Zakręty losu #25

Ruszyła tak szybko, na ile tylko pozwalały przepisy, choć w tym momencie raczej znacznie je przekroczyła. Łzy same cisnęły się do oczu, stojąc w gardle uciążliwym kołkiem, przejechawszy więc centrum, zatrzymała się na poboczu i w końcu dała upust tłumionym w sobie emocjom. Tkwiła w miejscu, płacząc dobry kwadrans do czasu, aż do auta poszedł wysoki policjant i stanął nad jej głową.
– Dobry wieczór. Wszystko w porządku? – zapytał, wyrywając brunetkę z tej rozpaczy.
Cały czas siedziała z twarzą opartą o leżące na kierownicy ręce, nie zauważyła więc, kiedy się zbliżył.
– Taaak – odparła, podnosząc głowę i przecierając mokre oczy.
– Na pewno? Nie potrzebuje pani pomocy?
– Nieee – wydusiła, urywając dźwięki.
– Tu nie można parkować – wskazał ręką znajdujący przed samym jej nosem znak, który oczywiście umknął jej uwadze.
– Przepraszam, już odjeżdżam – przekręciła kluczyk.
– Proszę poczekać, proszę wyłączyć silnik.
Zrobiła, co kazał.
– Na pewno dobrze się pani czuje? – ponowił pytanie, gapiąc się spod czarnej czapki na markotnie wyglądającą dziewczynę.
– Tak, na pewno, po prostu mam dziś kiepski dzień.
– Przykro mi, ale będę musiał panią ukarać – rzekł facet, drugi raz pokazując jej znak zakazu zatrzymywania się.
– Musi pan? Nie można tego załatwić jakimś upomnieniem? Krucho u mnie z kasą – zapytała, choć szczerze mówiąc miała raczej w dupie ewentualny mandat.
– Niestety. Zatrzymała się pani w strefie wzmożonego ruchu, to nie jest bezpieczne. Rozumiem panią, ale gdybym pobłażał tak każdemu, wszyscy ignorowaliby przepisy – rzekł gliniarz, operując śmiertelnie poważną miną.
– Ile to będzie kosztować?
– Sto dolarów.  
– Dobrze, niech pan pisze, muszę jechać.
– Zaraz wracam.
Facet się oddalił i wsiadł do stojącego z tyłu radiowozu. "Kurwa, jeszcze tego brakowało. Stówa tu, stówa tam, nie mógł odpuścić? Ale nieee, przecież stojąc tu, stwarzam wielkie zagrożenie dla życia innych i muszę dostać dotkliwą nauczkę. No co za koleś…!”. – uśmiechnęła się krzywo, zrezygnowana, zmęczona i zła. "A zresztą, pieprzyć to!”.
– Proszę podpisać – dotknął jej ramienia, gdyż nie wyłapała jego pierwszych, skierowanych do niej słów.
Złożyła autograf, mężczyzna wręczył jej świstek i z bezczelnym: "miłego wieczoru” szeroko wygiął usta, po czym wsiadł do swojego wozu i odjechał.  
"Miłego wieczoru...! Dziękuję ci, kurwa, bardzo!” – fuknęła bezgłośnie i włożyła mandat do schowka, łomotnąwszy nim z całej siły. Zerknęła na umieszczony w desce rozdzielczej zegarek – za kwadrans ósma, przekręciła kluczyk i odjechała z miejsca "przestępstwa”.
Pomyślała o Davidzie, że może jednak niepotrzebnie tak na niego wyskoczyła, aczkolwiek na ten moment była już tak rozstrojona nerwowo, że nie miała żadnych wyrzutów sumienia, czuła tylko spowodowaną jego natarczywością i ignorancją złość. Wkurzał ją też fakt, że się naćpał, do tego przyszedł w tym stanie do sklepu i próbował wprowadzać jakieś idiotyczne, luźne atmosfery, jakby nie wiedział, co się dzieje. I jeszcze poszedł naprzeciwko się awanturować! Ale to na pewno nie była zwykła awantura, nie z jego charakterem. No i ten koleś, przecież to jakiś margines! "Tylko narobią mi swoimi wybrykami jeszcze większych problemów” – wkurzała się.
Rozmyślała tak, coraz bardziej wściekając się na cały świat, w końcu zatrzymała auto pod ostatnim sklepem w centrum. Sprawdziła portfel – zawierał kilka banknotów, wysiadła więc i skierowała swe kroki do budynku, stając za moment naprzeciwko alkoholi. Zadumała się, nie była pewna, czy napicie się to dobre rozwiązanie, po chwili jednak stwierdziwszy: "A pieprzę to! Napiję się z Polly i jutro nie ruszam dupy z domu, mam to wszystko gdzieś!”, kupiła dużą wódkę, butelkę czerwonego wina, paczkę złotych Marlboro 100’s i minutę później wróciła do wozu. Wyjęła telefon i wykręciła numer siostry.
– Nooo, nareszcie! – po dziewczynie jakby spłynęła ulga. – Gdzie się podziewasz, do cholery?! – uniosła się zdenerwowana 19-latka.
– Starzy są w domu?
– Głupio pytasz, czy mi się wydaje? – zaśmiała się dziewczyna. – A kiedy oni są w domu? Jutro znów mają jakąś konferencję… gdzieś tam. Przywieźli tylko Jacka, zjedli i zaraz pojechali, nie będzie ich chyba do piątku. Poza tym gdzieś ty była tyle czasu?! I czemu nie odbierasz telefonu?! Dzwoniłam do ciebie tysiące razy! – pikantna pretensja aż szczypała w ucho.  
– W domu ci powiem.  
– Ale Amy…  
– Co? – 22-latka natychmiast się zaniepokoiła słysząc, iż głos siostry ewidentnie się zmienił.
– Przyjechała Vicky i jest jakaś dziwna. Burczała coś, że musi z tobą pogadać, bo nie podoba jej się twoje zachowanie? O co jej chodzi?
– Nie mam pojęcia – odparła zdziwiona brunetka.
– Pieprzyła coś o twoim facecie, że niby degenerat i patologia, bo widziała go dziś najebanego, z jakimś podejrzanym towarzystwem w nieciekawej, obskurnej dzielnicy. Czyli bloki na Daily Road! – roześmiała się Polly, dając do zrozumienia siostrze, na ile zna poszczególne rejony miasta.
– Cooo takiego?!!! – Amy aż wytrzeszczyła oczy, zatrzymując natychmiast wóz na poboczu.  
Teraz już rozejrzała się za znakiem, lecz takowego nie uraczyła.
"Najebanego?" – pomyślała. "Jak to najebanego?". Widziała się przecież dziś z chłopakiem i nie wyglądał na pijanego, dlatego też sądząc, że Vicky znowu koloryzuje, postanowiła zignorować tą wiadomość.
– A skąd ona może wiedzieć, że to mój facet? W życiu go na oczy nie widziała!
– Twierdzi, że widziała.
– Gdzie?
– Nie wiem, gdzie, mówiła tylko, że widziała was razem. To może poczekaj, aż pojedzie, bo znowu będzie pouczać i smucić – rzekła 19-latka. – Chociaż może przyjść jej do łba, żeby przenocować.
– A pieprzę ją, co "będzie pouczać”?! Niech poucza swojego chłopaczka – Amy się zdenerwowała. – Napijesz się ze mną wódki?
– Taaak, ona da nam się napić wódki! – zarechotała głośno Polly.
– Ona sobie może! Jack śpi?
– Nie, ale już się szykuje. Czekał na ciebie.
– Dobra, zaraz będę. I nie kłoć się z nią! – pouczyła brunetka, wyłączyła rozmowę i ruszyła w dalszą drogę.

Z młodszą siostrą od zawsze dogadywała się najlepiej i zawsze też znajdowały wspólny język, dlatego też nakazała Polly zachować spokój, mogąc się domyślić, że ta stanie w jej obronie i zacznie wojnę z 28-latką. Victoria natomiast była typem człowieka nadgorliwego i nad wyraz moralnego, a że Amy lubiła sobie swojego czasu poszaleć, nie rzadko w też towarzystwie Polly, dlatego często wynikały przez to nieporozumienia, a czasem nawet i bójki. Starsza dziewczyna charakter zdecydowanie odziedziczyła po matce, kobiety niekiedy nazbyt godziwej, często wymagającej od sióstr rzeczy niekoniecznie idących w parze z ich ideami. Ojciec dziewczyn natomiast to już całkiem inna historia – zawsze był uśmiechnięty, wyluzowany i pozytywnie nastawiony do życia, bardzo często pobłażając przy tym młodszym córkom w ich nie zawsze racjonalnym zachowaniu.

Zmęczenie minęło jak ręką odjął, stres i gniew zrobiły swoje. Będąc już niedaleko swojego miejsca zamieszkania zatrzymała się jeszcze przy małym sklepiku, kupiła dużą, mleczną czekoladę, za którą jej brat nie widział świata i równo o 20:21 podjechała pod swój dom. Wyjęła zakupy z bagażnika i gdy tylko przekroczyła próg, w okamgnieniu wyrosła przed nią Polly.
– Gdzie byłaś, do cholery? Dzwonię do ciebie od południa. Co ci jest, co się stało?! – natychmiast złapała ramiona dziewczyny widząc, że jest przybita i blada, jak ściana.  
– Nic, potem ci powiem.
– Pani psycholog jest w kuchni i chyba się na ciebie szykuje. Uważaj! – ostrzegła blondynka z ironicznym uśmiechem, uwolniła siostrę i udała się w ślad za nią do wspomnianego pomieszczenia.
– Cześć – mruknęła Amy, stawiając torbę na kuchennym blacie.
Nieco wyższa od niej, farbowana blondynka siedziała po drugiej jego stronie i piła jakiś napój.
– Gdzie byłaś? Już późno – zapytała.
Polly usiadła przy stole, oczekując na rozwój wypadków. Jej mina wyglądała w tej chwili jak mina widza, który wlazł bez biletu na jaką ważną, oczekiwaną przez niego imprezę.
– W pracy – odparła Amy, nalewając do szklanki dość sporo wódki i po brzegi dopełniając ciemnoczerwonym sokiem. – Chcesz drinka? – spojrzała na Vicki.
– Nie.
22-latka upiła łyk i schowała butelkę do lodówki. Do kuchni wbiegł ciemnowłosy ośmiolatek, chłopak wzrostu Lilly i natychmiast przytulił siostrę.
– Masz coś dla mnie? – zapytał od razu, chcąc zajrzeć do reklamówki, niestety – torba leżała dość daleko, nie sięgnął więc.
Podskoczył kilka razy, lecz to także nic nie dało, chłopak był zdecydowanie za niski.
– Nie powinieneś już spać? Jutro do szkoły – Amy się uśmiechnęła, widząc jego nieporadną próbę zdobycia foliowego opakowania.
– Nie.
– Dlaczego nie wróciliście wczoraj? – spytała brata, siadając obok młodszej siostry.
Raz po raz spoglądała na Vicky, mając nadzieję, że jednak odpuści i nie zacznie dziś wkurzających dla niej tematów. W tej chwili jej nastrój nie był na tyle wyważony, aby mogła wysłuchiwać tych pretensjonalnych gadek, bała się, że ją poniesie.
Jack wpakował się na kolana siostry i zarzucił ręce na jej szyję.
– Co masz dla mnie? – drążył.
– Nic – odstawiła szklankę.
– Nie, ja wiem, że masz, zawsze masz! – nie odpuszczał.
– Zjadłeś kolację?  
– Tak.
– Na pewno? Chyba jednak oszukujesz? – spojrzała chmurnie, przecinanym wesołymi iskierkami wzrokiem.
– Nie, jadłem Z Polly pizzę, prawda?! – z wielkim oburzeniem rozkrzyczał się brunetce w twarz.
Amy nie wytrzymała i też się roześmiała.
– To mnie puść, jak mam ci dać? – wyjąkała, chichocząc.
Migiem ją uwolnił.
– Tylko nie wszystko na raz! – zarządziła, wręczając bratu smakołyk.
– Dziękuję! – rozradował się i zaraz otworzył opakowanie.
– Jack, czekolada na noc? – Vicky się uruchomiła.
Kompletnie ją zignorował, podobnie Amy, która usiadła na miejsce, chwytając literatkę. Spojrzała na Polly – miała zacięta minę, informującą: "Czekaj, zaraz wznowi temat!”.
Przed jej nosem pojawił się młodzik, trzymając otwarty, mleczny przysmak.
– Nie chcę, dzięki – mruknęła.
Polly jednak nie miała obiekcji i zaraz ułamała pasek, Vicky także podziękowała i młokos już przymierzał się do opuszczenia kuchni.
– Jack! – krzyknęła Amy, zatrzymując tym samym chłopaka w progu. – Tylko trochę, nie całą, rozumiemy się! – nakazała bezkompromisowo. – I szykuj się do spania, zaraz do ciebie przyjdę.
– Dobrze – odparł wesoło i zniknął w korytarzu.
Vicky wstała, spłukała kubek i oparłszy się o szafkę, spojrzała na brunetkę.
– Amy… Polly, możesz wyjść? – zapytała ozięble.
– Nie.
– Polly, chcę z nią porozmawiać, wyjdź, proszę cię!
– To ty chcesz rozmawiać, nie ja, więc to ty wyjdź – pyskowała 19-latka.
Amy bardzo szybko dokończyła drinka i zaraz wykonała drugiego.
– Ale ja nie zamierzam o niczym rozmawiać, jestem zmęczona – uświadomiła siostrze i ze szklanką w dłoni wyszła z kuchni.
Ciężko usiadła na kanapie w chłodnym salonie czekając, kiedy Vicky się zjawi, aby zatruwać jej życie. Nastąpiło to po chwili.
– Amy, dlaczego mnie unikasz, masz coś na sumieniu? Wiesz, o czym chcę pogadać, więc nie uciekaj, dobrze? – wyjechała od razu, siadając na stojącej obok, drugiej sofie.
– Daj mi dziś spokój, obecnie nie mam nastroju na słuchanie twoich wywodów.
– Jak to "daj spokój”?! Czy ty zdajesz sobie sprawę, z kim się zadajesz?! – napuszyła się 28-latka.
– To znaczy…? – mruknęła Amy, obojętnie patrząc na siostrę.
– Ty dobrze wiesz, co to znaczy. Co to za chłopak? Amy, kumplujesz się z marginesem?! – Victoria zaczęła się unosić.
– To chyba moja sprawa – fuknęła brunetka i zaczerpnęła łyk, a po nim kolejny.
– To twój kolega czy chłopak? Widziałam go dzisiaj, jak szarpał jakąś dziewczynę, to ci nic nie mówi? Po co ci takie towarzystwo?  
Siostra bardzo zaskoczyła ją tym oświadczeniem, kompletnie nie wiedziała, co o tym myśleć? "David szarpał jakąś laskę?”. Po chwili jednak znając już jakoby charakter chłopaka doszła do wniosku, że to na pewno nic takiego, a jeśli już, to zapewne miał do tego jakiś uzasadniony powód. W końcu jest, jaki jest.
– Amy…! – ponaglała 28-latka.
Brunetka nie skomentowała, zamiast tego skończyła kolejną porcję alkoholu, wstała i wyszła z salonu. Vicky nie dawała jednak za wygraną, bo w ślad za nią pojawiła się w kuchni. Polly nadal siedziała w miejscu, zajadając lody.
– Kurwa, Amy, przestać mnie zbywać, dobrze?! – huknęła.
– Odwal się.
Szklanka została zapełniona po raz trzeci i brunetka już chciała opuszczać pomieszczenie, siostra jednak zagrodziła jej drogę. 22-latka, nie chcąc wszczynać awantury nie przepychała się więc przez nią, tylko spokojnie usiadła obok blondynki, cały czas popijając.
– Amy, nie obrażaj się, ja chcę dla ciebie dobrze – wznowiła temat Vicki, stając nad głową dziewczyny.
– Pilnuj swoich spraw, dobrze?
– Kurczę, Amy, skąd ty znasz takie towarzystwo? Chcesz znowu wpakować się w kłopoty? Zapomniałaś już, co się stało przez twoje wybryki? – dziewczyna nie ustępowała.
– Nic się nie stało, poza tym to było dawno. I przestań już jęczeć!
– No kur… jak to: "przestań jęczeć”?! – wrzasnęła Victoria. – O mało nie umarłaś, jak mam się, do cholery, nie martwić?! – grzmiała.
A o co ta pretensja?

Cztery lata temu, w dzień dziewiętnastych urodzin brunetki dziewczyna wybrała się z koleżanką na dyskotekę, które to wyjście niestety, skończyło się bardzo niefartownie. Już po kilkudziesięciu minutach zabawy przyjaciółki poznały dwóch nieco starszych, pozornie bardzo sympatycznych chłopaków. Przysiedli się. Alkohol lał się strumieniami, a zabawa godziny na godzinę rozkręcała się coraz bardziej, owocując tym, że około północy dziewczyny były już kompletnie pijane. W pewnym momencie Diana, koleżanka Amy gdzieś zniknęła i brunetka została z chłopakami sama. Nie przeszkadzało jej to jednak, pochłonięta piciem i wariacjami na parkiecie nie patrzyła na nic, liczyło się tylko to, aby się dobrze bawić. Zatracona w szaleństwie piła coraz więcej, co w rezultacie poskutkowało tym, że po którymś z kolei drinku w pewnym momencie zrobiło jej się niedobrze. Poczuła się bardzo dziwnie, słabo, dopadły ją duszności, a w głowie obraz zaczął kręcić się jak oszalały. Zaproponowali jej wyjście na świeże powietrze, na co do cna nabuzowana procentami dziewczyna zgodziła się bez wahania. Koniecznie chciała poczuć się lepiej.
Wyższy z chłopaków widząc, że brunetka ledwo trzyma się na nogach wziął pod rękę i po chwili wyprowadził z budynku, kierując się na lewo, w dość ciemną okolicę.
A co się działo potem, nie pamięta.

Około drugiej w nocy pogotowie dostało zgłoszenie, iż na tyłach znajdującego się obok dyskoteki pustostanu znaleziono półnagą nastolatkę. Nieprzytomna, rozebrana od pasa w górę, wykazująca prawdopodobnie objawy przedawkowania dziewczyna leżała bezwładnie na betonowej rampie, trzęsąc się na całym ciele. Wysoki blondyn, który wezwał pomoc usilnie próbował ocucić nastolatkę, lecz na nic się to zdało, wciąż rzucała się w drgawkach, nie reagując na żadne bodźce. Karetka przyjechała po kilku minutach.  
Jak potem stwierdziła policja do gwałtu nie doszło tylko dlatego, że mężczyźni, chcąc mocno odurzyć dziewczynę dali jej po prostu za dużo, a potem, gdy zorientowali się, że z nastolatką zaczyna dziać się coś złego, wystraszyli się, zostawili ją i uciekli.  
W połowie drogi do szpitala serce brunetki przestało bić, jednakże upór ratowników sprawił, że kilku minutach przywrócili oni jego rytm. Nie było to jednak łatwe, nastolatka nie wykazywała zbytnich chęci do powrotu na ten świat.
Prócz zatrucia GHB nic złego nie stało się dziewczynie, dlatego też nie wspomina ona tamtego wydarzenia, notorycznie natomiast robi to jej starsza siostra, wytykając je Amy za każdym razem, gdy tylko dziewczyna zrobi coś wbrew jej poglądom i zasadom.


Amy już się nie odzywała, widziała, że to i tak nie ma sensu. Wykończyła następną szklankę i ponownie wstała, aby ją zapełnić, tym razem jednak Vicky zagrodziła jej drogę, stając jak żołnierz przed drzwiami chłodziarki.
– Am, zamierzasz wypić całą butelkę?! – fuknęła.
– Zejdź mi z drogi.
– Nie, moja droga, za dużo sobie pozwalasz – ciągnęła Victoria, oparłszy dłoń o lodówkę, przed samym nosem siostry.
– Vicki, odsuń się, naprawdę nie mam ochoty dziś się z tobą szarpać, rozumiesz? – poprosiła Amy i choć nerwy targały nią już jak szalone, jej ton nadal był nad wyraz spokojny.
– Odwal się od niej w końcu, jest pełnoletnia! – wtrąciła nagle Polly, którą upierdliwość starszej dziewczyny zaczynała już drażnić.
– Nie wtrącaj się! – warknęła Vicky.
Amy podjęła kolejną próbę dostania się do lodówki, jednak niewzruszona 28-latka nadal stała jak słup, nie drgnąwszy nawet.
– Kurwa, przepuść mnie do cholery, co ty sobie wyobrażasz!!! – huknęła w końcu brunetka i mocno odepchnąwszy siostrę, natychmiast wyjęła alkohol.
– Oooo nie, nie będziesz pić! – wrzasnęła Vicky i z zaskoczenia wyrwała dziewczynie butelkę.
– Oddaj to!  
– Nie – odparła 28-latka, chowając wódkę za plecy.
– Kurwa, pojebana dziwko, zaczynasz przeginać! – zagrzmiała wściekła i zmęczona już tym wszystkim Amy i po tych słowach dostała w twarz.
Polly aż wytrzeszczyła oczy, nie spodziewała się zapewne rękoczynów.
– O kurwa, ty suko!!! – wrzasnęła brunetka i rzuciła się na siostrę.
Chwyciła ją za bluzkę i pociągnęła mocno, co poskutkowało tym, że tkwiąca w jej dłoni butelka upadła na podłogę i rozbiła się w drobny mak.
Vicky nie dawała jednak za wygraną, zaczęły się więc szarpać, szamocząc się na wszystkie strony jak małe, znerwicowane dziewczynki.
– Puszczaj mnie! – krzyknęła blondynka, próbując uwolnić się z uścisku siostry, lecz Amy była bardzo zawzięta i przy akompaniamencie wszystkich możliwych przekleństw nadal szarpała siostrę, chcąc chyba przewrócić ją na podłogę. Victoria okazała się jednak silniejsza i nie dawała się obezwładnić, co w połączeniu z uporem 22-latki dawało efekt w postaci coraz agresywniejszej walki. W końcu Polly widząc, że wojna zaczyna rozkręcać się na dobre, zerwała się z miejsca i wcisnęła między siostry.
– Przestańcie, do cholery! – zagrzmiała, odpychając obie.
Amy usłuchała i zatrzymała się w bezruchu, patrząc wściekle na Vicky i oddychając ciężko.
– Co jest z wami, odbiło wam?! – darła się 19-latka, wciąż stojąc pomiędzy dziewczynami.
– Matka o wszystkim się dowie, pamiętaj! – zagroziła Victoria, wystawiając przed siebie palec, po czym odwróciła się na pięcie i wyszła.
– Wisisz mi dwadzieścia dolców, suko!!! – huknęła wyprowadzona z równowagi Amy, lecz w odpowiedzi otrzymała tylko głośne łomotnięcie frontowymi drzwiami.

1 381 czyt.
100%81
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 3414 słów i 19999 znaków, zaktualizowała 31 maj 2017

Komentarze (1)

 
  • zabka815

    zabka815 31 maj 2017

    Hehehe dobraz część. Cieszę się że tak szybko napisałaś no i oczywiście czekam na następną