Szare istnienie #72

Szare istnienie #72

– Fajnie w niej wyglądasz, lepiej, niż ja – ogłosiła Jenny. – Jesteś bardzo zgrabna, dlatego ładnie leży… ale nie myśl sobie, ja wolę facetów! – roześmiała się.
"Tak, zwłaszcza cudzych” – pomyślała brunetka i po tych krótkich, głośnych i bezgłośnych wymianach zdań wyszły w końcu z domu. W chwilę po przekroczeniu progu Laura od razu skierowała wzrok w lewo, lecz nie dojrzała nic, posiadłość stojąca obok całkowicie zasłaniała dom Franka.
Ruszyły do auta.
– Pomóc ci? – zapytała Jennifer widząc, że Laura drepcze noga za nogą i ciężko idzie jej ten spacer.
– Nie trzeba.
Nie naciskała, tylko ruszyła obok dziewczyny powoli, bez ponaglania. Miko już wskoczył na tylne siedzenie, oglądając się co chwila, jakby chciał powiedzieć: "ruszajcie szybciej tyłki”. Do wozu doczłapały po około minucie, Jenny otworzyła drzwi pasażera i nastolatka powoli posadziła w nim tyłek, na jasnobeżowym fotelu. Piesek od razu zaczął wystawiać pysk, wiercąc się, jakby koniecznie chciał wepchnąć się między dziewczyny. Cały czas szturchał Jennifer, nie dając jej ruszyć, w końcu ta się zdenerwowała:
– Kurde, Miko, uspokoisz się?! Zaraz zostaniesz w domu! Wracaj do tyłu!!! – zagrzmiała na całą okolicę, po czym spojrzała na towarzyszkę. – A może jednak go zostawimy? Jest strasznie niesforny, nie chcę, żeby zrobił sobie spacer. On potrafi.
– Nie wiem – odparła Laura, choć osobiście wolałaby, aby jechał z nimi.
– Dobra, to najwyżej zamknę dach, jak pójdę po filmy. Tylko, że wy dwoje w zamkniętym wozie to niebezpieczna sprawa. Bardzo cię polubił i boję się, że może wejść ci na głowę – zachichotała.
Laura się zaśmiała, ale nie skomentowała. Jenny wyjęła ze schowka ciemne okulary i wręczyła pasażerce, po czym wydobyła też białą czapeczkę z daszkiem.
– Chcesz założyć?
Laura zamilkła, gdyż jej zdaniem zabrzmiało to, jakby nowa znajoma wstydziła się swojej pasażerki i koniecznie chciała ją zamaskować. Jennifer natychmiast odczytała myśli dziewczyny.
– Laura, co znowu? Nie zmuszam cię, ale wiem, że kobieta może czasem czuć się niekomfortowo w takiej sytuacji. Wybacz, jeśli to dziwnie zabrzmiało.
Nastolatka założyła jednak czapkę, Jenny miała rację – to w sumie obciach pokazywać się ludziom z obitym ryjem.
– Czapeczka tez ci pasuje. Nosisz?
– Nie.
– Dlaczego? Ja noszę przy każdej okazji.
– Nie przepadam.
– To może zdejmij, jak nie lubisz?
– Nie.
– No dobra, w porządku. A teraz już jedźmy, bo będziemy tu stały do powrotu Davida, a wtedy będzie lipa, bo się tu wtoczy i zablokuje nam podjazd – rozradowała się, humor jej nie opuszczał.  
Odpaliła wreszcie silnik i powoli wyjechała spod domu, lecz już po chwili dociskała dość ostro.
– Masz fajne auto – powiedziała Laura.
– Wiem – odparła wesoło Jenny, lecz w żadnym wypadku nie zabrzmiało to jak przechwalstwo. – No to gdzie jedziemy? Najpierw do sklepu, czy do wypożyczalni?
– Nie wiem. Po co do sklepu?  
– Trzeba kupić jakieś tłuste, niezdrowe chipsy albo inną przekąskę, no jak to – film bez chrupania? – oburzyła się zabawnie Jenny.
– Nie wiem – mruknęła Laura, nie chciała wtrącać się w zakupy dziewczyny, i tak już czuła się głupio.
Miko jednak nie wytrzymał i znowu wystawił pysk, ale tym razem położył go na masce, po prawej stronie Laury.
– Coś ty zrobiła mojemu psu? – nie dowierzała Jenny. – On nigdy do nikogo tak nie lgnął.
– On nie lgnie, po prostu chce zaczerpnąć świeżego powietrza – brunetka w końcu zdobyła się na żart, wywołując niemałą radość u 26-latki.
– No tak, w sumie może i masz rację. A w domu? Też o powietrze chodzi? – cieszyła się blondynka.
Laura nie odpowiedziała, uśmiechnęła się tylko. W tym momencie Jennifer sięgnęła prawą ręką, strasząc Laurę i zapięła jej pas, podobnie postąpiła ze swoim.
– Nie lubię pasów, dlatego nie zapinałam i nie kazałam zapinać tobie, ale na przedmieściach jest minimalny ruch, gorzej poza nimi. Zaraz dojeżdżamy do centrum, a tam się roi od szaleńców, którym nigdy nie powinni dać prawka – wyjaśniła. – Już kiedyś miałam stłuczkę, bo jakiś idiota wyjechał spomiędzy kamienic, nie ustępując pierwszeństwa i wjechałam nosem prosto w niego. No po prostu wrodzony debilizm, o ile to jest wystarczające słowo – wkurzała się. – To dobrze, że nie jechałam szybko i miałam zapięty pas, bo nie wiem, co to by było. I kurwa, jakbym miała przeczucie, bo zapięłam go dosłownie minutę wcześniej. A żebym tak jechała setką? To już byłoby po zębach i pewnie nie tylko. Ale olać zęby, szkoda samochodu, pogryziona kierownica nie wyglądałaby ładnie – rozgadała się na całego.  
Laura słuchała tego monologu i też już trzęsła się ze śmiechu, zwłaszcza, że mina kierującej była dość osobliwa.  
– I potem kombinerkami wyciągaliby z niej moje uzębienie. Mam mocne, zdrowe zęby, więc na pewno wbiłby się głęboko. No a jak w tym przypadku kombinerki by nie chwyciły? Wtedy musieliby wydłubywać – szydziła, lecz teraz już sama roześmiała się jak głupia, humor wyraźnie jej dopisywał.
Laura już płakała, jej ironia była rozbrajająca, a ton wypowiadanych pretensji jeszcze lepszy. Jenny spojrzała na pasażerkę z uśmiechem szerokości równika północnego.
– To gdzie najpierw? – wydusiła, brechając.
– Nie wiem – wystękała brunetka.
W tej chwili była bardzo wdzięczna zastrzykowi, że jeszcze działa, gdyż na pewno przy tej dawce humoru śmiech nie byłby przyjemnością, tylko cierpieniem.
– Dobra, to po filmy, nie będziemy krążyć.
– Ok.
Zatrzymały się pod niewielką wypożyczalnią i Jennifer zapytała:
– Co bierzemy?
– Nie wiem.
– "Nie wiem, nie wiem” – zmarszczyła górną wargę, robiąc jeszcze komiczniejszą minę. – Chyba wiesz, co lubisz. Ja preferuję komedie i dobre horrory, więc jak znasz już moją tajemnicę, gadaj! – nakazała, wciąż nie wykazując ani krzty powagi.
– Nie wiem. Lubię dramaty, ale strasznie dużo już widziałam – odparła brunetka dochodząc do wniosku, że nie może ciągle robić z siebie wstydliwej idiotki.
– Dobra, to mogę wziąć dwadzieścia, może trafię na taki, którego nie oglądałaś?
Laura się uśmiechnęła, a Jennifer obejrzała – Miko przysnął na tylnym siedzeniu.
– Dobra, to idę i zaraz wracam. Ale czekaj…!
Wysiadła i otworzyła bagażnik. Po chwili wróciła, otworzyła tylne drzwi, założyła psu długą smycz i obwiązała wkoło fotela.
– Teraz nie będę musiała składać dachu – poinformowała i udała się w końcu do małego saloniku, znajdującego się zaledwie kilka metrów od auta.
Laura przez wesołość znajomej zupełnie zapomniała o wszystkich rzeczach, dotyczących jej życia, lecz teraz, gdy została sama, uświadomiła sobie, że jest prawie w samym centrum, a tu przecież może napatoczyć się Jimmy, Amber, a co najgorsze – "J”. Momentalnie obleciał ją strach, zsunęła więc czapkę, spuściła głowę i dyskretnie zaczęła się rozglądać. Nic podejrzanego nie wypatrzyła, ale przecież nie mogło obyć się bez wszczęcia "projekcji” perspektyw, niekoniecznie tych dobrych. Już widziała "J-a”, który podchodzi do samochodu i wali ją po twarzy, lub wywleka z auta i kopie; Amber, która sprawia jej podobną przyjemność i Jimmy’ego. Ale Jimmy… co by zrobił Jimmy? Na pewno by podszedł, ale co potem? Na pewno jakaś gadka, milion pytań, oglądanie jej zmasakrowanej gęby, a może nawet namawiałby ją do tego, by z m poszła?
Zsunęła się na fotelu i spojrzała w stronę wypożyczalni, ale Jenny chyba tam zasnęła. "A zresztą co Jenny? Jeśli wypatrzyłby mnie tu "J” to gówno Jenny, obie dostałybyśmy w pierdol”.  
Wkręciła sobie taki dół, że zaczęło jej się robić zimno, a dłonie zaczynały delikatny taniec. Nie trwało to jednak długo, gdyż blondynka właśnie wyłoniła się z budynku i po Laurze od razu spłynęła potężna, kojąca ulga. Sekundy później była już w aucie. Miko, słysząc trzaśnięcie drzwi, zerwał się jak oparzony i doskakując do właścicielki, koniecznie chciał okazać jej miłość, pogłaskała go więc i kazała wracać na miejsce.
– Wzięłam cztery komedie, cztery dramaty i jakiś thriller, rzekomo dobry. Mam nadzieję, że nie ogl… Laura, co się stało? – dopiero zauważyła minę brunetki.
– Nic.
– Laura nie kłam, masz dziwną minę. Ktoś cię wystraszył? – drążyła, gdyż dziewczyna w tej chwili miała identyczny wyraz twarzy jak wtedy, gdy panikowała.
– Daleko do tego sklepu?  
– Nie, zaraz tu, dlaczego pytasz?
– Boję się – walnęła prosto z mostu.
– Czego się boisz? Przecież jesteś ze mną.
Laura zwiesiła nos, przez to rozmyślanie całkowicie straciła swój dobry humor.
– Laura, spokojnie, nic ci się nie stanie. Jeśli nie chcesz jechać, nie musimy, pojedziemy do domu.
– Nie, jedźmy, jeśli to blisko.
Pożarł ją wstyd na myśl, że sama zgodziła się jechać, a teraz Jennifer nie zrealizuje przez nią swoich planów. Bała się, a z drugiej strony nie chciała robić lipy, wdarło się więc też spore niezdecydowanie.
– Laura, wracajmy.
– Nie, jedź, przecież nic się nie stanie.
Wstyd przeważył. Jenny ruszyła, lecz co chwila obserwowała nastolatkę, która całkowicie zmieniła swoją prezencję. Przejechały tylko około stu metrów i Mercedes się zatrzymał. Laura lekko odetchnęła widząc, że to rzeczywiście bliziutko, lecz stres nie zniknął.
– No nie! – wyjechała nagle blondynka i Laura się "odwiesiła”.
Spojrzała na nią – miała wręcz diabelski wzrok.
– Nie, no kurwa, i weź tu nie przeklinaj! A nie mówiłam, że zawsze, ale to zawsze mam szczęście do tego kurwiszona! – warczała. – Widzisz, kurwa tą puchę? – wskazała Laurze czerwonego Forda, który rzeczywiście wyglądał, jakby odratowali go od przerobienia na żyletki.
– O nie, suko, dziś już mnie nie zastawisz – fuknęła i zaparkowała wóz dalej.
Laura połapała, że to dziewczyna, która nastąpiła Jenny na odcisk, bo mimo, iż wtedy przysypiała, słyszała co nieco z jej opowieści.
– Ja jej suce dam, niech ona tylko wyjdzie – burczała rozchodzona 26-latka i brunetka w końcu delikatnie się uśmiechnęła. – Zawsze udało jej się jakoś przemknąć, ale nie dziś, o nie! Wciąż robi mi na złość, bo to taki pojebany charakterek i zawsze uchodzi jej to na sucho, ale nie dziś. Oj, kurwa, już ja jej dam – Jenny nie mogła darować, przez co Laurze powoli wracał humor. – Masz, zobacz, czy widziałaś – podała 18-latce torebkę z płytami.
– Tylko ten widziałam – Laura wskazała jedną płytę.
– No widzisz, miałam far… O Kurwa, czekaj chwilę, zaraz wracam – Jennifer się zerwała i szybko wysiadła.
Poszła tak wściekłym, żołnierskim krokiem, że brunetka aż parsknęła śmiechem, zwłaszcza, że czuła, co się szykuje. Od strony sklepu szła nieco niższa od Jenny, farbowana blondynka, będąca mniej więcej w jej wieku. Dziewczyna dokładnie widziała 26-latkę, lecz nadal zmierzała w stronę wozu, z niewzruszoną miną. Podeszła do niego pierwsza i bezemocjonalnie włożyła kluczyk do zamka. Już chciała wsiadać, ale nie zdążyła, ponieważ Jennifer chwyciła ją za ramię, odwróciła w swoją stronę i ze słowami: "ty jebana suko, ostatni raz zastawiłaś mi samochód!” chlasnęła ją z liścia w twarz.
– Spierdalaj, dziwko! – tamta ją odepchnęła.
– O ty szmato! – ryknęła Jenny, kolejne dwa razy ją trzasnęła, po czym chwyciła za włosy i wygięła jak kukłę prawie do samej ziemi.
– Puszczaj, suko – zaatakowana próbowała się uwolnić, ale to przysparzało jej chyba tylko większego cierpienia, co było słyszalne po głosie, poza tym 26-latka trzymała ją bardzo mocno.
– Przeproś, kurwo! – rozkazała Jen.
– Spierdalaj!
Jeszcze mocniej ją wygięła, tym razem jednak tak mocno, że chyba mocniej już się nie dało.
– Przeproś!
– Przepraszam – wystękała w końcu ledwo słyszalnie poszkodowana, wtedy Jenny ją puściła.
– I kurwo – pamiętaj!!! – rzekła wściekła Jennifer, wystawiając palec przed jej nosem i ruszyła w stronę Mercedesa.
W tej chwili nie wyglądała na taką, do której można by sobie popyskować. Laura patrzyła na to wszystko w totalnym szoku i zaskoczeniu, ale i z niemałym uśmieszkiem. Bardzo dobrze słyszała też całe zajście, gdyż siedziała zaledwie dwa wozy dalej.
Pokonana wsiadła do auta, wtedy akurat Jenny doszła do swojego.
– Idę po przekąski, co mam kupić? – spojrzała na Laurę, była koncertowo wkurwiona.  
– Nie wiem, sama zdecyduj, nie mam apetytu.
– Dobra, zaraz wracam – mruknęła i się oddaliła, mijając po drodze cofający samochód wrednej dziewczyny.
Po chwili zniknęła w niewielkim markecie. Laura nadal chichotała się z całego zajścia, gdy nagle z tyłu wyszła poszkodowana, podeszła do Mercedesa z jakimś kawałkiem metalu i przejechała nim po przedniej masce, robiąc co najmniej metrową, niezbyt ładną szramę.
– Ej, co ty robisz?! – wyjechała natychmiast nastolatka, bez cienia strachu.
Dziewczyna nie odpowiedziała, tylko szybko odeszła i brunetka usłyszała po chwili szybko odjeżdżający samochód.

634 czyt.
100%93
agnes1709

opublikowała opowiadanie , aktualizowała 21 kwi, 15:21 w kategorii dramat, użyła 2391 słów i 13592 znaków. ·

Komentarze (3)

 
  • Black

    Black 21 kwietnia

    Warto czekać na każdą część twojego opowiadania

  • JuliKa20

    JuliKa20 21 kwietnia

    Bardzo mi się podobało proszę Pani zęby wysuszyłam nieco (a propos najfajniejszego fragmentu) . Brawo.

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK 21 kwietnia

    No Kochana widzę że formy Ci nie brakuje