Szare istnienie #109

Szare istnienie #109Laura się pogubiła. Spojrzała na Jimmy’ego, ale on, poza dziwnym półuśmieszkiem, w żaden sposób nie zareagował na decyzję koleżanki.
– Ale ja nie mogę wyjść, matka będzie się martwić.  
– E tam, pierdolisz, masz pięć lat? – Sue dość sztywno odniosła się do słów nastolatki, wywołując jeszcze większy niepokój i przy okazji spore zakłopotanie.
– Ale ja nie wiem, czy mam klucz – kombinowała Laura, choć już założyła, że nie uda jej się tak łatwo z tego wykręcić.
– To idź, zobacz i grzecznie tu wracaj, chociaż zamknięcie drzwi to najmniejszy problem… prawda, maleńki? – Sue sugestywnie spojrzała na bruneta, szeroko wyszczerzając zęby.
– Miałam wziąć prysznic – wtrąciła się w to wszystko Emma widząc, że Laura zaczyna panikować.
– A co, śmierdzisz? Nie wydaje mi się – odparła wesoło Susan.
– Ale wypadałoby, wczoraj taczała się po ziemi – oświadczyła Laura, nie mając pojęcia, dlaczego to powiedziała. Za późno było jednak, aby ugryźć się w język.
Emma natychmiast przecięła przyjaciółkę demonicznym spojrzeniem sugerującym, że teraz najchętniej skręciłaby jej kark.
– Po ziemi? Jak to? Przecież jak zniknęłaś, nie wyglądałaś na wykręconą, więc może mi to wyjaśnisz? – Sue znowu się uruchomiła, ponownie siadając i krzyżując przed sobą wyprostowane nogi.
– Muszę się umyć, zaraz wracam – bąknęła Emma i w okamgnieniu uciekła na górę.
– No tak, najlepiej nawiać – Susan głośno się roześmiała. – Nic jej to nie da – dodała, po czym wstała i ruszyła do kuchni.  
Laura nie była zadowolona, lecz nie miała odwagi zaprotestować, nie pomogła nawet obecność chłopaka.
– Czemu nie masz nic do picia?! – krzyknęła z głębi dziewczyna.
Nastolatka błagalnie spojrzała na Jimmy’ego i to wystarczyło.
– Kurwa, wyłaz stamtąd, zaraz coś kupimy! – zagrzmiał surowo i objął młodszą z dziewczyn. – Śliczna, jedź z nami, Cicha nie odpuści, gwarantuję ci. Ona, jak się uprze… – poprosił łagodnie.
– Jest tu gdzieś jakiś sklep? – blondynka zawisła w progu kuchni, opierając się o framugę z nieodpaloną fajką w dłoni.
– Jest, w prawo i jakieś sto metrów stąd – poinstruowała Laura, węsząc szansę na uniknięcie wycieczki i przy okazji pozbycie się intruzów.
– Idę. Chcecie coś?
– Kup piwo, bo całe jej wypiłem, zaraz będą kwasy – zaśmiał się Jimmy, odstawiając pustą butelkę nastolatki. – Sorry, mała – mocniej ją przytulił, ciesząc się jak dzieciak.
Uśmiechnęła się.
– Uważaj na psa, może uciec – poprosiła starszą dziewczynę.
– Damy radę – Sue wygięła usta i po chwili zamknęła drzwi z tamtej strony.  
Leżący obok Laury Miko nawet nie ruszył się z miejsca.
– Jak się czujesz? – zapytał po raz enty Jimmy.
– Dobrze.
– Nie bardzo ci wierzę, choć oczko już zniknęło – uśmiechnął się, dotykając lewego policzka dziewczyny. – Ładnie ci w dresach, dlaczego wcześniej nie chodziłaś?
Wzruszyła ramionami. Szczerze mówiąc nie skupiała się zbytnio na słowach chłopaka, cały czas obmyślała plan uniknięcia wyjścia z domu, choć z drugiej strony kusiło ją trochę, aby się stąd wyrwać. Dziewczyna poczuła się lepiej i najzwyczajniej w świecie zaczęła się nudzić. Pamięta, jak dobrze bawiła się z Jimmym, zanim stało się to, co się stało, dlatego też chciałaby się rozerwać, lecz z drugiej strony trochę się bała.
– Widziałaś film? – wyjechał nagle chłopak.
Zastygła w bezruchu, zupełnie zaskoczona pytaniem, za moment jednak kiwnęła głową.
– Przepraszam cię, mała, ale chyba nie powinienem ci go wysyłać, za bardzo się pośpieszyłem – skwitował Jimmy.
– To nic, nie umarłam – uśmiechnęła się mdło. – Zrobiłeś coś Frankowi? – zapytała uznając, że to odpowiednia chwila.
– Nie.
– Nie wierzę ci.
– Śliczna, nic mu nie zrobiłem, przestawiłem mu tylko trochę dmuchawę – zaśmiał się chłopak.
– Jimmy, mów prawdę. Znam cię i wiem, co potrafisz zrobić – naciskała dziewczyna, bo choć miała żal do Franka i nadal czuła złość, nie chciała, aby stała mu się krzywda.
– Laura, wyluzuj już, dostał tylko po gębie i to wszystko. Poza tym on mnie zaczepił, nie ja jego, więc o co ta pretensja? Co? Miałem stać z założonymi rękoma i dać się lać? Dobrze, następnym razem obiecuję, że tak zrobię… specjalnie dla ciebie. Kurwa, dla ciebie wszystko, piękna – warknął wkurzony chłopak.
Dziewczynę przytkało, poczuła się, jakby nagle dostała po twarzy. Chłopak totalnie zawstydził i skrępował ją swoją wypowiedzią, przez co nie wiedziała, jak się teraz zachować.
– Śliczna, nie zawieszaj – zaśmiał się, łapiąc jej dłoń. – Przepraszam, ale czasem naprawdę jesteś strasznie upierdliwa i nie docierają do ciebie żadne argumenty. To bardzo słodkie, ale i irytujące.
Cisza.  
Jimmy już jej nie dokuczał, lecz wciąż gapił się na dziewczynę. Przypatrywał jej się chwilę, po czym znienacka zbliżył się i chciał ją pocałować. Natychmiast odchyliła głowę. Skonsternowany chłopak w okamgnieniu się odsunął, bez słowa wstał, chwycił pustą butelkę i zniknął w kuchni. Laura poczuła się bardzo nieswojo, nie spodziewała się, że będzie czegokolwiek próbował. Nie wystraszyła się próby pocałunku, ale każdy bliższy kontakt z płcią przeciwną wywoływał u niej dość nieprzyjemne uczucia, przez co opanowała ją też dziwna trema i nie wiedziała, jak się zachować w tej krępującej sytuacji.
Jimmy zaraz wrócił i znów chwycił jej dłoń, siadając obok.
– Śliczna, przepraszam, zapędziłem się – mruknął, zakłopotany.
Mimo, że był speszony, wyglądał w tej chwili niesamowicie śmiesznie. Operował bardzo zabawną miną, co spowodowało, że Laura widząc, jak ten twardy facet zawstydza się jak mały chłopiec nie wytrzymała i uderzyła głośnym śmiechem. Nie dała rady zachować powagi, chłopak jeszcze nigdy nie wyglądał tak pociesznie, co było też przy okazji dość słodkie.
– Co? – uśmiechnął się i chyba jeszcze bardziej skrępował doskonale wiedząc, z czego się cieszy.
– Nic.
– Mała, doigrasz się – znów ją objął.
– Wiesz, jak w tej chwili wyglądasz? – chichotała. – Jakby ukradli ci lizaka, albo spadł ci na ziemię lód, o który pół dnia walczyłeś – podsumowała, zaśmiawszy się jeszcze głośniej.
– To dobrze, czy źle? – uśmiechnął się szeroko, lecz widać było, że ironia precyzyjnie dotarła do celu.
– Nie wiem… śmiesznie – dziewczyna mruknęła wesoło, za nic nie mogąc opanować wszechogarniającej jej w tej chwili radości.
– Fajnie, że poprawił ci się humor, na to liczyłem – rzekł rozbawiony jej głupawką Jimmy, a wpadka z pocałunkiem już dawno odeszła w zapomnienie.
Trzasnęły drzwi i Laura zamarła, po chwili jednak odetchnęła, widząc wchodzącą do salonu Susan.
– Kurwa, mogłam wziąć jakiś plecak, no i kluczyki, to zostawiłbym to w samochodzie, a tak, kurwa, noszę się jak Święty Mikołaj. Nie mogłeś mi przypomnieć, pomyśleć chociaż o takiej opcji?! – warczała na kumpla, stawiając obok stolika wielką reklamówkę.
Jimmy w odpowiedzi tylko się zaśmiał. Miko już zdążył doskoczyć do dziewczyny, która przykucnęła i zaczęła czochrać go po głowie.
– Fajny jest, jak ma na imię? – spojrzała na Laurę.
– Miko.
– Wykupiłaś pół sklepu? – zapytał brunet, gapiąc się na torbę.
– Nie, jedną czwartą. A co, nie mogę? Stać mnie – pyskowała Sue i zaraz wsadziła nos do reklamówki. – Ile piw ci brakuje? – ponownie zwróciła się do Laury, nie patrząc na dziewczynę.
– Dwóch – bąknęła nastolatka, wciąż czując spory stres.
Susan wręczyła po butelce znajomym, a dwie kolejne bez słowa zaniosła do lodówki.
– Co ona tam robi, onanizuje się? – zapytała po powrocie, spoglądając na zegarek, a następnie na brunetkę.
Ta tylko wzruszyła ramionami. Nadal nie czuła się komfortowo rozmawiając ze starszą dziewczyną, tym bardziej, że do Susan do łatwych rozmówczyń raczej nie należała.
– Idź ją pogoń, zaraz dwunasta – poprosiła blondynka, zapalniczką otwierając swoje piwo.
Nastolatka nie zwlekała, tylko w okamgnieniu pomknęła na górę zakładając, że Emma, jako że zna już trochę Susan i że dziewczyna ją lubi, może poradzi coś w całej tej sytuacji.
Gdy doszła na miejsce okazało się, że kumpela wyszła już spod prysznica i grzebie się w stercie swoich ubrań, robiąc w szafie kompletne pobojowisko.
– Śpisz tu? Twoja koleżanka się niecierpliwi – warknęła ironicznie Laura, pretensja o nowe znajomości przyjaciółki była bardzo wyrazista.
– O co ci chodzi? – warknęła Emma, nie odrywając się od poszukiwań.
– O nic.
– Laura, wkurwiasz mnie, wiesz? – blondynka porzuciła ciuchy i zamaszyście odwróciła się w stronę przyjaciółki. – O co masz pretensje, o Susan? Przecież to kumpela TWOJEGO Jimmy’ego – zaakcentowała odpowiednio – więc nie rozumiem, o co się spinasz? Kto zaczął tą zabawę, co? Poza tym Jimmy uratował mi dupę, a Sue poznałam przypadkowo, więc przestań się ciskać, dobra? – szumiała Emma, po czym się odwróciła i wznowiła kotłowanie garderoby.
Laura w milczeniu wysłuchała wywodów koleżanki, zupełnie zaskoczona tym zrywem, zrozumiawszy jednak, że dziewczyna ma rację, zawstydziła się odrobinę swoim wyskokiem.
– Zamierzasz z nimi jechać? – zapytała, siadając na łóżku.
– Muszę spotkać się z Billym.
– Zadzwoń do starej, matka prosiła.
– Po co? – fuknęła blondynka, rzucając w kierunku przyjaciółki jasnobeżowe spodenki.
– Zadzwoń, przynajmniej powiesz, że żyjesz. Chociaż dzwoniłam do niej i ona albo zupełnie cię olewa, albo tylko ładnie gra. O co jej chodzi, kompletnie padło jej już na mózg? I jak się odzywa: "Nie dzwoń tu”, i takie tam pierdolenie, ona naprawdę ma najebane! – zniesmaczona Laura oświeciła koleżankę.
– I niech spierdala. Nie pierwszy raz ma mnie w dupie i albo wrzeszczy, albo więzi mnie w domu, mam tego dość. Więc jak naprawdę tak bardzo przeszkadzał jej mój dotychczasowy styl bycia, to od teraz będę, pić, ćpać i imprezować. Jebię ją i całą resztę – oznajmiła wkurzona Emma i wreszcie wyłoniła głowę z szafy.
W mig wskoczyła w spodenki i przylegającą do ciała, ciemnobrązową koszulkę, po czym zasiadła obok koleżanki.
– Kurde, Laura, jedziesz z nami, co będziesz robić w domu? – prosząco spojrzała na przyjaciółkę.
– Emma, to nie jest dobry pomysł, matka będzie się zamartwiać. I tak mam już kupę problemów, niepotrzebne mi kolejne.
– Przestań wymyślać, przecież widzę, że chcesz jechać. Boisz się?
– Nie wiem, dziwna ta Sue. I o co chodziło jej z Amber? Bo nie rozumiem. Dziwnie zareagowała po tym telefonie, jakby chciała się za mnie odegrać, ale czemu? Przecież ona wcale mnie nie zna.
Emma głośno się roześmiała.
– Ona i Amber to unikatowa sytuacja. Dziwka już wyłapała od Sue, i to nieźle wyłapała, wiesz, jak panicznie ta suka się jej boi? Jak byłam u Jimmy’ego to przyjechała do Chrisa, bo akurat tam był, ale biedulka, nie spodziewała się chyba, że będzie tam też Susan. Dziewczyno, no mówię ci…
Dyskusję przerwało pukanie i po chwili w drzwiach pojawiła się głowa bruneta.
– Laura, no co z wami? Czekamy i Cicha zaczyna się wkurwiać.
– Jeszcze chwila, ok? – warknęła nastolatka, wkurzona się jego ponownymi spacerami.
– Śliczna, niestety, jedziesz z nami, Sue się uparła. Mała, nie wymiękaj, potem cię odwiozę, zdążysz przed przyjazdem dupka – uśmiechnął się, wisząc na klamce.  
– Dobrze, zaraz przyjdziemy – brunetka w końcu ustąpiła.  
– Poczekamy w samochodzie, żeby nie robić przypału – rzekł Jimmy. – I laski… pośpieszcie się.
– Ale Jimmy – bąknęła Laura. – A co z Miko? Nie mogę go zostawić, będzie się denerwował.
– Spoko, możemy go zabrać, nie widzę problemu.
– Ale jak zabrać?
– Normalnie, też mam ogródek, będzie miał gdzie pobiegać. Mała, przestań przejmować się błahostkami, tylko zbierajcie się – ponaglał, wyraźnie już zniecierpliwiony.
– Dobrze, to zaraz przyjdziemy – powtórzyła Laura, choć nadal nie była pewna co do tej wyprawy.
Nad wyraz zadowolony Jimmy uśmiechnął się najszerzej, jak umiał i zniknął za drzwiami, wtedy Emma wznowiła temat.
– No mówię ci, pojechała po niej, jak po szmacie, a dziwka nawet nie pisnęła. Wiesz, jaka maleńka się zrobiła? O taaaka – Emma nakreśliła centymetrowy odcinek, wystawiając palce przed samym nosem przyjaciółki. – Bohaterka… do ciebie, a co do czego, gówno może – dodała sucho.  
– Ale co się działo? – Laurę już opanowała ciekawość.
– Oj, Susan jechała po niej równo. Że jest kurwą, że puszcza się na lewo i prawo, ogólnie drwiła z niej ostro i po całości, już nie pamiętam dokładnie. Ale najlepsze było, jak natłukła jej po gębie, a potem chwyciła ją za łeb i trzasnęła nim o ścianę, myślałam, że ją tam połamie – wyjaśniła Emma. – Nie wiem, co teraz kombinuje, ale szczerze mówiąc nie chciałbym być w skórze tej szmaty, Sue ma naprawdę czasem nie po kolei. I myślę, że to nie poszło o ciebie, tylko po prosto znalazła sobie dobry pretekst, żeby znów jej wpierdolić. Dziwka pieprzyła się z jej facetem, dlatego Sue tak jej nie lubi… o ile nie lubi to wystarczające słowo.
– Pretekstem?! Kurwa, a kim ja jestem, zabawką?! – wyskoczyła Laura, którą nagle targnęła nieopisana złość. – Mam być pretekstem do tego, żeby jakaś laska mogła się popisać?! Nigdzie nie jadę – skwitowała, wkurzona.
Kompletnie zaskoczona Emma dużymi oczyma patrzyła na przyjaciółkę, zupełnie nie rozumiejąc jej pretensji.
– No co? Powiedziałam coś nie tak? – buczała brunetka.
– Laura, przestań, o co ci chodzi? – Emma wróciła do żywych. – No dobrze, a nawet jak chce się popisać, to co z tego? Sue jest trochę… jakby to powiedzieć… narcystyczna? – zaśmiała się . – Ale taka już jej natura i nic na to nie poradzisz. Chociaż narcystyczna to może nie do końca odpowiednie słowo, jest po prostu taka… inna. Ale jest w porządku, zobaczysz, i przestań wymyślać, dobrze? Ja osobiście bardzo się cieszę, że dziwka kolejny raz dostanie w pierdol, nawet, jeśli Sue chce sobie jedynie poszpanować. Należy się szmacie, a ty masz jeszcze jakieś obiekcje. Nie patrz na powody, tylko na rezultaty – Emma soczyście się uśmiechnęła.
Za oknem rozbrzmiał podwójny dźwięk klaksonu.
– Idziemy?  
– Nie wiem, czy mam klucz – mruknęła Laura.
Nadal była odrobinę zła, postanowiła jednak nie zagłębiać się dłużej w ten temat uznając, że nie jest na tyle poważny, aby go roztrząsać. Nadal nie była pewna wyjścia z domu, aczkolwiek wstała i w towarzystwie przyjaciółki ruszyła na dół.  
Miko już czekał pod drzwiami jakby wyczuł, że jedzie na wycieczkę.
– Zobacz jeszcze w kuchni, pod zlewem, a ja zobaczę tu – poprosiła Laura, otwierając szufladę w stojącej przy drzwiach szafce.
– Jakieś leżą przy telewizorze! – krzyknęła Emma.
Klakson zaśpiewał ponownie.
– Co one robiły przy telewizorze? – zapytała Laura, biorąc od przyjaciółki swoje dwa klucze. – Weź Miko, bo ja go nie utrzymam, a ja zamknę drzwi.
Emma zadowolona, że Laura już nie protestuje, zapięła pieska i chwilę później obie dziewczyny stały już obok żółtego Forda, w towarzystwie Sue i Jimmy’ego, którzy popalali papierosy.
– Kurwa, co tak długo, uprawiałyście seks? – zapytała Sue. – Trzeba było powiedzieć, nie poganiałabym was, no i byłby to przynajmniej racjonalny powód waszego guzdrania się, który skora byłabym nawet usprawiedliwić – dodała wesoło.
Przyjaciółki zachichotały i z niewiadomego powodu obie, jak jeden mąż, puściły kolorki.
– Patrz, Jimbo, jakiego buraka walnęły, czyli chyba coś w tym jest! – zapiała głośno Sue, zauważywszy rumieńce na twarzach dziewczyn.
– Dobra, nie popisuj się już, jedziemy – warknął Jimmy, lecz uśmiech figurował również na jego ustach.
– Ja prowadzę! – oświadczyła bezkompromisowo Susan i zaraz otrzymała kluczyki. – Młoda, wskakuj – wskazała Emmie miejsce obok kierowcy i szybko wsiadła za kółko  
Jimmy z Laurą usiedli z tyłu, wtedy dziewczyna przekręciła kluczyk i ruszyła, lecz zrobiła to tak gwałtownie, że pasażerów aż wbiło w fotele, a spod opon wydobył się ostry pisk, który rozszedł się głośnym, świszczącym echem po całej okolicy.

Wiem, że miałam już kończyć, ale widzicie - wciąż, jak na złość się rozciąga. Wybaczcie

1 542 czyt.
100%228
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2920 słów i 17057 znaków, zaktualizowała 18 sty 2018.

8 komentarzy

 
  • Marida

    Marida · 27 sty 2018 · 214488610

    Jak tam z kolejną częścią?

  • aKubek

    aKubek · 19 sty 2018

    A jednak
    Wiedziałem  Księżniczko że  nie wytrzymasz ;*

  • toja

    toja · 19 sty 2018 · 230360584

    To kiedy ten koniec???????????

  • zabka815

    zabka815 · 18 sty 2018

    Świetna część   Czekam na więcej   tylko szybciutko

  • AnonimS

    AnonimS · 18 sty 2018 · 201443589

    No coraz ciekawiej się dzieje . Chyba nie uda ci się Autorko skończyć tak szybko . Jest parę spraw do rozwiązania i kilka wątków do pociągnięcia. No i ta publika która komentuje i czeka na więcej. Ja też czekam co dalej się wydarzy . Nawet nie próbuj nas zawieść bo jak wiesz w tych    czasach niedaleko od uwielbienia do hejtu

  • Fanka

    Fanka · 18 sty 2018

        

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 18 sty 2018

    Cudowne kochana, jak zwykle mnie nie zawiodłaś  

  • Mua

    Mua · 18 sty 2018 · 381258670

    Uwielbiam????