Szare istnienie - zmiany #12

Szare istnienie  - zmiany #12

– Gdzie? – zapytała Emma, widząc, że Laura kieruje się w stronę mostów, w którym to kierunku idąc, centrum zaraz się kończyło.
– Nie wiem, gdzieś, gdzie znikniemy, nie zamierzam natknąć się na tatusia.
– To może tu, do "Wendy”, czy jak tam się nazywa? – Emma zaproponowała znaną jej już knajpę, naprzeciw domu Jimmy’ego.
– Chyba oszalałaś. A jak będzie wracał? Zaraz nas zgarnie, a ja jeszcze nie jestem pijana – zachichotała brunetka.
– Jak wracał? Dopiero co pojechał. Boisz się – stwierdziła kąśliwie Emma i natychmiast została odepchnięta. – Boisz się Jimbusia – blondynka wystawiła język, nadzwyczaj dobrze się w tej chwili bawiąc.
– Odwal się, dobra? Widzę, że nie przeszkadza ci, że wdepniemy na Travisa. Skoro tak, proszę bardzo, ja mogę usiąść nawet tu, na krawężniku – Laura się zatrzymała, zakładając ręce w geście wzburzenia.
– Co chrzanisz? Przecież dobrze wiesz, że on jadąc z pracy, raczej się nie rozgląda. Boisz się narzeczonego – Emma nie ustępowała, śmiejąc się jak głupia.
– A wiesz co? Spierdalaj! – Laura straciła cierpliwość i nie czekając na kolejne żarty koleżanki, prężnym krokiem ruszyła przed siebie.


– Wyluzuj, dobra? – po dłuższym milczeniu Emma zabrała głos. – Co robimy?
– Nie wiem. Chcę drinka – Laura pokazowo wyszczerzyła zęby.
– Wiesz, że chyba ostatnio za dużo pijemy? – Emmę naszły wątpliwości, choć nie brzmiała na zbytnio przejętą.
– O kurwa, i kto to mówi? Poza tym chyba coś powiedziałam, prawda? Od dziś jestem pijaczką, palaczką i wredną suką – zachichotała Laura. – No i muszę szczerze przyznać, że to ziółko daje całkiem fajne efekty.
– Ok, trzymam za słowo, zobaczymy tylko, ile i jak długo wytrzymasz. Chociaż w takim towarzystwie… A tak na poważnie to Jimmy pewnie ostro się wkurzy i będzie się martwił. Masz do niego numer?
– Tak, mam, w kieszeni u tego dupka. Zabrał mi telefon.
– Ok, ja mam do Billy’ego, więc potem zadzwonimy.
– Jak sobie chcesz…
– Hej, dziewczyny! – kapryśną ripostę Laury przerwał wesoły głos.
Spojrzały w stronę dźwięku – w ogródku pubu, obok którego akurat przechodziły, siedział młody szatyn i szeroko uśmiechał się do przyjaciółek.
– Patrz, kto tam siedzi – Emma o mało nie zapiała z zachwytu.
– No chodźcie, co tak stoicie? – uśmiech na twarzy Darrena znacznie się powiększył.
– Chodź – Emma znając marudny charakter Laury, nie czekała na jej na decyzję, tylko mocno pociągnęła kumpelę za rękę.
– Ale czekaj – Laura zaparła się nogami. – No przestań, jak chcesz z nim teraz gadać po tym cyrku, który zrobiłyśmy… ty zrobiłaś?
– Pieprzysz głupoty. Chodź i nie rób scen, bo właśnie sama odstawiasz niezły cyrk – naciskała Emma, której podejrzanie zależało.
Laura wiedząc, że przyjaciółka nie ustąpi, przewróciła z rezygnacją oczami i odrobinę zawstydzona, ruszyła z nią w kierunku chłopaka.
– Widać, że dobre koleżanki, zanim przysiądą się do faceta, muszą jeszcze godzinę podyskutować – zaśmiał się przyjaźnie Darren, gdy dziewczyny pojawiły się obok.
– Cześć – zadowolona Emma przywitała się radośnie i nie czekając na zaproszenie, od razu bezczelnie zajęła miejsce naprzeciw szatyna.
Laura jedynie lekko wygięła usta i spokojnie usiadła obok przyjaciółki; jej czupurność nagle zniknęła. Dobrze zdawała sobie sprawę, jakie były wtedy pijane i jak się zachowywały, przez co nie była zadowolona obecnym obrotem spraw.
– Jak tam? Główki bolały, co? I widzę, że dziś chyba znowu rozrabiacie. Czy się mylę? – kontynuował prowokacyjnie Darren, wypalając obie panie przyjaznym spojrzeniem.  
– Nie rozrabiamy. No... może trochę… Ale tylko troszeczkę – odparła pewnie Emma, która, jak widać, na język nie chorowała.
Laura się zarumieniła; znając zaczepny charakter kumpeli bała się, aby ta nie rozkręciła się na dobre i narobiła im wstydu.
– Napijecie się czegoś? – chłopak wstał, chwytając w dłoń swój pusty kufel.  
– Tak, ale sam zdecyduj, bo ja nie mam pojęcia. Może jakiegoś drinka? – odpaliła od razu Emma, podsuwając pod nos Darrena dwudziestkę i nie dając Laurze nawet cienia szansy, aby dojść do słowa.
– Laura, dobrze pamiętam? Wybaczcie, nigdy nie miałem pamięci do imion – chłopak zwrócił się do brunetki, czekając na jej propozycję.
– Obojętnie – dziewczyna uśmiechnęła się skromnie.
– Dobrze, to skoro widzę, że rządzi tu blondynka, co jest nieco dziwne, może zdacie się na mój gust? – podsumował ironicznie.  
– Jasne – odparła Emma, nic sobie nie robiąc z jego złośliwości, mimo zgryźliwego sarkazmu fala sympatii strumieniem wylewała się z głosu szatyna.
– Zaraz wracam – totalnie rozbawiony chłopak odwrócił się na pięcie i migiem zniknął we wnętrzu lokalu.
Laura natychmiast uderzyła przyjaciółkę w ramię.
– Znów lipę walisz? I nawet na trzeźwo? Jesteś pojebana – syknęła.  
– Kurde, ty znowu? Nie, wiesz, będę brać przykład z ciebie i siedzieć jak mysz pod miotłą. Poza tym słyszałam, że ktoś miał zacząć rozrabiać – wkurzyła się Emma.
– Dobrze, ale zabawa zabawą, a ty robisz kichę. Facet nie zdążył nic powiedzieć, a ty już posadziłaś tyłek jak jakaś nawiedzona. Masz zupełnie pusto pod kopułą.
– Nie widzę tu kartki "rezerwacja” – odparowała Emma, bardzo zadowolona z siebie i swojej docinki.
– A idź… Nie masz za grosz kultury – stwierdziła Laura i na tym temat się zakończył, bo Darren właśnie wyłonił się z pubu, dzierżąc w dłoniach trzy szklanki.
– Wziąłem wermut z lodem, bo pomyślałem, że laski lubią wino. Może być? Proszę bardzo – postawił literatki przed przyjaciółkami.
– Dzięki – odparła Laura i natychmiast upiła łyk. Nadal strzelała piorunami.
– Co tu robicie w środku dnia? Nie za wcześnie na picie? – zapytał chłopak, siadając.
– Jakie picie, kochany, my tylko po jednym zimnym piwku – odparła Emma. – A ty? Co ty tu robisz? Nie za wcześnie na picie? – zaśmiała się.
– Mam wolne, to się wybrałem, poza tym jest sobota. A czy za wcześnie? Zależy, jak na to patrzeć – Darren się uśmiechnął, gapiąc się na przemian na obie dziewczyny, lecz to chyba Laura bardziej wpadła mu w oko, bo to na nią zerkał częściej, na dłużej zatrzymując wzrok.  
Nie podobało jej się to, nie bardzo wiedziała, jak się zachować. Nie lubiła być zbyt nachalnie obserwowana, czuła się więc trochę nieswojo i najchętniej już by sobie stąd poszła.
Darren chyba wyczuł manierę dziewczyny, bo po kilku chwilach jego wzrok przestał ją atakować i chłopak zaczął zachowywać się nieco powściągliwiej.
– Ja chciałam zapłacić – wyjechała nagle Emma, machając swoim banknotem przed nosem nowego znajomego.
– Przeżyję – odparł Darren, uśmiechając się niestrudzenie. – Jak dotarłyście do domu? Mam nadzieję, że bezpiecznie i wszystko było w porządku.
– Przyjechał po nas jej ch… ekhm... kolega – wymruczała Emma, tonem głosu starając się niepostrzeżenie naprawić wpadkę.
Laura musiała bardzo się hamować, aby nie kopnąć jej w tym momencie soczyście.
– Aha – mruknął półsłówkiem Darren, dobrze interpretując wypowiedź blondynki. – A tak w ogóle to macie na dziś jakieś plany? Może zabierzecie się ze mną na małą imprezkę?
Emma już chciała odpowiadać, ale tym razem Laura nie wytrzymała i trąciła ją w nogę, przeczuwając, co zaraz powie.
– Nie możemy, już jesteśmy umówione, ale dzięki – rzekła posłusznie Emma.
– Na pewno? Ale jakby co, zadzwońcie wieczorem. Macie mój numer, czy zgubiłyście po pijaku? – zaśmiał się chłopak.
– Nie mamy, telefon został w domu. Ale zawsze możemy zapisać po raz drugi – zaproponowała cwaniacko Emma, napinając Laurze żyłkę coraz bardziej. Dziewczyna już wiedziała… czuła, że to spotkanie może się tak szybko nie zakończyć, co było jej bardzo nie w smak.
Zadzwonił telefon Darrena.
– Przepraszam na chwilę, muszę odebrać – rzekł chłopak i szybko się oddalił.
– Co ty odstawiasz, do cholery? – Laura od razu wyjechała z pretensjami. –Zamierzasz urządzać tu jakieś imprezy? A chłopaki? Przecież mamy jechać.
– Przepraszam, a kto wyskoczył z flaszką za winklem, co? – warknęła Emma, która nie zamierzała dać się okiełznać.
– A co to ma do rzeczy? Po co ci jego numer?
– Świrusko, wyluzuj, a czy muszę dzwonić? – uspokajała sytuację blondynka, robiąc wybitnie sugestywną minę. – A tak poza tym to kto się niedawno cieszył i nawijał, jak to dużo facetów kręci się po mieście, co? Słucham.
– Ale takich, którzy by nam tylko coś kupili, nic więcej.
Zrezygnowana postawą przyjaciółki Emma jedynie ciężko westchnęła
– I co zamierzasz? – kontynuowała Laura.
– Nic, wypijemy z nim po drinku i się zmyjemy. Zadowolona?
– Tak, ty wypijesz drinka i się zmyjesz? Przecież widzę, jak ci się oczka błyszczą – drwiła brunetka, obawiając się, że Emma, jak rozkręci się w zabawie, może być nie do zatrzymania. – I czy przypadkiem nie zauważyłaś, że siedzimy w totalnie przypałowym miejscu? Wszystko stąd widać.
– Dobra, jak wróci, poleziemy na drugą stronę, ok?
– Co cię tak prze? – dopytywała Laura, nie mogąc zrozumieć, co się dzieje z tą dziewczyną.
– Nic, fajny jest, to nie możemy pogadać? Przestań już, bo idzie, a ty naprawdę zachowujesz się jak kretynka. Koniec tematu! – fuknęła ostro Emma i także zaczerpnęła ze szklanki.
– Sorry, dzwonił kumpel. Umówiłem się z nim rano, więc musiałem odebrać – rzekł Darren, wróciwszy na miejsce. – Przyjedzie za dwadzieścia minut.
Laura momentalnie poczuła się, jakby ktoś strzelił ją w łeb. Nie dość, że siedzi tu, choć nie ma na to zbytniej ochoty, do tego pyskata, niesłuchająca jej Emma, a teraz jeszcze jakiś nieznajomy, niepotrzebny jej do szczęścia koleś – tego już było za dużo.  
Miała złe przeczucia.

574 czyt.
100%141
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 1740 słów i 10267 znaków, zaktualizowała 16 lis 2018

Komentarze (1)

 
  • Wika78

    Wika78 27 lis 2018 ip:46134169

    Super opowiadanie kochana , oby Em i Laura nie zrobiły czegoś głupiego powoli wszystko się układało .😁😂Ah ta Larura wariatka ❤️