Szare istnienie #26

UWAGA!!! ZAWIERA TREŚCI PRZEZNACZONE OSOBOM PEŁNOLETNIM!!!

MŁODY! KRÓTKO, ALE SPECJALNIE DLA CIEBIE, TYLE CZEKAŁEŚ!!!

Poczuła dotyk pod plecami i że coś unosi ją w górę. Dopiero po chwili załapała, że ktoś wziął ją na ręce.
– Która godzina? – mruknęła.
– Dochodzi druga, spałaś jak zabita – odparł z uśmiechem Frank, stawiając kolejne kroki po drewnianych schodach.
  Ziółko już prawie wyparowało, lecz dziewczyna była bardzo senna.
  – Nie noś mnie – rzuciła, gdyż zrobiło jej się nieco głupio, choć absolutnie nie miała ochoty opuszczać ramion chłopaka i ruszyć na własnych nogach.
  Brunet się tylko zaśmiał i po chwili ułożył nastolatkę na miękkim łóżku.
  – Muszę się przebrać – oświadczyła, wstając niemrawo. – Zaraz wracam, ok? Nie musisz na mnie czekać, wskakuj do wyrka – dodała, chwyciła spodenki, koszulkę i zniknęła w łazience.
Odświeżyła się szybko i po kilku minutach była z powrotem. Spojrzała na chłopaka – spał. Odetchnęła z ulgą widząc, że znowu uda jej się uniknąć pytań. Po krótkim prysznicu znużenie trochę jej przeszło, ustępując miejsca ponownemu napływowi myśli, lecz, o dziwo, nie były one na tą chwilę ani trochę uciążliwe, kompletnie się nimi nie przejmowała, czego szczerze nie rozumiała.
  Ułożyła się plecami do ukochanego, który natychmiast ją objął.
  – Myślałam, że śpisz – szepnęła.
– Ładnie pachniesz – odparł, przytulając twarz do jej szyi.
Uśmiechnęła się pod nosem. Chłopak wciągał zapach dziewczyny, drapiąc ją delikatnie swoim świeżym, ledwie wyczuwalnym zarostem i po chwili poczuła muśnięcie ciepłymi ustami. Połaskotał ją tym pocałunkiem, wywołując lekki dreszcz, po czym jeszcze mocniej przywarł do jej szyi. Za moment odchylił nieco jej koszulkę i wargi powędrowały na kark, a następnie na ramię, powodując jeszcze większe ciarki. Znów się skrępowała, lecz nie dawała tego po sobie poznać, nie reagowała.
Usta coraz mocniej przyklejały się do skóry, a ręka zajęła miejsce na prawej piersi. Spięła się jeszcze bardziej i pomimo, iż dotyk chłopaka był bardzo przyjemny, ponownie nie mogła odpędzić od siebie uczucia zawstydzenia.  
Nie zdążyła zagłębić się w swych odczuciach, gdyż Frank nagle odwrócił ją na plecy i wbił się w jej usta. Odwzajemniła pocałunek i leżąc nieco sztywno, objęła go za szyję, usilnie próbując się rozluźnić i zacząć w końcu czerpać z tej chwili niczym nie zmąconą przyjemność.  
Zaczął bardzo ostrożnie, lecz z sekundy na sekundę pocałunek stawał się coraz głębszy, a usta cieplejsze. Musnął ją jeszcze kilka razy i ponownie skierował się w kierunku ramion. Po obcałowaniu dziewczyny z każdej możliwej strony oderwał od niej usta, uniósł delikatnie jej ręce i sprawnym ruchem zdjął brunetce koszulkę.
Dreszcze powróciły ze zdwojoną siłą, nie była pewna, czy chce czegoś więcej, czy nie. Bała się tego, co może nastąpić, lecz nadal milczała, licząc, że się w końcu wyluzuje i da ponieść rozkoszy.
Ręka 23-latka powróciła na prawą krągłość, a wargi na szyję, lecz tylko na moment, po kilkunastu sekundach skierowały się na klatkę piersiową. Dziewczyna mocno się napięła, lecz Frank nie przerywał. Pieścił sympatię powoli i subtelnie, z każdym ruchem języka wywołując coraz to inne, jeszcze intensywniejsze odczucia. Prawa dłoń zaczęła głaskać jej policzek, lecz po chwili przewędrowała powolutku po brzuchu i zatrzymała się na dolnych partiach ciała, pod bielizną.  
Laura cicho westchnęła, ciężko przełykając ślinę i odruchowo objęła bruneta za głowę, dość mocno ściskając. Poczuła się niesamowicie. Przeczuwała, jaki będzie ciąg dalszy tej zabawy i nie była do tego zbyt optymistycznie nastawiona, lęk nie znikał. Nie wiedziała, czy po prostu nie chce tego zrobić, czy to tylko najzwyczajniej w świecie strach.  
Usta przechodziły z lewej piersi na prawą, ruchy palców stopniowo stawały się coraz bardziej namiętne, a doznania wyraźniejsze, lecz mimo to stres nie znikał. Pełna emocji Laura w dalszym ciągu leżała nieruchomo, odrobinę nerwowo bawiąc się włosami 23-latka, lecz gdy chłopak znienacka delikatnie wsunął w nią palec, natychmiast naprężyła wszystkie mięśnie.  
– Mam przestać? – pogłaskał jej policzek, spoglądając na nią z ciepłym uśmiechem.
Nie odpowiedziała, a nawet, jakby chciała, napięcie, lecz także i podniecenie zablokowały jej wszystkie słowa.
– Mała... – drążył, nie odrywając od niej wzroku.
– Wszyystkoo oook – wystękała w końcu, zawstydzona.
Chłopak uśmiechnął się jeszcze szerzej i wznowił czynności, lecz palec już nie atakował dziewczyny.  
Zamknęła oczy i położywszy dłonie na jego plecach, starała skupić się na przyjemności, którą sumiennie starał się obdarzyć ją brunet. Mimo rozgorączkowania podniecenie wciąż wzrastało, ruchy chłopaka stawały się głodniejsze i po kilku następnych minutach poczuła zjeżdżającą w dół bieliznę. Delikatnie ułożył się na ukochanej i gdy po chwili wyłapała, że także jest już bez ubrania, mocno zadrżała. Na powrót przykleił usta do jej gorących już jak ogień warg, gładząc dłonią twarz 18-latki.  
"Rozluźnij się w końcu” – pomyślała, wkurzona faktem swego ciągłego zakłopotania. Po ponownym, dość długim pocałunku, Frank trochę mocniej przytulił się do najdroższej, napierając na nią delikatnie, lecz po chwili skierował na nią wzrok.
– Jeśli nie jesteś gotowa, nie musimy niczego robić – uśmiechnął się, przeszywając pannę na wskroś.
– Jeesteem – wystękała, czerwieniąc się.
– Na pewno...? Mała, nie chcę, abyś robiła cokolwiek wbrew sobie – naciskał.
– Taak, zróbmy to...
Nie pytał już, tylko na powrót przyssał się do piersi, wznawiając zabawę w jej najczulszym miejscu. Pobudzał brunetkę powoli, lecz nieco zajadle, koniecznie chciał, aby było jej tak, jak tylko to sobie wymarzyła. Mimo lęku i stresu czuła się cudownie, jego dotyk był niesamowity. Po jakimś czasie oderwał się od jej klatki piersiowej i uniósł lekko na rękach.
– Poczekaj... – wyskoczyła. – Masz...? – mruknęła, ale zaraz się zacięła, głupio jej było dokończyć.
– Spokojnie... – roześmiał się, wywołując zażenowanie u 18-latki.
Ręka ponowiła działania i po chwili chłopak ostrożnie wsunął się w ukochaną. Cicho, lecz dość przejmująco jęknęła, gdyż mimo, że wszedł w nią tylko odrobinę, poczuła nieprzyjemny, przeszywający ból.  
"Dlaczego? Przecież było tak fajnie... Wiedziałam, że tak będzie...” – pomyślała, zawstydzona, rozczarowana i zła.  
Zatrzymał się, nie przestając pieścić jej dolnych okolic, lecz po chwili ponownie zaczął poruszać się w dziewczynie. Doszedł go kolejny, dziwny odgłos, ale tym razem nie przerwał, nadal zanurzał się w nastolatce, wciąż bardzo powściągliwie, starając się być jak najbardziej delikatnym.  
Pomimo, że wykonywane nieustannie przez jego dłoń czynności doprowadzały Laurę do prawdziwej ekstazy, mieszający się z nią ból nie pozwalał jej na skupienie się na przyjemności, uniemożliwiając przy tym doznania prawdziwego uniesienia.
– Rozluźnij się – mruknął nagle chłopak. – Jesteś strasznie spięta, dlatego cię boli – spojrzał na dziewczynę, mającej w tej chwili dość dziwny wyraz twarzy. – Staram się robić to najdelikatniej, jak tylko się da – uśmiechnął się, ofiarowując jej całusa i zaraz przytulił usta do szyi ukochanej.
Wznowił poczynania, lecz po gdy po kilku kolejnych ruchach zauważył, że Laura nadal nie czuje się komfortowo i wciąż cierpi, wysunął się z niej, czule całując jej usta.
– Nie musimy się śpieszyć, to ma być miłe wspomnienie – uśmiechnął się, wlepiając w nastolatkę pełne wyrozumiałości spojrzenie.  
– Sorry – bąknęła zakłopotana i totalnie zażenowana dziewczyna, była wściekła na swój niewdzięczny umysł i ciało.
– Mała...! Co ty gadasz?! – oburzył się i zsunął z ukochanej, opierając się obok na lewym łokciu. – A teraz zamknij oczy i postaraj się jednak rozluźnić, myślę, że w tej chwili uda ci się to bez obaw – uśmiechnął się i natychmiast przywarł do jej ust.
Dłoń wróciła do miejsca przeznaczenia, lecz tym razem chłopak się nie patyczkował, zaczął rozpalać nastolatkę bardzo sumiennie i z każdą chwilą coraz bardziej agresywnie, zmieniając miejsce pocałunków z ust na szyję, z szyi na ramiona, z ramion na piersi, i gdzie tylko się dało.
Napięcie nie zniknęło całkowicie, lecz Laura była już o wiele bardziej wyluzowana, dzięki czemu z każdą sekundą czuła coraz większy napływ rozkoszy, zapominając zupełnie o zaistniałej niedawno sytuacji. Frank przyśpieszał z sekundy na sekundę, lecz nie pobawił się długo, dziewczyna skończyła w kilka minut, wydając na mecie głośny, przepełniony euforią wydech i delikatnie wyprężyła się w uścisku chłopaka. Była wniebowzięta, do tego szczęśliwa z faktu, że jednak w tych sprawach chyba wszystko z nią w porządku.  
– No widzisz, mała? Nie taki diabeł straszny... – wyjechał, zawisając nad sympatią.
Nie odpowiedziała, zarumieniła się tylko.
– Laura, nie dąsaj się, przecież żartuję – uśmiechnął się, obejmując ją w pasie. – Cieszę się, że było ci dobrze, bardzo mi na tym zależało. Przecież cię kocham... – dodał, gapiąc się na 18-latkę.
Tą zamurowało i nieco skostniała, lecz zaraz wykrztusiła:
– Też cię kocham...
Powiedziała to, lecz nie była co do tego do końca przekonana. Wiedziała, że chłopak nie jest jej obojętny, ale czy to miłość...?
– Laura... – dotknął jej twarzy. – Co jest?
– Nic, zamyśliłam się, sorry...
Frank zauważył, że dziewczyna się pogubiła, więc szybko zmienił temat.  
– No dobra! Amory, amorami, ale teraz muszę pozbyć się swojej zbroi. Gdzie mogę to zrobić? – rzucił z wesołością, wywołując w końcu szczery uśmiech na twarzy sympatii.
– W łazience jest kosz – wycedziła, nadal czując efekty działań bruneta.
Ucałował ją w policzek, wskoczył w bokserki i zaraz zniknął za drzwiami. Laura spojrzała na budzik – 03:12, zamknęła oczy i zaczęła analizować ostatnie wydarzenia. Miała dziwne wyrzuty sumienia z powodu nieudanego seksu, czuła się, jakby zostawiła chłopaka na lodzie. Wszystko inne zniknęło, w wyobraźni stał jedynie obraz minionych niedawno chwil. Im dłużej myślała, tym bardziej wyrzucała sobie, że jest sztywną, oziębłą suką i nie umie poradzić sobie nawet w kwestii kochania się z facetem. Czuła się jak ofiara losu...
– Mała, znowu gdzieś odlatujesz? Co się znowu dzieje? – zapytał, obejmując ją za biodro.  
Nie zauważyła nawet, kiedy zjawił się obok.
– Nic.
– Laura, pogadajmy, przecież widzę, co się dzieje. Czemu jesteś taka uparta i znowu dusisz wszystko w sobie? Pogadaj ze mną – naciskał.
– Nic mi nie jest.
Nie odezwał się ponownie, lecz w jego przeszywających nastolatkę na wskroś brązowych oczach, widoczne było oczekiwanie, a wręcz nakaz na udzielenie jakichkolwiek informacji. Wisiał nad nią jak posąg, pesząc dziewczynę coraz bardziej, wiercącym na wylot spojrzeniem. "Niech da mi już spokój” – pomyślała, denerwując się coraz bardziej. Chłopak zapewne odczytał jej emocje, lecz nie ustępował, uśmiechał się tylko, co jeszcze bardziej wzmagało zakłopotanie.  
– Sorry, przeze mnie ci nie wyszło – wydusiła w końcu, mając już dość gnębiącego ją poczucia winy, które wzmagało tylko złowrogie (a tak jej się przynajmniej wydawało), spojrzenie 23-latka.  
– Mała, co ty mówisz? – otworzył szerzej oczy, wyraźnie zaskoczony.
– To, co jest prawdą – mruknęła.
– Oj, mała... – ponowił uśmiech i mocno przytulił zagubioną dziewczynę. – Chodźmy spać, już późno... a może raczej bardzo wcześnie? – rzekł, zaśmiawszy się i legł obok, wzmacniając uścisk na klatce piersiowej nastolatki.
Przysunął się do najbliżej jak mógł chcąc, aby w końcu poczuła się dobrze i w końcu uspokoiła. Swoim ciepłym podejściem podniósł ją nieco na duchu, lecz zażenowanie nie minęło, mimo to zamknęła oczy i starała się już do tego nie wracać.

    – Mała, wstań – doszło do niej, lecz nie miała ochoty ani siły ruszać się z miejsca. – Mała, wstań, na chwilę, muszę iść do pracy – powtórzył.
  Otworzyła oczy – siedział obok, ubrany.
  – Która godzina?
  – Zaraz dziewiąta. Chodź, zamkniesz drzwi i znowu się położysz. Travisa nie ma, Emmy też, nie zostawię cię przecież przy otwartych drzwiach – ucałował jej policzek.
  Ponownie odetchnęła wiedząc, że znowu nie będzie pytań (przynajmniej na jakiś czas), choć z drugiej strony nie była zadowolona, że sobie idzie, przyjemnie jej było w jego ramionach.
  – Nie idź – mruknęła, nie podnosząc się z miejsca.
  – Muszę, kasa sama się nie zarobi. To mój pierwszy, ale być może i ostatni dzień, nie wiem, czy mi się spodoba. Wygląda nie najlepiej, ale i w sumie nie najgorzej, zobaczymy, jak to będzie w praktyce – zaśmiał się. – A może chcesz jechać ze mną? Zjesz śniadanie... no i zobaczysz, gdzie pracuję.
  – Nie chcę, spać mi się chce – bąknęła.
  – To chodź, zamkniesz drzwi – powtórzył i wstał z miejsca.
  Laura, chodź niemrawo, ruszył tyłek z łóżka i nie do końca jeszcze przytomna, ruszyła za młodym facetem...

2 021 czyt.
100%145
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2366 słów i 13776 znaków, zaktualizowała 6 gru 2016

Komentarze (5)

 
  • Kamila15

    Kamila15 17 paź 2016

  • Misiaa14

    Misiaa14 16 paź 2016

  • Mlody1

    Mlody1 15 paź 2016

    Hehe dziękuję. Aż normalnie przypomniał mi się mój pierwszy raz ) czekam na więcej

  • violet

    violet 14 paź 2016

    Dla Młodego... a dla mnie to nie?  Myślisz, że ja nie czekam? Chyba strzelę focha!  Dobry kawałek, druga łapa ode mnie.

  • agnes1709

    agnes1709 14 paź 2016

    od kogo ta łapa??