Zniewolona cz.3

Zniewolona cz.3Zapaliło się niewyraźne, mdłe światło, umieszczona po sufitem, wisząca na słowo honoru, bujająca się żarówka była tak brudna i stara, że nie robiła większej różnicy. Niby nie robiła, a jednak…  Kurwa, co za idiotka, miałam pod nosem włącznik, a łaziłam jak cień na złamanie karku – zbeształam się w duchu.
      Koleś stanął w progu i zamarł w bezruchu, gapiąc się na mnie jak na zjawisko. Od razu połapałam – to był inny mężczyzna. Tamten był odrobinę niższy i dobrze zbudowany, ten jest wysoki i chudy jak patyk.
      Strach wzrósł, tym bardziej, że facet – a raczej biała kominiarka z małymi, ciemnymi oczkami – stała i gapiła się na mnie. Po chwili typek odwrócił się na pięcie i wyszedł. Wrócił po kilku sekundach, taszcząc po ziemi duży, szary materac. Ogarnęła mnie panika – po co ten materac, do chuja? Więc ile zamierza mnie tu trzymać? I tu, w tych czeluściach, w tym zimnie?
      Chudzielec położył kloc pod ścianą i ponownie ruszył do wyjścia, aby przynieść kolejne rzeczy, a mianowicie tacę z jedzeniem i dużą, czarną, wypchaną reklamówkę. Rzucił torbę na materac, a tacę postawił pod ścianą, po czym zawisł nad moją głową. Serce podeszło mi do gardła, bijąc tam sto tysięcy razy na minutę. Wiedziałam już, że będę miała ostro przejebane. Przecież przyniósł żarcie, musi więc mnie rozwiązać, i co teraz?  
      Kurwa, co za kretynka – warczałam, na chwilę obecną już wolałabym męczyć się w tych pętach, niż czekać na niewiadome, w końcu facet przyszedł dość szybko i zaraz by mnie pewnie rozwiązał. Ale skąd, do cholery, mogłam wiedzieć?
      Typ przykucnął i sięgnął do tyłu, aby uwolnić mi ręce, lecz gdy tylko ich dotknął, zerwał się na równe nogi i odskoczył do tyłu, jakbym poraziła go prądem. Ciężko przełknęłam ślinę, czując już ostre wpierdol. On jednak nie robił nic, znowu stał i świdrował mnie ciemnymi oczkami, przechylając dziwnie głowę jak słuchający pana piesek. No nie świadczyło o nim dobrze, normalny człowiek się tak nie zachowuje.  
      To już, kurwa, wolę tamtego.
      – Przepraszam – wydusiłam wreszcie, gdyż facet stał jak manekin już dobre dwie minuty.  
      Wywnioskowałam, że jak się odezwę, w końcu nastąpi "coś”, a już wolę to "coś” niż tkwić w niewiedzy.  
      Koleś się w końcu obudził i nadal nie mówiąc słowa, chwycił materac i wytargał go z pomieszczenia, delikatnie zamykając za sobą drzwi. To ma być kara? – moje wnętrze zaśmiało się obłudnie. Nie trzasnął drzwiami, aby pokazać złość, nie uderzył mnie, nie krzyczał, nic? Do jasnej, co tu jest grane? A może on jest jakiś przytrzymany i robi tylko za służkę temu drugiemu? Choć w sumie nie popełniłam zbrodni na skalę międzynarodową, przecież to tylko więzy, a ja i tak jestem zamknięta, więc? Ale w końcu nigdy nic nie wiadomo, mimo wszystko czułam, że to jeszcze nie koniec. Normalny człowiek nie porywa przecież młodej kobiety, a później nie zamyka jej w stęchłej piwnicy bez powodu, bez słowa wyjaśnienia? A może to jakiś psychofan? – próbowałam dojść prawdy. Fakt, jako jednej z popularniejszych modelek nieraz zdarzało mi się otrzymywać durne, miłosne liściki, kwiatki, czekoladki i inne gówno, lecz nigdy nie przywiązywałam do tego wagi, "miłostki” zazwyczaj szybko mijały.
      Zaczęłam się jednak zastanawiać, w końcu, do diaska, musi być powód, dla którego tu jestem. A może to Marc, mój były? Od zawsze był nad wyraz zazdrosny, śledził każdy mój ruch, wydzwaniał co kwadrans, wypytywał o każde wyjście. W końcu miałam tego dość i rzuciłam debila, bo ile można! I jeszcze chciał się chajtać! Chyba go splątało, musiałabym chyba zażyć ostre prochy, żeby posunąć się do tak desperackiego czynu.
      I dlaczego mnie to spotyka, za co? Na początku było przecież tak miło – randki, wieczorne przytulanki przy dobrym filmie, droga kolacja, wino, zajebisty seks, a potem? A potem już tylko syf. A to pretensja o służbowe spotkania i bankiety, bo się tam niby pieprzę po kątach, a to za dużo sesji, a to fotograf zbyt przystojny i gapi się na mnie za często. No kurwa, ciężko raczej robić zdjęcia z zamkniętymi oczyma.
      Jęczał, stękał, w końcu zagroził, że jak nie rzucę modelingu, on rzuci mnie. "Po co ci kasa? Nie warto. Przecież ja mam pieniądze, nie potrzebujemy więcej. Będzie nam dobrze” – nawijał, choć pracując w jakimś czerstwym biurze jeszcze jako stażysta, zarabiał grosze, i wszystkie luksusy, na które od czasu do czasu sobie pozwalaliśmy, sponsorowałam ja. Nigdy nie byłam rozrzutna, więc mimo, iż zarabiałam bardzo dużo, żyłam skromnie. Oczywiście szaleliśmy sobie czasami, racząc się szampanem za tysiąc dolców lub kolacją – cena zbliżona – ale były to sporadyczne wyskoki. Odkładałam na dom, na mały, parterowy azyl na jakimś zadupiu, tam, gdzie nie dosięgną mnie paparazzi.  
      Tylko że oni sięgają wszędzie.
      Prychnęłam mu w twarz, rozbawiona jego durną gadką, orzekł więc, że odchodzi i że będę tego żałować. Nie odszedł jednak daleko, już na drugi dzień dzwonił, pieprząc, że popełnił błąd. Zignorowałam go, nie chciałam znów zaczynać tego cyrku. On był jednak uparty. Przyłaził na sesje, skąd wywalała go ochrona, przychodził do domu, waląc w drzwi, w końcu wzywałam policję, wydzwaniał po nocach tak bezczelnie, że w końcu musiałam wyłączać telefon. Trwało to kilka tygodni, w końcu chyba zrozumiał, że nic z tego, bo odpuścił, a ja od pół roku mam spokój.
      Więc jak nie ta ofiara losu, to kto, do cholery? Oczywiście nie wykluczam tego debila, gdyż on najbardziej by tu pasował, ale czy może być na tyle chory, aby posunąć się do porwania? Nie, no chory to on jest, to nie ulega wątpliwości, ale chyba nie aż tak?
      Kombinowałam tak długo, że w końcu rozbolała mnie głowa. I nagle sobie przypomniałam!  
Cała obolała wyciągnęłam się jak sprężyna i sięgnęłam po torbę, aby za moment wsadzić nos do środka. Zajrzałam i od razu zdębiałam, nie wierząc w to, co widzę.

380 czyt.
100%82
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i thrillery, użyła 1162 słów i 6223 znaków, zaktualizowała 9 gru o 11:57.

2 komentarze

 
  • kaszmir

    kaszmir · 8 października

    Akcja się rozkręca i sporo wiedzy już mamy o bohaterce. Kim jest nowy? Czy koleś doniesie o jej rozwiązanych więzach? Ona sama zaczyna bardziej myśleć i dokonywać rozliczeń pewnych sytuacji w życiu. Co ciekawego jest w torbie?  

    Mroczno i chłodno... trzymasz napięcie i grasz na emocjach.

  • AnonimS

    AnonimS · 4 października

    Napięcie rośnie.  Pytanie co panienka ma w torbie?