Szare istnienie #87

Szare istnienie #87Dzięki za łapencje :p:p:p

– Młoda – poczuła ruszanie za ramię. – Emma, obudź się – nakazał miękko głos.
Półprzytomna uniosła powieki i zobaczyła nad sobą rozmazaną sylwetkę Susan. Popijała piwo, uśmiechając się od ucha do ucha.
– Wstawaj, już wpół do siódmej. Nieźle cię położyło – zaśmiała się. – Chłopaki pojechali po kasę, możesz się spokojnie wykąpać. Wstawaj! – powtórzyła i wyszła z sypialni.
"Po kasę…?” – pomyślała, niezbyt zachwycona nieobecnością Jimmy’ego. Czuła się dość dobrze, prócz lekkiego suszenia nie miała szczególnie nieprzyjemnych objawów kaca., więc po chwili, bez zbędnego marudzenia wstała i ruszyła w stronę salonu.
– Ależ wyglądasz! – krzyknęła Sue. – I po tym właśnie widać, czy się komuś dobrze spało – po szopie na głowie!!!
Emma się uśmiechnęła, przyklepała potarganą czuprynę i zaraz miała w dłoni szklankę soku.
– W lodówce jest piwo – poinformowała Susan.
– Dopiero wstałam – odparła 18-latka i przysiadła na krześle, obok dziewczyny.
– I co z tego? Piwo budzi, piwo chłodzi, i na pewno nie zaszkodzi. Ha! Jestem poetką! – zakrzyknęła uroczyście Susan z zabawną, wymalowaną na twarzy dumą.
Emma teraz już musiała dać upust swojej wesołości, na chwilę obecną nowa znajoma prezentowała się nad wyraz pozytywnie.  
– Chłopaki dziesięć minut temu pojechali do tego frajera, ale wątpię, czy go zastaną…
Nie skończyła, bo zazgrzytał klucz w zamku.
– Tak szybko? – zdziwiła się, podobnie Emma.
Drzwi się otworzyły, więc Sue wstała i ruszyła w ich kierunku. Nie doszła jednak daleko, bo zderzyła się w progu salonu z "J-em”. Wyglądał strasznie. Twarz miał mocno pobitą, zakrwawioną wargę, był cały brudny i ledwo trzymał się na nogach. Stanął w progu i oparł się o framugę, nie zauważywszy jeszcze nastolatki. Przerażona Emma zastygła w bezruchu i natychmiast opanowała ją panika, lęk tak duży, jak chyba nigdy dotąd.  
– Kurwa, "J”?!!! – Susan wytrzeszczyła oczy. – Co ci się stało?!!! – wydusiła, zszokowana i nieświadoma minionych wydarzeń.
Chłopak ciężko podniósł twarz i jego wzrok natychmiast zdziczał – nie spodziewał się tu zapewne 18-latki.
– Kurwa, co robicie w moim domu?! – wystękał po chwili, gdy już oswoił się z widokiem, nieporadnie wyminął Susan i ruszył w stronę nastolatki. – Ty mała dziwko!!! – zagrzmiał i uderzył ją w twarz.
W okamgnieniu zmieniła miejsce pobytu z krzesła na podłogę.
– Kurwa, "J”, co ty odpierdalasz?! – ryknęła Sue i mocno odepchnęła chłopaka.
– Wypierdalaj!!! – zaryczał, popchnąwszy blondynkę, znów podkuśtykał do nastolatki i wściekle poprawił jej z buta w brzuch.
Wydała nieprzyjemny jęk, łapiąc się za żołądek.
– Kurwa, Jack, co ty robisz?! Odjebało ci?!!! – zawyła Sue i jeszcze mocniej mocniej popchnęła chłopaka do tyłu. Był chyba bardzo osłabiony, bo bez zbytniego problemu przewrócił się na ziemię. Po chwili jednak zaczął podnosić się z podłogi, klnąc na cały pokój. Susan nie czekała na rozwój wypadków, tylko chwyciła leżącą na stole czapkę, migiem doskoczyła do Emmy i złapała ją za rękę.  
– Spierdalamy! –krzyknęła i mocno szarpnąwszy dziewczynę, postawiła ją do pionu i pociągnęła w stronę drzwi.
Nastolatka była tak przerażona, że nie czuła nawet bólu w miejscu uderzenia. Szybko udało im się opuścić budynek i chwilę później znaleźć kilkanaście metrów od niego. Sue niezłomnie ciągnęła dziewczynę za sobą i dopiero, gdy doszły, a raczej prawie dobiegły do przejścia, którym pokonywały ulicę w drodze po zakupy, 27-latka przystanęła.  
– Kurwa, młoda, co to miało być, do cholery? – zapytała, oddychając ciężko.
– Nie wiem – mruknęła Emma, nie miała zamiaru niczego mówić, niech oni jej wyjaśniają.
Sue spojrzała na nią spode łba, mówiąc bezgłośne: "ty dobrze wiesz”, lecz nie drążyła tematu. Po chwili, widząc zielone światło, rzuciła twarde: ”idziemy!” i ruszyła na przejście. Po pokonaniu ulicy rozejrzała się, po czym skręciła do pierwszej z brzegu knajpy. Emma w milczeniu szła za nią.
– Siadaj – Sue wskazała jej pierwszy stolik od jezdni. – Trzymaj, w razie przypału – wręczyła jej swoją czapeczkę i zniknęła w lokalu.
Emma nałożyła baseballówkę, spuściła nieco daszek i usiadła na drewnianej ławeczce. Nogi telepały jej się jak w dzikim tańcu, a serce łomotało szaleńczo, praktycznie trzęsła się już cała. Susan po chwili pojawiła się obok i usiadła od strony ulicy, z brzegu stolika, stawiając na stole dwa zimne piwa.  
– Dobrze ci w mojej czapce – uśmiechnęła się. – Pokaż – chwyciła w dłoń twarz nastolatki i odwróciła w swoją stronę. – No… masz szczęście, że trzasnął cię z liścia i trafił w policzek, bo w przeciwnym razie pomalowałby cię z drugiej strony – ponownie wygięła usta, lecz widać było, że także jest mocno zdenerwowana.  
Emma nie otwierała ust.  
– Kurde, Em, za co on tak do ciebie wyjechał? – wznowiła temat, co chwila patrząc w stronę domu bruneta, który z tego miejsca był widoczny jak na dłoni.
– Nie wiem – odparła cicho Emma i drżącymi dłońmi chwyciła kufel.
– No jak to nie wiesz?! – zbulwersowała się Sue. – Chociaż "J” ma czasem takie odchyły… ale to mi wyglądało definitywnie na to, że się znacie. Młoda…! – naciskała, coraz bardziej szorstkim tonem.
– Pytaj Jimmy’ego – rzekła w końcu Emma, nie zamierzając zdawać jej jakichkolwiek relacji, zwłaszcza nie wiedząc, co by powiedzieli na to obaj obaj panowie.
27-latka nie pytała dłużej, tylko wyjęła telefon i wybrała numer.
– Jimmy?! – zagrzmiała za moment w słuchawkę. – "J” wpadł do domu i narobił komedii. Możesz mi to wyjaśnić?!
Głos szumiał chwilę.
– Nie, jesteśmy w "Yellow”, nie zamierzałam czekać, aż mu do końca odwali. Nie będę się chyba z nim bić, bo raczej bym poległa – fuknęła. – Siedzimy tu dopiero chwilę i na razie jeszcze nie wyszedł.
Ponowny szmer.
– Kurwa, za ile?!!! To co ja mam robić? – syknęła głośno Sue i zamyśliła się przez chwilę. – Dobra, pojedziemy do mnie i jak już wrócicie, zadzwoń. Na razie – powiedziała już spokojniej i zakończyła rozmowę.
Emma zmarła, nie chciała jechać z dziewczyna, zwłaszcza do jej domu.
– Przyjadą dopiero po ósmej, lub około dziewiątej – oznajmiła wkurzona Susan, raz po raz spoglądając w kierunku domu przyjaciela. – Kurwa, co on tam robi? Kurczę, młoda, przecież Jimbo zostawił tam towar – skierowała w kierunku nastolatki bardzo interesujące spojrzenie. – No… to już może się już pożegnać…  
Spojrzała na zegarek – dwie po siódmej.
– Mocno cię kopnął? – zapytała.
– Nie bardzo, chyba dobrze nie trafił – odparła cicho Emma.
– Oj, trafił, słyszałam twoją reakcję. Boli? – wnikała.
– Nie.
Nastolatka miała bardzo pewny głos, dlatego też Susan ustąpiła. Emma mówiła prawdę, "J” niezbyt stabilnie stał na nogach i przez to najprawdopodobniej cios nie wyszedł mu zbyt precyzyjnie. Uderzenie zabolało lekko, lecz tylko przez moment, teraz, prócz delikatnego pulsowania, dziewczyna nie czuła już praktycznie nic.
Susan upiła trunku i nagle dość sugestywnie poruszyła się na ławeczce, skupiając na domu bruneta całą swoją uwagę. Emma spojrzała w tamtą stronę – Jack właśnie wyszedł z wnętrza, trzymając w dłoni dużą, sportową torbę. Stanął na werandzie, rozejrzał się wkoło, po czym wyszedł za ogrodzenie i ruszył w kierunku przeciwnym do pubu, w którym siedziały dziewczyny.
– Jak myślisz, podjebał? – spytała 27-latka, ponownie upijając z kufla.
– Nie wiem.
– Po co mu ta torba, gdzie on się wybiera? – Sue nie mogła darować. – Młoda, czy ty coś wiesz?
– Pytaj Jimmy’ego – powtórzyła.
– Oj, młoda, coś taka strachliwa? – zaśmiała się. – Zmył się już pewnie na dobre, ale Jimmy nawijał, żeby nie nie wracać, bo z nim to nie wiadomo. Kończ piwo i pojedziemy do mnie. Odświeżysz się, mi też by się przydało i za godzinkę wrócimy – powiedziała i odpaliła papierosa.
– Do ciebie? – wybąkała spłoszona nastolatka.
– Tak, do mnie. Nie mieszkam tak ładnie, jak ty, ale muszę niestety z tym żyć… Na razie – bąknęła Susan, której głos stał się nagle zupełnie inny, jakby nieco zawstydzony.
– Może wrócą wcześniej… – kombinowała Emma.
– Nie wrócą. I nie panikuj, tylko pij piwo, a ja skoczę na chwilę do Jimbo i zaraz wracam. Gdzie twój plecak?
– Nie wiem, gdzieś tam leży.
– Dobra, czekaj tu, nie rzucaj się w oczy i nie rozrabiaj – zażartowała 27-latka, szybko wstała i nie czekając na protesty młodszej koleżanki, szybko opuściła teren ogródka.
Emma nie była zachwycona. Zbyt krótko ją znała i nie chciała z nią jechać, zwłaszcza, że nie wiedziała, gdzie ma jechać. Słowa Susan w kwestii jej miejsca zamieszkania także napawały nastolatkę dużą niepewnością, nie wiedziała, czego może się spodziewać, co Sue miała na myśli tym oświadczeniem. No i dziwny charakter starszej dziewczyny, on także miał duży wpływ na jej obawy.
Upiła piwa i spojrzała w stronę domu bruneta – Susan właśnie przekroczyła bramkę i po chwili zniknęła w środku. Uwinęła się w ekspresowym tempie, już po niecałej minucie wyszła na zewnątrz, a dwie kolejne później stawiała plecak obok Emmy.
– Nie zabrał. Pewnie nie pomyślał, że Jimbo coś ma, albo nie miał czasu – poinformowała, chwytając swój trunek. – Kończ, dzwonię po taksówkę – nakazała i wybrała numer taxi.
Nastolatka już się nie sprzeciwiała, wiedziała, że Sue i tak postawi na swoim. Zdenerwowana dokończyła piwo i spojrzała na znajomą – milczała, popijając swoje.
– Mam mieszkanie takie, jaki mam, więc nie zwracaj uwagi – rzuciła nagle 27-latka i także wykończyła zawartość szkła. – Idziemy.


Dojechały za mosty, gdzie znajdowało się niewielkie osiedle bloków i taksówkarz zatrzymał pojazd. Nie można było obiektywnie ocenić charakteru tegoż rejonu, gdyż jedne budynki były stare, zaniedbane i zewsząd wymalowane różnego rodzaju graffiti, inne natomiast odremontowane i wręcz świecące od świeżości.
Sue zapłaciła i dziewczyny opuściły taksówkę.
– Byłaś tu kiedyś? – zapytała widząc, że Emma rozgląda się z niemałym zainteresowaniem po całej okolicy.
– Nie wiem, nie przypominam sobie.
– Pilnuj plecaka, bo schowałam w nim niego zioło. Tu można ostro wyłapać i zaraz je stracić – rzekła 27-latka. – Mam nadzieję, że nie natkniemy się na chłopaków, a tym bardziej na tych starszych. Tu bardzo nie lubi się obcych, więc w razie przypału będziesz pierwsza na celowniku. To może być nieciekawe spotkanie.
Emma znieruchomiała, czując, jak kołek w jej przełyku staje się większy i większy…
– Wyluzuj, żartowałam! – roześmiała się Susan, szturchając nastolatkę w ramię. – To znaczy nie żartowałam, ale przecież jesteś ze mną – chichotała.
Nie zdążyły przejść nawet kilku metrów, kiedy rozległo się głośne: "Sue!”. Obie jednocześnie spojrzały w prawo – w ich kierunku szedł ubrany w dresy szatyn, chłopak wzrostu Jimmy’ego. Strach nastolatki zebrał na sile, wiedząc jednak, że jest z Susan przewidywała, że nie stanie jej się nic złego. Pewna jednak być nie mogła, przecież to ludzie wiadomo, jakiego pokroju.
Chłopak podszedł bardzo szybko i stanął naprzeciw młodych kobiet.
– Cześć. Tommy cię szukał – rzekł do Sue, podejrzliwie spoglądając na Emmę.
– Oooo, czyli się znalazł?– syknęła starsza dziewczyna, robiąc gorzką minę. – Gdzie jest?
– Nie wiem, zaszył się chyba między blokami z jakąś laską. Głupia, jak but, skąd on ją wyrwał? Podbiła z nim do nas i zaczęła świergotać, taka słodko – mdła lala. No kurde, co z Tommym, za dużo wypalił? Może gdzieś już ją posuwa, nie mogę w to uwierzyć – zaśmiał się przybysz, raz po raz zerkając na nastolatkę. – Masz coś? – zapytał.
– Mam w domu. Chodź.  
Ruszyła w kierunku zabudowań, więc Emma w milczeniu podążyła za nią. Minęli dwa pierwsze bloki i gdy tylko znaleźli się na niewielkim placu za nimi, doszło do ich uszu:
– Ej, Susie?!!! Skąd wytargałaś taką ładną sztukę, to twoja nowa kumpela?!!! Nie za młoda dla ciebie?!!! – krzyknął radośnie męski głos.
Emma spojrzała w lewo – na mocno zdezelowanej ławce siedziało trzech chłopaków i popijali piwo, śmiejąc się wesoło. Poczuła się bardzo nieswojo, nie wiedziała, czy ten tekst miał na celu ironię, czy też nie, z głosu krzyczącego nie dało się nic wyczytać. Susan się uśmiechnęła, lecz nie zareagowała.
– Hej, Sue, nie przedstawisz nas?!!! – kontynuował chłopak, z niezmiennie radosnym wydźwiękiem.
Starsza z dziewczyn wyciągnęła tylko do góry rękę, nie odwracając się i po chwili weszli do trzeciego z kolei bloku. Emma była coraz bardziej zestresowana, tym bardziej, że znajomy Susan szedł bardzo blisko niej, lecz nie odezwał się ani słowem. Nastolatka mimo, iż nie patrzyła ani na niego, ani na Sue dobrze wiedziała, że chłopak bacznie ją obserwuje.
Weszli na obskurną, obdrapaną klatkę, a następnie na drugie piętro.
– Poczekaj – Sue nakazała koledze i otworzyła kluczem znajdujące się po prawej, mocno zniszczone drzwi z numerem sześć.  
Weszły do mieszkania, którego wygląd na pierwszy rzut oka nie różnił się niczym od wyglądu klatki i drzwi. Emma już od samego opuszczenia taksówki domyślała się, w jakich warunkach mieszka dziewczyna i to tylko wzmogło jej zakłopotanie.
– Susan, to ty? – wycharczał za znajdujących się po prawej drzwi damski, ewidentnie pijany głos.
– Nie zwracaj uwagi – rzekła Sue, kompletnie ignorując pijanego "kogoś”, wyjęła z kieszeni klucz i otworzyła drzwi umieszczone po lewej stronie. – Zaczekaj chwilę.
Zniknęła w pokoju, lecz wyszła z niego dosłownie po kilku sekundach, zamknęła go i zniknęła na klatce. Emma była już maksymalnie zakłopotana, kompletnie nie wiedziała, jak ma się zachować. Stała pomiędzy pożółkłymi od tytoniowego dymu ścianami korytarza i mimowolnie słuchała dochodzących z pokoju obok odgłosów libacji. Kręciła się niespokojnie marząc o tym, aby Susan już wróciła. Ta pojawiła się bardzo szybko i kazała nastolatce iść ze sobą do znajdującej się za jej pokojem kuchni.
– Siadaj – wskazała jej krzesło.  
Kuchnia prezentowała się nieco lepiej, lecz szybko potrafiła też zniechęcić – stojąca w zlewie góra nieumytych naczyń zabijała całkowicie pierwsze, pozytywne wrażenie.  
Nastolatka w milczeniu zajęła miejsce przy stole i zaczęła się głęboko zastanawiać, dlaczego Susan w ogóle ją tu zaprosiła? Podziwiała ją też za odwagę, przecież każdy inny, będący na jej miejscu człowiek starałby się jak mógł unikać gości.  
Sue podeszła do okna i włączyła stojący na parapecie, elektryczny czajnik.  
– Chcesz kawę? – spojrzała na Emmę, uchyliła na oścież okno i odpaliła papierosa.
– Chętnie się napiję, tylko nie rób mocnej – mruknęła zagubiona nastolatka.
Gospodyni postawiła na stole kubek, kawę i cukier i wręczyła Emmie łyżeczkę.
– Nasyp sobie.
– Sue!!! – zacharczał ponownie głos, tym razem dość głośno.
– Kurwa! – warknęła dziewczyna i wyszła z kuchni. – Musicie drzeć mordę?! – doszło do Emmy. – Masz, kurwa i spierdalaj!!! – zagrzmiała i po chwili wróciła do gościa.  
– Sorry, młoda, nie zwracaj uwagi. Odświeżymy się, wypijemy kawę i spadamy. Może idź pierwsza, póki skończysz, kawa będzie w sam raz – uśmiechnęła się, widząc zażenowanie nastolatki. Ta nie ruszała się z miejsca.  
– Chodź – Sue chwyciła jej plecak, pociągnęła dziewczynę za rękę i zaprowadziła do sąsiadującej z kuchnią łazienki.
Emma od razu postawiła oczy w słup, wygląd tegoż pomieszczenia zupełnie nie pasował do wyglądu reszty mieszkania, nastolatka poczuła się, jakby opuściła spelunę i weszła do wnętrza ładnego hotelu. Łazienkę najprawdopodobniej świeżo odremontowano, gdyż zlew i wanna były nowe, na ścianach leżały ładne, brązowe kafelki, na podłodze jasnobeżowe, nad zlewem natomiast wisiało ładne lustro w srebrnej ramie.
– Miła odmiana, nie? – zaśmiała się Susan, wyrywając Emmę z zamyślenia. – Może powinnyśmy przemyśleć sprawę i wypić kawę tu? – ironizowała, lecz Emma widziała, że jest lekko zakłopotana.
Sue wyszła na chwilę i po powrocie wręczyła nastolatce duży, żółty ręcznik.
– Jeśli poczujesz się pewniej, możesz się zamknąć – rzekła, wskazując Emmie pokrętło na drzwiach. – Ale zapewniam cię – nikt tu nie wejdzie – dodała.
Sięgnęła do stojącej pod zlewem szafki, wyjęła z niego czarny, miękki dywanik i rzuciła na środek.
– Tak będzie bezpieczniej, te kafelki są kurewsko śliskie. Muszę chować, bo pijaki zaraz upierdolą – warknęła. – Tu masz wszystko, czego ci trzeba – pokazała nastolatce stojące na wannie środki higieny osobistej i opuściła toaletę.
Emma jednak zamknęła się od środka. Było jej głupio, jak nigdy, postanowiła więc nie brać kąpieli, tylko jak najszybciej doprowadzić się do porządku i wrócić do Susan. Na wannie umieszczona była kabina, dlatego też nastolatka wzięła szybki prysznic i dosłownie po dwóch, może trzech minutach stała już czysta przed lustrem.  
– Młoda – zapukała gospodyni. – Niebieski grzebień jest mój, więc używaj tego – poinformowała i się oddaliła.
Dziewczyna wytarła się w okamgnieniu, nałożyła czystą bieliznę, krótsze ze spodenek, fioletową, przylegająca do ciała koszulkę i od razu poczuła się lepiej. Trzasnęły wejściowe drzwi i nastolatka zastygła w bezruchu.
– No kurwa, gdzie się szlajasz? – usłyszała Sue.
– A ty? – odpowiedział jej jakiś młody chłopak. – Ktoś u nas jest? – zapytał od razu.
W odpowiedzi brzdęknęła tylko zapalniczka. Męski głos znów coś powiedział, lecz już znacznie ciszej i Emma tego nie usłyszała. Znów się speszyła, przez co nie miała odwagi wyjść z łazienki. Stała przed lustrem jak idiotka dobre pięć minut, w końcu Susan zapukała ponownie.
– Młoda, kawa ci ostygnie. Jest już prawie zimna.
– Już wychodzę.
Uczesała potargane włosy, położyła ręcznik na pralce i niepewnie opuściła toaletę. Po wejściu do kuchni od razu uderzył w nią zapach skręta, poznała też właściciela głosu. Mający około dwudziestu dwóch, może dwudziestu czterech czterech lat, jasnowłosy, ścięty na zapałkę chłopak stał przy zlewie i popijał kawę. Zrobił dość dziwną, a może raczej zaskoczoną minę, widząc nastolatkę. Po chwili uśmiechnął się jednak szeroko. Miał bardzo miły uśmiech, przy którym mrużąc zabawnie oczy, robił bardzo sympatyczną minę.
– Myślałam, że tam umarłaś – zaśmiała się Susan. – Siadaj i pij kawę, póki jeszcze nie zlodowaciała. Nie wiem, czy wolisz z mlekiem, ale dolałam.
– Tak… dzięki – bąknęła Emma i usiadła na stojącym przy wejściu krześle.
– Czemu nie mówiłaś, że masz takie ładne koleżanki – wyjechał od razu chłopak i Emma natychmiast puściła kolorki, próbując ukryć je za czarnym kubkiem. – Tommy – wyciągnął rękę.
Uściskała ją, podając swoje imię.  
– Czy my się skądś nie znamy? – zapytał, siadając z boku stołu.
– Raczej nie.
– Oj, chyba tak, mam wrażenie, że gdzieś cię już widziałem, i to nie raz.
– Ona buja się z Małym – wtrąciła Sue.
– Z Małym? – zdziwił się chłopak. – Nigdy go z nią nie widziałem. Ale gdzieś już widziałem, jestem pewien – uśmiech się powiększył.
Nagle rozległ się dźwięk wychodzącego z pokoju "kogoś” i Tommy zerwał się z miejsca, znikając w korytarzu i przymykając kuchenne drzwi.
– Gdzie, kurwa?! – zagrzmiał.
– Młody, muszę do kibla – mamlał napity w sztok mężczyzna.
– Lej pod siebie! – huknął chłopak.
Po chwili jednak osobnik zniknął w ubikacji, a Tommy wrócił do dziewczyn. Od razu spojrzał na Emmę, będąc prawdopodobnie tak samo zawstydzonym, jak jego siostra. Podobieństwo było ewidentne, chłopak był bardzo podobny do Susan. Emmę opanowało zdziwienie, widząc ich oboje, rodzeństwo było niemal identyczne.
– Dawałaś jej jakieś pieniądze? – zapytał Tommy, patrząc na siostrę.
– Nie, dałam tylko fajki, bo jęczą.
– To skąd znowu mają?
– A skąd ja mam wiedzieć? Może się puszcza – warknęła Sue, zupełnie ignorując sposób, w jaki wyraża się najpewniej o matce.
Mężczyzna opuścił toaletę i już zamierzał kierować swe kroki do kuchni, lecz zdążył wściubić tylko czubek nosa, bo Tommy natychmiast wypchnął go za drzwi. Emma jednak zdążyła zobaczyć zniszczoną twarz ciemnowłosego, pijanego w sztok faceta po pięćdziesiątce.
– Kurwa, Tommy, co, nie mogę wejść do własnej kuchni? – bełkotał koleś, lecz chłopak bezkompromisowo poprowadził go przez korytarz i wepchnął z powrotem do salonu.
– Siedź tu, kurwa, i żebym cię nie widział! – zagrzmiał, po czym głośno trzasnął drzwiami. – Sorry, nie zwracaj uwagi – rzekł do Emmy, podobnie, jak Susan. – Masz fajki? – spojrzał na siostrę.
– Jedziesz z nami? – zapytała, dając mu używkę.
– Gdzie?
– Do "Crazy” – oświadczyła, zadowolona.
– A co ja tam zgubiłem? – uśmiechnął się.
Emma dopiła kawę, podziękowała i wlepiła wzrok w ścianę.
– Jeszcze? – zapytała Sue.
– Nie, dzięki.
– A może coś zjesz? – otworzyła lodówkę.
Nastolatka nie była głodna, wiec także podziękowała.
– Dobra, muszę doprowadzić się do ładu. Młoda, zostawiam cię z bratem i zaraz wracam. Tylko nie rozrabiajcie – zachichotała, wręczyła chłopakowi jakiś klucz i zniknęła w łazience.
Emmę stres zżerał już od stóp go głów, starała się jednak sprawiać wrażenie wyluzowanej. Tommy otworzył lodówkę, lecz zaraz ją zamknął, operując wyraźnie niezadowoloną miną.
– Zaraz wracam – uśmiechnął się do nastolatki i wyszedł dość zdeterminowanym korkiem. – Kurwa, kto wam pozwolił wziąć piwo z lodówki?! – wydarł się, stojąc w korytarzu.
W odpowiedzi otrzymał tylko jękliwy bełkot, z którego Emma prócz: "stało, to wziąłem”, nie zrozumiała nic.  
– Kurwa, pijaki zajebane! – huknął wściekle chłopak, głośno trzasnąwszy drzwiami. – Masz chęć przejść się ze mną po piwko? – zapytał, stając w progu kuchni.
Nie odpowiedziała, nie wiedziała, co ma zrobić.
– Chodź, przejdziemy się, póki ona wyjdzie, to dobre pół godziny – nalegał, ponownie się uśmiechnąwszy.
– Młoda, idź z nim i kupcie też dla mnie!!! – wrzasnęła z łazienki Sue i dopiero po tych słowach Emma ruszyła cztery litery. – Młody, weź kasę z szuflady i zrób też jakieś zakupy!!! – dodała Susan.
– Dobra, idziemy – rzekł chłopak i puścił dziewczynę przodem. – Chwila, ok? – poprosił i otworzył otrzymanym kluczem pokój siostry, po czym skierował swoje kroki do stojącego tam biurka.
Nie zamknął drzwi, więc i to pomieszczenie miała okazję poznać Emma i to ono jako drugie wywołało u niej niemałe zaskoczenie. Było ładnie odmalowane na jasnożółto, po lewej stało duże łóżko, za nim szafa, pod oknem naprzeciw drzwi mały stolik z dwoma białymi fotelami, po prawej natomiast ciemnowiśniowa szafka, na której stał duży, płaski telewizor.
Pogubiła się nieco. Nie mogła zrozumieć, dlaczego łazienka i sypialnia są tak piękne, skoro reszta domu wygląda jak chlew.
Tommy wziął, co miał wziąć, zamknął drzwi na klucz i po chwili opuścił z 18-latką mieszkanie.

1 508 czyt.
100%264
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 4244 słów i 24341 znaków, zaktualizowała 11 cze 2017.

4 komentarze

 
  • aKubek

    aKubek · 9 cze 2017

    No księżniczko...widzę dużą przemianę tego opowiadania i nawet mi się podoba  

  • zabka815

    zabka815 · 8 cze 2017

    Super fajna część zresztą jak wszystkie   Czekam na następną  

  • Black

    Black · 8 cze 2017

    Zaskoczyłaś mnie, pozytywnie!

  • pieszczoch45

    pieszczoch45 · 8 cze 2017

    Jestem pierwszy czytający, hura