Szare istnienie #105

Szare istnienie #105

Tkwili tak chwilę, oswajając się z widokiem, jednak Laura szybko się pozbierała i zaraz ukucnęła przy koleżance.
– No, pięknie – mruknął Travis, stając nad głową siostry.
– Em – Laura zaczęła ruszać nieprzytomną dziewczynę, lecz ta nie reagowała.  
Leżała bezwładnie, bez butów, w całkowicie brudnych ciuchach i spała sobie w najlepsze, w sąsiedztwie leżącej obok, niedopitej flaszki. Jej spodenki z błękitnych zmieniły kolor na błękitno-czarne wyglądając, jakby nastolatka taczała się po ziemi; koszulka od góry do dołu oblana była jakąś ciemną, niezidentyfikowaną cieczą, a lewe kolano było całe odrapane i na ranie zdążyła zakrzepnąć już krew.
– Emma – Laura mocniej potrząsnęła przyjaciółką, lecz wciąż bezsutecznie.
– Naćpała się... – burknął wkurzony chłopak. – No właśnie widzę, jak się naćpała. Nie dobudzisz jej, przecież to totalny zgon – warczał zniesmaczony widokiem wyglądającej jak zwłoki blondynki.  
– Emma! – krzyknęła Laura, teraz już wstrząsnawszy nią jak szmacianą lalką.
Dziewczyna mruknęła coś pod nosem, poruszywszy się nieznacznie, lecz po chwili znów zastygła w bezruchu. Brunetka spojrzała na brata, wzrokiem szukając pomocy.
– Wracajmy, zanim matka się obudzi. Poszukam jej butów – rzekł zdegsutowany chłopak i zszedł z rampy.
– Emma! – Laura ponowiła próbę, tym razem szarpnąwszy nią już z całej siły i to poskutkowało, bo dziewczyna mruknęła: – daj mi spać – lecz zaraz ponownie skuliła się na rampie, zwijąc w kłębek.
– Em, obudź się, do cholery! – zagrzmiała brunetka, podnosząc w końcu przyjaciółkę za fraki.
Zaspana nastolatka znów burknęła niewyraźnie, ale za moment uniosła zmęczone powieki i spojrzała na koleżankę półprzytomnym wzrokiem. Wyglądała, jakby wypiła połowę gorzelini i wypaliła worek trawy, do tego była komplenie gumowa, Laura musiała ją trzymać, żeby nie upadła.
– Wiesz, gdzie były jej buty? – rzekł nagle Travis, stając przed siostrą z adidasami w dłoni.
Spojrzała pytająco w górę, lecz nadal nie puszczała koleżanki, która już zasypiała na siedząco.
– Jeden tam – machął głową w kierunku stojącej obok rampy ławki – a drugi tam – wskazał oddalony o kilkadziesiąt metrów, mały staw. – Kurwa, zamierzała się kąpać, czy jak? – dodał, uderzając wesołym śmiechem.
Laura tylko zacisnęła usta w geście rezygnacji, mówiąc bezgłośne: "A wiadomo? Ona jest pojebana”.
– Dobra, mała, wstajemy – zadecydował w końcu Travis, odstawił buty, po czym chwycił Emmę pod ręce i prężnym ruchem podniósł do pionu.
– Zoooostaw mnieee, chcę spaaać – wymamlała dziewczyna.
Była kompletnie wiotka, Travis miał niemałe problemy z utrzymaniem jej na nogach.
– Idziemy. Weź buty – rzekł do siostry, zarzucił rękę Emmy na swoją szyję i objąwszy jej biodro, ruszył w kierunku samochodu.
– Traaaavis… aaale moooja wóóódka – wypeplała półprzytomna nastolatka i chciała wykręcić się z uścisku chłopaka, zamierzając chyba wracać po flaszkę.
– Kurwa, nie ma żadnej wódki! – huknął Travis, prowadząc ledwo powłóczącącą nogami dziewczynę, praktycznie to nie szła, tylko ją ciągnął. – Aaa coo ty tuuu rooobisz? Puuść mnieee, zooostaw, ja chcę spaaaać… mooja wóóóódka – pyskowała, o mało się nie przewracając.
– Dobra, dość tego! – warknął Travis, wziął dziewczynę na ręce i takim oto sposobem ekspresowo znalazł się przy samochodzie.
Laura otworzyła tylne drzwi i chłopak posadził nastolatkę, która od razu bezwolnie opadła na siedzenie, opierając głowę o szybę. Miko natychmiast dopadł do dziewczyny, którą zaczął "całować".  
Emma nieporadnie zasłoniła twarz.
– Usiądę z tyłu – poinformowała Laura i zaraz zajęła miejsce obok Emmy, przemieszczając pieska pod okno.
– Jaaa chcę spaaać, co mi rooobicie? Ja chcę spaaać, moja flaaaaszkaaa. Aaanderson, wzięęęłaś moją flaaaaszkę? – marudziła, gdy chłopak właśnie przekręcał kluczyk.
Wyłapała obecność Laury, czyli jeszcze jakkolwiek kontaktowała, nie umniejsza to jednak faktu, że była w stanie totalnego rozpadu.
– Ale się napruła, no nie mogę – rzekł Travis i ponownie się roześmiał głośnym, soczystym śmiechem.
Brunetka się nie odzywała, była rozczarowana i wściekła, do tego już bardzo zmęczona. Siedziała i przetrawiała wygląd i zachowananie przyjaciółki, zżerana przy okazji ciekawością, co zażywała, z kim i w jakich ilościach, skoro tak wygląda.
– Laura, daj coś pić – wymamlała nagle Emma, już nieco wyraźniej, jakby odrobinę oprzytomniała.
Jej słowa nadal przypominały bełkot, lecz już bardziej ludzki bełkot.
– Nie mam, zaraz dojedziemy do domu.
– Ale ja nie chcę do domu, nie chcę tej suki, jebanej szmaty widzieć na oczy, nie wieź mnie, kurwa, do domu! – fuknęła dziewczyna i chciała się podnieść, lecz gdy tylko oderwała plecy od siedzenia, natychmiast wróciła do poprzedniej pozycji, była kompletnie pijana.
Laura nie mogła uwierzyć, jak można mieć taką krzepę i potrafić wypić tak dużo, żeby doprowadzić się aż do takiego stanu.
– Anderson, słyszysz mnie, kurwa?! Wysadź mnie, ja nie chcę do domu! – wycharczała głośno Emma, lecz już nie podejmowała próby powstania.
– Cicho, kurwa, jedziemy do mnie! – odpowiedziała wkurzona brunetka.
Spojrzała na Travisa – wyglądał na wściekłego.
– Macie wódkę? A może macie coś przyjebać? Chujowo mi – odezwała się ponownie Emma, tym razem bardzo rozbawionym głosem. – Albo skręta. O, tak, jak ja bym sobie teraz zajarała – chichotała.
– Piznę jej zaraz – warknął w końcu Travis i Laura bardzo dziwnie się poczuła.
Milczała.
– Travis, dlaczego zostawiłeś tam moją flaszkę, czemu nie pozwoliłeś mi zabrać? Co ty sobie, kurwa, wyobrażasz, ona kosztuje pieniądze? – blondynka nie odpuszczała, rozweselona.
Chłopak nie skomentował, ale nie musiał, bo właśnie zakręcił na swój podjazd i zatrzymał wóz. Laura wysiadła, ale nie robiła nic, czekając na działania brata. Emma jednak także nie czekała, tylko mozolnie wysiadła z wozu, ale gdy tylko udało jej się wygramolić, od razu się zatoczyła, robiąc dwa kroki w bok i gdyby akurat Travis nie pojawił się obok i jej nie złapał, leżałaby na podjeździe, jak długa.
– Och, dziękuję ci, rycerzu, uratowałeś mnie. Dziękuję – zaironizowała pieszczotliwie, chichocząc jak głupia.
– Cicho, kurwa, Em, jest trzecia w nocy – zbeształa ją Laura, która zaczynała już tracić cierpliwość.
Travis objął dziewczynę i wolno ruszył w stronę domu, starając się, jak może, utrzymać na nogach machającą się na lewo i prawo nastolatkę.
– Trzecia? – Emma wykręciła twarz, nawalając się na Travisa całym ciałem, miała ewidentne problemy z utrzymaniem równowagi. – To już trzecia? Ale jak to trzecia? A gdzie jest druga i pierwsza?  
– Cicho! – warknął Travis.
– A zresztą, chuj tam, pierdolę to – stwierdziła Emma, machnąwszy niedbale ręką.
Doszli do domu, Travis dał siostrze klucz i Laura najciszej, jak umiała, otworzyła drzwi.  
– Em, cicho, proszę cię. Matka śpi – szepnęła błagalnie do przyjaciółki, modląc się w duchu, aby ta nie zaczęła świrować.
– Ja zawsze jestem cicho, kochana moja – wybełkotała Emma, lecz tym razem uszanowała prośbę koleżanki i zrobiła to niemalże niesłyszalnie.
Travisowi, co okazało się dość trudnym zadaniem, udało się doprowadzić Emmę do sypialni siostry i posadzić na łóżku.  
– Oooo, jak tu miękko – zakwiliła i padła na plecy, śmiejąc się jak nienormalna. – Laura, ty suko moja, daj mi wody – ponowiła prośbę, cedząc przerywane słowa. – Albo nie, daj mi piwo… O taak, piwo mi daj – zapiała i chciała się podnieść, ale to się jej, oczywiście, nie udało.
Fakt, że nie da razy wstać chyba bardzo rozbawił dziewczynę, bo teraz już zawyła dość głośno, leżąc na łóżku, rozciągnęta od brzegu do brzegu. Stojąca obok niej Laura już nie wytrzymała i także się roześmiała, podobnie Travis, który po chwili wyszedł z pokoju.
Laura chichotała chwilę, lecz zaraz spoważniała.
– Em, kurwa, prosiłam o coś? Zaraz wpadnie tu matka i będziemy miały pozamiatane… ty i ja! – burknęła.
– A tam, pozamiatane, twoja matka mnie lubi… kocha mnie – odparła Emma, brechając pod nosem.
Travis wrócił i wręczył siostrze butelkę coli.  
– Daaaaj – zapiszczała Emma, wyciągając przed siebie obie ręce.
Chłopak pomógł jej usiąść, Laura się napić, gdyż sama na pewno powylewałby wszystko dookoła, po czym znów ułożyli dziewczynę na wznak i Laura kazała bratu wyjść.
– Chyba nie będzie spać w tych ciuchach, nie? A może nie chce, żebyś oglądał ją w bieliźnie – wyjaśniła, gdy nie chciał opuścić pokoju.
– Przecież widziałem ją w bikini, więc jaka to różnica, poza tym wątpię, abyś poradziła sobie sama – odparł pewny, że jest w tej chwili górą.
– No dobra, to ściągaj to, a ja poszukam jej jakichś spodenek.
Travis w moment rozebrał dziewczynę do bielizny. Chyba znowu zasypiała, bo tylko wyburczała coś pod nosem, nie ruszając się z miejsca.  
– A co z tą nogą? – zapytał, wkazując dość spore zadrapanie na kończynie blondynki, która najwidoczniej pijana musiała padać kolanami na beton.
– Nie wiem – burknęła Laura, która właśnie wydobyła spodenki, białą koszulkę i wręczyła chłopkowi. – Chyba przydałoby się przemyć, chociaż trochę.
Rozmawiała z bratem, jednak złość nie minęła. Cały czas miała w głowie jego wrzaski i bicie, jednakże teraz Emma była ważniejsza, starała się więc na chwilę obecną odepchnąć od siebie ten temat.
– Pójdę po wodę, a ty ją ubierz... jak dasz radę – rzekła brunetka, gdyż zastrzyk sprawiał się na medal i ból całkowicie zniknął.
Dwie minuty później rana była już prowizorycznie przemyta i przebrana Emma grzecznie leżała pod kocem, od strony okna, gdzie położył ją Travis.
– Coś jeszcze? – zapytał.
– Nie, idę spać – mruknęła Laura i nie czekając w mig zajęła miejsce obok przyjaciółki.
– A co z matką, co powiemy? Przecież godzinę temu jej tu nie było.
– Coś wymyślimy – burknęła Laura, która była już kompletnie wyczerpana i wkurzało ją, że chłopak przeciąga dyskusję.
Travis chyba dobrze odczytał jej humor, bo już nic nie mówił, tylko rzucił gnuśne: "dobranoc”, po czym zgasił światło i wyszedł, bezszelestnie zamykając za sobą drzwi.

Przebudziła się, przestaraszona jakimś snem, którego nie pamiętała. Poleżała chwilę, po czym chciała sięgnąć po telefon, gdy nagle usłyszała dziwne, ciche dźwięki. Nie ruszała się, tylko bacznie nastawiła ucha i po chwili zrozumiała, że to Emma chlipie, a raczej płacze z twarzą wciśniętą w poduszkę, aby nie narobić hałasu, albo żeby jej nie przyłapano.
Żebra nadal nie bolały, wywnioskowała więc, że nie spała długo, bo lek jeszcze działał, aczkolwiek na zewnątrz zrobiło się już jasno.  
Gdy uniosła się i chwyciła komórkę, dowiadując się, że jest 06:12, szlochanie ustało, lecz szybki oddech dziewczyny nadal był słyszalny.
– Em – Laura odwróciła się w stronę przyjaciółki i mocno objęła ją w talii, wtedy dźwięki rozległy się ponownie. – Em, co się stało? – naciskała, mocno przytulając się do dziewczyny.
– Nic, śpij – wydusił mamrotliwie nastolatka.
– Em, co się stało?
– Nic, sorry, że cię obudziłam i sorry za to, co było.
– Chodź do mnie – nakazała łagodnie Laura.
Emma niemrawo odwróciła się do dziewczyny i objąwszy ją w pasie, wcisnęła głowę pod jej brodę, wtulając się w Laurę prawie cała.
– Em, co się stało, coś ci się śniło? – drążyła brunetka, szczelnie otulając ramieniem przyjaciółkę.
– Nie… nic, nieważne – wycedziła nastolatka, lekko pociągając nosem.
Laura nie chcąc, aby dziewczyna jeszcze bardziej się rozżaliła, nie pytała już, tylko przytuliła twarz do jej głowy i zamknęła oczy.  
Zasnęła w okamgnieniu.

943 czyt.
100%153
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2146 słów i 12413 znaków, zaktualizowała 26 gru 2017

Komentarze (3)

 
  • Fanka

    Fanka 27 gru 2017

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK 27 gru 2017

    No i fajnie  

  • aKubek

    aKubek 25 gru 2017