Szare istnienie #107

Szare istnienie #107– Znalazła się? Gdzie była? – słychać było jego niemałe zaskoczenie.
W skateparku, nawalona, jak smok. To widzę, że nieźle sobie poskakała, ładnie żeście ją urządzili, nie ma co – burknęła nastolatka i spojrzała na Emmę, która natychmiast przyłożyła palec do ust.
Brunetka zignorowała prośbę koleżanki i kontynuowała rozmowę.
– Śliczna, wyluzuj, przecież mówiłem ci, jak było – tłumaczył Jimmy.
– Było?! Kurwa, czy ty wiesz, jak ona wyglądała?! – wkurzyła się Laura. – Najebana w trzy dupy, brudna jak menel, bez butów… i jeszcze chciała chlać – zaśmiała się.
– Kurwa, czy to moja wina?! Spierdoliła i się najebała, chyba nie schowam jej w kieszeń, tak?! – huknął Jimmy, wprawiając Laurę w niemałe osłupienie. – I powiedz jej, że ma u Susan ostro przejebane – dodał sucho.
Nastolatka zamilkła, nie wiedziała co powiedzieć po jego wyskoku.
– Laura, przepraszam, ale czasem naprawdę potrafisz wkurwić – mruknął brunet. – Jak się czujesz?
– Dobrze.
– Dobrze? A powiedz mi, dlaczego ci nie wierzę?
Laura była pewna, że w tym momencie szczerzy zęby, ton jego głosu mówił wszystko, a nawet więcej.
– Nie musisz – warknęła zabawnie.
– Mała, spotkajmy się? Proszę cię, na godzinę.
– Jimmy, chyba ci powiedziałam…
– No to kiedy? Śliczna, ja muszę się z tobą zobaczyć, inaczej dostanę kurwicy, rozumiesz? I pewnie nie będziesz miała mnie na sumieniu, ale wiedz, że jak umrę, to będzie twoja wina – zaśmiał się.  
– Jimmy, zadzwonię, dobrze? Nie naciskaj.
– Wiesz, że widziałem się z twoim chłopaczkiem? – wyjechał nagle, brzdękając zapalniczką.
– Co?! – Laura osłupiała i nie wiedzieć, czemu, od razu stanął jej w oczach obraz pobitej twarzy Franka.
– To, co mówię. Napadł na mnie w mieście i szukał bójki.
– Co mu zrobiłeś? – Laura odrobinę się zdenerwowała, lecz tym razem już nie tak bardzo, jak zawsze, gdy chodziło o bruneta.
Wciąż miała w oczach ich kłótnię, a złość nie mijała, do tego usłyszawszy głos starszego z chłopaków znów zaczęło targać nią coś dziwnego. Pogubiła się. Nie miała pojęcia, co się z nią dzieje, czy, do kurwy nędzy, kocha obu?
– Nic, dostał strzała i po sprawie. Mną się nie przejmuj, ale przejmuj się Chrisem. Ma frajer szczęście, że go powstrzymałem. On by się nie pierdolił, tylko naklepał mu tak, że by się, imbecyl, nie pozbierał.
– Jimmy, nie wierzę ci, pobiłeś go – Laura nie ustępowała.
– Mała, nie pobiłem, było tak, jak mówię. Poza tym nie rozumiem twojej postawy. Po pierwsze to cienias i do tej pory nie pojmuję, jak mogłaś ciągać się z taką ciotą; po drugie, to on mnie zaczepił, nie ja jego, więc pretensje możesz mieć tylko i wyłącznie do niego. Ja się tylko broniłem.
– Muszę kończyć – rzekła nagle nastolatka.
– Dlaczego? Mała…
– Jimmy, dzwonię z domowego i zaraz nabije taką sumę, że matka urwie mi łeb – Laura w końcu się rozchmurzyła.
– No dobrze, ale spotkajmy się, proszę. Wiem, jestem nachalny, ale co ci będę ściemniał – tęsknię. Laura, proszę cię, co mam zrobić? – nalegał Jimmy, któremu chyba zależało na dziewczynie bardziej, niż komukolwiek.
– Dobrze, ale nie dziś, może jutro. Zadzwonię.
– Na pewno?
– Tak.
– Obiecaj – nakazał wesoło.
– Jimmy, przeciągasz – fuknęła.
– To nic, mogę opłacić twój rachunek. Ile potrzebujesz? Pięć stów, tysiaka? Zaraz podeślę do ciebie jakiegoś frajera z kasą, ale za to gadamy jeszcze dwie godziny, ok?
– Jimmy, kończę – zaśmiała się, gdyż chłopak mimo, iż zmartwił ją spotkaniem z Frankiem, to jednak poprawił jej humor.
– Czekaj! – krzyknął. – Ale o której? I nie odpowiedziałaś, ile potrzebujesz – brechał.
– Jimmy, jesteś najarany i robisz obie ze mnie żarty. Kończę.
– Al…
– Odkładam słuchawkę, już, cześć – wywaliła, śmiejąc się i nie czekając na jego kolejny zryw zrobiła tak, jak powiedziała.
– On cię uwielbia! Może to przemyśl?! – doszło z kuchni.  
Laura przez wariacje chłopaka zupełnie zapomniała o zmęczonej koleżance. Po chwili już była w kuchni.
– Kurwa, Em! – stanęła przed Emmą, łapiąc się pod boki.
– No co? – Emma zrobiła artystycznie oślą minę, szeroko wyginając usta.
– Widzę, że nie marnujesz czasu. Miałaś coś zjeść – warczała Laura.
– Zjem potem, nie chcę – odparła blondynka, z zadowoleniem popijając piwo.
– A idź w dupę – fuknęła Laura i także wydobyła z lodówki butelkę. – Też się napiję, a co? Wczoraj dupek zabrał mi piwo, to dziś za to wypiję trzy… albo pięć – uśmiechnęła się.
– Bardzo podoba mi się twoje podejście – rozradowała się Emma.
– Chodź do pokoju – Laura wstała i ruszyła do salonu. – Ale ja powiedziałam: WYPIJĘ PIWA – rzekła jednoznacznie brunetka, uśmiechając się.
Emma nie wdawała się w pyskówy, tylko grzecznie usiadła obok przyjaciółki. Miko bacznie czuwał nad dziewczynami i także pojawił się w pokoju, kładąc się obok kanapy.
– No dobra, to teraz mów, jak to było – nakazała złowrogo Laura, gapiąc się na Emmę, po minie której można było wywnioskować, że chyba niezbyt wystraszyła się przyjaciółki.
– Co mam mówić? – blondynka uniosła brwi.
– Wszystko. Kurczę, Em, brałaś kokainę? No kurwa, nie mogę uwierzyć, że jesteś aż tak głupia.
– A żebyś wiedziała, że jestem. Jimmy mnie ostrzegał i miał rację. Wczoraj zaszalałam i dziś chce mi się jak cholera, a nie mam. Kobieto, wiesz, jakie to piękne uczucie? No mówię ci, coś niesamowitego – chwaliła się Emma, definitywnie z siebie dumna.
– Co to miało znaczyć: "powinnaś to przemyśleć”? Tak to zawsze broniłaś Franka, ostrzegałaś mnie przed Jimmym, wściekałaś się nawet, a teraz?
– Dużo się zmieniło – Emma natychmiast spoważniała.
– To znaczy…?
– Ja widziałam to wszystko – oznajmiła spokojnie blondynka.
– Widziałaś? Co? – Laura nic nie zrozumiała.
– Przecież dostałaś film – odparła Emma i nadal nie wykazując jakichkolwiek emocji, popiła piwka.
– Co, kurwa?! Jak to widziałaś, możesz jaśniej?! – Laurę natychmiast przytkał szok.
– Oni porwali mnie z basenu, jeśli można to tak nazwać.  
– Z bas…
– Nie przerywaj mi, dobrze?! Albo nic już nie powiem.
Laura zamilkła.
– Zabrali mnie, przestrzelili Travisowi opony i spokojnie sobie odjechali. Wiesz, jaka byłam przerażona? No i w końcu trafiliśmy na te działki. Oni zawlekli tam tego "J-a” i tego młodego… Toby’ego. Jimmy był wściekły, żebyś zobaczyła, w jaką furię wpadał na samo wspomnienie, co ci zrobili? Nieprawdopodobne. Ten film, który dostałaś… tam była tylko cząstka tego, co się tam wyprawiało, kropla w morzu. To był szok, rozumiesz? Po prostu szok, bo nie wiem, jak to inaczej nazwać. Nie dość, że kazali im obciągać, to Łysy... taki koleś – zaśmiała się Emma – połamał "J-owi” rękę baseballem, a potem rzucał nim o ścianę, jak piłką, bałam się… myślałam, że go zabije. Laura, to nie był jeden gwałt – dziewczyna znów upiła z butelki. – Oni "bawili się” tam dość długo, przy okazji Chris chciał mnie poderwać, bo nie wiem, ale chyba wpadłam mu w oko, a potem przyszedł Billy i chłopaki niedługo później się zmyli.
– Billy? Ten sam Billy? – zapytała Laura, cały czas siedząc z otwartą buzią. – Porwali cię z basenu? Ale jak, kiedy? Czyli Travis wiedział i nic mi nie powiedział? Kurwa, dlaczego mi nie powiedział?! – krzyknęła.
– Pewnie nie chciał cię denerwować, to chyba proste.
– A Frank? Frank też o tym wiedział?
– Nie wiem, ale jak myślisz? Że Travis mu nie powiedział? No… to tak – więc oni sobie poszli, a ja zostałam z Billy na noc – Emma uśmiechnęła się jednoznacznie. – Wróciłam po południu, matka się przyjebała, jak zawsze zresztą, zabrała mi komórkę, pieniądze, wszystko. Billy miał zadzwonić o piątej, to dziwka odebrała i znów mu groziła, przecież to przez nią się rozstaliśmy. Naprawdę nie pamiętasz Billy’ego?
Laura pokiwała przecząco głową.
– No tak, bo trzeźwa widziałaś go tylko raz, więc masz prawo nie pamiętać, a drugi raz, jak przyszedł do mnie na imprezę, to byłaś już tak napruta, że hoho! – zaśmiała się blondynka.
Laura spojrzała na butelkę – pusta. Zupełnie nie zajarzyła, kiedy wypiła to piwo, tempo było ekstremalne.
– Nie mamy piwa, i co? Mało – uśmiechnęła się do Emmy.
– Nie wiem, też bym jeszcze wypiła. Po tym prochu prócz chęci na dalsze ćpanie jakichś tam zbytnich dolegliwości nie mam, za to mam kaca jak nie wiem i piwko na pewno by pomogło – odparła Emma.
Dziewczyna widząc postawę Laury zrobiła się o wiele pewniejsza siebie i teraz już zupełnie się wyluzowała.
– Pijaczka – warknęła brunetka. – Travis ma jeszcze trzy, i co? A pierdolę to – Laura podniosła się z miejsca i zaraz wróciła z trunkami.
– Nie robiłabym tego na twoim miejscu – rzekła spokojnie Emma.
– No jak to nie? Wczoraj zajebał mi piwo, do tego mnie pobił, chuj na niego kładę! – zagrzmiała Laura, na samo wspomnienie agresji brata napinała jej się żyłka.
– Pobił cię? – Emma się ożywiła.
– Tak... zresztą nieważne, moja wina.
– Jak to "twoja wina”?! – huknęła zbulwersowana przyjaciółka.
– Em, odpuść, za ostro pojechałam do matki i po prostu się wkurzył, nic się nie stało.
– Kur…
– Em, koniec tematu!!!
Dziewczyna się wyciszyła, ale jej mina była dość wymowna. Laura dała jej otwarte piwo i oparła się wygodnie o kanapę.  
– Spałaś z nim? – wyjechała nagle brunetka, spojrzawszy na przyjaciółkę.
– Co? – przyjaciółka rozdziawiła gębę.  
Cisza.
– Co ty gadasz, z kim spałam? – Emma odwróciła się w stronę koleżanki.
– No… z Jimmym.
– Chyba cię pojebało! Za kogo ty mnie masz? – wściekła się Emma.
– Miałam na myśli jego – mruknęła Laura, której zrobiło się chyba głupio, że tak pochopnie wyskoczyła.
– Dziewczyno, on poza tobą świata nie widzi, przecież on by nawet na mnie nie spojrzał – rzekła Emma, której już opadły emocje. – A ty...? Zresztą, nie musisz mówić – burknęła. – A tak poza tym to czemu jesteś sama, gdzie Frank?
Laurę przeszedł nieprzyjemny dreszcz.
– Pokłóciliśmy się.
– O co?
– Zdradził mnie.
– Co? – teraz Emmie opadła szczęka. – Frank ciebie? Z kim? – nie dowierzała.
– Z Jenny.
– Skąd wiesz?
– Słyszałam ich – Laura mówiła coraz ciszej.
– No to ładnie, czyli jesteście kwita – podsumowała bezemocjonalnie blondynka, lecz po chwili uśmieszek zabłąkał się na jej twarz.
– No właśnie, i zakończmy ten temat, dobrze? Drażni mnie.
– A skąd tu Miko? – Emma pochyliła się i pogłaskała pieska.
– Zabrałam go. Tęsknił i piszczał.
– Matka się zgodziła?
– Zgodzi się.
– Laura, co jest? – nastolatka się przysunęła i natychmiast przytuliła przyjaciółkę widząc, że ta nagle przygasła.
– Nie wiem. Myślałam, że go jednak kocham, bo było mi z nim fajnie, ale kurwa, jak dziś usłyszałam Jimmy’ego, jakoś dziwnie się poczułam. Co się ze mną dzieje, czy można kochać dwóch facetów?
– A bo ja wiem? – Emma się zaśmiała. – W sumie mamy dopiero po osiemnaście lat, pewnie dlatego hormony buzują – chichotała.
– Bardzo śmieszne – fuknęła Laura.
– Dobra, mała, nie zawieszaj, tylko wypijmy i pomyślmy, skąd załatwić jeszcze. Dopiero wpół do jedenastej, mamy ponad siedem godzin, więc nawet, jak się upijemy, zdążymy trzy razy wytrzeźwieć – Emma już kombinowała, śmiejąc się jak idiotka.
– Dobrze kombinujesz, widzę, ale wiesz co? – Laura spojrzała na koleżankę. – Masz rację, napijmy się. Znalazłaś się, a to najważniejsze, resztę mam w dupie – oświadczyła z powagą godną sędziego.
– No, teraz jeszcze bardziej cieszy mnie twoja postawa – zapiała Emma, dusząc przyjaciółkę. – Ale jak załatwimy?
– Mam pomysł – rzekła Laura i chwyciła słuchawkę telefonu, ale nie zdążyła wykonać jakiegokolwiek ruchu, bo zadzwonił dzwonek do drzwi.
Obie znieruchomiały.
– Kto to? – zapytała w popłochu Emma. – Ty, może stara?
– Nie ma szans… potem ci wyjaśnię.
Dzwonek rozbrzmiał ponownie, tym razem dwa razy pod rząd.
– Listonosz, on zawsze tak dzwoni, bo wiecznie, kurwa, mu się śpieszy – warknęła Laura, wkurzona faktem, że musi wstać i ruszyła do drzwi, a Miko oczywiście w ślad za nią.
Nie śpiesząc się doszła na miejsce i wściekłym ruchem przekręciła zamek, zamierzając z miejsca wyjechać z pyskówą do faceta za jego nachalność.
Dziewczyna uchyliła drzwi i zbaraniała!...

100%16
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2232 słów i 13026 znaków, zaktualizowała 6 lut 2018.

4 komentarze

 
  • AnonimS

    Fajnie się to czyta . Nasuwa się tylko pytanie skąd  Autorko to wszystko wiesz?

  • agnes1709

    @AnonimS Nie wiem, improwizuję

  • zabka815

    Hehe chciała opieprzyć listonosza a tam.... No właśnie na pewno już coś wymyśliłaś   za tę część. Czekam na kolejną    tylko szybciutko  

  • agnes1709

    @zabka815 A tam...? Santa Clause z workiem piwa dla pijaczek, mamy święta

  • zabka815

    @agnes1709 o jak im fajnie   Na zdrowie dziewczyny  

  • agnes1709

    @zabka815 Dzięki No co? Znam adres

  • zaczarowanaK

    Proszę natychmiast kolejną część, bo skarbie będzie źle    

  • agnes1709

    @zaczarowanaK Boję, boję, ale nie wiem, kidy. Staram się mieszać, bo i z pomysłami słabo, zresztą Szarego i tak juz końcówka... w końcu

  • zaczarowanaK

    @agnes1709 co ma znaczyć w końcu?!  

  • agnes1709

    @zaczarowanaK Bo n siłę ciągnę. No... może nie do końca na siłę, ale coraz mniej w głowie. Napisze Ci dwójkę i wyślę na pocztę, podobnie, jak Kubasowi Mam już troche, ale tu nie wstawię, nie ma sensu

  • zaczarowanaK

    @agnes1709 to czekam skarbie    

  • agnes1709

    @zaczarowanaK

  • Hanna

    @agnes1709 przepraszam co znaczy „tu nie wstawie, nie ma sensu „??? To ze nie kazdy komentuje to nie znaczy ze nie czyta nikt popatrz sama czytalo : 400  osob okolo  

  • agnes1709

    @Hanna A co to jest 400 osób? Kropla w morzu żebys widziała, jaki mam teraz wyszczerz po przeczytaniu Twojego komentarza. O taki A jak ciepło na serduchu. Nie wiem, czy wstawię, być może tak, drażnię się tylko, aczkolwiek wrzucę dopiero, jak nazbieram co najmiej setkę. Wyszłam z założenia, że nie ma sensu udostepniać jednej części, jak marnie z pomysłami na kolejne, więc jak juz napisze coś konkretnego, wtedy się zastanowię. Dzięki za przemiłego focha, był bardzo sympatyczny
    p.s. Na razie to jedynki nie moge skończyć, bo znów mi sie rozciąga (to, kurwa, jak po złości, hehe), a juz o dwójce piszę. Widzisz, jaka zołza za mnie?

  • agnes1709

    @Hanna Sto stron oczywiście, nie sto części, to zajęłoby mi rok

  • aKubek

    No ślicznie
    Ale... "..,obisz sobie za mnie żarty..." :p
    I tam cosik jeszcze widziałem ale sama znajdź
    Ogólnie to za krótkie

  • agnes1709

    @aKubek Poprawione. Ciesz się, że tyle masz, bo ja nadal czekam. W ogóle nie będzie, jak się zdrażnię, i ch..! Tyle

  • aKubek

    @agnes1709 poczekam aż będziesz miała z trzy części gotowe ;*

  • agnes1709

    @aKubek Ale nie wrzucę, dopóki...! EEE, i jak CI?

  • aKubek

    @agnes1709  no właśnie na to liczę