Szare istnienie #120

Szare istnienie #120Laura, ku zaskoczeniu chłopaka, gdy tylko postawiła nogę w salonie, natychmiast parsknęła śmiechem – wygląd Amber rozbawił ją ni z tego ni z owego do granic.
Wszyscy obecni zamilkli, siedzieli tylko i patrzyli na wariacje dziewczyny. Laura przemknęła na paluszkach, idąc przy samej kanapie i zaraz usiadła obok Emmy. Śmiała się nadal, nie patrząc na nikogo, do tego radość była coraz intensywniejsza, nastolatka zachowywała się, jakby nagle postradała rozum.
W końcu pierwsza pękła Sue i także uwolniła z siebie gromką wesołość.
– Jimbo, paliliście coś? – brechała.
Zaprzeczył ruchem głowy.
– Laura… – zaśmiała się do dziewczyny, lecz ta milczała, nijak nie mogąc się uspokoić.
– Przepraszam – rzuciła nagle, wstała i szybko umknęła do łazienki.
Tam dała upust jeszcze większej radości. Po dłuższej chwili chichotów i pisków postanowiła się jednak opanować, lecz gdy tylko wyobraziła sobie poszarpane włosy prześladowczyni – co robiła oczywiście celowo – śmiech znów wypływał z jej ust.
– Piękna – Jimmy zapukał do drzwi.
– Już idę – rżała, spoglądając w lustro – twarz zrobiła się już cała czerwona.
– Mogę wejść?
– Tak.
Wlazł do środka i zamknął za sobą drzwi.
– Laura, co ci? – objął ją, szczerząc się ciepło.
– Nic… nie wiem, jakoś tak samo… – ledwo wydusiła.
– Fajnie, że ci wesoło, bardzo mnie to cieszy. Chcesz tu jeszcze posiedzieć, czy idziemy?
– Zaraz przyjdę.
– Co pijesz? Drinka?
– A sok jest zimny?
– Nie jest z lodówki, ale jest dość zimny.
– To wypiję z kieliszka.
– Ok – chłopak ucałował ją w policzek i wyszedł.
Laura znów pomyślała o Amber i mimo, że niedawno naprawdę szkoda jej było dziewczyny, gdyż siedziała zabiedzona i wystraszona, to parskała nadal – wesołość zdecydowanie przeważała.  
Chichot podbił trawę, co w połączeniu z wypitym alkoholem sprawiło, że nastolatka w tym momencie już całkowicie się wyluzowała, a strach gdzieś zniknął, jakby w ogóle nie istniał w jej życiu.
Przemyła twarz, umyła spocone lekko od upału dłonie i wyłoniła się z toalety. Zanim usiadła, spojrzała jeszcze na Amber. Dziewczyna też na nią zerknęła, lecz zrobiła to bardzo dyskretnie, nie poruszywszy głową nawet na centymetr. Nienawiść falą wylewała się z jej wzroku, lecz w tej chwili nie wystraszyło, tylko rozbawiło to Laurę jeszcze bardziej, która znowu się zaśmiała, a teraz to już raczej zawyła.
– Przepraszam – powtórzyła, nie patrząc na towarzyszy.
A mniemaniu Laury Amber wyglądała w tym momencie jak mała, wzburzona dziewczynka, która obserwowała jedzących lody, ale sama nie dostała, bo miała karę za jakieś drobne przestępstwo. Była ewidentnie wściekła tym, że ma ofiarę pod nosem, a nic nie może zrobić. To wszystko, cała obecna prezencja prześladowczyni wypychała na wierzch całą radość, którą Laura starała się, jak mogła, utrzymać na wodzy.  
– Trzymaj – Sue podała jej kieliszek i napój, który brunetka szybkim ruchem natychmiast przechyliła, robiąc to jak licencjonowany alkoholik.
Nieco się uspokoiła i w końcu uniosła twarz. Wszyscy, jak jeden mąż stali i wpatrywali się w nią z szerokimi uśmiechami na twarzach.
– No co? – miauknęła, usiłując słowami powstrzymać kolejny wybuch.
– Nic, też bym zwył – usłyszała od Łysego, który stał przy oknie z piwem i popalał papierosa.
– Mała, pogadam z Diablo, ok? Zaraz wracam – rzekł Jimmy i wstał.
– Spoko – wymamlała, usiłując przywrócić swoje usta, które wciąż złośliwie wyginały się w łuk, do naturalnej pozycji.
– Brałaś coś? – zapytała w końcu Emma, kompletnie zaskoczona tą nagłą przemianą przyjaciółki.
Laura nie odpowiedziała.
– Młoda, poważnie, paliliście coś? – zapytała Susan.
– Nie, wypiliśmy tylko – odparł wesoło Laura. – Ale chętnie zapalę – dodała.
Jej obecny stan, jej radość i luz bardzo jej się podobały i nabrała ochoty, aby jeszcze bardziej się ogłuszyć i zwariować.
– Nooo proszę, cóż za przemiana! – skwitowała Susan, wyraźnie zadowolona z faktu, że małolata się rozluźniła i zaczyna zachowywać się jak człowiek. – Młoda, ale ze szkła, bletki nam się skończyły. Zapomniałam wam powiedzieć, żebyście kupili – dodała, wstając i po chwili zniknęła w sypialni Jimmy’ego.
– Ok – zapiszczała Laura, znów dyskretnie zaglądając w stronę Amber, po czym oparła się o kanapę i spojrzała na Łysego – wciąż jej się przyglądał, operując miłym uśmiechem.
– Nogi cię nie bolą? – zapytała nagle.
Zaskoczony chłopak uniósł brwi i za moment jego uśmiech przekształcił się w śmiech.
– Nie, mam mocne nogi. No, ale skoro chcesz… – zripostował i zaraz posadził tyłek obok nastolatki.
Nie wzruszyło jej to ani trochę. Sama już nie wiedziała, co jest grane. Ponownie spojrzała na Emmę – ta nie odrywała od niej wzroku.
– No co? – napuszyła się, rozanielona. – Coś jest nie tak?
– Wiesz, że zachowujesz się teraz, jakbyś nażarła się koksu? – stwierdziła Emma, która nadal nie mogła pojąć, co się stało i że w ogóle się stało.
Znała przecież Laurę na wylot i nie spodziewała się, że aż tak się odpali, a przynajmniej nie tak szybko. Nie była jeszcze na tyle pijana, żeby nabrać takiej odwagi, zajarała też niezbyt dużo, więc blondynka, widząc jej odchyły, nieco się pogubiła.
– A to tak jest po koksie? To ja chętnie – odparowała luźno Laura.
– KURWA! – dobiegło z sypialni i towarzystwo chwilowo się wyciszyło. – No bladź!
Billy wstał i poszedł do przyjaciółki, z którą po chwili wrócił. Sue usiadła, a on zniknął w kuchni. Po chwili towarzystwo usłyszało dźwięk przewalanej szuflady i Mały zaraz wręczył koleżance fifkę.
– Dzięki. Młoda chce koksu? – zaśmiała się.
– Nie chce! – odparła szybko Emma.
– Chcę – rzekła Laura, nadal szczerząc zęby.
– Poważnie? – Sue aż wytrzeszczyła oczy. – Mogę zadzwonić – dodała.
– Nie, nie chcę, jaja sobie robię – zamruczała wesoło Laura, której chyba naprawdę coś się przestawiło.
– Trzymaj – Sue podała jej zapalniczkę i nabite szkło, z którego Laura bez zastanowienia zaczerpnęła razy trzy, kaszląc przy tym i prychając. – Wolę cię zdecydowanie w takim wydaniu – pochwaliła Susan, strzelając w dziewczynę pełnym sympatii wzrokiem.
Trzasnęły drzwi i Jimmy pojawił się w pokoju.
– Co tam robisz?! – natychmiast wesoło huknął do Łysego.
– Siedzę, nie widać? Mówiłem ci chyba, że się z nią umówiłem, a że nie mówiłem, kiedy i gdzie…? – ironizował.
– Nogi go zabolały, pół dnia podpierał ścianę – oświadczyła Laura, która nabierała coraz większej ochoty na paplanie głupot.
– Mała… – zaśmiał się Jimmy, także raczej zszokowany jej nagłą "ewolucją”.
Nie odpowiedziała, zachichotała tylko. Jimmy nie wyganiał kumpla, tylko wziął stojące obok Amber krzesło i usiadł obok Susan.
– To ziółko było chyba czymś podbijane, mnie też już ostro wymóżdża – stwierdziła Sue. –Młoda chce spróbował gwiezdnego pyłu – dodała.
– CO? – Jimmy natychmiast się wzburzył. – NIE MA MOWY!
– Nie chcę, żartowałam – wyjaśniła spokojnie widząc, że brunet bardzo się zdenerwował.
– Dobra, Jimbo, ja spadam – Łysy podniósł się z miejsca.
– Diablo poszedł do sklepu naprzeciwko.
– Ok, to na razie. Miłej zabawy – olbrzym pożegnał wszystkich – zwłaszcza Emmę – soczystym uśmiechem i ruszył w stronę drzwi.
– Idę z tobą! – Amber zerwała się z krzesła.
– Gdzie, kurwa?! – przy pomocy szybszej od błyskawicy Susan zaraz została zatrzymana.  
– Łysy! – brunetka uderzyła spanikowaną pretensją widząc, że chłopak przystanął w miejscu, lecz nie reaguje.
– Przykro mi, ale Sue jest tak samo moją kumpelą, jak Chris kumplem, więc ja nie zamierzam się między nich wpierdalać. Niech załatwiają to między sobą – rzekł spokojnie, grzebiąc ostatnie resztki nadziei dziewczyny. – Poza tym z tego, co wiem, za darmo nie oberwałaś – dodał z powagą.
– Łysy, kurwa! – próbowała jeszcze, przerażona, o mało już nie płacząc, wyglądała w tej chwili jak nic nie warty śmieć.
– Jimbo, chodź, zamknij drzwi – tyle otrzymała w kwestii odpowiedzi.
– Łysy, zadzwoń do Chrisa! – rzuciła zrozpaczona Amber.
– Nigdzie nie dzwoń! – nakazała surowo Sue, lecz kolos nie odpowiedział żadnej z nich, tylko zamknął za sobą drzwi.
Miko słysząc zamieszanie, dopiero teraz pojawił się w pokoju; towarzystwo zupełnie zapomniało, że jest w domu. Piesek napił się jedynie wody, wymusił od Laury krótkie głaskanie i zniknął tak szybko, jak się pojawił.
– Gorąco mu, dlatego śpi sobie w chłodzie – wyjaśnił Jimmy. – I jak widać nie łazi za tobą, czyli czuje się tu bezpiecznie.
Susan przekręciła klucz i za chwilę zawisła przed Amber, która stała jak posag przy oknie i bała się poruszyć.
– Co ty, kurwa, robisz widowisko? – warknęła. – Ku twej wiadomości – Łysy nie przeciwstawi się ani mi, ani Chrisowi, rozumiesz? Za bardzo się szanujemy.
Brunetka milczała, nie patrzyła na Sue. Laura przez moment siedziała lekko oszołomiona tym zrywem prześladowczyni, po chwili jednak znów się roześmiała, głupawka jej nie opuszczała. Ta twarda, pyskata, "rządząca” Amber zaprezentowała się w tej chwili jak mały dzieciak, któremu ojciec chce wlać pasem, lub jakby chciało ją tu zgwałcić co najmniej dwudziestu facetów.
– Wiesz, co? – Sue, słysząc Laurę, także zarechotała. – Kurwa, wszystkiego bym się spodziewała, dosłownie wszystkiego, ale nie tego, co w tej chwili zrobiłaś. Co, myślałaś, że Łysy cię zabierze? Taka osiedlowa superbohaterka, kurwa nie do zdarcia, i pozwoliłaś sobie na to, żeby tak stracić twarz? Poniżyłaś sama siebie, i to do tego stopnia, że już bardziej się chyba nie da. Żałosne – dodała i usiadła na swoje miejsce. – Siadaj, kurwo, i mi się nie ruszaj – rozkazała cierpko i chwyciła butelkę.
Amber posłusznie zajęła miejsce i zaraz spuściła wzrok, chyba zrobiło jej się totalnie głupio; w końcu Sue miała całkowitą rację. Nie dość, że nie udało jej się uciec, to przy okazji okazała swoją całkowitą słabość, to musiało wywołać wstyd.
– Znikamy na chwilę, ok? – rzekł nagle Billy i zaraz zamknęli się z Emmą w sypialni.
– Uuu, coś się szykuje – zaśmiał się Jimmy, przytulając nastolatkę, która po chwili wypiła kolejny kieliszek.
Cieszyła się nadal. Czuła się w tej chwili tak dobrze, jak nigdy i przestała dziwić się Emmie, że także dała się ponieść imprezie w ich towarzystwie.
– Strasznie mocna ta trawa – przemówiła znienacka, głosem ewidentnie szpanując, że się nawaliła.
– To źle? – zapytała Sue.
– Nie, bardzo dobrze.
– No to dobrze – Susan się zaśmiała i odpaliła sobie papieroska. Laura znowu skierowała wzrok na Amber, lecz teraz nie było w tym ani krzty dyskrecji, wręcz przeciwnie, wgapiła się w dziewczynę z czystą pogardą. Skierowała wzrok wyżej i gdy kolejny raz zobaczyła włosy Amber, radość ponownie wzrosła, nastolatka za nic w świecie nie mogła pohamować swoich durnych odruchów.
– I co się, kurwo, cieszysz?! Nagle zrobiłaś się taka odważna?! – wyjechała w końcu Amber, której już puściły nerwy.
Cała trójka, totalnie zaskoczona, natychmiast skierowała na nią wzrok.
– A ty taka malutka? – odpowiedziała beznamiętnie Laura, tracąc swój uśmiech. – Wszystko w miarę możliwości, prawda?
Amber już się nie odzywała.
– Oooo kurwa!!! – zapiała Sue. – Ale cię przydeptała. Jimmy, jednak młoda umie otworzyć gębę – radowała się.
– Nie bój się, jak chce, to umie – rzekł dumny chłopak.
– Podobno siedziałaś, więc czemu już nie siedzisz? – kontynuowała sucho Laura, nie patrząc na Amber. Trawa działała bardzo dziwnie, Laura przestała mieć już jakiekolwiek opory i nagle zaczęła pałać do Amber olbrzymią niechęcią.
Kolejne zszokowanie obecnych i brak odpowiedzi pytanej.
– No, mała, diabełek z ciebie wychodzi, widzę – mruknął Jimmy, tuląc do siebie dziewczynę.
Uśmiechnęła się skromnie.
– Jak to "siedziała”? – zapytała zaciekawiona Sue.
– Normalnie. Była u mnie policja i mówili, że zgarnęli ją za pobicie – wyjaśniła Laura, lecz na Sue także nie patrzyła.
– Ty! – Susan rzuciła zapalniczką w ofiarę. – Zadała ci pytanie, nie umiesz opowiedzieć jak człowiek?
– Wycofano oskarżenie – wypaplała natychmiast Amber.
– Jak to "wycofano”? Pobili ofiarę drugi raz?
– Nie wiem.
– Nie wiesz, kurwa… – wymamrotała zniesmaczona Susan, lecz nadal nie atakowała dziewczyny, tylko polała kolejny raz.
– Za szybko dla mnie – rzuciła Laura.
– A ktoś ci każe pić? Wypijesz, jak zechcesz, mała, przecież o tym wiesz – odparł Jimmy.
Laura ponownie skierowała wzrok na Amber. Tak, jak kiedyś bała się chociażby na nią spojrzeć, tak teraz coś ciągnęło jej wzrok w kierunku dziewczyny. I nagle Amber zrobiła coś, czego Laura na pewno by się nie spodziewała – wykonała kółeczko palcami i uśmiechnąwszy się perfidnie, kilka razy przesunęła przez nie palec wskazujący drugiej dłoni, co miało złośliwie przypomnieć Laurze o tym, co się stało.
I w tym momencie w brunetce coś pękło. Jak oparzona zerwała się z miejsca, doskoczyła do Amber i z głośnym: – TY ZAJEBANA SUKO! – zaczęła okładać ją pięściami po głowie. – Ty kurwo, szmato, odwal się w końcu ode mnie, rozumiesz?!!! NIENAWIDZĘ CIĘ, KURWA, NIENAWIIIIIDZĘ!!! – wrzeszczała, tłukąc prześladowczynię cios ze ciosem, jak zawodowa bokserka; zupełnie straciła nad sobą panowanie.
Amber, bojąc się Sue, nie zrobiła nic, zasłoniła tylko głowę. Susan z Jimmym nie reagowali, patrzyli tylko na to zjawisko z szeroko otwartymi ustami.
– Co tu się dzieje? – Billy z Emmą, słysząc wrzask nastolatki wystawili głowy przez drzwi, wtedy dopiero Laura się opamiętała i zatrzymała w miejscu, gapiąc się na Amber i oddychając ciężko.
– O żesz ty – wydusiła w końcu oszołomiona Sue, patrząc to na Laurę, to na bruneta, a jej wesoły uśmiech zamienił się teraz w zupełnie niewytłumaczalną minę.
Spowodowana niemałym szokiem cisza chwilę trwała, w końcu Jimmy poderwał tyłek i podszedł do Laury.
– Mała, chodź – poprosił troskliwie, obejmując dziewczynę w pasie.
Nie sprzeciwiała się i po chwili siedziała już na swoim miejscu. Otrzymała swój kieliszek, który natychmiast wypiła. Ręce jej drżały.
– Już, piękna, ok? – zapytał łagodnie chłopak, zupełnie nie wiedząc, co o tym myśleć.
– Nienawidzę jej! – powtórzyła brunetka, wstała i sama polała kolejne kieliszki.

846 czyt.
100%145
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2605 słów i 15171 znaków, zaktualizowała 25 mar 2018.

5 komentarzy

 
  • Marida

    Marida · 26 mar 2018 · 214488610

    No w końcu, nie mogłam się doczekać Ale przemiana Laury, no kto by się spodziewał. Super część, liczę szybko na kolejną     

  • Black

    Black · 26 mar 2018

    W końcu! Nareszcie Laura się otworzyła, długo kazałaś nam na to czekać Pięknie

  • Fanka

    Fanka · 25 mar 2018

    Cicha woda brzegi rwie    
    I pięknie puściło wszystko Laurze... Amber taką bohaterką a widać jaka jest przy równych albo "wyższych" od siebie... Dobrze zrobiła Laura, ile miała jeszcze wytrzymać?  
    dla Ciebie Kochana

  • zabka815

    zabka815 · 25 mar 2018

    I to mi się podoba        i jeszcze raz   . W końcu Laura pokazała pazurki i mam nadzieję, że To nie ostatni raz   . Czekam na kolejną  

  • AnonimS

    AnonimS · 25 mar 2018

    Ale tempo. W dwa dni 3 kawałki w publikacji. Piszesz jakby Ci za wierszówkę płacili he,he. Fajny odcinek . Stara prawda się sprawdza co myśli na trzeźwo po pijaku się gada i Robin . Młoda zrzuca z siebie szarą skórkę. Ciekawe co dalej, bo nastrój jest taki że Amber może bardzo poważnie oberwać.