Szare istnienie #96

Szare istnienie #96– Tak – wydusiła, wystraszona do maksimum.
Gliniarz spojrzał w bok, kiwnął potakująco głową i przed Laurą, jak z podziemi wyrosła młoda, wysoka blondynka, która stała gdzieś z boku i wcześniej nie było jej widać.
– Cześć. Jestem Sarah Keys, psycholog, chcielibyśmy z tobą porozmawiać – uśmiechnęła się przyjemnie.
Od razu wyłapała zachowanie dziewczyny, próbowała więc wyrazem swojej twarzy uspokoić nastolatkę. Ciepłym, matczynym wzrokiem patrzyła na brunetkę, starając zachowywać się neutralnie, lecz Laura dobrze wiedziała, że widok jej pobitej twarzy zrobił na kobiecie niemałe wrażenie.
– Co jest? – wmieszał się nagle w to wszystko Frank, pojawiwszy się na schodach w towarzystwie Miko, który namiętnie starał się uwolnić z jego uchwytu.
– Komisarz Gibbs i śledczy Diamond. Kim pan jest? – zapytał młodszy z nich, ten sam, który powitał Laurę.
– Znajomym.  
Nagle gliniarz zrobił dość dziwną minę, jakby go olśniło, od razu szepnął koledze coś do ucha i ponownie skierował wzrok na bruneta.
– Z panem także chcielibyśmy zamienić parę słów – oświadczył bez cienia emocji. – Możemy wejść? – znów spojrzał na Laurę, która stała jak na szpilkach i była już cała mokra.
– Ale ja nic nie wiem – wybąkała myśląc, że jak nadal będzie sterczeć w drzwiach, policjanci ustąpią.  
Dobrze wiedziała, o co chodzi i za żadne skarby świata nie chciała, aby zmuszali ją do zeznań. I tak już czasu nie cofną, a z tego mogą wyniknąć tylko i wyłącznie jeszcze większe kłopoty. W dupie miała Amber i jej koleżanki, największym ostrzeżeniem, które stało w tej chwili w jej głowie był "J”, bała się, że jak go wsypie, on jeszcze bardziej utrudni jej życie. Wystarczy, że to, co się stało, było już koszmarem, więc co będzie, jeśli posadzi go do więzienia? Panicznie bała się zemsty wiedząc, do czego bydlak jest zdolny…
– Laura – wtrąciła Sarah, widząc, że dziewczyna się pogubiła i że coś kombinuje.
– Ale na jaki temat? Ale ja nie mam czasu… ja nic nie wiem… – powtórzyła, zacinając ciężko przechodzące przez gardło słowa.
– A może wolisz porozmawiać przy mamie? – kobieta próbowała uspokoić nastolatkę, co wyszło zupełnie na odwrót.
Laura starała się, jak mogła, aby matka wiedziała jak najmniej na ten temat, a ona wyskakuje z takimi propozycjami? Spłoszyła się jeszcze bardziej i teraz już zupełnie nie wiedziała, co robić.
– Dobrze, wejdźcie – wymruczała w końcu, odsuwając się na bok, z dwojga złego wolała już, aby matki przy tej rozmowie nie było.
– Gdzie możemy pogadać? – zapytał starszy z mężczyzn, który wydał się Laurze nieco bardziej wyluzowany i o wiele pozytywniej do niej nastawiony, co zapewne wynikało z większego doświadczenia w zawodzie.
– Nie wiem, może tu – bąknęła dziewczyna, wskazując jedyną, znajdującą się na dole sypialnię.
Spojrzała na Franka – wydawał się być bardzo zaskoczony ich wizytą i także nieco wyobcowany.
– Zamknę go u ciebie – rzekł do ukochanej, spojrzawszy na psa i ruszył na schody.
– Czy mogę tam porozmawiać z twoim kolegą? – zapytał młodszy z mężczyzn, wystawiając dłoń w kierunku salonu.
– Tak – wydusiła Laura, cały czas układając w głowie zdania, które ich zadowolą.  
Widząc, że nie on będzie ją przesłuchiwał, tylko jego partner, nieco jej ulżyło, lecz cóż znaczyła ta ulga przy perspektywie przymusu odpowiadania na pytania.
– Proszę – gliniarz puścił dziewczynę przodem, za nią panią psycholog i sam wszedł jako ostatni, zamykając za sobą drzwi.
Laurze powietrze stało już kołkiem i czuła, jak znowu skacze jej ciśnienie. Serce waliło jak szalone, czuła jego tętno w każdym kawałeczku siebie.
– Usiądź – mężczyzna wskazał jej kanapę widząc, że stoi jak słup, wystraszona.
Dziewczyna zajęła miejsce, obok niej Sarah, natomiast gliniarz wziął krzesło i usiadł naprzeciwko nastolatki. Ta trzęsła się już cała.
– Spokojnie, nie denerwuj się – rzekł mężczyzna, uśmiechając się, lecz jego słowa spłynęły po niej, jak po kaczce.
– Spokojnie – zawtórowała mu kobieta, chwytając drżącą rękę brunetki.
– Jak się czujesz? – zaczął facet.
– Dobrze – wymamlała, nie patrząc mu w oczy.
– To co, powiesz nam, kto ci to zrobił?  
– Ale ja nie wiem.
– A ja myślę, że jednak wiesz, tylko boisz się powiedzieć. Dlaczego uciekłaś ze szpitala, czułaś się tam w jakiś sposób zagrożona?
– Nie.
– To dlaczego? – facet nie ustępował i mimo, że starał się był łagodny jak baranek, dziewczynę ogarniała coraz większa panika, wiedziała, do czego to wszystko zmierza.
– Laura, nie bój się i powiedz. Obiecuję, że już więcej nie stanie ci się żadna krzywda, zaufaj nam – wtrąciła Sarah.
– Ale ja nie wiem, dlaczego? Jakoś tak samo wyszło – wydusiła bezsensownie, modląc się, żeby to już się skończyło.
– A jak to wszystko się zaczęło? Gdzieś cię zaatakowano? Gdzie? Wiemy, że uciekłaś z domu, i poszłaś do kogoś. Do kogo? Powiedz, nie bój się.
– Ale ja nie pamiętam. Wyszłam tylko do miasta, byłam w knajpie, a potem już nie pamiętam – dziewczyna mówiła coraz ciszej.
– Twoja mama twierdzi, że wyszłaś po rozmowie telefonicznej. Z kim rozmawiałaś?
– Nie pamiętam, często rozmawiam przez telefon.
– Laura, nie kłam, zrozum, my chcemy ci tylko pomóc – naciskał łagodnie policjant, z każdą chwila dołując nastolatkę coraz bardziej.
– Ale ja naprawdę nie pamiętam, co mam panu powiedzieć? – dziewczyna odrobinę się wkurzyła.
– No dobrze, czyli byłaś w knajpie. A w której? O której to było? Przysiadł się do ciebie ktoś, kupował ci coś do picia?
– Nie.
– A piłaś coś?
– Sok – ściemniała, jak mogła, robiąc to jednak niezbyt zręcznie, język plątał się jej coraz bardziej.
– Dlaczego mam wrażenie, że nadal kłamiesz?
– Nie kłamię – mruknęła, ledwie powstrzymując płacz, który już wisiał na włosku.
Siedziała z lekko opuszczoną głową, uciekając wzrokiem na lewo i prawo.
– A Amber Green, co z nią? Wiadomo nam, że miałaś z nią zatargi i jestem niemal pewien, że ona maczała w tym palce. Ona jest nieobliczalna, z łatwością mogłaby posunąć się do czegoś takiego – stwierdził spokojnie mężczyzna.
Laura w tej chwili poczuła się, jakby ktoś trzepnął ją obuchem w łeb. "Skąd oni mogą to wiedzieć?” Znowu zrobiło jej się słabo, zawirowało w głowie. Oddychała już coraz ciężej, przez co nie dała rady mu odpowiedzieć.
– Laura – Sarah mocniej ścisnęła jej dłoń. – Wszystko w porządku?
– Taaak.
– To co z tą dziewczyną?
– Ja nie wiem, już z nią nie pracuję. Ale ja nie miałam z nią żadnych zatargów.
– Nie? Pracownicy tamtejszego lokalu mówią co innego – rzekł twardo policjant. –  
"Kto powiedział?” – po głowie od razu zaczęły przewijać się pytania. "Jack, Ben?”. Nie miała pojęcia i nie była do końca pewna, czy gliniarz nie bierze jej pod włos, przez co też nie wiedziała, jaką ściemę mu wciskać. Z drugiej strony jednak przecież nie wyssał sobie z palca informacji o jej relacjach z Amber.
– Przesłuchiwaliśmy ją, ale twierdzi, że nie wiedziała cię od czasu, kiedy zakończyłaś pracę. To prawda?
– Tak.
– Zeznała tez, że nic nie wie o tym zdarzeniu, ale dziwne byłoby, gdyby się przyznała, prawda? Laura, nie bój się i powiedz, obiecuję, że będziesz bezpieczna.
Cisza.
– Jak wtedy wróciłaś do domu, skąd jechałaś? – facet uczepił się, jak rzep.
– Mówiłam już, że nie pamiętam – mruczała, będąc już wykończona tym wszystkim.
Facet się podniósł i szepnął Sarah coś do ucha. Gdy pokiwała potakująco głową, usiadł na miejsce i zapytał:
– A ten film? Kto go nagrał?
Dziewczynę w okamgnieniu przeszedł nieprzyjemny, parzący dreszcz, nie miała pojęcia, o co mu chodzi? "Film?”. Od razu pomyślała o tym, który dostała od Jimmy’ego, ale przecież oni nie mogli go widzieć, no bo jak?
– Laura – wtrąciła Sarah widząc, że nastolatka odleciała gdzieś myślami.
– Ale jaki film? – wystękała, rozgorączkowana.
Facet wymownie spojrzał na kobietę, która drugi raz przytaknęła w milczeniu.
– Film z przebiegu zdarzenia. Twój znajomy przyniósł go na komisariat po twoim zaginięciu, żądając, abyśmy wszczęli poszukiwania. Nie wiemy, kto go wysłał, gdyż przyszedł z twojego numeru – wywalił facet prosto z mostu.
– Co takiego? – Laura wywaliła oczy, to ją kompletnie zszokowało.
Ogarnęła ją fala jeszcze bardziej palącego gorąca, nie miała pojęcia, że ktoś to nagrał i gdzieś wysłał. "Ale do kogo? Do Franka” Tak, Amber, do niego, na bank”.
– Laura, no to jak, powiesz coś, wskażesz sprawców? Ja wiem, że się boisz i jest to dla ciebie bardzo trudne, ale chcemy ci pomóc, rozumiesz? Jesteśmy pewni, że wiesz, zwłaszcza, że film wysłano osobie, którą znasz, a bez powodu by tego nie zrobiono, prawda? Nie wiem, czy to był jakiś akt zemsty, ale fakty mówią same za siebie, dlatego też jestem przekonany, że znasz ludzi, którzy dopuścili się tego czynu.
Dziewczyna już ledwo siedziała, duszność wzrastała z sekundy na sekundę, a w głowie murem stało pytanie: "kto jeszcze go widział? Matka, Travis?”. Ręce telepały się już jak po trzech espresso i miała wrażenie, że zaraz znowu zemdleje.
– Laura, nie bój się, ale jeśli to cię uspokoi, to informuję, że Green została wczoraj zatrzymana pod zarzutem pobicia i zapewne szybko nie wyjdzie. Posiedzi na pewno ze trzy miesiące, a po sprawie kolejne dwa – trzy latka, więc możesz być spokojna.
Dziewczyna milczała jak zaklęta, czuła się coraz gorzej, a wzrastający strach zaczął ją wręcz dusić.  
– Ok, Stephen, myślę, że na dzisiaj wystarczy, ona ma już dość. Przełóżmy to na inny dzień – rzekła w końcu pani psycholog widząc, że nastolatka zrobiła się blada, jak ściana.
– No dobrze, jak uważasz. A ty poważnie się zastanów, czy nadal chcesz ich kryć, to nie jest dobre rozwiązanie – spojrzał na brunetkę. – I pomyśl też o potencjalnych, innych ofiarach, oni mogą dopuścić się podobnych przestępstw, rozumiesz? Jeśli zdecydujesz się zeznawać, dostaniesz od nas ochronę dwadzieścia cztery godziny na dobę, do czasu ich skazania. Przemyśl to, dobrze?
– Ale ja nic nie pamiętam – dziewczyna nadal szła w zaparte.
– No dobrze, to w takim razie dziękujemy, na razie to wszystko. Odezwiemy się jeszcze do ciebie – rzekł policjant i wstał, a za nim blondynka.
Laura ciężko się podniosła, szczęśliwa do granic, że to już koniec i po chwili opuścili sypialnię. Młodszy z gliniarzy już czekał w korytarzu w towarzystwie Franka, którego Laura z miejsca przecięła demonicznym, pretensjonalnym wzrokiem.
– Proszę, tu jest moje nazwisko i prywatny numer, zastanów się, dobrze? – ponowił prośbę starszy z mężczyzn, podając dziewczynie wizytówkę.
Wzięła ją, lecz nie odezwała się ani słowem, wiadomość o filmie kompletnie wyprowadziła ją z równowagi emocjonalnej. Funkcjonariusze pożegnali się grzecznie i opuścili mieszkanie. Laura nie patrząc na Franka w okamgnieniu skierowała się do salonu i chwyciła w dłoń komórkę.
– Mała, co się stało? – zapytał od razu, widząc jej dziwne zachowanie, aczkolwiek chyba zaczynał się domyślać.
– Wypuść psa – mruknęła, klikając ekranikiem w poszukiwaniu plików video.
Frank poszedł na górę, a dziewczyna zaczęła przewalać wszystkie foldery, niestety, żadnego filmu nie znalazła. "Skasowali” – pomyślała od razu o brunecie i Travisie.
Miko wpadł do sypialni i natychmiast przykleił się do nastolatki, lecz ta na chwilę obecną była zimna, jak głaz.
– Mała, co się stało? – powtórzył pytanie, obejmując ja w pasie.
– Co to za film? – wykręciła się z uścisku.
– Jaki film? – Frank rozdziawił gębę, sumiennie udając zdziwienie.
– Dobrze wiesz, jaki. Daj mi swój telefon.
– Co? Po co ci? – wydusił chłopak, wyraźnie zaniepokojony. Wiedział, że teraz sprawa jest już poważna i nie miał pojęcia, co robić. Pluł sobie w brodę, że go nie skasował, samemu nie wiedząc, dlaczego tego nie zrobił.
– Frank!
– Mała, ale jaki film? No dobrze, był film, ale ja już go nie mam – wymamlał w końcu wiedząc, że nie ma sensu dalej brnąć w kłamstwa, że dziewczyna nie jest przecież głupia.
– Jak to nie masz? To pokaż telefon.
– Nie.
– Kurwa, daj mi telefon! – zawyła, rozwścieczona jego ignorancją.
– Mała…
– Frank, proszę cię, pokaż mi ten film – ściszyła nieco głos.
– Laura, ale dlaczego? Po co ci to? – chłopak zupełnie się pogubił.
– Pokaż.
Gapił się na nią chwilę i widząc, że za żadne skarby świata nie ustąpi, ciężko westchnął, odnalazł plik i dał jej komórkę, po czym szybko ulotnił się z pokoju. Obejrzała w rozgoryczeniu, uwalniając słone łzy, lecz to nie żal w tej chwili tak bardzo targnął dziewczyną, co strach przez niewiedzę, kto mógł jeszcze go oglądać. Od razu zaczęły nasuwać się spekulacje, że oni mają ten film, że dojdzie on do matki, lub innych osób, bo co do Travisa domyślała się, że Frank mu go pokazał. Wściekłość natychmiast wzrosła, nie czekała więc, tylko wtargnęła do pokoju, w którym ukrył się brunet.
– Kto jeszcze go widział? Czemu zaniosłeś go na policję, dlaczego nic mi nie powiedziałeś, dlaczego mi go nie pokazałeś?! – zagrzmiała.
– Mała, co miałem ci powiedzieć, co pokazać? Wyrządzili ci krzywdę, a ja miałem cię jeszcze dobijać tym nagraniem?  
– Tak. Kto go jeszcze widział?
– Nikt, tylko Travis… no i policja.
– Kłamiesz! – nie odpuszczała, znała go już dość dobrze i widziała, że łże. – Poza tym dlaczego poszedłeś z tym na policję? To się nigdy nie skończy, rozumiesz? Prosiłam, żeby nie mieszać w to policji.
– Kurwa, Laura, chciałem, żeby cię szukali, co miałem zrobić, do cholery? Udawać, że nic się nie stało, zostawić to, zostawić ciebie?! – chłopak się zdenerwował.
– Kurwa, od kiedy jesteś taki opiekuńczy?!  
Chłopak zamilkł, nie wiedział, o co jej chodzi.
– No co? Nagle zrobiłes się taki troskliwy?! Ale jak się z nią pieprzyłaś, to nie przeszkadzało ci to, co się stało! – wywaliła nagle, pałając coraz większą furią, projekcja filmu uwolniła z niej wszystkie gromadzone dotąd emocje.
Frank aż otworzył usta, był kompletnie zaskoczony.
– No co? Nie wiesz, o czym mówię?!
– Ale mała…
– Kurwa, co mała? Ale wiesz...? Nie musisz czuć się winny, ja też zrobiłam to z innym, więc jesteśmy kwita! – wydarła się jak opętana, czując jednocześnie, jak spada z niej ogromny ciężar.  
Już wybaczyła mu tą zdradę, w tej chwili jednak umiejętnie wykorzystała sytuację, nie mając wcale na celu wypomnienia mu jego postępku, tylko przyznania się do swojego.  
Frank stał jak wryty, nie wiedząc, co robić, co powiedzieć.
– No i co? Nie masz mi nic do powiedzenia?! – nadal krzyczała, agresja ani na moment jej nie opuszczała. – Dobrze, więc teraz wiemy już wszystko, tylko wiesz, co? Ja miałam chociaż na tyle przyzwoitości i nie zrobiłam tego na twoich oczach!
– Mała, uspokój się, porozmawiajmy spokojnie – mruknął zszokowany chłopak, nie wiedział, jak inaczej się w tej chwili zachować, dziewczyna wprowadziła go w stan totalnego zagubienia.
– Spokojnie? Spokojnie?! Ja jestem, kurwa, bardzo spokojna, a ty najlepiej wracaj do swojej Jenny i daj mi spokój, mam tego wszystkiego dość!
– Laura, ja chciałem ci to wyjaśnić, ale jak, skoro ciągle krzyczysz?
– Wyjaśnić?! Kiedy?! Po co wciskasz mi te bajki?!
– Kurwa, ty pieprzona hipokrytko! – huknął chłopak, któremu też puściły już nerwy. – Skoro jest tak, jak mówisz, że także spałaś z innym, to jakim prawem masz czelność się na mnie wydzierać?! Strugasz wielką damę, a jesteś zwykłą…!  
– No, kim jestem?! No kim, kuwa, dokończ! Może i jestem, ale wiesz, co?! Z nim przynajmniej było mi dobrze! – zawyła brunetowi prosto w twarz, nie myśląc już chyba, co mówi.
Frank nie odpowiedział, tylko przeciął dziewczynę niedowierzającym wzrokiem, po czym odwrócił się na pięcie i wyszedł, głośno trzaskając wejściowymi drzwiami.

1 722 czyt.
100%219
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2900 słów i 16721 znaków, zaktualizowała 18 lis 2017.

9 komentarzy

 
  • Fataks

    Fataks · 6 wrz 2017 · 214488610

    Długo do kolejnej części i zakończenia? Jutro będzie miesiąc od ostatniej części...

  • aKubekr

    aKubekr · 26 sie 2017 · 214488610

    kiedy następa?

  • Jo

    Jo · 17 sie 2017 · 211675555

    I'm always watching... Remember that  

  • Mariusz

    Mariusz · 15 sie 2017 · 195221430

    Ha, pojechali po bandzie na ostrym gazie, bardzo dobre i proszę o więcej.

  • aKubek

    aKubek · 13 sie 2017

    No to pojechałaś Piękna    
    Jedna z moich ulubionych części  

  • Kate1411

    Kate1411 · 11 sie 2017 · 193143481

    Kiedy następna część?

  • Black

    Black · 11 sie 2017

    Ale się porobiło.... Wyczuwam kłopoty Bardzo, bardzo mi się podoba

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 · 7 sie 2017

    Mam nadzieję, że nie pójdzie do Jenny w ramach pocieszenia   Mimo wszystko muszą być razem, nie wyobrażam sobie ich osobno. Część jak zwykle udana    

  • Malolata1

    Malolata1 · 7 sie 2017

    I, że co? Że to koniec?