Zakręty losu #13

UWAGA! ZAWIERA TREŚCI PRZEZNACZONE OSOBOM PEŁNOLETNIM!

   Dziewczynę cały czas dręczyły myśli o pistolecie, nie mogła ich od siebie odpędzić. Domyślała się, że David do aniołków nie należy, dlatego bała się, żeby nie wpadł w kłopoty. Poza tym przypomniała jej się akcja z policją przed sklepem, co tylko wzmagało niepokój. Zwłaszcza, że nadal nie wiedziała, za co go zatrzymali.
   – Mała, co jest? – zapytał chłopak, bo panna na dłuższą chwilę straciła kontakt z rzeczywistością.
   – David... Mogę cię o coś zapytać?
   – Jasne, wal.
   – Za co cię wtedy zatrzymali? – wydusiła bardzo niepewnie, nie wiedząc, jak zareaguje.
   – Przylałem lasce ojca. Szmata działa mi na nerwy.
   – Dlaczego? Za co?
   – Lilly nocuje u niego w soboty, a suce chyba to nie odpowiada. Wrzeszczy na nią i podnosi łapska, a na to nie pozwolę.  
   – Czemu z nim nie pogadasz? Po co masz ładować się w kłopoty?
   – Z nim się nie da rozmawiać. Wyrwał młodą cizię do posuwania i nie widzi oczywistych faktów, a raczej nie chce widzieć.  
   – Może on nie wie, jaka jest sytuacja?
   – Kurwa, jak to nie wie?! Widział jej siniaki i nadal broni tej szmaty! Okazało się, że to wszystko wina młodej! – chłopak się zdenerwował.
   Amy się nie zraziła, tylko wzięła go za rękę.  
   – Przepraszam, nie powinienem się drzeć, ale jak o tym myślę, szlag mnie trafia.
   Dziewczyna milczała, uśmiechnęła się tylko ciepło, mocno ściskając jego dłoń.  
   – Może pojedziemy na piwo? – zapytał chłopak.
   – Wypijemy u mnie.
   – U ciebie...?! – zdziwił się i w okamgnieniu zestresował, przypomniawszy sobie ten błyszczący dom.
   – Jest piątek, starzy pojechali nad jezioro. Będą tam do niedzieli. Polly poszła na imprezę i będzie rano, przewiduję, że nie wcześniej, niż o 9:00. Chata wolna, chcę, żebyś przenocował – tłumaczyła Davidowi widząc, że się pogubił.
   – Polly to młodsza czy starsza?
   – Młodsza i też bardzo niegrzeczna. Ale nieźle gotuje. Ma dopiero dziewiętnaście lat, ale potrafi zrobić naprawdę genialne żarcie – oświadczyła brunetka.
   – Dobra, pojedziemy, ale muszę zajść do domu, zobaczyć, jak się ma sprawa z psem.
   Za kwadrans dziewiąta Amy zatrzymała się pod jego kamienicą.
   – Wejdziesz? – zapytał.
   – Nie, idź sam, będzie szybciej. Musimy jeszcze zajechać do sklepu.
   – Ok, zaraz wracam – dostała całusa i David szybkim krokiem udał się do domu.
   Po wejściu od razu skierował się do pokoju i otworzył skrytkę. Zdołowała go suma tysiąca ośmiuset dolarów, ale wziął pięć stów i wykręcił numer Nicka. Po chwili kumpel odebrał i David zapytał:
   – Stary. Załatwisz mi jeszcze jednego gnata? Niedużego, takiego dla kobiety.
   – Jasne. Na kiedy?
   – Na jutro. Zajechałbym po pracy, około trzeciej – czwartej po południu. No i cena... miło byłoby, gdybyś zmieścił się w czterech stówach, u babki krucho z kasą.
   – Ok, mogę jej załatwić małe magnum, akurat dla kobiety. Obawiam się, że poniżej sześciu stów nie da rady, ale się postaram. Koleś jest mi winny przysługę, każę mu spuścić z ceny. Co z tą hurtownią?
   – Myślę, że w niedzielę. Wtedy siedzi tam starszy cieć, będzie łatwiej. No i nie ma ruchu. W tygodniu często kręcą się tam małolaty, w niedzielę będzie spokój. Jutro, jak przyjadę po gnata, dokładnie się umówimy. Masz kasę, żeby zapłacić? Nie chce mi się już dziś do ciebie ciągnąć.
   – Dupa czeka?  
   – Też... – zaśmiał się David.
   – Jasne, założę. To do jutra.
   – Na razie.
   Rozmowa się zakończyła i chłopak skierował się do pokoju matki. Na stoliku stał pusty kieliszek, a kobieta spała. Zajrzał do Lilly – także spała, a pies razem z nią. Dwie gumowe zabawki leżały na dywanie. Przykrył dokładniej siostrę, ale psa nie zabrał. Uśmiechnął się tylko pod nosem i dał spokój sprawie.
  "I znów jej ustąpiłem, choć miałem już tego nie robić” – pomyślał zły na siebie i na swoją niekonsekwencję. Wrócił do Sophie.
   – Mamo – szarpnął ją.
   Otworzyła oczy.
   – Czy Lilly ma jutro jakieś zajęcia?
   – Tak, do 14:00.
   – Nie będę spał w domu, więc ją odwieź i odbierz. Weź samochód, kluczyki zostawiam na biurku.  
   Kobieta usiadła na łóżku.
   – To twoja dziewczyna?  
   – A co, nie widać?
   – Tylko pytam – zniesmaczyła się. – Skąd masz auto?
   – To babki, u której pracuję. Tylko niech nie strzeli ci do łba jechać po alkoholu.
   – David...! – napuszyła się.
   – Czemu Lilly tak wcześnie poszła spać?
   – Wariowała tu z psem dwie godziny i padła – uśmiechnęła się Sophie.
   – Aha! Kupiłem puszkę dla rudej, stoi w szafce pod zlewem. Daj jej jeść przed spacerem i wyprowadzaj co trzy, cztery godziny, ok? – spojrzał na matkę przenikliwie, a następnie na zegarek – 20:58. Wrócił jednak do pokoju małej i wziął szczeniaka.
   – Wyjdę z nią jeszcze, będzie spokój na noc – oznajmił kobiecie, zapiął pasek na obrożę, chwycił dwa ciastka i wyszedł.
   Podszedł do BMW.
   – Przepraszam, musiałem pogadać matką. Przejdę się z nią jeszcze – wskazał na psa. – Idziesz ze mną?
   Dziewczyna wysiadła, włączyła alarm i poszła z chłopakiem za kamienicę. Dotarli do odległego o kilkadziesiąt metrów trawnika i ruszyli wzdłuż niego. Suczka nie myślała nawet o załatwianiu spraw, skakała tylko wariacko, gryząc smycz.
   – Spuść ją – powiedziała brunetka.
   – A jak ucieknie? Lilly mnie zamorduje. No i polubiłem śmierdziela – zaśmiał się David.
   – Przecież chodziła sama po ulicy, myślę, że nie ucieknie.
   22-latek uwolnił psa i zaraz objął swoją kobietę. Po chwili stali już w pocałunku, ale tylko przez chwilę, chłopak starał się nie spuszczać suczki z oka. Ta łaziła w kółko, obwąchując cały trawnik. Załatwiła się po kilku minutach. David ukucnął i zawołał ją, cmokając. Przyszła od razu i chłopak dał jej ciastko, po czym zapiął na smycz.
   – Wracamy – oświadczył dziewczynie, biorąc ją za dłoń i ruszyli w drogę powrotną.
   Doszli pod klatkę.
   – Poczekam w aucie – powiedziała Amy. – Wracaj szybko.
   David wszedł do domu i od razu wyskoczyła na niego siostra.
   – Czemu Amy nie weszła?
   – Bo nie ma czasu – odpiął psa i powiesił smycz w korytarzu. – Gdzie miał spać pies?! – zapytał chłodno.
   – Na kocu – mruknęła Lilly, spuszczając głowę.
   – A gdzie spał?
   – Ze mną.
   – I co teraz? – uśmieszek zagościł na twarzy młodego faceta.
   – Już nie będę jej brać – bąknęła.
   – Nie zamykaj drzwi do swojego pokoju, żeby miała jak wyjść. W kuchni stoi dla niej woda.
   – Dobrze.
   – Mama cię jutro odwiezie i odbierze. I wyprowadź Daisy, jak wrócisz z zajęć, jasne? (ustąpił w kwestii imienia, cóż innego mógł zrobić?).
   – Tak. Gdzie idziesz? – zapytała, widząc go w adidasach.
   – Mała, nie musisz wszystkiego wiedzieć.
   – Jedziesz do Amy? Jej samochód stoi pod domem.
   – A nawet jak jadę, to co?
   – Mogę z tobą? – zapytała cicho.
   – Mała, jest późno. My jesteśmy dorośli, a ty masz jutro do szkoły.
   – Czemu? Tylko dziś.
   – Lilly, uspokój się. Czyli mam rozumieć, że pies ci już niepotrzebny? Ok, jutro wyjeżdża.  
   – Potrzebny – mruknęła, niezadowolona (już zaplanowała sobie jechać z bratem i wziąć szczeniaka).
   – Idź już spać, jest wpół do dziesiątej. Jutro pójdziemy na lody – ukucnął i ucałował naburmuszoną gówniarę. – Mamo, wychodzę, zamknij drzwi!
    
    
   – Chciała iść ze mną. Obraziła się, jak jej nie pozwoliłem – poinformował najdroższą o zajściu w domu. – Coś ty zrobiła mojej siostrze?! – zaśmiał się.
   – Nie wiem. Chyba większość dzieci mnie lubi – uśmiechnęła się, przekręcając kluczyk.
   Zatrzymała się przy pierwszym napotkanym markecie i spojrzała na chłopaka.
   – Poczekasz, czy idziesz ze mną? Kupię jakieś piwo.
   – Idę – wysiadł z wozu.
   Gdy już mieli cztery trunki, David chciał zapłacić, ale zaprotestowała.
   – To ja cię zapraszam, prawda?
   – Chyba nie myślisz, że dziewczyna będzie za mnie płacić?!
   – Nic mnie to nie obchodzi, ta dziewczyna zapłaci! – rzuciła twardo i uregulowała rachunek.
   Gdy byli już w drodze, David powiedział:
   – Groźna jesteś, może nie powinienem jechać? Nie wiem, co mnie czeka. Może mnie zaatakujesz? boję się – śmiał się jak głupek.
   Amy się rozradowała.
   – Być może... – spojrzała spode łba.
   Podśmiewali się z samych siebie, nie zauważywszy nawet, kiedy zaparkowała na swoim podjeździe. Udali się w stronę drzwi i David znów poczuł się głupio. Ona zapraszała go do takiej chaty, a on ją do obskurnego mieszkanka. Było mu wstyd. W tym momencie pomyślał, że może faktycznie nie jest facetem dla niej. Przeszła mu przez głowę jej rodzina. Co pomyśleliby jej członkowie, widząc jego dom i nachlaną matkę? Jak zareagowaliby na ten związek, wiedząc o jego wybrykach? Chciałby zwierzyć się Amy ze swoich grzeszków, ale na pewno nie teraz, było stanowczo za wcześnie.
   – David! – szarpnęła go. – Co się stało?
   – Nic, zamyśliłem się.
   Ale dziewczyna dobrze wiedziała, co go trapi i czuła się z tego powodu niemniej głupio. Uznała jednak, że milczenie będzie w tej sytuacji najlepsze. Nie miała pomysłu, co mogłaby w tej chwili powiedzieć.
    Rozmyślanie tak zawładnęło chłopakiem, że nie zauważył, kiedy doszli do kuchni. Brunetka otworzyła lodówkę, schowała dwa piwa i zaczęła oglądać jej zawartość. Po chwili chwyciła Davida za rękę i poprowadziła na górę. Nie wiedział, co go tam czeka, więc jeszcze bardziej się skrępował. Starał się tego nie okazywać, ale Amy nie była ślepa. Wciągnęła go do swojego pokoju i Davidowi odniósł wrażenie, że ta jasnobeżowa sypialnia jest większa, niż jego cały dom.  
   Od razu rzuciło mu się w oczy wielkie, drewniane, ciemnobrązowe łóżko z baldachimem. W każdym rogu mebla zaczepione były rude, wpadające w kolor miedzi, tkaniny, pościel natomiast była ciemnowiśniowa. Mebel stał naprzeciw wejścia, na końcu pomieszczenia i skierowany był w kierunku środka pokoju. Za nim, po obu stronach, widniały dwa wielkie okna. Przy lewej ścianie stały dwa czarne, masywne fotele i stolik między nimi, przy prawej zaś niewielki, także brązowy regał, na którym ustawione były jakieś pamiątki. Za tym właśnie regałem, kierując się w stronę okna, przy samym końcu sypialni, było wejście do łazienki. Drzwi wejściowe do pokoju usytuowane były po lewej stronie, natomiast po prawej od nich, naprzeciw łóżka, wisiał ogromny, płaski telewizor, mający chyba ze sto cali. Dalej, w rogu, stała piętrząca się wzwyż, czarna, wąska szafka, cała wypełniona płytami. Za półką, od razu na początku prawej ściany były otwierane obustronnie, drewniane drzwi i David domyślił się, że to szafa. Od razu pomyślał, ile panna ma ciuchów, jeśli garderoba jest wielkości pokoju Lilly. Na środku pokoju leżał biały, puchaty dywan, kończący się około pół metra od ścian. Pod dywanem ułożone były jasnobrązowe, drewniane panele.
   – Książę, nie śpij – przytuliła się.
   – Nie śpię, zapatrzyłem się. Masz genialny pokój.
   – Dzięki – znów się speszyła.
   Zdjęła buty i postawiła w lewym rogu, przy wejściu, po czym poszła do łazienki i David usłyszał szum odkręconej wody. Także pozbył się obuwia, podszedł do szafki i zaczął przeglądać tytuły na płytach.
   – Znalazłeś coś ciekawego? – poczuł objęcie z tyłu i podskoczył nieco, wystraszony.
   Dziewczyna głośno się roześmiała.
    – Sporo tego i widzę, że lubisz ostre filmy. Spodziewałem się tego po twoim charakterze    
   – To znaczy...?
   – To znaczy, że nie jesteś pustą, różową lalą – uśmiechnął się kąśliwie.
   – A skąd wiesz?
   – Wiem.
   – Wykąpiesz się ze mną?
   Zatkało go trochę to pytanie, więc dziewczyna widząc, że milczy, chwyciła go za rękę i pociągnęła do niezbyt dużej łazienki. David wiedział, że jeżeli łazienka jest takiej wielkości, szafa, znajdująca się za jej ścianą musi być potężna.
   Po lewej stronie wisiał srebrny zlew, a nad nim lustro z niewielką półeczką. Naprzeciw wejścia stała kabina prysznicowa, zaś przy prawej ścianie dość duża wanna, Za nią, w niewielkiej wnęce, było małe, oddzielone matowymi drzwiami pomieszczenie z sedesem. Między prysznicem, a ubikacją, w prawym, górnym rogu ściany, stała beżowa, pięcioszufladowa szafka. Nad wanną były dwa wieszaki z ręcznikami, podobnie za lustrem, koło kabiny prysznicowej. W całej łazience położone było fioletowo-białe kafelki.
   – Brałeś kąpiel po pracy? – zapytała Amy, kolejny raz przerywając jego zadumę.
   – Nie.
   – To wyskakuj z ciuchów. Pewnie chcesz się odświeżyć – uśmiechnęła się.
   W wannie nalana już była woda z wysoką pianą. David długo się nie zastanawiał, po chwili już w niej siedział. Amy przyniosła dwa otwarte piwa i dołączyła do niego.  
   Oparła się o jego plecy i chłopak zaraz objął ją w talii. Poczuł się bardzo miło.
   – Masz pojemną wannę – zaśmiał się.
   – Nieprawda. Jest tylko trochę większa od standardowej. Żebyś zobaczył tą na dole, w łazience starych, mógłbyś powiedzieć coś o rozmiarach. Ale to nie dla mnie, wole małą. Jest, jakby to powiedzieć... przytulniejsza – odparła wesoło. – Umyjesz mi plecy? – podała mu żółtą gąbkę.  
   Zaraz ją namydlił i pokrył pianą całe ciało dziewczyny. Jej zgrabne kształty wywoływały u niego jednoznaczne odczucia. Po chwili spłukał mydło i Amy ponownie się na nim położyła. Wtulił twarz w jej szyję i nagle coś mu się przypomniało.
   – Ten typek, który cię zaczepiał pod twoim sklepem... kto to był? – wyjechał.
   – Mój były. Było w porządku, do czasu, kiedy mnie zdradził. Po dwóch miesiącach miał jednak tupet, żeby przyjść i próbować wszystko naprawić. Może i bym mu wybaczyła, bo go kochałam, ale nawet nie miał odwagi przyznać się do zdrady. Dowiedziałam się o niej od dziewczyny, z którą to zrobił. Nie wiem, czy powiedziała mi to, żeby zakończyć nasz związek, czy tylko po to, żeby mnie wkurzyć. Ale to już nieistotne. Nawet się nie wypierał, gdy mu to wyrzuciłam. Nie zdziwiłam się też tym zajściem, laska od dawna miała na niego parcie – zaśmiała się. – Po kilku tygodniach, jak już mu się znudziła, przyszedł i zaczął tłumaczyć, że był pijany, zajarał skręta i tak dalej. Wciskał mi te pierdoły, ale ja już miałam to gdzieś. Jak już chciał się tłumaczyć, powinien to zrobić od razu, nie sądzisz? Nagle, po prawie dwóch miesiącach, zebrało mu się na przeprosiny. Żałosny frajer.
   – Dałaś mu po ryju? – rozweselił się David.
   – Nie.
   – Czemu? Powinnaś.
   – Przestań, nie zajmuję się takimi głupotami. Poza tym chłopak, który zaczął pracę naprzeciwko, był niczego sobie – odwróciła się, patrząc na niego z uśmiechem, lecz po chwili wróciła do pierwotnej pozycji.
   David głośno się roześmiał i jeszcze mocniej przytulił brunetkę.
   – Czemu nigdy do nas nie przyszedłeś? Pogadać, coś zjeść? – zapytała.
   – Sam nie wiem.  
   Ale dobrze wiedział. W tamtym czasie był przekonany, że taka dziewczyna, jak Amy, nie zwróci na niego uwagi. Też nie była mu obojętna, dlatego nie chciał pogłębiać tego uczucia.
   Gadali w wannie dość długo. Gdy oba piwa się wyczerpały, 22-latka oznajmiła:
   – Dobra, książę, szorujmy się i wyłaźmy. Zjemy coś.
   Bez jakiejkolwiek oznaki zawstydzenia wstała w celu dokończenia kąpieli. David zamknął oczy i oparł głowę o leżący z tyłu ręcznik, nie chcąc jej krępować, chodź jak było widać, wcale nie przejmowała się jego obecnością. Podniósł powieki dopiero, gdy dziewczyna opuszczała wannę. Gdy zobaczył ją calutką nagą, poczuł przyjemne gorąco. Chwyciła ręcznik, owinęła się nim, po czym wzięła gąbkę i umyła plecy chłopakowi. Znów go przeszedł przyjemny dreszczyk. Spłukała mydło i oznajmiła:
   – Nie nakładaj swoich bokserek, dam ci nowe. Zrobię pranie i oddam ci czyste. Jak skończysz, weź tamten, jest większy – pokazała mu wiszący koło prysznica, biały ręcznik i wyszła z łazienki.
   David uporał się z kąpielą w kilka chwil, wytarł się i w ręczniku ruszył do sypialni. Amy, ubrana już w śliską, morelową pidżamę, składającą się z koszulki na ramiączkach i krótkich spodenek, czekała na niego na łóżku. Wręczyła chłopakowi szare bokserki w czarną kratkę, które w mig założył i odniósł ręcznik na miejsce. Dochodziła 22:30.
   – Jesteś głodny?  
   – Coś bym przekąsił.
   – Chodź – pociągnęła go w stronę drzwi.
   Dała mu niebieskie klapki, sama nałożyła czerwone i zeszli do kuchni. Otworzyła lodówkę i wyjęła z niej dwa piwa i duże, przezroczyste naczynie.
   – Jakaś chińszczyzna, młoda zrobiła. Jest bardzo dobra, ale jeśli nie lubisz, zrobię coś innego.
   – Lubię.
   Postawiła patelnię na płytce i wywaliła na nią sporo potrawy z naczynia.
   – Nie wiem, jak się to podgrzewa, ale myślę, że na patelni będzie ok – zaśmiała się.
   Chłopak mocno obejmował stojącą z drewnianą łopatką dziewczynę.
   – Obejrzałaś te wszystkie filmy? – zapytał.
   – Nie, ale mam tylko kilka do nadrobienia. Poza tym to nie jest tylko moja kolekcja, Sam miał w niej swój spory udział.
   – Kto to?
   – Mój brat, o rok starszy.
   – To ilu was jest?!  
   – Piątka. Najmłodszy – Jack, potem Polly, ja, Sam i Vicky. Ta już z nami nie mieszka, Sam zresztą też nie. Jack ma dziewięć lat i pojechał ze starymi. Mógłby zapoznać się z Lilly, są w podobnym wieku – spojrzała na Davida.  
   Jedzenie się podgrzało i dziewczyna nałożyła na dwa talerze, które postawiła na stole. Chłopak wziął butelki oraz widelce i zaraz wcinali kolację.
   – Nie brak ci Cooka? – wyskoczył.
   – Nie.
   – Lilly z nim spała, ale teraz pewnie pójdzie w kąt na rzecz sierściucha – oznajmił z radością. – To jest bardzo dobre. Powiedz siostrze, że powinna uczyć się na kucharza, nieźle jej to wychodzi.
   – Nie chce, mówi, że to tylko hobby. Nie chce iść na studia i żadne przekonywania nie pomagają. Pracuje, baluje i tak jej dobrze. A starzy się wkurzają.
   – Ma dopiero dziewiętnaście lat, niech szaleje. Przejdzie jej.
   Zjedli w kilka minut później i panna zaniosła talerze do zmywarki. Chłopak sprawdził godzinę – 22:56. Gdy wrócili na górę, Amy zapytała:
   – Chcesz coś obejrzeć?
   – Czy ja wiem...? Jestem trochę padnięty – dopiero teraz zaczynał odczuwać na rękach bolesne efekty skrobania ścian.  
   – O której musisz wstać? Nastawię budzik.
   – Nastaw na siódmą.
   Amy ustawiła alarm, zgasiła światło i zaraz leżeli w śliskiej pościeli. Dziewczyna jak zwykle założyła nogę na młodego faceta, wywołując uśmiech na jego twarzy.  
   – Jest przyjemna w dotyku – wypowiedział się David na temat kołdry.
   – Może i tak, ale zawsze się zsuwa. To jest ostro wkurzające. Miałam ją zmienić na zwykłą, ale jakoś nie mogę się za to zabrać.
   Po chwili odwrócił się do niej twarzą, kładąc dłoń na jej nodze.
   – Skąd masz męską bieliznę? Używasz? – zachichotał, głaszcząc udo ukochanej.
   – Kupiłam kiedyś dla Ethana, ale się rozstaliśmy, więc tak leżą. Poza tym ty lepiej w nich wyglądasz, masz zgrabniejszy tyłek – uśmiechnęła się.
   – Dobra dobra! Gadaj, że lubisz męskie łaszki.
   – Chyba chcesz się doigrać?!
   – Masz bardzo zgrabne nogi – nagle zmienił temat.
   – Wiem – odpowiedziała z szelmowskim uśmieszkiem.
   – Jesteś bardzo pewna siebie, możesz źle skończyć.
   – To też wiem...
   – Rozbrajasz mnie, naprawdę! – zarechotał chłopak.
   – Także wiem. Powiesz mi w końcu coś, czego nie wiem?  
   – Powiem.
   – Co?
   – Dziewczyna mnie zgwałciła – wyjechał, samemu nie wiedząc, dlaczego to zrobił.
   – Że co…?!!! – rzuciła zaskoczona 22-latka, śmiejąc się jeszcze donośniej.
   – Poważnie mówię. Zawiozłem jej zakupy, dała mi jakieś prochy i po prostu na mnie wlazła – mówił tak, jakby chodziło tu o coś najzwyklejszego na świecie.  
   – Ściemniasz, bo się z tobą droczyłam.
   – Przysięgam, że tak było. Ta dziewczyna już od czasu drugiej dostawy próbowała mnie poderwać. Ogólnie jest w porządku, nie wiem, co jej strzeliło do łba. Wiedziałem, że coś do mnie czuje, ale takiej akcji w życiu bym się nie spodziewał – zaśmiał się chłopak.  
   – David, przestań, nabijasz się ze mnie!  
   – Nie musisz mi wierzyć, ale mówię prawdę.
   Amy już nie komentowała, w zamian za to zbliżyła się i musnęła jego usta. Za moment David oparł się na łokciu i porządnie ją ucałował. Ręka powędrowała z uda na pośladek. Był miękki i gładki. Głaskał go powoli i czule, całując dziewczynę coraz żarliwiej. Objęła go za szyję, po czym delikatnie przewędrowała paznokciami po jego plecach. Chłopaka od razu przeszedł elektryzujący dreszcz i mocniej ścisnął krągłe ciało ukochanej. Z sekundy na sekundę pieścili się ustami coraz agresywniej i za niedługo David skierował usta na lewą część szyi brunetki. Gdy już wykonał tam wystarczającą ilość czułych zabiegów, ułożył pannę na plecach i zaczął schodzić niżej. Przemieszczał się wolniutko, od piersi, aż do podbrzusza, w końcu dotarł do najczulszego miejsca. Wsunął dłoń pod jej pośladki, drugą odchylił materiał spodenek i język poszedł w ruch. Napięła wszystkie mięśnie. Bez pośpiechu pobudzał ukochaną, wykonując coraz agresywniejsze ruchy, po jakimś czasie jednak ruszył w drugą powrotną, ponownie znajdując się przy ustach. Zrobiło mu się gorąco, zwłaszcza, iż brunetka tez już była rozpalona.
   Języki zaczęły pracować jeszcze żwawiej, lecz za niedługo odepchnęła 22-latka, siadając na jego brzuchu. Podobnie jak chłopak, począwszy od szyi, zaczęła przemieszczać się w dół. Zatrzymała się przy piersi, pobawiła się nią chwilę, po czym ruszyła dalej. Schodząc w dół, po drodze obcałowała cały brzuch młodego faceta i w końcu zniknęła pod kołdrą. Bokserki zaczęły zjeżdżać w stronę kostek i za moment już ich nie było. Gdy poczuł usta dziewczyny, mocno się naprężył. Serce załomotało bardzo szybko. Panna się nie śpieszyła, powolutku rozpalała swojego mężczyznę. Ten coraz łapczywiej łapał powietrze, marząc o tym, aby nie przestawała. Po kilku minutach przestała jednak i wynurzyła się spod nakrycia. Usiadła na nim, ponownie przypuszczając atak na jego gorące usta. Od pasa w dół też już była naga. Chłopak się podniósł i bliżej przysunął jej biodra do swoich. Zdjął jej koszulkę i mocno przytulił ręce do jej szczupłych pleców.  
   Pocałunek trwał bardzo długo, w końcu brunetka pchnęła go bezpardonowo do pozycji leżącej i po chwili złączyła się z jego ciałem. Zaczęła ostrożnie, lecz z każdą chwilą ruszała się na nim coraz szybciej. Wplotła palce w palce chłopaka i zadarłszy mu ręce do góry, położyła je nad jego głową. Zaatakowała pocałunkami jego szyję, przechodząc z jednej strony na drugą. Kołysała się na nim coraz zacieklej, fanatycznie pieszcząc jego ciało. W końcu zdyszany 22-latek wydusił:
   – Zamieńmy się.
   – Nie!!!  
   Uśmiech zagościł pod nosem Davida, ale zamilkł, oddając się całkowicie we władanie brunetki. Mimo, iż poczynania młodej kobiety z sekundy na sekundę stawały się coraz bardziej drapieżne, zbliżenie trwało dość długo. Gdy dobiegło końca, dziewczyna zsunęła się z ukochanego, oddychając ciężko, przesiąkniętym ekstazą powietrzem. Położyła się obok, kładąc dłoń na jego policzku. David milczał, był wniebowzięty.
   – Mogłabym się z tobą pieprzyć trzy razy dziennie – wyjechała obscenicznie, uśmiechając się od ucha do ucha.
   – Jesteś bardzo bezpośrednia – rozradował się, obejmując najdroższą.
   – No tak... przepraszam! Zapomniałam, że taki ułożony chłopczyk może zniesmaczyć się moim słownictwem. Już się poprawiam: mogłabym się z tobą KOCHAĆ trzy razy dziennie – zaśmiała się.
   Nacisk, jaki położyła na słowo: "kochać” był tak zabawny, że David ryknął na cały pokój.
   – Świetna z ciebie laska – pocałował ją i przytulił całą do swojego ciała. – Nie dziwne, że się w tobie zadurzyłem.
   Amy nie odpowiedziała, przypatrywała mu się tylko, głaszcząc kciukiem jego szyję. Leżała w ciszy obserwując, jak oczy 22-latka powoli się zamykają.
   – Też cię kocham – wyszeptała i opuściła powieki.
   David już tego nie słyszał.

2 053 czyt.
100%32
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 4370 słów i 24988 znaków, zaktualizowała 20 gru 2017.

2 komentarze

 
  • Suptelna

    Suptelna · 26 sie 2017 · 388242643

    Czarujące ????

  • Misiaa14

    Misiaa14 · 22 cze 2016

    Ohhhh piękne