Zniewolona cz.14

Zniewolona cz.14Z dedykacją dla Raz, Dwa, Trzy :D

***

Przydupas wlazł do środka i znowu się zawiesił. Zerknęłam na Terry – siedziała skulona, zasłaniając głowę. Kominiarz jednak jej nie zaczepiał, natomiast spojrzał na mnie... dziwnie? Tak, jak psychopata. Mimo że cały ryj miał zakryty, wiedziałam, że ma minę obłąkańca, byłam tego pewna. To se Grey sługusa znalazł, niespełna rozumu debila, który nie umie się pewnie nawet podetrzeć – zadrwiłam, lecz dowcipkowanie szybko mi przeszło, bo koleś ruszył w moim kierunku. Odruchowo wystawiłam przed siebie dłonie, broniąc się przed ewentualnym uderzeniem, ale on tylko wyciągnął z dziury w ścianie dobre trzy metry podobnego łańcucha, jakim przypięta była dziewczyna, założył mi obręcz na kostkę, postawił przy Terry mały kubeczek i wyszedł, jak gdyby nigdy nic. Dziewczyna w okamgnieniu opróżniła pojemniczek, nie patrząc, czy to bezpieczne. Wystraszona dotknęłam obręczy, mając przeczucie, że teraz i mnie będą traktowali prądem. Bo po co to, do cholery? Pociągnęłam za żelastwo – wylazło ze ściany jeszcze bardziej. Usłyszałam jednocześnie niewyraźny jęk Terry i szybko zrozumiałam, co jest grane. Pociągnęłam delikatnie drugi raz, patrząc jednocześnie na dziewczynę – jej łańcuch z każdym moim ruchem skracał się i chował w ścianie. Był już bardzo krótki. Dziewczyna znowu wydała z siebie nieprzyjemny odgłos. Co to, kurwa, ma być? Dwie suki na smyczy? W jakim celu? – pomyślałam zdezorientowana, ciesząc się przy okazji, że – jak na razie – przez obręcze nie przepływa prąd. Mijały kolejne minuty, gdy nagle ze ściany przy drzwiach wysunęły się dwie szuflady – jedna po mojej stronie, druga po stronie nieznajomej. Terry natychmiast stanęła na kolana i chciała do niej doczłapać, lecz gdy tylko postawiła "krok", obręcz popieściła mnie nieprzyjemnie, a łańcuch się skrócił.
      – Terry! – krzyknęłam. – Nie ruszaj się!
      Ale do niej nic nie docierało i nagle jakby wyzdrowiała, bo podjęła kolejną próbę dostania się do skrytki. Drugi raz poraził mnie prąd, więc wściekła, z całej siły pociągnęłam ze swojej strony. Miałam jeszcze krzepę, dziewczyna od razu się przewróciła.  
     – Nie ruszaj się, ty pojebana ruro, nawet nie wiesz, co jest w środku! – wydarłam się, lecz nadaremnie, bo Terry szybko się ogarnęła i ponownie stanęła na kolanach.
      O nie! – warknęłam i teraz to ja przyjęłam pozycję "na pieska" i agresywnie szarpnęłam za łańcuch. Współlokatorka jednak nie dawała za wygraną i również zaczęła ciągnąć, przez co żadna z nas nie potrafiła zdobyć przewagi. A jebany prąd napierdala po kulasach, czy ona tego nie czuje?
To ja ci pomagam, daję ostatnią wodę, a ty myślisz tylko o sobie? – pomyślałam wkurwiona i  wytężając wszystkie siły, zaczęłam człapać na kolanach, ciągnąć łańcuch najmocniej, jak się da. Udało mi się przejść zaledwie kilkanaście centymetrów, bo ta zawzięta suka też chciała dopiąć swego i walczyła jak lwica, jakby naprawdę nie czuła tego cholernego prądu.  
      Ganiałyśmy się tak już dobre pół minuty, niczym niespełna rozumu kretynki, lecz żadna nie potrafiła dojść do celu. Kurwa, to jakiś obłęd.
      – Przestań, do cholery! – Ponowilam desperacki apel, ale ta szmata w dalszym ciągu miała mnie w gdzieś.  
      Już gotowa byłam ustąpić i pozwolić jej doleźć do tej pieprzonej szuflady, gdy nagle przednie ścianki skrytek uniosły się ku górze i ukazały nam swoją zawartość. O ja pierdolę! – Zakrzyknęłam w duchu, widząc paczkę fajek i zapalniczkę. To mi w sekundę dało motywację do działania, lecz zastanowiłam się chwilę. Ona nie odpuści, więc pozwolę jej wziąć swoje rzeczy, a potem ja wezmę swoje. – Obmyśliłam chytry plan i już nie walczyłam, tylko z każdym krokiem nieznajomej cofałam się w kierunku ściany. Prąd kopał nadal, lecz olałam to, najważniejsze było, że zaraz sobie zapalę.
      Gdy Terry doczłapała do szuflady i wyjęła z niej jakieś jedzenie oraz wodę, i usiadła wreszcie na swoim miejscu, nie czekałam na zaproszenie, tylko ruszyłam do skrytki. Przeszłam jeden, dwa kroki i nagle... szuflada się zamknęła. Osłupiałam, nie wierząc, że to się stało, że się zatrzasnęło, że nie zapalę.
      – Kurwa jego mać! – Obudziłam się po chwili i jak taran ruszyłam na dziewczynę. Niestety łańcuch był za krótki i nie mogłam jej dosięgnąć. Prąd już nie raził, ale miałam to w dupie, byłam tak wkurwiona, że mogłabym teraz zębami przegryźć ogniwa, aby dorwać tę sukę i skręcić jej łeb. Wiedziałam, że jej tego nie daruję.
      A ona? Ona siedziała sobie na dupie, jakby nic się nie stało i bezczelnie wpierdalała kanapkę, nie pytając mnie nawet, czy chcę trochę. Czekaj no, już ja ci dam, niech mnie tylko uwolnią! – Groziłam, o mało nie płacząc. Kurwa, cała paczka fajek...!

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użyła 901 słów i 5027 znaków, zaktualizowała 4 sty o 15:16.

2 komentarze

 
  • Pani123

    no  wreszcie :yahoo: i nawet 27 znaków  gratis :danss:  tylko teraz  trza by  wrócić  do poprzedniej części bo po pół roku to weź pamiętaj  o co chodziło :)Kobitki jak młode kogutki (albo kury :D) walczyły, ale  jak widać w tej  dziupli jak w dżungli - kto pierwszy upoluje  zwierzynę  ten  najedzony. Na  drugi  raz Cathy nie  da się tak łatwo w  trąbę zrobić :D

  • agnes1709

    @Pani123 Za Cassie więcej nie piszę, taka z Ciebie fanka? (FOCH) :D No dobra, wybaczam, w końcu jesteś u mnie...przejazdem? :lol2:

  • Pani123

    @agnes1709 coś pewno pomyliłam :D  to dlatego że  nie zajrzałam  do poprzedniego :D zaraz  sprawdzę i edytuję,  a  co, mi też  wolno pokasować! :D

  • agnes1709

    @Pani123 Jaja se robię, sama się czasem mylę i zapominam, jak ktoś dodaje raz na kwartał;) Poza tym mam tego trochę, nie sztuka się pogubić :p p.s. Czyżby groźba zadziałała?:lol2:

  • Pani123

    @agnes1709 no pewnie, że  zadziałała, już  poprawione :D :blee:

  • agnes1709

    @Pani123 No ja myślę... :lol2:

  • Zap

    Ach te ćpunki i ich nałogi  :lol2:
    I niech ktoś mi powie teraz że papieros to nie narkotyk.

  • agnes1709

    @Zapygo O, jeszcze jaki?! Masakra nie zapalić, znam ten ból :D