Szare istnienie #84

Szare istnienie #84

– O co chodzi? – zapytała natychmiast pasażerka.
– No kurde, mała… no nie mogę! – uderzył jeszcze potężniejszym śmiechem, nie dając rady dokończyć zdania.
– Kurwa, Frank, uspokój się, zaraz spowodujesz wypadek! – dziewczyna się zdenerwowała.
Znów chciał coś powiedzieć, lecz śmiech nie ustawał, dobrze go ruszyło. Laura już nie karciła ukochanego, tylko pozwoliła mu w spokoju wyrzucić z siebie radość, lecz patrząc na jego durnowate zachowanie, sama niedługo potem zachichotała.
Twarz Franka zrobiła się już różowa przez te wesołości, po kilku chwilach opanował się jednak, gdyż parkował właśnie pod szpitalem.
– Dowiem się czegoś? – spytała ponownie.
– Coś ty zrobiła ich psu? – szeroko wyszczerzył uzębienie.
– Psu…?
– Była ostro wkurzona, od czasu naszego wyjścia Miko piszczy i drapie w drzwi, robiąc tylko przerwy na napicie się wody. Od twojego zniknięcia nie ruszył się spod progu, do tego pod wieczór zaczął wyć, to mu w końcu założyła kaganiec. No po prostu jakieś jaja! – oświecił ją, ponownie się zaśmiawszy.
– Naprawdę?! – Laura postawiła oczy w słup i nagle słowa jej uciekły, nie wiedziała, jak to dalej skomentować.
– Chciała, żebyśmy przyjechali, to może by się uspokoił, ale widzisz – nie bardzo mamy jak. Mała, przepraszam cię, że się uniosłem, ale nie naciskaj tak więcej, to naprawdę jest wkurzające – rzucił ni stąd, ni zowąd.  
– Nie naciskaj? – zrobiła okrutnie pretensjonalną minę. – Jak mam nie naciskać, skoro wciąż mnie okła… A zresztą, nieważne, koniec tematu! Idź, zapytaj, już późno – bąknęła i wlepiła wzrok w przednią szybę.
Frank także odstąpił od dyskusji i wysiadł z wozu.  
"I tak się dowiem” – zaczęły się kombinacje, nie mogła darować, że coś ukrywa, nie patrząc na to, że sama postępowała podobnie. Powarczała w duchu jeszcze chwilę i chcąc w końcu zmienić nieco klimat oraz zapełnić jakoś pusty czas, włączyła radio. Niestety, źle trafiła, bo leciał w nim akurat jakiś dołujący kawałek, zaczęła więc szukać innej stacji, zatrzymawszy się na "Years & Years”. Nie była to jednak piosenka, którą najbardziej lubiła, zapewne wolałaby "Desire”., lecz zostawił kanał.
Oparła się o fotel i wesoło uśmiechnęła, myśl o tym, że Miko się w niej "zakochał” znacznie poprawiła jej humor, ale też szkoda jej się zrobiło zwierzaka, który także wzbudził u niej wielką sympatie. Nie mogła też pojąć, dlaczego tak ją polubił, przecież powinien być przywiązany do Ricksów, w końcu był z nimi od małego.  
Trzasnęły drzwi i Laura wyrwała się z zamyślenia.
– Nic, gdzie teraz? – zapytał brunet, uruchamiając silnik.
– Obojętnie – mruknęła, była już coraz bardziej padnięta, do tego poczuła lekki głód.
– W schowku są płyty – powiedział, widząc włączone radio. – Ale to płyty matki, więc raczej nic ciekawego, ona ma straszne parcie na muzykę poważną. Chociaż kilka utworów sam lubię i czasem słucham, jak się wkurwię…
– Frank, przecież ty zamówiłeś żarcie, dopiero teraz mi się przypomniało! – wyskoczyła nagle, nie dając mu nawet dokończyć. – I co? David pewnie je zjadł, do tego musiał za ciebie zapłacić – zaśmiała się.
– O kur… zapomniałem – odwzajemnił radość widząc, że uśmiech ukochanej w końcu jest dobitnie szczery.
– Pewnie jesteś głodny, a ja nie wiem, czy coś mam. Też bym coś zjadła, ale nie wzięłam kasy. Pożyczysz mi?
Zrobił, jak zwykle, wielce chmurną minę i ponownie skierował wóz w stronę Hilton, po chwili jednak zadowolenie wymalowało się na jego twarzy, ucieszył się, że dziewczynie wraca apetyt.
– Co chcesz? – zapytał.
– Nie wiem, obojętnie. Może twoje kurczaki? Były dobre – bąknęła, zawstydzona, że będzie płacił za nią nie wiadomo, który już raz, wiedząc przy okazji, że nie weźmie od niej ani grosza.
– Laura, co znowu?! – roześmiał się.
– Nic. Ale Frank, ja ci oddam za to zamówienie.
– Nie!
– Kurwa, swoje powiedziałam i nie mamy o czym rozmawiać! – huknęła, lecz zrobiła to nad wyraz radośnie.
– No, mała znowu fika, miło to widzieć – wygiął usta.
Zadzwonił telefon brunetki – Travis.
– Halo – fuknęła, złość na brata nadal w niej gościła.
– Dzwoniła matka, nie będzie jej dziś w domu.
– To dobrze. Travis, jest coś do żarcia? – szybko wykombinowała, jak zjeść za darmo.
– Jest jakaś zupa i to chyba tyle na ciepło.
– Kurwa…
– Co?
– Nic, dobra, na razie – szybko się pożegnała i schowała telefon.
Frank nic nie mówił, lecz spojrzał w jej stronę.
– Travis, chata wolna. Czyli mogę napić się piwa – oświadczyła z pełnym przekonaniem co do swojej decyzji.
– Co? Nie ma mowy, bierzesz leki.
– No to co? David powiedział, że tabletki w niczym nie przeszkadzają, poza tym jak wypiję jedno małe piwo, to może nie zdechnę – warknęła.
– Mała, ja się nie zgadzam – chłopak nie ustępował, lecz nie robił już tego ze zbyt dużym naciskiem, nie chciał, aby znowu zaczęła się ciskać.
– A co mnie to obchodzi? – uśmiechnęła się.
– Travis ci nie pozwoli i tyle – brnął, bardzo z siebie dumny, myśląc, że i tak wychodzi na jego.
– A co mi Travis? On sobie może… – burknęła i na tej pyskówce to nad wyraz ostre starcie się zakończyło.
Około dziewiątej oba pozostałe szpitale zostały już sprawdzone, lecz Emmy nie znaleźli.
– Frank, gdzie ona jest? Nigdy w to nie uwierzę, bo znam ją na wylot, ale jak coś jej odbiło i przyjdzie jej do głowy coś sobie zrobić? – wyskoczyła nagle, gdy tylko chłopak wyjechał spod Medical Center.
– Mała, nie wymyślaj! – zrobił kwaśną minę, zmęczony nieco jej dziwnymi zrywami. – Sama sobie coś ubzdurasz i potem się dołujesz!. Przestań fantazjować! – fuknął.  
– Ale czemu nie przyszła? Nawet, jakby nie było mnie, to przecież był Travis.
– Przecież mówisz, że się pokłócili.  
– To nic, ona nie ma w zwyczaju długo się dąsać… chociaż w sumie to sama już nie wiem, może było jej głupio…? Nic już nie wiem i zaczyna mnie to całe gówno powoli wkurwiać! Nie dość, że ja mam zjebane życie, to teraz jeszcze ona.  
– Laura, kurde, daj już spokój, znajdzie się!
– A może jeszcze raz przejedziemy po Hilton? – uparła się.
– Dobrze, kupimy żarcie i sprawdzimy, ok? Wyluzuj już.
Wyciszyła się. Po tej chwili rozmowy i zapomnienia ponownie zaczęła się niepokoić, przyjaciółka nie dawała jej spokoju. Frank także milczał. Przypomniała mu o gwałcie, o którym przez jakiś czasu udało mu się nie myśleć, przez co także jemu wkręciła nieprzyjemny dół. Podkręcił odrobinę muzykę, chcąc zagłuszyć nią przykre myśli i mocniej wcisnął pedał gazu.


– Z sosem? – wyburczał cicho, gdy już dotarli do Fast-Foodu.
– Tak. Weź trzy porcje, nie wiem, czy ten głąb coś jadł, w domu się rozliczymy. I weź jakieś piwo – dodała, robiąc dzióbek świadczący o tym, iż z trudem powstrzymuje śmiech.
Nie odezwał się, lecz jego mimika mówiła sama za siebie, natomiast na twarzy Laury wymalowała się czysta, ironiczna radość, najwyraźniej bardzo bawiło ją wkurzanie bruneta i wywoływanie u niego tych pociesznych min.  
Wysiadł, trzasnąwszy z irytacją drzwiami i bardzo ożywionym, wkurzonym krokiem udał się po zakupy, lecz gdy tylko zniknął w lokalu, Laurze w mig przeszedł sielankowy nastój. Znów była w centrum, co ponownie ją zaniepokoiło, lecz już nie tak intensywnie, bo mimo, iż była w tej chwili sama, z Frankiem czuła się bardzo bezpiecznie. Wspomnienie gwałtu nie bolało ją już tak bardzo, czas robił swoje, na ten moment bardziej męczyła ją możliwa ewentualność spotkania jakiejś niepożądanej osoby. Strach nie był jednak duży, wkoło krążyło jeszcze sporo ludzi, wiedziała więc, że w razie czego nic jej się nie stanie.
Próbując odsunąć od siebie wstrętne myśli i zabić czas wyjęła komórkę, aby się nią pobawić i nagle doszło do niej, że przecież Travis miał jej telefon, gdy przyszedł pierwszy filmik.  
Z nierozmyślania nici.
Nie zadawała sobie jednak zbędnych pytań, wiedziała, że na pewno go widział, ale przecież, jest tam jeszcze jeden, którego sama nie zdążyła obejrzeć, gdyż przerwał jej wtedy David.  
Szybko odnalazła plik, spojrzała w stronę knajpy i włączyła nagranie. Nie trzeba było długo czekać, aby rozdziawiła gębę, widząc miłość oralną obu prześladowców, aczkolwiek nie wyłączyła filmu, obejrzała go do końca, raz po raz zerkając w stronę lokalu. Była totalnie oszołomiona, nie wiadomo, czy bardziej zszokowało ją pierwsze, czy drugie nagranie, w sercu jednak zagościła wyraźna nutka radości, cieszyła się, że dostali to, na co zasłużyli.  
Bez wahania skasowała oba pliki i schowała telefon, kolejny raz rozejrzawszy się wkoło i Frank właśnie wyszedł z knajpy, otworzył tylne drzwi, położył torbę na siedzenie i szybko wskoczył za kółko. Nadal wydawał się być podminowany, lecz zobaczywszy niecodzienną minę ukochanej, natychmiast zapytał:
– Mała, coś się stało?
– Nie – uśmiechnęła się.
– Na pewno? Dziwnie wyglądasz.
– Nic się nie stało, po prostu boję się trochę zostawać sama – odparła, chociaż raz powiedziawszy cząstkę prawdy.
– Laura, przecież jest tu mnóstwo ludzi, poza tym już jedziemy do domu.
Dał jej całusa i ruszył w drogę powrotną.
– Kupiłeś browarek? – znów zaczęła go podburzać, atakując chłopaka promiennym uśmiechem, gdyż mimo, iż Emma nie zniknęła, dobry humor powoli wracał.
– Nie!
– Dlaczego? Koteczku, prosiłam o piwo, dlaczego jesteś taki wredny? – zapiszczała, chichocząc.
Spojrzał na nią spode łba, ale nie odpowiedział. Widział, co robi, i że specjalnie to robi, niemniej jednak cieplej zrobiło mu się na duszy widząc, że odżywa.
– Frank, kupiłeś? – ton spoważniał.
– Nie.
– Dlaczego? Chcę wypić piwo!
Chłopaka ponownie zaczął targać gniew, ale dla świętego spokoju zatrzymał się pod pierwszym, lepszym marketem, kupił trzy trunki i wrócił do wozu. Zrobił to wszystko w trybie ekspresowym.
– Proszę bardzo, wszystkie twoje – warknął lodowato, stawiając reklamówkę na jej nogach.
– Kurwa, Frank, co z tobą?! – natychmiast w odpowiedzi rozdarła twarz. –Jak mam dobry humor, to ci źle, jak mam chujowy, też ci nie pasuje, to do cholery, jak mam się zachowywać?! Wkurwiasz mnie już! – huczała, odstawiła butelki na podłogę, oparła głowę o szybę i zamknęła oczy.
Zaskoczyła chłopaka tym podsumowaniem, lecz nie podejmował walki widząc, że dziś nastrój zmienia jej się jak w kalejdoskopie.


Przy wyjeździe z centrum zastali wypadek, więc chłopak musiał pojechać okrężną trasą, co opóźniło dojazd o dobre dwadzieścia minut. Cały czas zerkał na brunetkę – tkwiła w miejscu jak posąg. Nie zaczepiał jej, czekając, aż ochłonie, lecz gdy dojechali na miejsce, odezwał się w końcu:
– Mała, jesteśmy.
Cisza.
– Laura.
Nadal nic, zasnęła. Uśmiechnął się pod nosem, wysiadł i delikatnie otworzył drzwi z jej strony. Spała jak zabita, nie zareagowała nawet, jak wziął ją na ręce i dopiero, jak ruszył w stronę domu, mruknęła coś pod nosem, lecz nadal się nie ruszała.
Miał niemałe trudności z otwarciem drzwi z ukochaną na rękach, lecz jakoś podołał zadaniu i po chwili ułożył ją na łóżku w jej pokoju. Wrócił, zabrał zakupy i po chwili był z powrotem. Travis jakby zapadł się pod ziemię, nie pojawił się nawet, gdy chłopak trzasnął wejściowymi drzwiami. Udał się więc z powrotem na górę i załomotał do jego pokoju. Głucho, wszedł więc do środka i wtedy dopiero ratownik skierował wzrok w jego stronę, zdjąwszy z uszy duże słuchawki.
– Kurwa, Travis, myślisz czasem?! – wyjechał od razu Frank. – Zostawiasz otwarte drzwi i słuchasz sobie muzy? Opierdolą ci kiedyś chatę, zobaczysz! Choć, zjemy coś – warknął i wyszedł, udając się do nastolatki.
Usiadł obok, wtedy wróciła do żywych, otwierając półprzytomne oczy.
– Śpij – ucałował ją.
– Kiedy wróciliśmy? – wymamlała.
– Przed chwilą. Chodź coś zjeść, albo kładź się spać, zjesz rano.
– Pójdę się wykąpać – oznajmiła bełkotliwie i z niewielkim trudem usiadła obok chłopaka.
– Wykąpać? Jak? Dasz radę sama? – wywalił oczy.
– Tak.
– Pójdę z tobą…
– Nie!!! – wystraszyła się, nie chciał, aby oglądał jej pobite ciało.
– Mała, wstydzisz się? Przecież już widziałem cię nago – wyszczerzył zęby.
– Nie, dam radę, przynieś mi tylko maść – panikowała, lecz kolorki rozkwitły na twarzy.
Nie nalegał dłużej, tylko wyjął z kieszeni maść i wręczył dziewczynie.
– Idź na dół, zaraz przyjdę.
– Nie, pojadę już, prześpij się – odparł, nie chciał kolejnej porcji niesnasek.
– Nie, zostań! – złapała go za rękę.  
– Mała, przecież jest Travis.
– Nie, nie idź, przepraszam! – panikowała, coraz mocniej ściskając rękę bruneta.
– Laura, co znowu, przecież wszystko było ok? – objął ją za plecy.
– Nie idź – powtarzała, oklapłym już głosem. – Chcę, żebyś tu był, poza tym zaraz będzie wypytywał. Zostań, proszę cię, nie będę pić piwa – kombinowała, spłoszona.
– No dobrze, uspokój się już. Pójdę, coś zjem, bo zdycham z głodu, a ty się wykąp i krzykniesz, to przyniosę też tobie.
– I piwo... – szepnęła niepewnie, uśmiechając się pod nosem.
– Oj, mała... – brunet nie wytrzymał i się roześmiał, po czym uwolnił dziewczynę i opuścił sypialnię.
W niemałych trudach wzięła prysznic, co trwało dobre dwadzieścia minut, nasmarowała siniaki, przeraziwszy się ich widokiem po raz kolejny, po czym wyszła z łazienki i krzyknęła, stanąwszy przy schodach:
– Frank, nie grzej mi jedzenia!  
Głód minął.  
Chłopak pojawił się po kilku chwilach i usiadł obok ubranej już w piżamę z długimi rękawami i nogawkami dziewczyny.
– Gdzie moje piwo? – zapytała, widząc go z pustymi rękoma.  
Uśmieszek powrócił.
– Nie mam, wypiliśmy.
– Taaak? A to co? – podniosła mu koszulkę i natychmiast zabrała butelkę, którą chłopak niezbyt umiejętnie schował za paskiem.
Roześmiał się.
– Ale mała, tylko jedno, choć wiedz, że nie jestem zadowolony.
Nie skomentowała, tylko odkręciła i szybko zaczerpnęła. Skrzywiła się.
– Ciepłe, poza tym nie chcę, już mi przeszło. Może, żeby było zimne… Poza tym boli mnie głowa muszę się przespać. Która w ogóle godzina? – oddała mu butelkę.  
– Trochę po dziesiątej. Dobrze, zdrzemnij się, a ja walnę się w salonie.
– Nie! – ponowny protest, wywołujący u chłopaka lekkie zaskoczenie.  
– No dobrze, będę spał tu, ale jeszcze wcześnie. Kładź się, a ja przyjdę za godzinę.
– Nie, pojedziesz do domu – marudziła, smętnym głosem.
– Laura, chyba powiedziałem, że zostanę, przestań już panikować. Skończę to – wskazał butelkę – i przyjdę. Śpij już.
Niepewnie położyła się w końcu do łóżka.
– Dobranoc – brunet wstał, pocałował ją w policzek i ruszył do wyjścia.
– Przynieś jakiś napój, jak będziesz szedł. Tylko nie zapomnij.
– Dobrze.
Chłopak zniknął, a Laura z ulgą, że w końcu jest w swoim łóżku, zamknęła zmęczone oczy. Odpłynęła tak szybko, jak chyba nigdy w życiu.

1 394 czyt.
100%156
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2707 słów i 15763 znaków, zaktualizowała 21 maj 2017

Komentarze (6)

 
  • zabka815

    zabka815 22 maj 2017

    Super    bardzo mi się podobało czekam na następną  

  • Black

    Black 21 maj 2017

    Powrót Laury i Franka z przytupem Och, ach i ech, cudowna część

  • aKubek

    aKubek 21 maj 2017

    Normalnie... Szok i niedowierzanie....zaskoczyłaś mnie,ale bardzo mnie cieszy powrót Laury i Franka a teraz jeszcze Niech  Laura przygarnie Miko

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK 21 maj 2017

    Młoda,wspaniałe to masz  

  • Malawasaczka03

    Malawasaczka03 21 maj 2017

    Kiedy wspomniał o tym, że widział już Laurę nago to przypomniała mi się Jenny i on w kuchni. Jej, nareszcie wróciłaś do głównej bohaterki

  • Naznaczona

    Naznaczona 21 maj 2017

    To mogłaby być książka