Szare istnienie #12

Szare istnienie #12

Zbudziło ją pukanie do drzwi. Nie zareagowała. Przekręciła się do nich twarzą, nie podnosząc powiek. Travis nie zastukał ponownie, tylko wszedł do sypialni.
  – Młoda, wstawaj, już szósta. Zamówiłem żarcie. Matka pojechała do ciotki i zostanie u niej przez dwa dni. Wzięła urlop i chce trochę odpocząć.
  – Dawno jej to mówiłam – mruknęła Laura, nie otwierając oczu.  
  Po tej dość długiej drzemce wrażenia ze spotkania nieco wyparowały, lecz po przebudzeniu napastnik natychmiast stanął dziewczynie przed oczyma.
  – Wstawaj mówię. Jadłaś coś? – chłopak zawisł nad jej łóżkiem.
  – Jajecznicę.
  – Tylko...?! Zamówiłem steki i frytki, bo wiem, że lubisz. Ruszaj tyłek! – rozkazał i nastolatka w końcu usiadła na łóżku.
  Wzięła maść z biurka i powoli nasmarowała ranę. Cierpiała, ale nie wydała z siebie żadnego odgłosu.
  – Mocno boli?  
  – Trochę boli, ale już nie tak, jak na początku. Da się wytrzymać.
  – Powinienem powybijać jej zęby za tą twoją rękę.  
  Zrobiła większe oczy – totalnie ją zaskoczył. "Skąd wie? Na pewno Frank mu powiedział” – pomyślała. Ogarnęła ją lekka złość, ale postanowiła nie zahaczać o ten temat bruneta.
  Z dołu rozległ się dzwonek do drzwi.
  – Ruszaj się, przywieźli żarcie – zarządził Travis.
  Nastolatka niechętnie wstała i ruszyła za bratem. Klapnęła na kanapie w salonie za chwilę chłopak postawił przed nią pudełko i puszkę z napojem.
  – Nie będę jeść. Obiecałam Frankowi, że przyjadę na zapiekankę. Jak ją w siebie wcisnę po tym kawale mięsa?
  – Dobra, jak chcesz – 22-latek uśmiechnął się cynicznie.
  – Co cię tak cieszy?!  
  – Mnie...? – śmiał się pod nosem.
  – Spieprzaj! – wstała wkurzona i poszła do kuchni, zadzwonić.
  Brunet odebrał bardzo szybko.
  – No, mała, masz szczęście... – rozweselił się. – Czemu tak późno?
  – Spałam.
  – Jeśli jesteś gotowa, to zaraz przyjadę.
  – Jestem.
  – Dobra, zaraz będę.
  Wróciła do brata.
  – Dać ci prezerwatywę? – wyjechał nagle.  
  Dziewczyna oniemiała.  
  – Frank może być nieprzygotowany. Czasami facet nie jest w stanie przewidzieć, co nastąpi – uśmiech się powiększył.
  – Nie bądź taki mądry. Poza tym Frank na pewno szybciej by o to zadbał, niż ty zdążyłbyś pomyśleć, gówniarzu!
  – Ooo! Małolata się stawia!  
  – Bo mam dość twoich docinek.
  – To nie żadne docinki, to zwykła rozmowa brata z młodszą siostrą – momentalnie spoważniał. – Masz dopiero osiemnaście lat, więc się o ciebie troszczę.
  Przerwał mu dzwonek do drzwi i Laura bardzo się zdziwiła, przecież minęło zaledwie kilka chwil. Chłopak poszedł otworzyć i po chwili wrócił z długowłosą blondynką, jego wzrostu. Wyglądała na starszą od niego, lecz nieznacznie. Travis przedstawił sobie obie panie – przybyszka miała na imię Julie. Podały sobie dłonie i chłopak zapytał gościa:
  – Chcesz piwo? A może drinka?
  – Piwo wystarczy.  
  – Siadaj, zaraz przyniosę – zaprowadził ją na kanapę i zniknął w kuchni.
  Obie dziewczyny milczały Trwało to tylko chwilkę, gdyż Travis zaraz był z powrotem. Usiadł przy blondynce i podał jej zimny trunek.
  – Co taka cisza? – zapytał.
  – Bo cały czas gadasz, nie dając nam dojść do słowa – rzuciła Julie i Laura uderzyła głośnym śmiechem, po czym powiedziała:
  – Widzisz...?! Nawet ona zauważyła, że gęba ci się nie zamyka!
  Radość obu pań momentalnie wzrosła.
  – Mała, nie podskakuj – zmieszał się, objąwszy swoją kobietę.
  – Nawet się nie pochwalił, że ma dziewczynę, a tak pozuje na przykładnego brata – ironizowała nastolatka.
  – Jesteśmy razem dopiero tydzień, na pewno by to zrobił, prawda? – Julie pogłaskała Travisa po policzku.
  – Zastanowiłbym się – mruknął.
  Ponownie rozbrzmiał dzwonek i tym razem Laura udała się do drzwi. Mina Franka była nieco dziwna.
  – Wejdź – powiedziała, gdyż stał jak kołek.
  – Nie, jedźmy do mnie – wycedził, dość zastanawiającym głosem.  
  – Co się stało?  
  – Nic, wskakuj w buty i chodź. Zapiekankę wyłączyłem pięć minut temu, będzie jeszcze gorąca.
  – Nie dyskutowała, tylko nałożyła adidasy i poszła do salonu.
  – Jadę do Franka. – oświadczyła bratu.
  – Wracasz dziś?
  – Nie wiem.  
  – Co z basenem?
  – Na którą idziesz?
  – Na dziesiątą.
  – To jakbym nie wróciła, spotkamy się za dziesięć dziesiąta przed wejściem.
  – Ok.
  – Miło było cię poznać – zwróciła się do Julie i po chwili stała obok bruneta.
  Nadal miał osobliwy wyraz twarzy. Wsiedli do auta i Frank agresywnie ruszył.
  – Co się stało? – dziewczyna ponowiła pytanie.
  – Powiem ci w domu.
  Laurze od razu przeszedł przez myśl Matt: "Coś z nim nie tak. A może...? – zimno jej się zrobiło na samą myśl.  
  Wlepiła wzrok w szybę. Gdy pojawił się Frank, Jimmy natychmiast zniknął z jej głowy, ale teraz, w samochodzie, powrócił. Po chwili jednak na powrót ustąpił miejsca 23-latkowi. Przypatrywała mu się próbując dociec, co jest grane...
   Nagle samochód gwałtownie się zatrzymał i gdyby Laura nie zapięła pasa, zaryłaby nosem w deskę rozdzielczą.  
  – Przepraszam – bąknął chłopak. – Pójdę, kupię wódkę, napiłbym się drinka. Idziesz ze mną?
  – Nie, idź sam, będzie szybciej.
  – Chcesz coś?
  – Nie.
  Po kilku minutach i ruszyli w dalszą drogę. Gdy dotarli do mieszkania, Frank od razu wyjął z reklamówki dużą wódkę, sok grejpfrutowy i siatkę cytryn.  
  – Chcesz drinka z sokiem, czy swojego?
  – Obojętnie.
  Zrobił dwa trunki z cytryną i zaniósł na stół. Objął nastolatkę.
  – Jesteś głodna?
  – Trochę.
  Jednak zrobiłem z ziemniakami. Pojechałem z matką po pościel, a potem się nudziłem, więc miałem czas na przygotowanie takiej. No i jest smaczniejsza – w końcu się uśmiechnął. – Kupiłem ci piżamę, w razie, gdybyś chciała jeszcze kiedyś przenocować. W ciuchach marnie się śpi. Brałem na oko, ale myślę, że będzie dobra – wziął torbę, stojącą koło kanapy i wyjął z niej cienki, morelowy, bawełniany strój. Składał się z krótkich spodenek i koszulki na ramiączkach. Był bardzo miękka i przyjemna w dotyku.
  – Dzięki, ale nie musiałeś. Wzięłabym z domu – zrobiło jej się trochę głupio.  
  – Jak rozmiar?
  – Będzie dobra.
  Chłopak znowu się rozweselił i poszedł do kuchni. Udała się za nim.
  – Zrobiłem też sałatkę, bo wiem, że lubisz – wyjął z lodówki miskę z zieleniną, którą wręczył ukochanej.
  – Zanieś do pokoju, nałożę kolację.
  Za moment siedzieli nad talerzami. Przekładane szynką, grzybami i śmietanowym sosem ziemniaki były świetne. Laura, mimo, że nałożył jej dość sporo, zjadła wszystko, wchłonąwszy przy okazji pół michy sałatki. Twarz bruneta rozpromieniała.
  – Widzę, że smakowało, cieszy mnie to.
  – Pycha! Daj mi na to przepis, też kiedyś taką zrobię. No... pewnie nie taką, ale podobną.
  – Zrobisz taką samą, to banalne do wykonania – oznajmił, zbierając talerze.
  Zaniósł je do zlewu i po powrocie pokazał Laurze dwie płyty z filmami.
  – Wypożyczyłem. Chcesz obejrzeć?
  – Jasne, obejrzyjmy.
  – Wziąłem dramaty, mam nadzieję, że nie oglądałaś.
  – Ten oglądałam – oddała mu pudełko.  
  Spojrzała na zegar – 19:02. Zupełnie zapomniała o brunecie i o chorej akcji. Bacznie obserwowała Franka i widziała, że mimo uśmiechu, wciąż coś go gryzie. On nadal nie udzielał informacji, nie naciskała więc. Chłopak włączył płytę, położył przy ścianie dwie wysokie poduszki i usiedli w poprzek sofy, opierając się o nie. Natychmiast objął dziewczynę, która położyła głowę na jego ramieniu. Po kilku minutach seansu 23-latek wyskoczył:
  – Matka zagroziła mu rozwodem. To moja wina, trzeba było ustąpić.
  Nastolatkę ogarnął gniew.
  – Jak to twoja wina? Nie lubię osądzać ludzi, ale jeśli mowa o winie, to tylko i wyłącznie twój ojciec jest tu winny.
  – Nie myślałem, że to zajdzie tak daleko – głos mu przygasł.  
  Panna zamilkła, nie wiedziała, co mu powiedzieć. Nie musiała jednak szukać słów, bo rozległo się pukanie do drzwi. Dziewczyna, nie wiedząc, kto to, się nieco zestresowała. Od razu pomyślała o Becky, ale się pomyliła. Gdy Frank otworzył, usłyszała z korytarza męski głos:  
  – Cześć. Miałem być jutro, ale byłem akurat po drodze, więc zaszedłem.
  – I bardzo dobrze, więc dziś będziesz miał okazję pogadać. Chodź do pokoju.
   Nerwowość wzrosła. To było jasne, o kim mówił ukochany. Za chwilę chłopak pojawił się w salonie z jakimś niewiele starszym od siebie typkiem. Był ciut niższy od bruneta, miał ścięte na króciutko, ciemnoblond włosy i był dość dobrze zbudowany.
  – Siadaj, przyniosę piwo – rzucił Frank i poszedł do kuchni.
  – Cześć. Mark - zwrócił się do Laury przybyły.
  Gdy się nachylił, aby podać rękę dziewczynie, ta dostrzegła policyjną odznakę za jego paskiem. Od razu się zdenerwowała, obrzucając wracającego z butelką Franka pretensjonalnym spojrzeniem. Mark usiadł obok Laury, a Frank z drugiej strony, obejmując ją w pasie.  
  – Sprawdziłem ją, ma niezłą kartotekę – zaczął gość. – Aż dziw bierze, że ma dopiero dwadzieścia dwa lata. Jak ja zobaczyłem wiedziałem, że skądś ją znam. Ma wyrok w zawieszeniu za posiadanie narkotyków. Mój kolega aresztował ją z trzema gramami koki, niestety miała przy sobie za mało, żeby ją posadzić. Za to dwóch jej kumpli za to kiblowało. Wyszli po dwóch latach i pewnie dalej sprzedają to gówno, ale chyba zmienili rewir, bo się nie pokazują
  – A co naszą sprawą? Można coś zrobić? – zapytał Frank.
  – Nie złożyła zawiadomienia, więc niewiele – koleś spojrzał na Laurę.
   Osiemnastolatka siedziała jak na szpilkach. Była wściekła na Franka za to, że wmieszał w to policję, przecież obiecał...
  Mark odwrócił się w stronę dziewczyny.
  – No to jak to jest z tym zastraszaniem? – zapytał łagodnie, nie odrywając od niej wzroku.
  Natychmiast się rozgorączkowała. Milczała. Mark czekał, bacznie obserwując dziewczynę, w końcu rzekł:
  – Laura, nie bój się, powiedz, to nie jest oficjalna rozmowa. Frank mi mówił, że nie chcesz mieszać w to policji, ale będę miał zarys tego, co wyprawia ta dziewczyna. Poobserwuję ją trochę i jestem pewny, że prędzej czy później na czymś wpadnie, a wtedy ją przymknę i będziesz miała spokój.
  – Nie chcę o tym mówić – mruknęła.
  – Laura, ta laska ma zawiasy! Gdybyś zgłosiła zastraszanie, dostałaby zakaz zbliżania się. A może masz jakieś dowody na użycie wobec ciebie siły? Wtedy pójdzie siedzieć – nakłaniał ją delikatnie.
  – Nie mam, to były tylko pogróżki.
  – Na pewno...? – spojrzał na opatrunek.
  – Mała, powiedz – wtrącił się Frank. – Wiem, że jesteś na mnie zła, ale zrozum... ta rozmowa nie wyjdzie poza to mieszkanie. Znam Marka od dziesięciu lat, już on ma swoje sposoby, żeby przytemperować tą sukę.
  Nastolatka nadal nic nie mówiła, siedziała ze wzrokiem wlepionym w dywan. Mark wziął krzesło i usiadł naprzeciw dziewczyny.
  – Laura, spójrz na mnie - rzekł.
  Podniosła niemrawo głowę.  
  – Pogadaj ze mną. Czy wiesz, że ona była oskarżona o pobicie? Ale się jej upiekło, ponieważ ofiara wycofała oskarżenie, zapewne przy pomocy jej kumpli. Młoda, to nie są żarty.  
  Nadal niczego nie osiągną, panna milczała jak zaklęta.
  – Laura. Wiem, że ofiary prześladowania dostają różnego rodzaju listy, telefony… Czy coś takiego miało miejsce? Możemy namierzyć numer, z którego dzwoniono lub pobrać odciski z kartki i zgarnąć bydlaków – gliniarz nie ustępował, choć dziewczyna miała już dość.
  Tą gadkę także zignorowała, więc chłopak zwrócił się do Franka:
  – Chyba jej nie przekonam, ale nie dziwię się – wiele osób w podobnej sytuacji odmawiało składania zeznań, nawet, gdy rozmawiałem z nimi prywatnie.  
  Młodszy chłopak mocniej przytulił nastolatkę.
  – Mała. Więc nic mu nie powiesz?  
  – Nie ma o czym mówić – wymigiwała się wszelkimi możliwymi sposobami.
  Mark wstał.  
  – Ok, spadam, dzięki za piwo – odstawił butelkę. – Laura. Przemyśl jeszcze tą sprawę i zadzwoń do mnie, jak zdecydujesz się na rozmowę – podał jej wizytówkę. – Ta dziewczyna jest naprawdę niebezpieczna, rozumiesz...?! A jej towarzystwo jeszcze gorsze?! – oznajmił, wpatrując się w dziewczynę swoimi niebieskoszarymi oczyma. – Jeśli zdarzy się coś niepokojącego, proszę cię, zadzwoń. To także będzie rozmowa nieoficjalna, ok? – uśmiechnął się, ale widać było przejęcie w jego obecnym wyrazie twarzy.
  – Dobrze – bąknęła marząc, aby przestał już ją torturować.  
  – Trzymaj się – podał jej rękę i poszedł z Frankiem do korytarza.
  Panna odetchnęła i złość natychmiast powróciła. Nie mogła przeboleć tego, że ukochany nie zapytał ją o zdanie nawet, jeśli jego kumpel przyszedł tu prywatnie. Trzasnęły drzwi i chłopak wrócił do pokoju. Laura od razu zerwała się z miejsca.
  – Dlaczego to zrobiłeś?! Prosiłam, żebyś nikomu nie mówił! Nigdy więcej ci nie zaufam! – wrzasnęła płaczliwie.  
  – Mała, przecież ta rozmowa nic nie znaczy. Chciałem po prostu, żeby wiedział, co się dzieje i poradził, co w tej sytuacji zrobić.
  – No i co…?! Też chciał, żebym to zgłosiła! Nieważne, że nic nie znaczy, powinieneś zapytać mnie o zdanie!
  – I miał rację. Amber jest nieobliczalna, jak sama słyszałaś – powiedział spokojnie brunet, nadal niezrażony jej agresją.  
  – Dlatego nie chciałam tego zgłaszać, ucichłoby prędzej czy później! – huknęła dziewczyna, po czym ruszyła do korytarza i zaczęła nakładać buty.
  Frank załapał ją za ramiona.
  – Mała, wyjdziesz teraz? Przepraszam, nie wiedziałem, że aż tak cię to wkurzy. Chciałem dobrze – tłumaczył się, zaskoczony.
  – To już wiesz?! – wyszarpnęła się.
  Ruszyła w stronę drzwi, ale stanął przed nią.
  – Laura, zostań, przecież nic takiego się nie stało. Tej rozmowy nie było – chłopak się pogubił.
  – Puść mnie, jadę do domu! – wyminęła go i wyszła na klatkę. Wcisnęła guzik windy.
   Chłopak zaraz wyskoczył za nią.
  – Mała. Jak już koniecznie chcesz się obrażać i wracać, to cię odwiozę – rzucił, zrezygnowany.
  Cisza.
  – Laura, nie idź sama. Słyszałaś, co mówił – odwrócił ją twarzą do siebie.
  Nie reagowała. Przyjechał dźwig i dziewczyna chciała wsiąść, ale jej nie puszczał, patrzył tylko cielęcym wzrokiem, całkowicie zaskoczony obrotem sytuacji.
  – Puść mnie – rozkazała.
  – Odwiozę cię...
  – Puszczaj, nie jestem małym dzieckiem! – zagrzmiała, uwalniając się i wsiadła do kabiny.
  Już jej nie zatrzymywał. Winda ruszyła i chłopak za chwilę zniknął jej z oczu. Niewiele brakowało do wybuchu płaczu, co potęgował fakt, że Frank do samego końca był totalnie opanowany.
  Będąc już na dole, usłyszała:
  – Miłej nocy – portier uśmiechnął się szeroko.
  Zignorowała go i szybko opuściła budynek. Nie wiadomo, czy była bardziej zła, czy zestresowana rozmową z policjantem. Szła przed siebie, nie wiedząc nawet, gdzie jest przystanek. Przeszła około stu – stu pięćdziesięciu metrów, myśląc o Amber, Jimmym, Franku i nie wiadomo, dlaczego, o piżamie, którą kupił. Z wolna zaczęła się uspokajać.  
  Zadzwonił telefon. Wiedziała, kto to, więc nawet nie sięgnęła do kieszeni. Komórka po kilku chwilach ucichła, ale nie odezwała się ponownie. Od razu dało jej to do myślenia: "Zrezygnował po jednym razie? Może myśli, że już nie chcę z nim rozmawiać" – dumała. Przypomniała jej się mina chłopaka i powoli zaczęła się zastanawiać, czy mądrze postąpiła, drąc się na niego? W końcu chciał dobrze.  
  Szła dalej, lecz krok bardzo się spowolnił, a złość powoli zmieniała się w wyrzuty sumienia. Po upływie następnych minut zaczęła już sobie wyrzucać, że nie dała spokoju sprawie, tylko wściekła się i wyszła. Opanowało ją poczucie winy. Chłopak zawsze był w stosunku do niej troskliwy i ciepły, a ona wydarła się na niego jak idiotka.  
  Zatrzymała się. Postała chwilę i zawróciła. Szybko doszła do kamienicy.
  – Widzę, że tylko spacer – portier wyskoczył i otworzył jej drzwi windy. – Miłej nocy – uśmiechnął się.
  – Dziękuję. Wzajemnie – mruknęła, wsiadając.  
  Za moment stała już pod drzwiami bruneta, lecz dzwonka nie naciskała. Pragnęła go przeprosić, ale wstyd brał górę.  
  Koczowała tam chyba z pięć minut, obmyślając, co powiedzieć. Zapukała w końcu cicho, nie mogąc już sterczeć tam dłużej. Chciała jak najszybciej załatwić sprawę i nie dręczyć się już. Gdy otworzył drzwi, milczała – cały skrzętnie obmyślony monolog, który miała wygłosić, utkwił gdzieś między żołądkiem, a przełykiem.
  Frank także się nie odzywał, przesunął się tylko w bok, co oznaczało zaproszenie do środka. Weszła i zastygła w korytarzu. Chłopak zamknął drzwi i zawisł przed nią.
  – Przepraszam – wydusiła w końcu, bardzo cicho.
   Nie odpowiedział, tylko mocno ją przytulił. Poczuła nieopisaną ulgę. Ściskał ją dobrą minutę, w zupełnej ciszy, w końcu jednak zapytał:
  – Zostaniesz? – spojrzał w jej szkliste już oczy.
  – Nie.
  – Płaczesz?
  – Nie.
  – Mała, nie chciałem cię zdenerwować – oznajmił, zmieszany jej łzami.
  – Wiem. Nie wracajmy do tego, ok?
  – Jasne. Chodź – pociągnął ją do pokoju i wręczył niedokończonego drinka.
  Łyknęła go za jednym zamachem.
  – To jak, przenocujesz? Masz przecież oddzielny pokój, jeśli chcesz spać sama.
  – Mogę zostać – wybełkotała.
  – Jeśli chcesz wziąć prysznic, śmiało – dał jej ciuchy, które kupił.
  Słowa nadal stawały kołkiem, więc znowu zamilkła. Uczucie żalu uparcie w niej tkwiło, najchętniej zapadłaby się pod ziemię.
  – Chodź – pociągnął ją delikatnie i zaprowadził do łazienki. Otworzył szafkę, wiszącą na prawej ścianie i dał jej biały, miękki ręcznik.
  – Nie śpiesz się. Nie musisz się zamykać, nie jestem chamem – uśmiechnął się. – Chcesz jeszcze drinka, czy coś innego?
  – Zrób mi herbaty z cytryną.
  – Ok – ucałował ją w usta i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
  Znów rozradował się pod nosem, słysząc szum odkręcanej wody. Wykąpała się bardzo szybko i zaraz zjawiła w salonie, ubrana w piżamę. Na kanapie rozesłana już była jasnobrązowa pościel.
  – Wiedziałem, że będzie dobra! Widzisz, jak cię znam! – pochwalił się chłopak, widząc ją w beżowym stroju i nastolatka w końcu się uśmiechnęła.
  Przyniósł dwa talerzyki z niewielkimi babeczkami i postawił na stole.
  – Waniliowe. Smacznego – powiedział i ugryzł swoją porcję.
  Zjedli deser i Laura od razu chwyciła za herbatę.
  – Posłodziłem jedną łyżeczkę. Chyba tyle słodzisz?
  – Tak.
  – No widzisz...?! Nawet bardzo dobrze cię znam! – wymądrzał się, wielce z siebie zadowolony.
  – To nie sztuka zapamiętać, ile kto słodzi – odpyskowała, humor nieco jej się poprawił.
  – Posłałem ci w sypialni, jeśli nie zechcesz spać ze mną.  
  Nie skomentowała.
  – Dopiero po ósmej, kończymy film, który nam przerwał? –zapytał, chwytając pilot.
  – Tak.  
  Ułożyli się w takich samych pozycjach i chłopak włączył płytę. Przytuliła się do niego, co bardzo poprawiło obojgu nastrój. Po kilkunastu minutach seansu Laura dopiła herbatę.
  – Zrobić jeszcze?
  – Nie, wystarczy.
  – A może chcesz coś jeszcze zjeść?
  – Żartujesz?! Nawaliłeś mi cały talerz i pytasz o takie rzeczy? Do jutra do południa nic nie zjem.
  Przerwał im telefon dziewczyny. Odebrała i usłyszała nietypowy głos brata:
  – Czemu nie dzwonisz? Zostajesz u Franka? – śmiał się jak opętany.
  – Zapomniałam, sorry... Zostaję – uśmiechnęła się, słysząc jego wesołość.
  – To dobrze.
  Z głębi dochodził także śmiech jego towarzyszki oraz bębniąca na cały regulator muzyka.
  – Dobra, młoda, kończę, kobieta czeka. Pamiętaj o zabezpieczeniu – zawył radośnie.
  Nastolatka nie zdążyła rzucić: "spieprzaj”, bo się wyłączył. Odłożyła telefon i wrócili do pierwotnej pozycji.
  Laura leżała, chichocząc pod nosem, w końcu chłopak zapytał:
  – Co jest?
  – Nic. Travis z laską chyba się upalili i robią z domu pobojowisko.
  – No cóż... czasem trzeba – ucałował ją w czoło. – Może i ty chcesz spróbować? Jeden telefon i zaraz będę miał.
  – Nie, nie używam takich rzeczy.
  – Nigdy nie próbowałaś?
  – Nie.
  – Dlaczego?
  – Nie wiem, nie ciągnie mnie.
  – Nie musi ciągnąć, ale fajnie jest czasem zapalić kilka dymków.  
  – Być może kiedyś spróbuję, ale na pewno nie teraz. To musi wyjść ze mnie, nie za namową.
  – Przecież cię nie namawiam, zapytałem tylko. Sam paliłem nie więcej jak kilkanaście razy i tylko na melanżach, lub grillu – przytulił ją mocniej.
  W tej chwili przypomniał jej się Jimmy. Frank wspomniał o trawce i nie wiedzieć czemu, od razu skojarzyła jej się ona z postacią dziwnego bruneta.
  Wkurzyła się na siebie. On ją sterroryzował, a ona wraca do niego myślami. Już sama nie wiedziała, co się do cholery z nią dzieje. Ale przecież gdy zobaczyła Franka, Jimmy zniknął, więc chyba wszystko w porządku.
  – Mała. O czym tak rozmyślasz? – pocałował ją w policzek.
  – O Travisie – łgała jak z nut.
  – Wybrałem chyba kiepski film.
  – Nie, sorry.
  – Za co mnie przepraszasz? – rozweselił się. – A może chcesz drinka? Sam bym wypił jeszcze jedno piwko.
  – Ok, ale tego w butelce. Twoje są za mocne.
  – Niemożliwe, oba zrobiłem dość słabe.
  Wstał i poszedł po trunki. Za chwilę ułożył się przy Laurze, podając jej szklankę.
  – Znasz jakąś dziewczynę, która pracowała na basenie? – zapytała nagle.
  – Nie znam, a o co chodzi?
  – Travis ma dla mnie jakąś pracę, myślałam, że może wiesz coś na ten temat. Z nim się bardzo ciężko dogadać. Jak zapytasz: ”co będę robić?”, odpowie: "plątać się w kółko”.  
  Frank się uśmiechnął i włączył końcówkę filmu. Laura, ku swemu zdziwieniu, wypiła trunek w okamgnieniu.
  – Widzę, że malutka z dnia na dzień coraz bardziej rozkręca się w kwestii alkoholu – zaśmiał się Frank.
  – Nie, po prostu są smaczne.
  Przyniósł jej przedostatnią butelkę.
  – Został jeszcze jeden. Ciekaw jestem twojej postawy, jak wypijesz wszystkie – dowcipkował.
  Film właśnie się skończył i chłopak krzyknął dość głośno:
  – Zajebisty, ale o co w nim chodziło?!
  Roześmiali się.
  – Za dużo gadasz, dlatego teraz oboje nie wiemy. Zamiast gapić się w telewizor, kombinujesz, jak mnie upić.
  – No widzisz...? Jeszcze nie było czterech, a już podskakujesz – objął ją mocno.
  Po chwili wyłączył DVD i włączył jakiś horror w telewizji. Piknął sms w komórce dziewczyny. Chwyciła ją i zobaczyła numer Jimmy’ego, oraz wiadomość: " Słodkich snów, piękna!”.
  Od razu się spięła. Bała się, że teraz, kiedy ma jej numer, będzie ją nękał smsa-mi. Od razu skasowała wpis i wyłączyła telefon. Nie mogła pojąć, czego ten chłopak od niej chce. "Na pewno teraz siedzi i dobrze się bawi, wysyłając głupie wiadomości…” – pomyślała.
  – Laura! – szarpnął ją Frank. – Co ci jest?
  – Nic, zamyśliłam się.
  – Coś się stało?
  – Nie, Emma życzy mi dobranoc – znowu go okłamała.
  Od razu po wyjściu Jimmy'ego postanowiła, że powie chłopakowi o tym zdarzeniu, ale gdy się przespała, postanowienie spełzło na niczym. Wiedziała, że znów będzie starał się interweniować, czemu była przeciwna. Bała się, żeby Frankowi nie odbiło, jak się dowie, co wyprawiał brunet. Towarzystwo Amber było bardzo nieciekawe, dlatego bała się o chłopaka i nie chciała, żeby się w to mieszał.
  Chłopak wciąż przyglądał się zamyślonej nastolatce, ale już o nic nie pytał, tylko wstał i poszedł po kolejne piwo.
  – Może jednak coś przegryziesz? Mam krakersy serowe, pomarańcze i jeszcze dwie babeczki – wpatrywał się w jej brązowe oczy, próbując znaleźć w nich odpowiedź na pytanie: ”co się dzieje?”.
  Laura, chcąc oderwać się od męczących przemyśleń, usilnie próbowała skoncentrować się na filmie, lecz ten był kompletnie nieinteresujący.
  – Poszłabym już spać, nudny ten film – odezwała się w końcu.
  – Jasne! – chłopak wstał z łóżka. – Kładź się.
  – A ty?
  – Wezmę prysznic.
  – Nastaw budzik na ósmą, umówiłam się z Travisem – poprosiła, za nic w świecie nie chcą nie chciała uruchamiać swojego telefonu.
  – Ok – sięgnął po komórkę ze stolika i ustawił alarm. – Dobranoc - ucałował ją jak zawsze i zniknął w łazience.  
  Położyła się w pachnącej jeszcze nowym materiałem pościeli. Do przewidzenia było, iż w tym momencie powrócą upierdliwe, dedukcyjne medytacje. Znów zaborcza dziewczyna, jej kumpel, Matt i oczywiście Frank. Dumała też nad wizją nowej pracy. Nie wiedziała, co ją tam czeka i czy sobie poradzi. Mimo słów brata czuła jednak, że może natknąć się na Amber, co w przypadku jej życiowego fartu było bardzo prawdopodobne. Jedyną ulgą w tej perspektywie było tylko to, że pracuje tam Travis i jego znajomi.
  Zabrzęczał telefon bruneta i wystraszył nieco nastolatkę, odrywając ją chwilowo od tych spekulacji. Spojrzała w kierunku urządzenia, po czym głowa wróciła na poduszkę. Rozmyślała nadal, lecz krążący w krwiobiegu alkohol za niedługo zrobił swoje.

2 407 czyt.
100%93
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 4418 słów i 26031 znaków, zaktualizowała 2 lut o 12:10

Komentarze (3)

 
  • AuRoRa

    AuRoRa 13 lutego

    Amber ma bogatą przeszłość, Laura chyba nie zdaje sobie sprawy co jej grozi. Czyta się wciąż w napięciu, za co wielkie brawa się należą.  

  • Młody

    Młody 5 cze 2016 ip:832592

    Więcej. Więcej. Więcej ????

  • Karolina12

    Karolina12 5 cze 2016

    Kocham ????