Szare istnienie - zmiany #18

Szare istnienie  - zmiany #18Na wstępie chciałabym wyrazić swoją ogromną wdzięczność kochanej Madzi za przepiękny, cudowny rysunek. Kobieto – JESTEŚ WIELKA! Dziękuję!


***

– Hej – ktoś zaczął ją tarmosić. – Heeej, maleńkaa, wstań – wyłapała bełkotliwy głos Jimmy’ego.  
Przeszedł ją niemiły dreszcz, słysząc, w jakim stanie jest brunet, poczuła się bardzo nieswojo. Migiem otworzyła oczy – kucał obok łóżka, szczerząc zęby do nastolatki.
– Hej, kochanie, wyspałaś się? – zamiauczał, kiwając się na boki. – Wstań, nudzi mi się.
– Jimmy… – mruknęła, totalnie zaskoczona jego wyglądem.
– Wstawaj, kurwa – huknął, ni z tego ni z owego łapiąc dziewczynę za ramię i szarpiąc je agresywnie.
– Auu – syknęła. – Odbiło ci?
– Wstawaj!
Już się nie uśmiechał, jego mina zrobiła się nagle chłodna i nieprzyjemna. Zupełnie skołowana i wystraszona Laura szybko usiadła na łóżku. Nie miała pojęcia, co się dzieje i dlaczego chłopak tak dziwnie się zachowuje. Był bardzo pijany, co przerażało dziewczynę, nie znała go przecież dobrze i nie mogła przewidzieć, czy jeszcze bardziej mu nie odbije. Nigdy nie był wobec niej tak agresywny, widząc go więc w obecnym stanie, zaczęła obawiać się o swoje bezpieczeństwo. Nie miała pojęcia, co się stało, dlaczego taki jest, czy może ćpał coś mocnego?
– Miko! – zawołała spłoszona, lecz piesek się nie zjawił.
– Nie ma, pojechał z dziewczynami – wystękał Jimmy. – Czekam w salonie – warknął i wyszedł, a raczej wytoczył się przez drzwi.
Przerażona dziewczyna ciężko przełknęła ślinę, sprawa zaczynała wyglądać coraz poważniej. Bała się iść do chłopaka, bała się też tego nie zrobić, nadstawiła więc ucha i zaczęła nasłuchiwać, co robi.  
– Śliczna! – ponaglił, wstała więc i na miękkich nogach ruszyła do pokoju obok.
Chłopak właśnie wciągał do nosa biały proszek.
– Muszę otrzeźwieć – wytłumaczył się, kierując na dziewczynę zamglony wzrok.
Nie wiedziała, czy właśnie jej ulżyło, czy też nie, czy gdy brunet otrzeźwieje, to się uspokoi, czy też proszek spowoduje jeszcze większy chaos w jego głowie.
– No chodź tu, kurwa, i siadaj, nie zjem cię – syknął Jimmy, odpalając papierosa.  
– Jimmy, co się dzieje? – zebrała się na odwagę, aby delikatnie zapytać, choć już kombinowała, jak wymknąć się z domu. Chłopak ją przerażał.
– Co, kurwa? Jeszcze pytasz, co? Bujasz się z jakimiś pedałami i pytasz, co? Chlałaś w najlepsze i gówno cię obchodziło, że odchodziłem od zmysłów – odparł cierpko.
Laura zamilkła, nie chciała bardziej go rozdrażniać. Widząc, że wychodzi z niego psychopata, cały czas powolutku przesuwała się w stronę drzwi, modląc się, aby nie zauważył. Chłopak na nią nie patrzył, upatrywała więc jakąkolwiek szansę na ucieczkę. Nie myślała już o ciąży, o wyjazdach, o kłopotach w domu, teraz najważniejsze było, aby wybiec za bramkę i znaleźć się wśród ludzi.  
– Bierz piwo z lodówki – rzekł Jimmy, głos chłopaka powoli zaczął wracać do normy.
– Dobrze – odparła najmilej jak umiała, lecz zamiast skierować się do lodówki, zerwała się z miejsca i biegiem ruszyła w stronę drzwi.
W okamgnieniu ją złapał.
– Gdzie, kurwa?! – tak mocno pociągnął koszulkę dziewczyny, że ta przewróciła się na podłogę.
Wylądowała pod ścianą i przerażona, spojrzała na chłopka dużymi oczyma. Nie miała odwagi wstać, została więc w miejscu, przełykając stojącą w gardle panikę.
– Wstawaj – szarpnął ją do pionu. – Co, kurwa, odpierdalasz? – syknął, świdrując dziewczynę wzrokiem.
– Jimmy, przestań, boję się ciebie – wystękała w końcu, nie mając pojęcia, co innego powiedzieć.  
– Boisz się? – burknął ironicznie, popychając nastolatkę w stronę okna.
– Jimm…
– Stul ryj! – wrzasnął, mocno policzkując dziewczynę. – Koniec nadskakiwania słodkiej Laurze, rozumiesz? – grzmiał, machając rękami przed twarzą brunetki; zupełnie mu odwaliło.
Przerażona Laura nie wytrzymała i uderzyła w płacz, łapiąc się za piekący policzek; w tym momencie zrozumiała, że wszyscy, którzy ostrzegali ją przed chłopakiem, mieli rację.
– Przepraszam, nie chciałem, ale sama mnie sprowokowałaś – burknął pod nosem Jimmy i nachylił się, aby pocałować dziewczynę…



Agresywnie otworzyła oczy – były całe mokre, a płacz już wisiał na włosku. Nie utrzymała żalu i natychmiast się rozpłakała, koszmar zupełnie rozbił nastolatkę. Nie rozumiała, dlaczego przed snem myślała o czymś zupełnie innym, a śnią jej się jakieś głupoty. „A może to nie głupoty, a może to sen proroczy? – pomyślała irracjonalnie. Była tak roztrzęsiona, że ta interpretacja wydawała jej się jak najbardziej słuszna.
Nie płakała długo, po kilku minutach ochłonęła i postanowiła wstać, aby sprawdzić, dlaczego w domu jest tak cicho. Od samego przebudzenia nie usłyszała żadnego dźwięku, co zaczęło bardzo ją zastanawiać. „Jestem sama? – pomyślała wystraszona i szybko opuściła łóżko. Przewidywania okazały się słuszne – salon był pusty.
– Jimmy – wystękała, po sennym majaku chłopak napawał ją strachem.
Nikt jej nie odpowiedział, gdy jednak po chwili usłyszała zza prowadzących do ogródka drzwi śmiech Susan, odetchnęła z ulgą. Wrażenia po koszmarze zaczęły słabnąć i myślami nastolatki znów zawładnęła potencjalna ciąża. Widziała już, że ten temat nie da jej spokoju, dopóki sprawa się nie wyjaśni, w duchu miała więc nadzieję, że szybko dostanie okresu i przestanie się zadręczać.
Polazła do kuchni, napiła się stojącego w lodówce stole soku i ruszyła do drzwi. Ręce nadal jej się trzęsły. Doszedł ją zapach grillowanego mięsa i od razu poczuła głód, nie wychodziła jednak, tylko nadstawiła ucha, chcąc podsłuchać, co się dzieje na zewnątrz i kto tam jest. Za moment usłyszała Jimmy’ego i ponownie Sue, lecz nikogo więcej. Pomyślała o Emmie, że chyba jej nie ma, zaraz jednak doszła do wniosku, że pewnie poszła gdzieś z Billym.
Nie postała długo, po chwili do pomieszczenia wpadł Miko i rzucił się na dziewczynę.
– Miko – mruknęła, usiłując odepchnąć natarczywego pupila. Piesek nie usłuchał, nadal skakał, szczekając na całą kuchnię.  
– Wyspałaś się? – zapytał nagle Jimmy, stając w progu z uśmiechem na twarzy.
Dziewczyna struchlała.
– Laura – od razu się zaniepokoił, przecinając ukochaną pytającym wzrokiem. – Miko! Wypad stąd! – krzyknął, odciągając psa od dziewczyny i gdy już udało mu się wypchnąć zwierzaka na zewnątrz, zbliżył się do nastolatki.
Poczuła się bardzo dziwnie.
– Śliczna, co się stało? Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha – zaśmiał się, łapiąc jej dłoń.
– Nic, miałam durny sen – przyznała się.
– Sen? Chyba niezły był, skoro wyglądasz jak zombi – rechotał Jimmy.
– Spieprzaj.
– Co ci się śniło?
– Nic – nadąsała się.
– Piękna, gadaj, jestem bardzo ciekawy. No weź – rozbawiony chłopak zaczepiał nastolatkę, obejmując ją w talii.
– Że ci odbiło – syknęła.
– Odbiło? – zarżał chłopak. – Więc to raczej nie sen, mi zawsze odbija. A w jakim sensie? – rechotał.  
Dziewczyna się wyciszyła, jego dowcipkowanie zaczęło się robić denerwujące.
– Jak głowa? – zapytał.
– Dobrze.
– Romeo, ruchy tam! – wydarła się nagle Susan.
– Chodź na zewnątrz, zjesz coś. Jest już chłodniej i jest czym pooddychać – rzekł Jimmy i pociągnął ukochaną za rękę.
– Ooo, witamy śpiącą królewnę! – zapiała Sue. – Jak tam dyńka? Nie pękła? Nie rzygałaś, nie świeciłaś? – dowcipkowała, mocno zakręcona.
Laura niemrawo się uśmiechnęła.
– Fajnie gadasz przez sen, mogliśmy uwiecznić to na filmie – ciągnęła rozbawiona dziewczyna.
– Co zjesz? Mamy skrzydełka i rybę – wtrącił Jimmy, wskazując głową dymiący grill.
– Nie wiem, obojętnie. Gdzie Emma?
– Zaraz przyjdą. Siadaj i nie zwracaj uwagi na ćpuna. A ty jej nie zaczepiaj i daj spokojnie zjeść – rzekł brunet, gromiąc Susan wzrokiem i ruszył w kierunku rusztu.
– Pierdolisz – Sue mocno przytuliła nastolatkę i nie pytając jej o zdanie, wcisnęła w dłoń brunetki butelkę piwa. – Na zdrowie!

708 czyt.
100%83
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 1452 słów i 8511 znaków, zaktualizowała 3 kwi o 12:03.

3 komentarze

 
  • Speker

    Speker · 30 marca

    No nawet i mnie urzekłaś tym snem. Aguś, rysunek okładki naprawdę petarda. Poszukam w księgarni

  • Iga

    Iga · 30 marca · 198285598

    Warto było czekać 😊 nie wiem jak opisać czy świetne czy zajebiste poprostu genialnie. Ten sen.. opisalas go tak realistycznie, że pomyslalam,  ze to się dzieje naprawdę. Kochana konntynuj. Nie będę Cię więcej poganiac tylko proszę nie każ czekać dłużej niż 2tyg bo zwariować można.

  • AnonimS

    AnonimS · 30 marca

    Już myślałem że jej przywalić.  A to tylko sen.  Totalna żyłka.