Szare istnienie #104

Szare istnienie #104

– Ale… ale jak, co tym masz do Emmy? – dociekała, zupełnie nie wiedząc, co się dzieje, przecież oni się nie znają.
– Jak się czujesz? – ponowił pytanie.
– Dobrze.  
– Dobrze? Śliczna, no jak "dobrze"? – mruknął gorzko Jimmy, któremu wyraźnie zmienił się głos.
– Co z tą Emmą? – ponaglała brunetka.  
– Emma wczoraj u mnie nocowała.
– Co takiego? – Laura niemalże krzyknęła. – Jak to nocowała? U ciebie? Ale skąd… jak to noco…
– Laura, posłuchaj mnie! – fuknął brunet, gdyż była już chyba gotowa przejść do słowotoku. – Spotkałem ją w nocy, jak błąkała się po mieście i zabrałem do siebie. Pożarła się z matką i ta wywaliła ją z domu. Dzwoniliśmy do ciebie, ona dzwoniła, kilka razy, ale nie odbierałaś. Potem żeśmy trochę wypili, zapalili, pojechaliśmy na dyskotekę i tam zniknęła. Szukaliśmy jej, ale przepadła na amen. Susan, moja kumpela jest wściekła, lepiej, żeby nie dorwała jej w swoje ręce. Śliczna, czy ona mogła kogoś spotkać i z tym kimś pójść? Możesz się domyślać, gdzie może być? Sue szaleje, bo bardzo ją polubiła, podobnie Chris, który uważa ją za swoją żonę, którą mu ukradli – zaśmiał się chłopak.
Laurę momentalnie przytkało. "Jakaś Sue, Chris…? Ten sam Chris? Na jakiej dyskotece, z kim?”.  
Za dużo informacji na raz.
"Ale jakim cudem, jaka dyskoteka, skąd Jimmy zna Emmę? Tak, widział ją, jak była u mnie na kawie, ale czy zdołał tak wyraźnie jej się przyjrzeć, żeby ją poznać?” – przetrawiała wszystko, zdezorientowana, mając już w głowie kompletny mętlik.
– Laura – doszło ze słuchawki.
– Jestem – wymamlała. – Ale Jimmy… ale jak to nocowała, skąd ty znasz Emmę?  
– Długa historia.
– Ale…
– Mała, możemy się spotkać? – przerwał jej w okamgnieniu.
– Spotkać? – zapytała zaskoczona, unosząc brwi.
– Tak, jak będziesz mogła. Proszę cię…
– Ale co z Emmą? – nastolatka nie ustępowała. – O której ją spotkałeś, gdzie? Co się stało u niej w domu, mówiła coś? Czy ona na tej dyskotece była mocno pijana, dużo paliła? O której zniknęła, z nikim nie gadała? Ale czemu płakała, czemu nie ma komórki i dlaczego dzwoniła z budki, czy ktoś ukradł jej telef…
– Mała! – teraz Jimmy już głośno krzyknął. – Uspokój się i daj mi powiedzieć, ok? Nic jej nie jest… to znaczy nie wiem, bo nie mam pojęcia, gdzie polazła, ale nic jej nie było, dopóki była z nami. Znasz ją dobrze, więc może ty spróbuj jej poszukać, naprawdę się martwimy, a zwłaszcza Sue. Młoda poszła tańczyć i sporo czasu jej nie widzieliśmy, więc nie wiem, w jakim stanie była, jak wyszła z dyskoteki, no ale wypiła dość dużo i spaliła z nami kilka skrętów.
– To kurwa, nawaliliście ją i nie pilnowaliście?! No co z wami, do cholery?! – Laura się zdenerwowała.
– Śliczna, nie denerwuj się, jak była z nami, była w porządku, nie wiem, dlaczego zniknęła – tłumaczył spokojnie Jimmy, lecz słychać było, że także jest poddenerwowany, zwłaszcza, że postawa Laury nie była zbyt przyjazna.
– No jak mam się, kurwa, nie denerwować? Emma to nie ja, ona jest nienormalna, rozumiesz? Ona na wspomagaczach potrafi wpaść na całkowicie debilne pomysły, przecież to kompletna idiotka! No kurwa, jak mogliście do tego dopuścić, do cholery, Ji…!
– Musisz się tak drzeć?! Jest pierwsza w nocy? – zagrzmiał nagle Travis, stanąwszy w drzwiach sypialni, lecz gdy zobaczył telefon w jej dłoni, ruszył w stronę dziewczyny.
Laura zdrętwiała, jego maniera od czasu tego napadu nic a nic się nie zmieniła, nadal był ewidentnie wściekły.
– Kurwa, urządzasz pogaduszki po nocach, za mało jeszcze oberwałaś?! – zawył, machnąwszy rękoma przed jej twarzą.
Natychmiast zakryła głowę myśląc, że znowu ją uderzy. Z komórki dochodził cichy szum, lecz Laura nie zwracała na to uwagi, w głowie miała tylko jedno: "idź stąd”.
– Jeszcze raz się rozedrzyj! – ostrzegł surowo Travis i wyszedł z pokoju, delikatnie zamykając za sobą drzwi.
– LAURA! – dobiegło cichutko z telefonu.
– Już… sorry – mruknęła, o mało już nie płacząc.
– Śliczna, co jest? – Jimmy natychmiast wyłapał strach nastolatki.
– Nic, sorry.
– Nic, kurwa? Jak to: "za mało oberwałaś?”. Jeśli ta kurwa cię uderzyła, obiję mu mordę, rozumiesz! – oznajmił zimno Jimmy.
– Ale nic się nie stało, nikt mnie nie uderzył – plątała Laura, która zaczęła bać się, że Jimmy się wkurzy i Travis może ciężko pożałować.  
Emma chwilowo zniknęła, nastolatka miała teraz zupełnie inny problem.
– Śliczna, nie kłam, przecież słyszałem – drążył Jimmy, uspokoiwszy jednak ton głosu.
– Ale nic się nie stało, naprawdę, on mnie tylko popchnął, nic więcej. Wkurzył się, bo pyskowałam do matki, i to trochę za ostro – tłumaczyła dziewczyna nie wiedząc, jak się z tego wyplątać.
– Nieważne – mruknął Jimmy, dając jej wyraźnie do zrozumienia, że nieistotne jest, co zrobiła, tylko co zrobił Travis.
– Dobra, koniec tematu! – uniosła się dziewczyna, myśląc, że to załatwi sprawę, ale się pomyliła, bo Jimmy zaraz rzekł:
– Przekaż mu, że mamy do pogadania.
– Jimmy…
Chłopak się zaśmiał, lecz dziewczynie nie było do śmiechu, już nie wiedziała, czy sobie żartuje, czy nie.
– Śliczna, wyluzuj, nic mu nie zrobię – chichotał, ale zaraz spoważniał. – Laura, ale jest coś jeszcze… – wznowił wątek.
W mig wywołał na ciele nastolatki nieprzyjemne mrowienie, zwłaszcza, że nagle zamilkł.
– No mów! – warknęła.
– Laura, nie powienienem i nie chciałem ci tego mówić, bo wiedziałem, że ostro ją opierdolisz, ale w tej sytuacji chyba muszę bo wiem, jak człowieka nosi… – rzekł, ponownie urywając.
– Jimmy!
– Ona brała kokainę – wywalił wprost.
– Co takiego?! – Laura aż wytrzeszczyła oczy.
Starała się znowu nie unieść, raz po raz zerkając w stronę drzwi, lecz ta wiadomość powaliła ją już na kolana szoku.
– No… jakoś tak wyszło…
– Wyszło?! Kurwa, Jimmy…!
– Mała, no co miałem zrobić? Odradzałem, ale się uparła, nie zwiążę jej przecież – tłumaczył chłopak.
– I trzeba było tak zrobić – fuknęła. – I co? Ale jak to działa, co się dzieje? Czy ona może zrobić coś głupiego? – dopytywała Laura, która teraz zdenerwowała się już na potęgę.
– Ciężko stwierdzić. Gdyby wzięła sam koks, to bez przypału, ale dość dużo wypiła i sporo popaliła, więc przypuszczam, że nieźle odjechała.
– No kurwa, Jimmy... I o czym się jeszcze dowiem? Mów wszystko, trzeba jej szukać, do cholery! Zajebię ją! – panikowała dziewczyna, coraz bardziej wykręcona nerwowo.
– Laura, uspokój, na pewno nic jej nie jest.  
– No jak to nic, skąd wiesz? A jeśli ona sobie coś zrobi? Przecież ona jest naćpana, do cholery, Jimmy! Kurwa, dlaczego jej nie przypilnowaliście?! – dziewczyna nie mogła darować, a strach o przyjaciółkę urósł już do kolosalnych rozmiarów.
– Śliczna, przepraszam cię, no ale skąd mogłem wiedzieć, że nawieje. No mała…
– Dobra, nieważne, muszę jej poszukać, muszę kończyć…
– Dobrze, ale spotkamy się? – nalegał brunet.
– Nie wiem.
– Laura, ja muszę zobaczyć, jak się czujesz, rozumiesz? Nie ustąpię – powiedział ciepło, aczkolwiek bardzo zdecydowanie.
– Nie wiem… może, ale na pewno nie teraz, nie w ciągu najbliższych dni.
– Dobrze, więc daj znać, poczekam. Będziesz jej szukać? A może pojedziemy razem? – kombinował chłopak.
– Nie.
– Dlaczego? Łeb idzie do pracy, będziesz sama. Przejedziemy się to tu, to tam i po południu odwiozę cię do domu.
– Jimmy, jeszcze nie, jeszcze nie teraz. Mam sajgon w domu, rozumiesz?
– W porządku, twoja decyzja, ale Laura… Zadzwoń lub napisz, jak czegoś się dowiesz, ok? Susan jest wściekła.
– Susan?
– Wyjaśnię ci, jak się spotka…
Przerwało połączenie, gdyż środki na koncie się wyczerpały.
– Kurwa – syknęła brunetka, mocno potrząsając telefonem, po chwili opanowała się jednak, gdyż miała na głowie większe zmartwienie, niż telefon.
"Kurwa, kokaina, kompletnie ją już pojebało?” – warczała w duchu, wkurwiona, choć z drugiej strony nie była do końca zaskoczona. Znała Emmę na wylot i wiedziała, że czasem potrafi zbyt mocno rozkręcić się w zabawie, a jeszcze takie towarzystwo? Jimmy, Chris, jakaś Susan? Oni definitywnie nie stronią od używek i pewnie ją poczęstowali, a ona nie odmówiła. Ona potrafi…


Spojrzała na ekranik – 01:26. Nie wiedziała, co robić. Nie miała pojęcia, jak działa ten narkotyk i bała się, żeby rzeczywiście przyjaciółce jakaś głupota nie przyszła do głowy, albo żeby ktoś widząc, że jest napruta w trzy dupy nie wykorzystał sytuacji i czegoś jej nie zrobił.
Wstała zdecydowanie z jednoznacznymi zamiarami, ale nagle się zatrzymała. Nic innego nie przychodziło jej do głowy, niemniej jednak bała się iść do brata. Wstydziła się swojego zachowania w stosunku do matki, wstydziła się faktu, że ją pobił i wstydziła się o cokolwiek go poprosić wiedząc, że jest zły.
Stała jak kołek dobrą minutę, walcząc z zażenowaniem, lecz lęk o Emmę i gryząca jej psychikę niewiedza były tak duże, że w końcu przeważyły. Przełknęła zalegające w przełyku, negatywne emocje i ruszyła do pokoju obok. Miko tym razem nie gonił dziewczyny, leżał spokojnie, zajmując połowę łożka. Podeszła do drzwi, zapukała cicho i nie czekając na zaproszenie, niepewnie weszła do środka.
– Wyjdź stąd! – rozbrzmiało od razu w ciemności.
– Travis, musimy poszukać Emmy – oznajmiła, nie czekając, aż zacznie się rzucać.
– Co?
– Musimy jej poszukać. Ona się napiła, naćpała i łazi gdzieś po mieście, albo nie wiadomo, gdzie. Proszę cię…
Zapaliła się nocna lampka.
– Jak to: "napiła i naćpała”? – zapytał chłopak, siadając na łóżku.
Jego wcześniejsza mina zniknęła, a na twarzy wymalował się ewidentny niepokój.
– Nie wiem, jak, ale wiem, że jest nawalona, i to chyba mocno – mruknęła Laura, nadal bojaźliwie stojąc przy drzwiach i nie patrząc na brata.
– Skąd wiesz?
– Gadałam ze znajomym.
– Ze znajomym… – mruknął sarkatycznie Travis i spojrzał na zegarek. – Jest wpół do drugiej. I jak zamierzasz to zrobić, gdzie chcesz jej szukać?
Laura tylko wzruszyła ramionami. Czuła się psychicznie bardzo źle, teraz chciałaby tylko znaleźć przyjaciółkę, zabrać ją do domu i zniknąć chłopakowi z oczu. Dusiło ją nieodparte przeczucie, że dziewczynie coś się stało i wmawiała sobie to do tego stopnia, że teraz była już wręcz tego pewna, tym bardziej, że znając charakterek koleżanki bała się, aby ta nie postanowiła zawrzeć sobie jakichś nowych znajomości, niekoniecznie tych pozytywnych.
– Młoda – Travis dotkął jej ramienia, już ubrany.
Natychmiast się wzdrygnęła i cofnęła, wystraszona. Na twarz chłopaka w okamgnieniu wypłynęła dziwna mina i chyba właśnie w tym momencie zrobiło mu się totalnie głupio z faktu, że siostra się go boi.
– Mama śpi? – zapytał bardzo płytko.
– Nie wiem – bąknęła.
– Chodź, tylko cicho. I zamknij psa, żeby się nie wałęsał.
– A może go zabrać? Będzie piszczał.
– Dobra, chodź.
Wyszli z pokoju i Travis zajrzał do sypialni matki, po czym przystawił palec do ust, wypuścił psa i udał się w stronę schodów. Laura niemrawo ruszyła za nim, perspektywa spędzienia nabliższych nie wiadomo, ilu minut sam na sam z bratem wywoływała bardzo nieprzyjemne uczucia. Ból nie zniknął, lecz zmiejszył się do takich rozmiarów, że bez problemu dało się z nim żyć.
Zeszli na dół, Travis zapiął psa i cichutko wyjął kluczyki z torebki matki. Laura zrobiła wybitnie zdziwioną minę, nie wiedząc, dlaczego to robi.
– No co? A jeśli ją znajdziemy, gdzie ją wsadzisz? Na pakę? – burknął chłopak, choć nie było w tej wypowiedzi ani krzty złości, wyrzuty sumienia były bardzo widoczne.
Laura milczała i w tej atmosferze jak myszki wyszli z domu, po czym wsiedli do Forda kobiety, meldując psa na tylnym siedzeniu.
– Jak matka się obudzi i zobaczy, że nas nie ma, będzie lipa. Kurwa, teraz nie będę już wracał, ale mogłem napisać kartkę – mruknął chłopak.
Laura nadal nie opowiadała, tagrana stresem i niepokojem siedziała jak manekin i gapiła się w szybę, chciała mieć to jak najszybciej za sobą.
– Mówił coś? Gdzie jej szukać? – zapytał Travis, ruszając.  
Zaprzeczyła ruszem głowy.
– To gdzie mam jechać?
Wzruszyła ramionami.  
– Jechać do centrum?
Ten sam gest.
– Młoda, przepraszam cię, ale tak mnie już wkurwiłaś, że nie wytrzymałem – rzekł nagle Travis, którego chyba gniotło zachowanie siostry.
Zauważył chyba, że nadal się boi, co było zresztą prawdą.
– Laura…
– Nie wiem, może jedź do centrum – bąknęła obojętnie.
Nie miała ochoty rozmawiać, tym bardziej, że po jego słowach znów zbierało jej się na płacz. Przypomniała sobie, jak się darł i jak ją bił, i znowu zrobiło jej się przykro, a stojąca w sercu przyjaciółka tylko nakręcała to podłe samopoczucie.
– Jak to: "się naćpała? Czym? Kurwa, naćpała się, sama? Na pewno jej pomogli – warknął Travis, nieco mocniej dociskając gaz.
Bez odzewu. Chłopak widząc, że nijak nie dogada się z nastolatką dał w końcu spokój i skupił się na drodze.
Objechali calutkie miasto, dojeżdżając nawet do oddalonego o kilkanaście kilometrów mostu, ale nie znaleźli dziewczyny. Laura była już na skraju wyczerpania, w głowie mając już wszystko – od porwania, zamknięcia i zgwałcenia gdzieś blondynki, poprzez dalsze ćpanie i picia w nieznajomym towarzystwie, wykorzystanie nagrzanej do nieprzytomności dziewczyny, aż do samobójstwa w najróżniejszych, nawet najbardziej kreatywnych postaciach.
– Jedź do skeparku – mruknęła nagle, choć nie miała ani cienia nadziei, że tam ją znajdą, zwłaszcza, że przecież sprawdzała go już z Frankiem.
Ratownik nie dyskutował, tylko pojechał we wskazane miejsce. Dziesięć minut później zatrzymał się przy trawniku otaczającym park i Laura otworzyła drzwi. Chłopak jakby wciąż nie miał odwagi zaprotestować, bo w milczeniu wysiadł i ruszył za siostrą.
Obeszli wkoło, nawołując dziewczynę, sprawdzili wszystkie altanki i ławki, lecz bez rezultatu, postanowili więc zajrzeć też na rampy, których mniejszych, większych i tych ogromnych było w tu dość sporo.
– To bez sensu – wycedziła Laura, sprawdzając już chyba szóstą z kolei i wypowiedziała to w dobrym momencie, bo gdy wyszli akurat zza jednej z nich, wtedy dostrzegli dziewczynę.
Momentalnie zdębieli i stając w miejscu, jak przyrośnięci do ziemi, wlepili wzrok w nastolatkę, jakby nie wierzyli w to, co widzą…

777 czyt.
100%164
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2633 słów i 15205 znaków, zaktualizowała 24 gru 2017

Komentarze (4)

 
  • aKubek

    aKubek 25 gru 2017

    No już lepiej księżniczko

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 25 gru 2017

    Ja nie chcę wiedzieć co Emma robiła przez cały czas jej zaginięcia   Laura się martwi, a ta flądra pije i ćpa

  • zabka815

    zabka815 24 gru 2017

    W końcu się znalazła   Super część   Czekam na kolejną   mam nadzieję że będzie szybciutko  

  • Black

    Black 24 gru 2017

    Pierwsza łapa moja I teraz mam umrzeć z ciekawości co dalej?