Zakręty losu #27

– I co? Znowu nic? – zapytała Polly.  
– Nic, tylko jakieś głupie śmiechy. To ten skurwiel ze swoja lalą, więc teraz już wiem, na czym stoję – wkurzyła się Amy.
– Musisz powiedzieć o tym policji.
– Policji? Przecież nie mam żadnych dowodów. Co? Zajdę i powiem, że dostaję głuche telefony od byłego i sądzę, że to on podpalił mi sklep, bo słyszałam śmiechy? Zastanów się…
– Kurde, kobieto! Tak, właśnie tak zrobisz, oni już będą wiedzieć, jak to wszystko poukładać. No kurwa, co za tupet, do tego zawodowo wali przypał! – młodszą z sióstr wstrząsnął potężny gniew. – Zniszczył ci sklep, a potem dzwoni i wykłada niemalże wszystko, jak na tacy – warczała.
– Mało tej wódki – Amy znów zmieniła temat, unosząc pół pełnej butelki.  
Uczucie rozpaczy na powrót zagościło w przełyku, w czym alkohol tylko pomógł. Nie mogła zrozumieć, co za bydlak, jak mógł? Czy jest aż tak zaborczo zakochany? Jaki był, taki był, od zawsze nie był do końca w porządku, notorycznie oglądając się za innymi dziewczynami, ale podpalenie? Choć ona wiedziała, była niemal pewna, że to w dużym stopniu zasługa Sylvii, która od zawsze była zazdrosna o ich związek. Domyślała się, że chłopak być może zaczął wspomagać się jakimiś specyfikami, przez co rywalce łatwo jest nim pewnie w tej chwili kierować. Mimo, iż była suką, od zawsze miała dar przekonywania wszystkich do swoich chorych racji.  
Przez moment pomyślała, że może jednak przestać już podkulać ogon, powiedzieć Davidowi i najzwyczajniej w świecie się zemścić? Targająca w tej chwili dziewczyną wściekłość uparcie pchała ją w tym kierunku, z drugiej strony jednak bała się, że chłopak może za mocno się zapędzić i znacznie przesadzić. Chyba go pokochała, nie chciała więc, aby wpakował się w kłopoty, których i tak ma już pod dostatkiem. No i ten jego kumpel? Nie wyglądał zbyt przyjaźnie, był mocno podejrzany…
– Amy! – szturchnęła ją zniecierpliwiona siostra.  
Brunetka nawet nie poczuła, kiedy po jej policzkach spłynęły słone krople.
– Am – Polly mocno ją przytuliła.
Uczucie rozżalenia gryzło na wylot, nie spowodowało jednak kolejnego wybuchu płaczu, dziewczyna wyczerpała już chyba cały zapas goryczy.
Nagle uchyliły się drzwi i zaspany Jack anemicznie przedreptał przez próg i podszedł do dziewczyn.
– Dlaczego nie śpisz? – zapytała od razu Polly, chowając wódkę za plecy.
– Amy płacze? – zapytał młodzik, zawisając nad brunetką.
– Nie, coś mi wpadło do oka – 22-latka uśmiechnęła się najsztuczniej, jak umiała. – Dlaczego wstałeś?
– Pić mi się chce – wyciągnął dłoń z puszką coli.
– Wracaj do łóżka.
– A czemu wy nie śpicie? – kombinował, nie kwapiąc się raczej do powrotu.
– Bo nie. Jesteśmy dorosłe i nie mamy jutro szkoły.
– Posiedźcie ze mną, dopóki nie zasnę – poprosił, ciągnąc za ręce obie dziewczyny.
– Młoda, idź z nim – rzekła Amy.
Polly podejrzliwie spojrzała na siostrę, której wyraz twarzy nasuwał w tym momencie mnóstwo pytań i spekulacji. Dziewczyna zrobiła się odrobinę blada i wyglądała w tej chwili, jakby wypompowali z niej całą chęć do życia.
– Am, idź ty, a ja sobie zapalę – odparła Polly, starając się grać wyluzowaną.  
Prawda była jednak zupełnie inna, nastolatkę ogarnęło zdenerwowanie. Wiedziała, że siostra nie jest na tyle niepoważna, żeby zrobić coś głupiego, aczkolwiek miała jakieś dziwne, niepokojące przeczucia. Była jednak dobrą aktorką i nie dała nic po sobie poznać.
– Chodź – mruknęła brunetka i podniosła tyłek, znikając po chwili z bratem z pokoju.
– Zawieziesz mnie jutro? – zapytał Jack, leżąc już w łóżku.
– Nie, pojedziesz autobusem.
– Autobusem…? Nie chcę. To Polly – mruknął.
– Nie, jutro jedziesz autobusem, i bez dyskusji. Jack, mamy jutro dużo spraw, poza tym idę do pracy. Nie marudź, dobrze? Zamykaj oczy i spać, bo rano znowu będziesz narzekał, że nie chce ci się wstawać – Amy starała się jak mogła zachować spokój.
– Ale Polly nie idzie do pracy, więc może mnie zawieźć – chłopak nie ustępował.
– Jack, śpij już, jest późno. Zobaczymy jutro – bąknęła na odczepnego brunetka, ponownie nakrywając brata.
– Ale…
– Kur… żadnego ale, śpij już! – dziewczynie puściły nerwy.
Młodzik zrobił bardzo dziwną minę i zamilkł, nie znał chyba takiego zachowania siostry. Amy także się nie odzywała, chłopak rozpalił w niej jeszcze większą irytację.  
– Jack, przepraszam, jestem trochę zdenerwowana – wycedziła jednak po chwili, widząc jego zabłąkany wyraz twarzy.
Nie odpowiedział, tylko zamknął oczy. Amy siedziała przy nim kilka minut, wertując w głowie wszystkie dzisiejsze wydarzenia, w końcu, gdy uznała, że młodzik prawdopodobnie już zasnął, wstała.
– Możesz już iść, ale nie gaś lampki – mruknął niespodziewanie chłopak.
– Dobrze, dobranoc – dziewczyna ucałowała go w ciepły policzek i cicho wyszła, nie domykając drzwi.
Wchodząc do swojego pokoju przyciszyła nieco wieżę i już miała w garści kolejny kieliszek.
– Śpi? – zapytała Polly.
– Nie, ale zaraz zaśnie, bo już bełkocze – brunetka krzywo się uśmiechnęła.
Wypiła wódkę i ponownie odwiedziła toaletę. Chodziła już dość krzywo, co wywoływało radość młodszej siostry.
– Ależ masz słaby łeb. Wypiłyśmy dopiero pół litra, a ciebie już macha. Oj, dziecinko… – ironizowała, zadowolona.
– Spadaj!
Telefon odezwał się ponownie.
– Nie odbieraj! – krzyknęła z łazienki Amy, szybko się uwinęła i usiadła na miejsce. – Polewaj, nie mam całego dnia… nocy – warknęła nieco weselszym tonem, szturchając delikatnie siostrę.
Dźwięk nadchodzącego połączenia rozległ się kolejny raz i Amy podniosła słuchawkę.
– Czego, kurwa?! – syknęła.
Cisza, słychać tylko jakieś dziwne trzaski.
– Odpierdol się, frajerze i nie wydzwaniaj, bo się doigrasz, rozumiesz?! – zagrzmiała, wkurwiona, rzuciła słuchawką, po czym odłączyła telefon.
– Znowu? – zniesmaczyła się Polly.
– Pierdolę to!  
Telefon zagrał ponownie, tym razem w pokoju Polly, za ścianą.
– Kurwa jego mać! – brunetka zerwała się z miejsca, chwiejnym krokiem zeszła na dół i wyłączyła główne gniazdko.
Przy okazji wzięła z kuchni swoją komórkę i od razu odblokowała – siedem połączeń z nieznanego numeru i sms. Natychmiast odczytała – "MASZ POZAMIATANE, RURO!!!”. Przeszedł ją mrożący dreszcz, nikt jej nigdy jeszcze nie groził. Szybko skojarzyła fakty, domyślając się, że to pewnie przez jej rozmowę z policją. Natychmiast się zdenerwowała i zrobiło jej się słabo, oparła się więc o kuchenny blat, czując, jak nogi robią się gumowe. Nie tylko stres miał na to wpływ. Nic dziś przecież nie jadła, wlewając w siebie przy tym dość sporą porcję alkoholu, musiało to więc prędzej czy później dać jakieś efekty, niekonieczne te oczekiwane.
Dyskomfort fizyczny po chwili jednak minął i dziewczyna ruszyła na górę. Usiadła obok Polly i bezzwłocznie nalała kolejną działkę. Ręce jej drżały, co blondynka w mig wychwyciła.
– Co jest?  
Amy bez słowa wręczyła jej telefon z włączoną wiadomością.
– Co takiego?! – Polly wytrzeszczyła oczy. – Kto to wysłał?! No tak, nie ma numeru – stwierdziła po chwili. – Kurwa, Amy, co to ma być? To ten skurwiel, nie możemy tego tak zostawić! – gniewny głos blondynki wręcz palił w uszy.
– Walę to, co on może? To tylko kozaczenie, gówno zrobi.
– Jesteś pewna? Tak samo, jak ze sklepem?! Amy, kurwa, to już nie są żarty, musisz mu o tym powiedzieć, policji też! To ta suka wszystko zaognia! Przecież wiesz, z kim się obraca, już ci mówiłam, prawda?! – Polly była już mocno wyprowadzona z równowagi.
– Mam to w dupie. Polewaj – nakazała, a raczej wybełkotała brunetka. – Daj mi fajkę – głupio wyszczerzyła zęby.
– Fajkę?! – nastolatka rozdziawiła gębę.
– Dawaj!
Otrzymała papierosa i nie ruszając się z miejsca, natychmiast rozżarzyła. Nie mając pojęcia o paleniu zaciągnęła się mocno, co natychmiast wywołało dławiący kaszel. Polly się roześmiała.
– Co ty odstawiasz? To jakiś eksperyment? – rżała.
– Milcz! Uczę się palić!
– Jasne…
– Dawaj to, polewasz jak emerytka – abstynentka – zasepleniła Amy i odebrała siostrze wódkę. Była już pijana.
– Patrz! Tak to się robi! – orzekła oficjalnym tonem i mocno przechyliła butelkę, wylewając tym samym płyn dookoła kieliszków.
Ręka już nie drżała, chodziła za to z lewej na prawą.
– O żesz kurwa! – warknęła, rozczarowana, chichocząc, jak głupia.
– Daj to! – rozkazała Polly, chcąc odebrać jej szkło, jednak Amy odsunęła dłoń. – Dobra, jak chcesz, to twój dyw…
Nagle za oknem rozległy się głośne, przecinające spokojną, nocną ciszę trzaski i w BMW uruchomił się alarm. Siostry natychmiast ucichły.
– Zamknęłaś bramę? – wyjąkała naprana Amy, wsłuchując się w odgłosy na zewnątrz.
– Nie, zapomniałam.
– Kurwa! – 22-latka się zerwała, a raczej niezgrabnie podniosła i ruszyła w stronę drzwi.
– Czekaj! – Polly natychmiast ją zatrzymała. – Tam chyba ktoś jest – szepnęła, wyraźnie wystraszona.
– Puszczaj! – Amy się wyszarpnęła i zaraz była na schodach.
Chwyciła się poręczy i pijackim krokiem po chwili udało się jej zejść na dół, nie wybijając przy tym zębów. Machając się na lewo i prawo wytoczyła się na zewnątrz i dopadła do migającego światłami jak choinka BMW.  
– Kuuurwaaa! – zawyła, zatrzymując się w miejscu.  
Stała jak słup, patrząc z niedowierzaniem na rozbitą, przednią szybę, porysowaną karoserię i wypisaną krwistoczerwonym sprayem na całą szerokość przedniej klapy, wielką "SUKĘ”. Gapiła się na napis jeszcze chwilę, po czym zaczęła oglądać auto, obchodząc je dookoła. Więcej zniszczeń nie było, przy lewym, przednim kole leżał tylko pozostawiony prawdopodobnie przez wandalów łom.
– Kurwa jego mać!!! – zagrzmiała, wściekła, chwyciła pręt i zaczęła walić nim w maskę. – Kurwaaa…!!!
– Amy, co ty robisz?! – wrzasnęła Polly, podbiegając i usiłując odebrać jej narzędzie.
– Pierdolę to!!! Jak rozjebać, to do końca!!! Żałosny frajer nawet tego nie potrafi!!! – darła się na całą okolicę, odpychając dziewczynę.  
– Am, uspokój się, wariatko! – apelowała zszokowana nastolatka i usilnie szarpiąc się z siostrą, za moment, choć z niemałym trudem, udało jej się wyrwać łom z jej rąk. Amy zastygła w bezruchu i oddychając ciężko, wlepiła swój iście diaboliczny wzrok w zdemolowane auto. Polly postała przy niej jeszcze chwilkę, czekając, aż nieco ochłonie, po czym wyszła przed bramę i rozejrzała się wkoło. Nikogo jednak nie wypatrzyła, wróciła więc i objęła brunetkę, która wciąż stała jak posąg, jakby nadal nie wierzyła w to, co się stało.
– Chodź do domu, zadzwonimy na policję – rzekła spokojnie Polly, lecz Amy nie usłuchała, tylko nieoczekiwanie znowu wyrwała łom z jej dłoni i ruszyła w stronę ulicy.
– Kurwa, ty zajebany frajerze, popamiętasz mnie!!! – ponownie się wydarła, wymachując przed sobą metalową pałą. – Ty, pierdolona suko, też!!!  
– Am, przestań, jest jedenasta w nocy! – warknęła Polly, usiłując uciszyć dziewczynę i wciągnąć ją na ich podjazd.
– Kurwa! – fuknęła płaczliwie brunetka, po chwili odrzuciła łom na trawnik, odwróciła się na pięcie i schowała we wnętrzu domu, mocno łomotnąwszy wejściowymi drzwiami.

1 088 czyt.
100%91
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2033 słów i 11909 znaków, zaktualizowała 14 lip 2017.

1 komentarz

 
  • zabka815

    zabka815 · 14 lip 2017

    świetna część   brawo. Czekam na kolejną