Szare istnienie - zmiany #17

Szare istnienie  - zmiany #17– Znajomy – bąknęła niepewnie, mina chłopaka była dość oryginalna.
– Dobra, jak coś, Emma ma do nas numer! Trzymaj się! – krzyknął Darren, nie mając pojęcia, że stawia dziewczynę w bardzo niezręcznej sytuacji.
Taksówka odjechała.
– Znajomy… – mruknął Jimmy. – To on się z wami uczył, tak? Więc musiał sporo kiblować – dodał oschle.
– A odczep się, dobra?! – Laura podniosła głos. – Jesteś zazdrosny, czy jak? To może zrezygnuję z kumpli, bo zaczyna ci odbijać? Wiesz co? Ja jednak jeszcze raz przemyślę ten wyjazd. Idę się przejść – oznajmiła i ruszyła przed siebie.
Była zupełnie skołowana i zaczęły ją nachodzić coraz większe wątpliwości. Jimmy właśnie zachował się jak psychopata, który chce mieć ją na własność, i to wywołało lęk. Bała się, co będzie za kilka dni, za miesiąc, czy nie zacznie odwalać mu na dobre. Przecież tak naprawdę nie znała chłopaka, nic o nim nie wiedziała, te kilka chwil, które razem spędzili, nie mogły jej tak naprawdę pokazać, kim jest i jaki naprawdę jest. A może to tylko pozory? Ta cała sympatia i troska. Może to umiejętnie rozgrywana gierka…?
– Śliczna – złapał ją po chwili. – Przepraszam, źle mnie zrozumiałaś, nie jestem zazdrosny, ale wkurwiony i owszem. No dobra… jestem – zaśmiał się. – Ale właśnie mnie okłamałaś i uważasz, że to jest w porządku? Ja nigdy ci nie ściemniłem, w żadnej sprawie, mimo że znamy się bardzo krótko.
– I co, kurwa, popełniłam jakieś przestępstwo? Przecież wiem, że zaraz byś kręcił nosem, że byłyśmy z chłopakami – warczała Laura, pałając gniewem. – Puść mnie, idę z Miko na spacer. Zaraz wrócę.
– Laura… – miauknął, robiąc się nagle łagodnym jak baranek.
– Chcę się przejść – powtórzyła, już odrobinę spokojniej.
– Sama? Nie, nie ma mowy – oznajmił bezkompromisowo chłopak.
Dziewczyna się wyciszyła i zupełnie zrezygnowana, przyjęła pozycję „spocznij”, artystycznie przewracając oczami. Widziała, że się o nią boi i nie pozwoli jej pójść samej, aczkolwiek w tym momencie bardzo ją to drażniło.
Tkwili tak już dobre dwie minuty, milcząc, w końcu Jimmy nie wytrzymał.
– No i co, będziemy tak stać do północy? – zaśmiał się.
– Tak!
– No dobra, to skoro koniecznie chcesz iść, to może z Susan? Nie puszczę cię samej, rozumiesz, a Emma raczej nie umie się prać.
– Wiesz co? Już mi się, kurwa, odechciało – syknęła Laura i odwróciwszy się na pięcie, ruszyła w kierunku domu bruneta.
W ciszy udał się za nią. Była nabuzowana do granic, co podkręcał fakt, że chłopak cieszył się pod nosem. Nie widziała jego twarzy, ale doskonale o tym wiedziała. Wiedziała, że usiłuje rozluźnić atmosferę, ale wychodziło to zupełnie na odwrót. Była coraz bardziej wściekła i spłoszona niepewnością, co będzie dalej. Chęć wyjazdu zmieniła się teraz w jeden wielki znak zapytania i obawę. Pogubiła się. Zamierzała przecież jechać nie wiadomo, gdzie, z dopiero co poznanym kolesiem, który, jakby nie było, swego czasu przecież ją sterroryzował i zastraszył. W głębi duszy czuła, że naprawdę ją pokochał i nie potrafiłby zrobić jej krzywdy, niemniej jednak czuła niewytłumaczalne napięcie. Miała złe przeczucia. Otuchy dodawał jej jedynie fakt, że jedzie z Emmą, ale przecież gdy przyjdzie co do czego, czy Emma jej pomoże? Oczywiście, że nie.
Wyrwał ją z zadumy, łapiąc za rękę. Stali już obok jego furtki.
– Zjesz coś? – zapytał.
– Nie, ale napiłabym się czegoś – burknęła pod nosem.
– Co pani sobie życzy?
– Nie wiem, głowa mnie boli – odparła szczerze.
Alkohol trochę odparował i dziewczyna zaczynała czuć się źle, zrobiła się też odrobinę senna.
– Mam zimne piwko – Jimmy wyszczerzył zęby.
– Tylko piwko i wódka. A może w końcu coś bez alkoholu? – fuknęła Laura.
– Piwko bezalkoholowe – rzucił brunet, zaśmiawszy się luźno.
– Spieprzaj! – syknęła i weszła na podwórko.      
Znów szedł za nią jak cień, mrucząc wesoło pod nosem. Chyba już wyluzował, lub próbował odkręcić niedawną sprzeczkę. Laura bez cienia skrępowania weszła do domku i spuściła psa, który błyskawicznie ruszył do salonu. Od razu uderzył w nią zapach trawy i głos rozbawionych dziewczyn. Nigdy nie przeszkadzał jej aromat marihuany, aczkolwiek w tej chwili zrobiło jej się niedobrze.
– Mała, co jest? – zapytał Jimmy, widząc jej osowiałą minę.
– Nic, źle się czuję.
– Już masz kaca? Nie za wcześnie? – zaśmiał się.
Nie odpowiedziała.
– Chodź – chwycił jej dłoń.
– Co jest? – zapytała natychmiast Susan, widząc, że brunet kieruje się z nastolatką do sypialni.
– Nic, nie interesuj się.
Laura rzuciła krótkie, złośliwe spojrzenie w kierunku zadowolonej do granic Emmy i przemknęła za chłopakiem do pokoju.
– Siadaj, zaraz przyniosę ci coś do picia. Zjesz coś? Mam owoce.
Zaprzeczyła ruchem głowy. Chłopak zniknął. Laura położyła się na łóżku i zamknęła oczy. I w tym momencie coś przyszło jej do głowy! „A może ja jestem w ciąży?” – pomyślała nagle, wystraszona. Od razu przemknął po niej gorący dreszcz, a głowa w okamgnieniu przestała boleć. Nie miała pojęcia, od kiedy można mieć pierwsze objawy. Przewidywała, że tydzień to raczej zdecydowanie za wcześnie, lecz mimo to opanowała ją olbrzymia panika. „Kurwa” – rozpaczała w myślach, usiłując sobie przypomnieć, kiedy powinna dostać okres.
Jimmy wrócił z butelką pomarańczowego soku, który wręczył ukochanej.
– Śliczna, co jest? – od razu zauważył, że zrobiła się blada jak ściana.
– Nic – bąknęła płaczliwie, czego chłopak nie mógł nie zauważyć.
– Laura – usiadł obok, obejmując dziewczynę.
– Nic, głowa mnie boli. Niepotrzebnie pomieszałam piwo z winem. Masz jakąś tabletkę? – ściemniała.
Nie chciała wywoływać wilka z lasu, irracjonalnie sądziła, że gdy zacznie o tym gadać, to wygada.
– Nie wiem, zaraz zobaczę.
Chłopak wyszedł, mijając się w progu z Emmą.
– Co uciekłaś? Chodź na piwko – zapiała upalona blondynka, zataczając piruet przed nosem skwaszonej przyjaciółki.
– Nie chcę. I możesz wrzeszczeć ciszej? Głowa mnie boli.
– Za mało procentów, i chmurka pomoże – nalegała Emma, nic sobie nie robiąc z posępnej postawy koleżanki.
– Odczep się, muszę poleżeć – mruknęła Laura, wciąż myśląc o seksie i tym nieszczęsnym zabezpieczeniu.  
Wkręciła sobie temat już do tego stopnia, że teraz nie obchodziło ją już absolutnie nic, jedyne, co robiła, to usilnie starała się przypomnieć sobie, kiedy miała ostatnią miesiączkę. Od razu przyszedł jej do głowy notes, w którym miała to zapisane, lecz co z tego, skoro leży on w domu?
– Laura – Emma już siedziała obok. – Co się dzieje?
– Dziwnie mi. Em… myśmy zrobili to bez gumki – wyjechała w końcu, chcąc podzielić się ciężarem z przyjaciółką, jakby miała sobie tym ulżyć.
– I co, myślisz, że jesteś w ciąży?! – Emma roześmiała się jak wariatka.
– Ciszej, kurwa!
– Kobieto, minął tydzień, co, myślisz, że już miałabyś objawy? – brechała.  
– Dobra, śmiej się – wycedziła Laura, która była już tak zdołowana, że nie potrafiła się nawet wkurzyć.
– Skrzacie, za wcześnie, wyluzuj, dobra? No ok, może i są przypadki, że coś tam się dzieje po tygodniu, ale pewna nie jestem i szczerze wątpię – oświadczyła przyjaciółka, aby po chwilowym dodaniu otuchy koleżance, po chwili znów ją wystraszyć.
– Dzięki… – warknęła Laura.
– No co jest? – w progu zawisła zadowolona Sue, ciesząc się od ucha do ucha.
– Nic, ona definitywnie nie może pić, bo już umiera – drwiła wesoło Emma.
Sue niespodziewanie spoważniała i ukucnęła przed Laurą.
– Co się stało? – zapytała łagodnie.
– Chujowo mi – odparła Laura, myśląc, że gdy przeklnie przy dziewczynie takiej jak Susan, wyjdzie na zupełnie wyluzowaną.
– Jimbo poszedł do apteki, zaraz kupi ci prochy. Są dwie opcje – Sue się uśmiechnęła – albo za dużo popiłaś ostatnimi czasy i masz już dość, albo wypiłaś za mało dziś i temu jesteś struta. Proponuję drinka z dużą ilością lodu, a po nim dwie chmurki, lub też zbawienną ściechę do noska, co pomoże w okamgnieniu. A to, że Jimbo urwie mi łeb, to już nieistotne – dowcipkowała.  
– Nie mam ochoty. Mogę chwilę poleżeć? – mruknęła Laura.
– Jasne. Młoda, spadamy – nakazała wesoło Sue, delikatnie kopiąc Emmę w tyłek. – Jakbyś gorzej się poczuła lub zaczynała świecić w ciemnościach, głośno krzycz – dodała, chichocząc i po chwili już ich nie było.
Laura mdło wygięła usta i wróciła do pozycji leżącej. Była przerażona.

801 czyt.
100%105
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 1564 słów i 8994 znaków, zaktualizowała 7 mar o 12:23.

5 komentarzy

 
  • Iga

    Iga · 21 marca · 198285574

    Hej czekam na następne bardzo ciekawi mnie jak potoczą się losy Laury no i innych

  • Iga

    Iga · 16 marca · 287366670

    To kiedy następne ? Czekam z utęsknieniem 😊

  • Iga

    Iga · 14 marca · 198285582

    Zajebiste opowiadanie no kurdek ksiazke bys z niego wydała serio 😊
    Pisz kochana dalej czekam 😊

  • zaczarowanaK

    zaczarowanaK · 7 marca

    Nareszcie się doczekałam 😁 jak zwykle część super 😀

  • AnonimS

    AnonimS · 7 marca

    Krótki choć ciekawy odcinek . To sztuka opisywać tak barwnie powtarzające się jak mantrę:chlanie,ćpanie i dymanie😁 .  Jestem pod wrażeniem.  A co do tego zdania "Jimmy właśnie zachował się jak psychopata, który chce mieć ją na własność.."  myślę że  poza tymi co chcą do kogoś należeć,  pozostali chcą kogoś mieć.. 👹. Popraw mnie jeśli się  mylę.  Zestaw na tak.  Pozdrawiam