O krok od zagłady – niech żyje system cz. 1

O krok od zagłady – niech żyje system cz. 1– Jasiu, wstawaj, czas do roboty.
– Nie mam sił.
– Wstawaj, mówię, zaraz wschód słońca – ponaglała Małgosia.
– Ale... ale ja nie mogę. Nie zapłaciłem, zabrakło DUCKatów – jęczał Jaś.
– Czego nie zapłaciłeś? – Laska nic nie zakumała.
– No, tego... mocarzowego. I teraz nie mam ani krzty energii, nigdzie nie idę.
– Wstawaj, mam lekarstwo.
Małgocha polazla... gdzieś i przytargała zamkniętą puszkę z napisem „Woda mineralna“.
– I to ma mi pomóc? – burknął Jasiu.
– Chlaj.
Chłoptaś otworzył puchę.
– Cola?! – Od razu wpadł w popłoch, lecz zaraz ściszył głos, rozglądając się wkoło. – I trzymasz to na przypał w domu?
– Rozluźnij zwieracze, tu nie sięga oko kacze.
– Głupia, nierozsądna baba – syknął Janusz, aczkolwiek wychylał wszystko.  
– Słodkie, zaraz postawi cię na nogi – Małgocha wyszczerzyła kły...


Roku pańskiego 2070, kiedy to już dawno przestały obowiązywać zdrowe idee i ludzkość znalazła się pod butem władzy, w Ptaszowie (stara Polska) zapanowały chaos i samowolka. Gdy władzę przejął król BirdZaden, otoczony bandą przydupasów, zaczęły tworzyć się konspiracyjne obozy i ekipy rebeliantów. Powstało podziemie. A działy się w nim cuda, oj, cuda.
Nieliczni, młodsi wiekiem, mieli odwagę stawić czoła reżimowi i pilnującym króla oddziałom PREWE (Patriotyczno-Radykalna Eliminacja Wszelkiego Elementu), starsi byli za słabi i zbyt ulegli. Jasne, i wśród młodszych znajdowali się podlegli Birdowi idioci, ale to był już ich problem. Tańczyli, jak im grano, ale przynajmniej po kątach się nie chowali. No i nie musieli kitrać napojów słodzonych.
– Zajdźmy do sklepu, zjadłbym coś – poprosił Jasio.
Market był nieopodal, zaraz więc tam wbili. Kupili tylko chleb i kostkę szmelcu, na więcej nie starczyło.
– Trzydzieści duckatów – zaśpiewał stojący za ladą dziad.
– Ile?! – Jasiu wywalił gały. – Wczoraj kosztowało piętnaście.
– To było wczoraj. Płać pan, albo wypad – warknął dziadek.
Jasio z ciężkim sercem wyjął trzy banknoty z wizerunkiem wodza i niechętnie wręczył sprzedawcy.
– To jakiś żart!


– Idziemy piechotą, pojazdowego też nie zapłaciłem. Zabuliłem tylko za pomykowe, na to jeszcze wyrobiło, więc możemy śmiało się przespacerować – rzekł Jasio.
– To nic, i tak nie mamy na paliwo. A ja, durna, zapłaciłam to napędowe, bo mnie z Duckatusu nawiedzili. Chcieli zabrać telewizor i radio, jakbym stawiała opór, więc przy okazji musiałam zapłacić też szkiełkowe i głośnikowe. No i kasa poszła w pizdu – poskarżyła się Małgosia, pałając gniewem. – Szli.
Dotarli do starej fabryki, czujnie wypatrując PREWE, czmychnęli przez ukryty w ścianie właz i szybko zeszli do podziemi. Tu się dopiero działo. Zewsząd burczały maszyny, jedną stroną wypluwając gorącą parę, drugą zaś różnorakie napitki. Było tam wszystko – od soków począwszy, na napojach gazowanych i energetycznych mózgojebach skończywszy. Jasio po znajomości nabył na krechę powerdrinka, o subtelnej nazwie „Wyskocz z butów“, i ze słowami: „I niech stanie się światłość!“, szybko opróżnił puszkę. Niczym lampa fluorescencyjna, pięknie świecił już minutę później.
– Jacek ma niezły sztos, Agatka podsunęła mu niezły pomysł – pochwalił.
– Dobra, do roboty, nie ma na co czekać – rozkazała Gocha.
Doszli do niewielkiego ogródka i Małgosia od razu wzięła się do pracy, a mianowicie – do sadzenia ogórków, pomidorów i innych, pysznych warzyw. Na górze byłoby to zbyt ryzykowne, no i cholernie drogie. Już dawno wprowadzono tzw. wybulacze – od sadzenia, jedzenia, pierdzenia, srania, sikania, wymiotowania, biegania, dreptania, odychania, cukrowania, po dupie się drapania, itd., dlatego też podziemne rolnictwo i produkcja kwitły w najlepsze. No i ten smog, on też nie przyczyniał się do upraw i jakości roślin.
Król oczywiście również żarł warzywa, lecz miał on swoje hodowle, znajdujące się w ciągnących się na setki hektarów, ekologicznych szklarniach. Pracowali tam niczym w łagrze jego zwolennicy, którzy w zamian za to płacili tylko pięćdziesiąt procent wybulaczy. Birdowi nie brakło też mięsiwa, dobrych napitków oraz napojów wyskokowych i innego rodzaju rozweselaczy. Władca, z dnia na dzień wprowadzając nowe wybulacze, miał się coraz lepiej, podczas gdy wpółzdechły lud coraz gorzej.  
– Pójdę, zobaczę, jak tam sprawy w męczennicy – poinformował Jasio i się ulotnił. Nienawidził pielić grządek, tylko żreć był pierwszy.


– Siema z rana, Bolku kochany. Jak tam sprawy?! – zaświergotał, szczęśliwy, że udało mu się uciec od żonki.
– Nie wiem, chyba bez przypału – odparł młody chłopak, wskazując skrzynkę wypełnioną złotymi monetami. – Lolek dwa razy sprawdzał matryce.
Jasio wziął pieniążek i obejrzał. Awers był w porządku, gęba wodza jak żywa, spojrzał więc na rewers. Przyglądał się uważnie, sprawdzając, czy atrybut szpitalny jest taki, jak być powinien i ma wybite wszystkie niezbędne detale. Nie mogli popełnić błędu, za podrabianie duckatów groziło dożywocie, dosładzane całodziennym oglądaniem w celi obrad rady króla. Za to też oczywiście płaciło się wybulacz, w końcu „dosładzanie“ nie bez powodu miało taką, a nie inną nazwę.
  
Cdn.

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii komedia i science fiction, użyła 917 słów i 5468 znaków, zaktualizowała 28 sty o 16:02.

6 komentarzy

 
  • angie

    hahahahaha Świetne! Brawo!!  A "duckaty" to mistrzostwo świata!

  • agnes1709

    @angie Haha, sama nie wiem, jak mi się te duckaty nasunęły; jakoś takoś trzepło :D Miło Cię widzieć, słonko, może jakieś czytadło słonko napisze? Dzięki:kiss:

  • angie

    @agnes1709 Och, dobrze wiesz, że bardzo bym chciała...

  • merlin

    Trzeba uzupełnić Wikipedię. Ujęli w niej siedem nowych cudów a zapomnieli o ósmym, nowym naczelnym satyryku czy może nowej naczelnej satyrycy ( kojarzy mi się z carycą) na Lolu.
    Wiwat miłościwie nam panująca AGNES1709. :devil: Stańczyk, czy też Stańczykowa de domo prime voto LOL24. :rotfl:

  • agnes1709

    @merlin Och, jakie to miłe. Dziękuję, o czarodzieju! :kiss:

  • merlin

    @agnes1709 Zawsze do usług. ;)

  • AlexAthame

    Jak kobita sadzi ogórki to zawsze jest wina chłopa. :D

  • agnes1709

    @AlexAthame No pewnie, a coś myślał? Bez powodu nie sadzi, prawda? :lol2:

  • Indragor

    No tak, trafna diagnoza przyszłości :) . Rzeczywiście jesteśmy o krok od zagłady znanej nam cywilizacji, tyle że ludzie nie chcą wierzyć, że za 30 lat tak może być, tylko mniej śmiesznie. A przyszłe pokolenia pewnie będą mogły sobie tylko zanucić: Miałeś, chamie, złoty róg, miałeś, chamie, czapkę z piór: czapkę wicher niesie, róg huka po lesie, ostał ci się ino sznur...

  • agnes1709

    @Indragor Dobry i sznur, jak trzeba będzie zakończyć męki ;)

  • HeheheCO

    Omg, cudo! Nie sądziłam, że znajdę tu coś tak wybitnego.

    😍 wow...


    Czekam, na następną część! I gratuluję kreatywności, jeszcze raz wow. 👏

  • agnes1709

    @HeheheCO Bardzo dziękuję ;)

  • HeheheCO

    @agnes1709 proszę bardzo 👏

  • MEM

    "Rozluźnij zwieracze, tu nie sięga oko kacze."  

    :rotfl: Cudo...

    A ten "atrybut szpitalny", to ten ze zdjęcia? ;)

  • agnes1709

    @MEM No raczej. Szukałam monety z atrybutem, może w memach czy innych świrowatych fotach, ale nie ma:sad: Nikt nie wpadł, żeby takową zrobić, chlip. Dzięki za miłe słowo:kiss:

  • MEM

    @agnes1709 "Szukałam monety z atrybutem, może w memach czy innych świrowatych fotach, ale nie ma"

    Też szukałam, ale tylko banknoty Google wywalało, a zrobić nie umiem (choć jeszcze może pokombinuję, a nuż się uda ;)).

    "Dzięki za miłe słowo"

    Nie ma sprawy. :)

  • agnes1709

    @MEM  :przytul:

  • MEM

    @agnes1709  

    Kurcze, nie wychodzi mi ta moneta. Chciałam jej nadać taki "monetowy" kolor i połysk, i za Chiny nie potrafię tego na GIMP-ie zrobić.  :sad: Graficzne umiejętności u mnie to jednak kompletna tragedia.

  • agnes1709

    @MEM Daj se spokój, przecież to nie jest aż tak ważne ;)

  • MEM

    @agnes1709 "Daj se spokój, przecież to nie jest aż tak ważne"

    OK. ;)