Oszustka

OszustkaCzuję pustkę. Znowu stałam się przeźroczysta, ale czemu mnie to wkurza? Przecież tego chciałam, on chciał… KOCHAM GO.
      Wciąż widzę tę zaciśniętą do bólu szczękę, słyszę kwaśny warkot egoizmu: OGARNIJ SIĘ!


      Nie dam rady, zaraz zniknę, muszę nabrać barw… choć na chwilę. Czyn jest nieunikniony, chociaż wcale mi niepotrzebny. Uczucie mówi „nie”, rozsądek „tak”. Co mam robić? Totalna kołomyja, istne złomowisko, śmietnik nagromadzonych „za” i „przeciw”. Wahanie – to jedynie produkt wtórny, wykorzystywany już setki razy. Wyrzucany, aby za „moment” skorzystać z nowego, niczym się nie różniącego. Szybki recykling dla uspokojenia sumienia. Jestem pieprzoną oszustką.
  

      I znowu zmierzam ku upadkowi, wypychając się przymusem. To jest jednak niepłodne, przymus wytrzymuje tylko chwilę, aby w końcu wystrzelić ze mnie jak z procy. Pozbyłam się barw, mimo że tak bardzo ich potrzebuję. Nie, cholera nie potrzebuję, zbędny balast!
      KOCHAM GO.


      Staję vis-a-vis mojego największego wroga, z nadzieją. A może przyjaciela? Nie, nic z tego, znów mnie przecież podeptał, stwierdził, że jestem paskudą. Ale dlaczego? Przecież wszystko zrobiłam jak trzeba, dokładnie według instrukcji. Jak zawsze.
      Gapię się na bezpłciową istotę, żywiąc się ułudą, że tyran się jeszcze rozmyśli, szepnie kawałek dobrego słowa, pokrzepi...  
      Lustereczko, powiedz przecie…
      Ale tam tylko zgroza i rozczarowanie, jedna wielka kupa zbędnego mięsa. Czy ktoś zna dobrego rzeźnika?
      KOCHAM GO.


      Znów widzę tę zaciśniętą do bólu szczękę, słyszę kwaśny warkot egoizmu: OGARNIJ SIĘ! Chyba znikam, ale czy na pewno? Przecież moje drugie ja twierdzi co innego. Czyżby kłamało? Nie, to niemożliwe, przecież od dawna oboje mówią to samo.
      Pustka się powiększa, wysysa cały porąbany byt. Ale to nic, dziura wnet wypełni się tym jakże pożądanym „jesteś piękna, kocham cię”. Bez wątpienia, już wkrótce, ino muszę być cierpliwa. Tylko odrobinę…
      KOCHAM GO.


      Czy było „jesteś piękna, kocham cię”? Tak, z pewnością. Och, jaka szkoda, że nie mogłam już tego usłyszeć…

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 360 słów i 2178 znaków, zaktualizowała 4 lip o 19:52.

2 komentarze

 
  • kaszmir

    To są nasze niedomówienia życia. Kolejne chwile, kolejne młodości i marzenia i a zwykle chcieliśmy dobrze, a wyszło jak zwykle. Jutro nowa młodość znów przyjdzie i KOCHAM CIĘ uleci z wiatrem.

    Pozdrawiam

  • agnes1709

    @kaszmir  :przytul:

  • Gaba

    Qurevsko smutne...... Ale ładne...
    Pozdrawiam Cię 🌼

  • agnes1709

    @Gaba Grasjas :kiss: