przyszedł lekarz i matka wyjaśniła, o co chodzi, wspomniawszy od razu o diagnozie mężczyzny, który był w ich domu. Facet nie zwlekał, tylko kazał sanitariuszom szybko zabrać dziewczynę i udał się za nią.
Usiedli więc i czekali. Minęły już dwie godziny i dochodziła północ, a kolesia nie widać, denerwowali się więc coraz bardziej. Kobieta, która rok temu rzuciła palenie, jarała już ósmego papierosa, Emma siedziała z Travisem, totalnie zdołowana, natomiast Frank chodził w kółko, pijąc kawę za kawą, której wchłonął już chyba z sześć kubków, w końcu dziesięć minut po dwunastej lekarz się zjawił i siedząca w tej chwili przy synu matka dziewczyny mimo, iż była już bardzo zmęczona, od razu zerwała się z miejsca.
Facet stanął przed oczekującymi.
– Jest tak, jak mówił doktor Jacobs. Miała lekkie wstrząśnienie mózgu, ale już wszystko w porządku. Ma jedno złamane żebro i dwa pęknięte, brzuch jest tylko mocno zbity, ale to nic poważnego, są lekkie otarcia skóry i jest nieco odwodniona. A co do tej przykrzejszej sprawy, to tak... została zgwałcona dwa razy i to dość brutalnie, gdyż jedno ze zbliżeń był to stosunek analny. Gwałt to dla kobiety bardzo ciężkie doświadczenie, zwłaszcza w takim charakterze, więc myślę, że Laura będzie potrzebowała trochę więcej czasu, aby zacząć normalnie funkcjonować, dlatego musicie być cierpliwi. Możecie do niej iść, jest w siódemce i jakbyście mieli jakieś pytania, będę w gabinecie.
Pod kobietą nogi się ugięły i chyba była już gotowa padać, ale Frank ją przytrzymał i po chwili w jego objęciu ruszyli do sali nastolatki. Gdy brunet znów zobaczył pobitą dziewczynę, słabo mu się zrobiło, lecz twardo stał na nogach i zaraz podprowadził 44-latkę do jej łóżka.
– Boooże, dziecko! – znów się rozpłakała, wtulając głowę w klatkę piersiową córki. – Co za bydlaki ci to zrobiły? – rozpaczała, ciężko nabierając powietrza, lecz Travis zaraz odciągnął ją od siostry.
– Chodź, usiądź – poprosił i zaraz posadził ją na jedynym fotelu, który tam stał.  
Trzęsła się jak galareta, więc 22-latek usiadł na oparciu mebla, a Emma obok, na niewielkim stołku, Frank natomiast przykucnął przy brunetce, biorąc jej rękę w swoje dłonie, o które zaraz oparł głowę.
Siedzieli tak chyba z godzinę i pani Anderson oznajmiła, wstając:
– Jedźmy już, muszę iść rano do pracy, ty chyba też? – spojrzała na syna.
– Pewnie, jedziemy, nic tu po nas. Przyjedziemy jutro – Travis się podniósł, a Emma za nim.
– Jedźcie, zostanę – mruknął Frank, nie podnosząc głowy.
– Nie idziesz do roboty? – drążył przyjaciel.
– Idę, ale to nieważne. Jedźcie.
Widząc, że go nie przekona, dał spokój.
– Jakby coś się działo, dzwoń – rzucił Travis i cała trójka po chwili zniknęła z pomieszczenia.
Frank wstał ze zdrętwiałych już nóg, usiadł na miejscu kobiety i dopiero teraz uderzył rozpaczliwym płaczem, kładąc czoło na opartej o fotel ręce, lecz gdy około trzeciej nad ranem łzy się wyczerpały, zasnął.

1 906 czyt.
100%122
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2142 słów i 12722 znaków, zaktualizowała 3 sty 2017

Komentarze (2)

 
  • Mlody1

    Mlody1 27 gru 2016

    Aguś pisałem Ci o nowej fabule    skorzystaj z tego pomysłu hihihi

  • violet

    violet 26 gru 2016

    To się porobiło, nadrobiłam zaległości