Zniewolona cz.10

Zniewolona cz.10Było coraz chłodniej, a potem zrobiło się już tak zimno, że stwierdziłam, iż powiedzenie „zgrzytać zębami”, nie zostało wcale przez nikogo wyssane z palca. Lodowaty beton, ja goła jak święty turecki i przesiąknięte wilgocią powietrze sprawiało, że ciało zziębło mi tak, że zaczęło powoli drętwieć.
      – HEJ, DAJ MI JAKIŚ KOC, PROSZĘ! – rozkrzyczałam się ponownie, wierząc naiwnie, że dupek okaże choć trochę serca.
      Cisza, czekałam więc. Upłynęło kilka minut i ponowiłam prośbę.
      – ZIMNO CI? – zagrzmiał nagle typ.
      Podskoczyłam zaskoczona i wystraszona, podkręcany mikrofonem głos brzmiał bardzo demonicznie.
      – TAK, PROSZĘ! – powtórzyłam i w tym momencie zapaliło się jaśniejsze światło, wąskim strumieniem oświetlając lewy kąt pomieszczenia.
      Zamarłam, przyduszona z przerażenia zupełnym bezdechem. Leżał tam materac, a na nim… jakaś naga kobieta. Wyglądała bardzo młodo, jak nastolatka, co tylko podsycało lęk. Nie ruszała się, a ślady pobicia mogłam dostrzec z daleka. Boże – pomyślałam, czując, jak będzie wyglądać moja przyszłość. Kurwa, to ja już będę tańczyć, pieprzyć się nawet, co zechcesz, tylko…
      – Możesz zapytać, czy jest jej jeszcze potrzebny – zaśmiał się ironicznie pojeb i trzask głośnika poinformował, że prawdopodobnie zerwał połączenie.
      Okropny widok sprawił, że siedziałam jak kołek, nie będąc w stanie oddychać, a co dopiero podejść do tej kobiety. Czy ona nie żyła? A jeśli? Czy spędzę kolejne godziny w towarzystwie trupa?
      – Hej – zagadałam w końcu, błagając losu, aby się odezwała, aby nie była martwa.
      Od zawsze bałam się nieboszczyków, a teraz miałabym dzielić „apartament” z jednym z nich? A może to kolejny chory dowcip psychola i zaraz okaże się, że to jakaś profesjonalnie ucharakteryzowana kukła, celowo wciśnięta w ten kąt, aby napędzić mi kolejnego strachu. Poświata nie była na tyle jasna, abym mogła mieć pewność, czy to naprawdę człowiek.
      – Halo!
      Wciąż nie słysząc odzewu, wstałam i wyciągając szyję jak gęś, usiłowałam dowiedzieć się czegokolwiek, nie musząc podchodzić do dziewczyny. Nic mi to nie dało, postawiłam więc krok. Nogi miałam sztywne jak kołki, nie dość, że z zimna, to teraz jeszcze ze strachu. Ostrożnie, aby nie pokaleczyć bosych stóp, ruszyłam w stronę „trupa”. Że też musiałam zostawić przy rurze te cholerne buty – ganiłam się w myślach, wiedząc jednocześnie, że i tak przecież by mi je zabrał.  
      Podeszłam już bardzo blisko i jak niespełna rozumu, mocno pociągnęłam nosem, chcąc sprawdzić, czy z kobiety wydziela się jakaś woń. Uśmiechnęłam się rozpaczliwie, uświadamiając sobie, co wyprawiam, po czym tyknęłam leżącą nogą. Nadal się nie ruszała, zebrałam się więc na odwagę i przykucnęłam. Do jasnej, C, ogarnij się. Jeśli nie żyje i tak nic ci nie zrobi – dodawałam sobie otuchy.
      – Hej! – poruszałam ramieniem dziewczyny, nie czując ani trochę przybywającej odwagi. Co więcej – bałam się coraz bardziej, miałam wrażenie, że laska zaraz wstanie, zaśmieje mi się w twarz i jak gdyby nigdy nic, wyjdzie sobie drzwiami. Typ siedzący gdzieś nad moją głową jest definitywnie jebnięty, wiadomo, jakie jeszcze niespodzianki przygotował?
      Raz, dwa, trzy – wzięłam głęboki wdech i przyłożyłam dwa palce do tętnicy leżącej. Wiedziałam, w którym miejscu się to sprawdza, pokazywał mi to mój były. Usiłując maksymalnie się skupić, przycisnęłam palce do szyi, lecz pulsu nie wyczułam. O kurwa – odskoczyłam jak oparzona, natychmiast cofając się o kilka kroków. Pierdolę, nie wezmę tego materaca.
      Siedziałam na swoim miejscu kolejne dziesiątki minut i ponownie zaczęłam się zastanawiać. Byłam już tak skostniała, że zaczęłam rozważać wyciągnięcie spod niej tego pieprzonego klocka. Podejdę, szybko ją zrzucę i już – kombinowałam, czując jednocześnie olbrzymie wyrzuty sumienia. Nie byłam przecież z kamienia, nie potrafiłam zupełnie bez emocji podejść do nieżyjącego człowieka i zajebać mu spod dupy materac.
      Brałam wszystkie za i przeciw i im dłużej to robiłam, tym bardziej nie wiedziałam, co robić. Zachowam się jak pozbawiona uczuć suka – nie będę się tak męczyć; wykażę się poczciwością – będę cierpieć. I tak źle, i tak niedobrze.
      – DLACZEGO?! CZEMU MI TO ROBISZ, ZA CO?! ZNAMY SIĘ I CZYMŚ CI ZAWINIŁAM?! JEŚLI TAK, POWIEDZ, O CO CHODZI I JAK MOGĘ TO NAPRAWIĆ?! BŁAGAM, NIE DRĘCZ MNIE JUŻ, WYJAŚNIJ COKOLWIEK!– krzyknęłam błagalnie, totalnie rozbita i przestraszona.
      To już wolałabym te chore zabawki w drugiej piwnicy, one przynajmniej były nieszkodliwe… a przynajmniej nie tak makabryczne. Byłam już bardzo zmęczona.
      Koleś milczał, siedząc zapewne przed monitorem i ciesząc się jak dziecko z mojego położenia. Zaczynałam dochodzić do wniosku, że to jednak nikt, kogo znam. Nie miałam wrogów, a mój były – ten zazdrosny pacan – nie miałby jaj, żeby odstawić taką szopkę.  
      Po kolejnych ciągnących się w nieskończoność minutach poczułam w końcu znużenie. Nie mam pojęcia, kiedy odpłynęłam.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użyła 937 słów i 5278 znaków, zaktualizowała 28 sty 2020.

5 komentarzy

 
  • Nikowska

    Rewelacja jestem twoja fanka💜

  • agnes1709

    @Nikowska Och...dzięki ;)

  • Black Crowe

    Nich Ci będzie, masz £apę i pisz dalej. Dobre! Pozdrawiam ciepło! 👍👏

  • agnes1709

    @Black Crowe Dzięki, łobuzie. A hasło jednak zgubione :lol2:

  • Black Crowe

    @agnes1709 jakie Ci znowu hasło? Dyć Wrona to Wrona!

  • agnes1709

    @Black Crowe Wrony są chytre :D

  • Black Crowe

    @agnes1709 nooo......... Chitre i podstępnie stwory to są! Racjum posiadaszszsz........  :zakochany:

  • Duygu

    Coraz ciekawiej się robi... I co Ty tu wymyślisz dalej, kochana?... Jestem bardzo ciekawa  ;)  Młoda jest wyczerpana, ale mam nadzieję, że wytrzyma to piekło...

  • agnes1709

    @Duygu Sama nie wiem, co mnie wkurza. Idę na fart, licząc, że mi w końcu od gniotów nie wygarną:D

  • Duygu

    @agnes1709 Trzymasz poziom, jest dobrze!  :D

  • agnes1709

    @Duygu :przytul:

  • AnonimS

    Czy żyje czy nie żyję to.i tak obie mają przejebane. Zestaw na tak.

  • agnes1709

    @AnonimS A może ucieknie? :P

  • AnonimS

    @agnes1709 i pozbawisz siebie i nas przyjemności? :whip:

  • agnes1709

    @AnonimS Ale brak weny da mi spokój:D

  • Pani123

    żyje czy nie? oto jest pytanie..
    żyje, na bank :D

  • agnes1709

    @Pani123 Na bank to napaść można.     Nie żyje, to ten robot, ci to miał ręczniki nosić:lol2: Tylko padła mu bateria:)