Szare istnienie #17

Szare istnienie #17

Migiem znalazła się w pokoju, kładąc na łóżku na wznak. Leżała jak kłoda, mając nadzieję, że Travis nie postanowi ponownie przyjść z pytaniami. Zniknęło wszystko – od Amber zaczynając, na Mattcie kończąc, w środku tkwił tylko obłudny nieznajomy i pytanie: "kiedy następny telefon?”. Napaść, pobicie, a nawet gwałt... to wszystko nic, tylko to oczekiwanie...  
  Piknął sms-a i Laura wróciła do żywych. Z niemałym strachem sięgnęła po komórkę, oczami wyobraźni widząc oczywiście nieznany jej numer i przytłaczającą treść. Wiadomość była jednak od Franka i brzmiała: "Dlaczego nie odpisałaś? Wszystko w porządku? Nie będę naciskał, poczekam, aż sama się odezwiesz. Napisz tylko, czy wszystko ok, dobrze? Ściskam. Miłej nocy”. Zrobiło jej się strasznie głupio, ale była usprawiedliwiona – jak mogła myśleć o głupich sms-ach, skoro miała "ważniejsze sprawy”? Zastanawiała się chwilę nad treścią i w rezultacie napisała: "Sorry, spałam trochę i nie sprawdzałam telefonu, zresztą i tak bym z Tobą nie pojechała, ponieważ już późno, a ja nie chcę denerwować matki. Zdzwonimy się jutro, tylko, że umówiłam się też z Emmą. Także życzę miłych snów!
Z jakąś niewytłumaczalną ulgą rzuciła telefon na łóżko, jakby przymus zrobienia "czegoś” miała już za sobą. "Może mu powiedzieć?” – przeszło jej przez myśl, lecz szybko uznała, że to nie najlepszy pomysł. "Nawet, jeśli da się coś zrobić i dadzą mi spokój, może nawet ich zamkną, to na pewno mają innych znajomych. Jeśli ich wsypię, może być jeszcze gorzej. Poza tym oni się nie przyznają, a przecież nie ma żadnych dowodów...”
  

Ktoś cicho zapukał w okno, lecz Laura tego nie słyszała, wyrwało ją z zamyślenia dopiero, gdy dźwięk rozbrzmiał po raz drugi. Zastygła! W pokoju było ciemno, więc "gość” nie mógł dojrzeć dziewczyny, lecz i ona nie widziała jego. Po chwili po drugiej stronie pojawiła się pogrążona w mroku sylwetka, która zapukała po raz kolejny. Brunetka cicho wstała i na paluszkach zaczęła przemieszać się w stronę dźwięku, idąc przy samej, stojącej naprzeciwko łóżka szafie. Dopiero, gdy się nieco zbliżyła, rozpoznała postać. Z lekka niepewnością i niepokojem, bezszelestnie otworzyła okno.
– Wystraszyłem cię? – szepnął brunet, uśmiechając się szeroko.  
– Trochę – mruknęła, zaskoczona.
Od razu wychyliła głowę, kierując wzrok na okno brata, lecz było w nim ciemno. Travis zazwyczaj zasypiał ze słuchawkami na uszach, więc dziewczyna wywnioskowała, że nic nie usłyszy. Lecz obawa była.
– Trzymaj – mruknął Jimmy, podając jej bluzę. – Sorry, że tak wpadłem, ale miałem po drodze.
– Dzięki – wydusiła nastolatka, kompletnie nie wiedząc, co w tej sytuacji zrobić.  
Nie spodziewała się chłopaka i chciałaby, żeby już zniknął. Po dzisiejszym spotkaniu strach przed brunetem nieco zmalał, lecz teraz zamienił się miejscami ze znajdującym się za ścianą 22-latkiem.
– Co tu robisz? Mój brat jest obok, może cię usłyszeć – mruknęła w końcu.
– To mu powiesz, że to Święty Mikołaj. I nie skłamiesz, dostałaś przecież prezent – zaśmiał się chłopak. – Poza tym śpi.
– Idź już – bąknęła Laura.
– Chodź ze mną.
– Nie mogę.
– Czemu? Nawet się nie zajarzą, że cię nie ma. Za godzinę wrócisz – nalegał.
– Nie mogę. Idź już, proszę cię.  
– Dzwonili do ciebie? – wyskoczył nagle.
– Kto...?! – zrobiła błazeńską minę, udając głupa.
– Czyli dzwonili. Co ci powiedzieli?
– Niiccc.
– Laura, mów. Znam ich i wiem, że to nie była przyjemna rozmowa.
Ciepły, lecz nakazujący ton głosu chłopaka sprawił, że po krótkim zastanowieniu opowiedziała mu wszystko.
– Byli nawaleni, szukali rozrywki. To wszystko nakręca Amber, usadziła się na ciebie, choć cała reszta jest nie mniej pojebana. Nie będę ukrywał, koleś, z którym gadałaś, jest bardzo nieprzyjemny, a po pijaku jeszcze gorszy. Myślę, że jak wytrzeźwieje, przejdzie mu chętka na dowcipkowanie. Przypuszczam, że szybko znudzi mu się zabawa w straszenie, mimo to uważaj. To jeden z tych, którym nie wiadomo, kiedy co odwali. Nie straszę cię, tylko ostrzegam. Ja w tej kwestii nie mogę nic zrobić, bo nawet, jeśli chciałbym, to wiem, że mnie nie posłucha. Zresztą... on nikogo nie słucha. Może jednak wyjdziesz? Na chwi...
Przerwał mu telefon, który zagrał piskliwą, irytującą melodyjką. Chłopak przyklęknął i przyłożył słuchawkę do ucha. Laura natychmiast spojrzała w okno Travisa, ale nadal nic podejrzanego się nie działo.
– Nie wszystko – szepnął brunet, spuściwszy nieco głowę, aby nie robić hałasu.
Za słuchawki rozległ się dość głośny monolog, a raczej nie monolog, tylko krzyk.  
– Dobra, już wracam – mruknął Jimmy, otrzymując w zamian ponowny wrzask i po chwili wyłączył rozmowę. – Muszę spadać – spojrzał na nastolatkę, lecz w jego obecnym wyrazie twarzy nie było już nic pozytywnego. Miał bardzo zastanawiającą minę, wyglądał, jakby go coś wystraszyło. Laurę bardzo zaskoczyła ta nagła zmiana.
– Spotkamy się kiedyś? Na piwo, nic więcej – zapytał.
Głos także mu się zmienił.
  – Nie wiem – mruknęła zagubiona nastolatka.
  – Dobra, nie będę cię zatrzymywał. Miłych snów – uśmiechnął się niewyraźnie, odwrócił na pięcie i zeskoczył na dół.
  Pobiegł tak szybko, że tylko mignął dziewczynie przed oczyma. Kompletnie zdezorientowana brunetka cichutko zamknęła okno i wróciła do łóżka. Czuła się dziwnie, w oczach utkwił jej obraz niezrozumiałego wyrazu twarzy chłopaka. Od razu pomyślała o towarzystwie z boiska, ale kompletnie nie pasowało jej to, aby miało ono związek z jego zachowaniem.
  

Zbliżała się północ. Brak zajęcia, upiorna rozmowa i obaj bruneci – wszystko to spowodowało, iż znów zaczęło się rozmyślanie. Nie chciała się katować, zapaliła więc lampkę, chwyciła instrukcję i zaczęła studiować funkcje telefonu. Pobawiła się nim nie dłużej niż dziesięć minut, gdyż stwierdziła, że nauka w totalnym rozkojarzeniu nie ma większego sensu. Odłożyła więc "zabawkę”, zagasiła światło i powróciła do pozycji leżącej. Słowa Jimmy’ego w kwestii nieprzyjemnego stręczyciela nieco ją uspokoiły, lecz w czasie refleksji niestety wciąż figurował on jako przecinek między znanymi jej osobami, a sytuacjami z nimi związanymi.  
  Medytowała bardzo długo, krążąc myślami między Frankiem a Jimmym, lecz górował ten drugi, swoją niewytłumaczalną prezencją uporczywie zaprzątając głowę nastolatki. Czuła się dziwnie, gdyż widząc przed oczyma jego zastraszoną minę, zrobiło jej się go po prostu szkoda. Dręczyło ją nieodparte wrażenie, że brunet wcale nie jest takim, jakim go zna od tych kilku "chwil”, oraz to, o czym rozmawiał przez telefon, a przede wszystkim... z kim?!
  

  Zbudziły ją dochodzące z dołu, niewyraźne odgłosy rozmowy, pomieszane ze szmerem nastawionej dość głośno muzyki w telewizorze. Rozpoznała charakterystyczny śmiech Travisa, lecz po chwili skupiła się w bezruchu, próbując wyłapać, kim jest druga osoba. Muzyka huczała, więc Laura nie była w stanie ustalić, do kogo należą wypowiadane, wesołe, przerywane śmiechem słowa. Nie chciało jej się wstawać, zwłaszcza, że na zewnątrz znów paliło, o czym świadczyło niezmącone ani jedną chmurką, błękitne niebo. Chwyciła telefon z zamiarem sprawdzenia godziny, lecz ten był rozładowany. " Muszę w końcu wymienić tą baterię” – pomyślała, spoglądając na brązowy zegar ścienny, stojący na godzinie 14:06 od dobrych dwóch miesięcy.
Głosy z dołu były raz głośniejsze, raz zanikały, świadcząc o tym, że towarzystwo krążyło między kuchnią, a salonem. Po niedługim podsłuchiwaniu ciekawość w boju z lenistwem w końcu zwyciężyła, wstała więc i szybko pomknęła do łazienki. Po krótkim prysznicu, wyszła ubrana już w białe rybaczki i wiśniową koszulkę bez rękawów, chwyciła komórkę, ładowarkę i ruszyła do salonu. Już na schodach poczuła miły zapach "czegoś” i od razu pomyślała o Franku, lecz się pomyliła. Weszła do kuchni i zamarła... nie wierzyła własnym oczom!
  

Wiem, wiem... trochę krótkie, ale tylko ta część, w drodze wyjątku.

2 199 czyt.
100%74
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 1492 słów i 8555 znaków, zaktualizowała 22 sty 2017

Komentarze (4)

 
  • Lovcia

    Lovcia 7 lip 2016

    Kiedy kolejna?

  • olo1234

    olo1234 6 lip 2016 ip:781188

    Tragedia jak zwykle

  • Misiaa14

    Misiaa14 4 lip 2016

    O boże xd cudo ♡♡

  • Lovcia

    Lovcia 3 lip 2016