Zakręty losu #37

– David, dlaczego ciocia szarpała mamę? – zapytała dziewczynka, gdy tylko wyszli na klatkę.
– Mała, nie szarpała, tylko chciała, żeby mama wstała – odparł łagodnie.
– Ale szarpała – naciskała Lilly.
– Lil, one są dorosłe, poza tym ciocia jest siostrą mamy, ona nie zrobi jej krzywdy, jeśli do tego dążysz.
– Wiem, bo mama jest starsza i silniejsza – stwierdziła z dumą małolatka, wywołując we wnętrzu chłopaka wybitną radość.
– No właśnie – mruknął, usiłując się nie roześmiać.  
Wsiedli do Mazdy i Lilly od razu zapięła pas.
– Czyj to samochód? A gdzie jest tamten? – zapytała.
Zdziwiło go to pytanie, a jeszcze bardziej fakt, że dopiero teraz pyta, przecież już nim jechała.
– Lilly, przecież wiesz, że to nie był mój – odparł, ruszając.
– Ale tamten był fajniejszy, było tak wyżej, a teraz jest tak nisko i nic nie widać. Nie podoba mi się – podsumowała, zabawnie nadąsana.
– Lilly, nie wymyślaj, dobrze? Zawsze możesz jechać autobusem, ja nie widzę absolutnie żadnego problemu. Poza tym i tak będziesz nim jeździć, bo ja mam nową pracę i nie będę mógł cię wozić.
– Ale ciocia będzie mogła– odparła dziewczynka, bardzo pewna siebie.
– Ciocia po niedzieli wraca do pracy.
– To jeszcze pięć dni, czyli cztery dni wożenia – zripostowała, bardzo z siebie zadowolona.
– W sobotę znowu masz szkołę? – zapytał zdziwiony David, nie będąc szczególnie zachwyconym tą informacją.
– Tak, przecież mamy plastykę.
– Lilly, i po co ci to? – zaśmiał się.
– Bo będę malarką – odparła z pełną godnością i śmiech Davida w okamgnieniu zamienił się w dziki rechot.
– Nie odzywam się do ciebie! – natychmiast się oburzyła i odwróciła głowę stronę szyby.
Nie dał rady odpowiedzieć, chichotał tylko, rozbroiła go na amen. Radość jakiś czas trwała, w końcu David zapytał:
– Ile zostało ci z mleka?
– Nie odzywam się – przypomniała, nie odrywając wzroku od okna.
– Lilly… – brechał.
– Osiem i pół dolara – mruknęła, napuszona do granic, wyglądała przezabawnie.
– Czyli wystarczy ci do szkoły? – spytał, stwierdziwszy zarazem.
– Tak.
– Na pewno wszystko wzięłaś?
– Tak.
– Dobra, zmykaj, już za piętnaście. Ciocia przyjedzie po ciebie około czwartej, więc czekaj na nią jak zawsze, ok?
– Ale przecież miałeś iść powiedzieć, czemu mnie wczoraj nie było.
Chłopak wywalił oczy, zupełnie o tym zapomniał. Od razu spojrzał na siebie od góry do dołu, ale wyglądał normalnie, wysiadł więc i ruszył z dziewczynką do budynku. Był odrobinę zestresowany, zdawał sobie sprawę, do jakiego stopnia powiększone są jego źrenice i obawiał się, czy aby przypadkiem nauczycielka tego nie zauważy. Była pedagogiem, przewidywał więc, że może znać się na tych rzeczach. "Chuj tam, jakoś przejdzie, nie muszę się na nią gapić” – szybko dodał sobie otuchy i otworzył przed siostrą drzwi.  
Gdy tylko weszli do środka, Davida już od samego progu o mało nie przewrócił jakiś biegnący szaleńczo chłopak. "No kurwa, gówniarze” – warknął w duchu, choć wcale nie był zły. Cały korytarz grzmiał i huczał od wrzasków tłumu dzieciaków i gdyby David nie był w tej chwili na prochu, zapewne zaraz dostałby pierdolca.  
Zatrzymali się na końcu holu i chłopak spojrzał na Lilly.  
– Gdzie jest twoja nauczycielka?
– Teraz nie mamy z nią, czyli pewnie w pokoju nauczycielskim. Ale zaczynamy z nią dopiero o jedenastej, więc może jeszcze jej nie ma – wyjaśniła nieco płochliwie, bojąc się chyba, że David się wkurzy.
– Lilly… – skrzywił się.
– Przepraszam, zapomniałam.
Chłopak tylko westchnął i moment później doszli do sali pedagogów.  
– To tu? – zapytał, widząc na drzwiach tabliczkę.
Potwierdziła ruchem głowy. David zmarszczył brwi, usiłując przypomnieć sobie nazwisko nauczycielki, lecz to, niestety, uleciało.
– Jak się nazywa, bo nie pamiętam.
– Annie Silvers. David, muszę iść, spóźnię się – mruknęła dziewczynka, spoglądając na wiszący nad drzwiami zegar – 09:48.  
– Dobra, zmykaj. I czekaj na ciocię, rozumiesz? Najlepiej nie oddalaj się od budynku szkoły, ciocia cię znajdzie – nakazał David, którego nagle opanował jakiś dziwny, zupełnie niezrozumiały niepokój.
– Dobrze – odparła Lilly i taszcząc czarno-biały plecak, szybko zniknęła mu z oczu.
"Co ona tam nosi?” – pomyślał, nie rozumiejąc, co takiego może być potrzebne ośmiolatce, że plecak jest tak ciężki i do tego wyglądem zaczyna przypominać kulę.
Zapukał do drzwi, po czym delikatnie je uchylił. W środku siedział jakiś siwy facet, młody trener, co chłopak wywnioskował po stroju i ku jego olbrzymiej radości, nauczycielka małolatki. Młoda kobieta podniosła na niego wzrok znad białego kubka, gdy tylko wsadził głowę do środka.
– Dzień dobry. Pani Silvers, możemy porozmawiać? – wyszczerzył zęby.
David rozmawiał z nauczycielką zaledwie dwa, może trzy razy i od razu bardzo polubił dziewczynę. Była miła, ciepła i niesamowicie wyrozumiała, do tego niezwykle wygadana.
– Oczywiście – Annie się uśmiechnęła, wstała i ruszyła w kierunku chłopaka. – Bardzo dobrze, że pana widzę, także chciałam porozmawiać z kimś z rodziny – oznajmiła, zamykając za sobą drzwi.
David z miejsca się zaniepokoił, ale zaraz rzekł:
– Chciałem wytłumaczyć wczorajszą nieobecność Lilly. Mieliśmy nieoczekiwany wyjazd i po prostu nie miałem jak zadzwonić – ściemnił pięknie.  
– To żaden problem – odparła młoda kobieta. – Ale panie Davidzie… – mruknęła, robiąc bardzo zastanawiająca minę, po czym nagle zamilkła.
Nie poganiał jej, aczkolwiek zdenerwowanie wzrosło i tym razem już nawet proszek nie pomógł. Chłopak chciał jak najszybciej dowiedzieć sie, o co chodzi, ton głosu dziewczyny był naprawdę niepokojący i definitywnie nie wróżył dobrych wieści.
– Lilly… – wydukała kobieta i znów się zacięła, jakby ciężko jej było przejść do sedna. – Panie Davidzie, czy Lilly ma jakieś problemy? – wydusiła w końcu.
Chłopakiem wstrząsnęło, jakby ktoś dał mu w twarz.
– Nie… raczej nie, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem – odpowiedział, starając się zachować spokój i przy okazji powstrzymać się, aby nie patrzeć jej jawnie w oczy. – I może mi pani mówić po imieniu? Trochę głupio się czuję – uśmiechnął się delikatnie.
– Panie Davidzie, wolałabym bardziej formalnie. Lilly… – zaczęła, znów się zająknąwszy, lecz zaraz wznowiła wątek. – Coś się dzieje z pańską siostrą. Lilly zrobiła się ostatnio bardzo nerwowa, często zapomina o lekcjach i ma duże problemy z koncentracją. Czasem coś do niej mówię, ale ona w ogóle mnie nie słucha. Cały czas jest zamyślona, zupełnie nieobecna, jakby żyła w innym świecie – oznajmiła nauczycielka, będąc definitywnie przejętą.
Davida zamurowało i od razu pomyślał o matce.  
– Ale to nie wszystko – wznowiła Annie, wywołując u chłopaka kolejny, dziwny dreszcz. – Odkąd pamiętam, Lilly zawsze była koleżeńska i bardzo dobrze dogadywała się z dziećmi, teraz, niestety, niemal codziennie wdaje się w kłótnie, nawet z błahych powodów, do tego często przy tym krzyczy. No i zrobiła się opryskliwa… to znaczy nie do mnie, absolutnie, ale do innych uczniów. I co najbardziej mnie martwi – Lilly zrobiła się agresywna. Cztery dni temu przyszła do nas nowa dziewczynka i nie znając jeszcze klasy, nieświadomie usiadła na jej miejscu. Pańska siostra poprosiła ją, aby je zwolniła i gdy Diana odmówiła, Lilly ją popchnęła, lecz zrobiła to tak impulsywnie, że przewróciła koleżankę razem z krzesłem na podłogę.
David wywalił oczy, nie dowierzając w to, co słyszy.
– Spokojnie, proszę się nie denerwować, to był pojedynczy incydent. Ale Panie Davidzie, to już jest sygnał, że coś jest nie tak, nie uważa pan? Próbowałam dzwonić do pańskiej matki, niestety, nie odbiera telefonu. Czy Lilly przekazała jej, że prosiłam, aby zjawiła się w szkole?  
To już totalnie dobiło chłopaka, ale szybko pozbierał się do kupy.
– Nie wiem, szczerze mówiąc… nie mam pojęcia – bąkał, będąc w kompletnym szoku.
– Panie Davidzie, chciałbym, aby pan wiedział, że bardzo niepokoi mnie zachowanie Lilly, czy może mi pan powiedzieć, co się dzieje?
– Pani Silvers, zapewne wie pani, że moi rodzice się rozwiedli? – w okamgnieniu znalazł wytłumaczenie, w czym amfetamina bardzo mu pomogła.
– Oczywiście.
– No i sytuacja jest taka, że ojciec Lilly, który zabierał ją co weekend, ostatnio bardzo często wyjeżdża, przez co mała praktycznie od dwóch miesięcy się z nim nie widuje. Jest bardzo zżyta z ojcem i myślę, że to może być powodem. Bardzo tęskni.
– No dobrze, ale czy nie uważa pan, że takie zachowanie może być czymś więcej, niż zwykłą tęsknotą? Martwię się, Lilly to naprawdę wspaniała dziewczynka i nie chciałabym, żeby narobiła sobie kłopotów, albo, nie daj Boże, komuś krzywdę – rzekła smutno Annie.
– Pani Silver, zapewniam panią, że wszystko jest w porządku, po prostu brak jej ojca. W domu jest wszystko ok i gwarantuję pani, że nie ma pani powodu do niepokoju. Porozmawiam z nią dziś i zaświadczam, że jeśli coś się dzieje, dowiem się tego. Lilly od zawsze była ze mną szczera, nawet bardziej, niż z matką i jestem pewien, że uda mi się dojśc przyczyny – przekonywał chłopak. – A co do telefonu, proszę dzwonić do mnie, dobrze? Mama długo pracuje, do tego w różnych porach, czasem nawet musi wyjść z domu nieoczekiwanie. Ona po prostu nie ma czasu, poza tym, szczerze mówiąc, sam wolałbym zasięgać informacji w sprawie siostry.
– Dlaczego? – zapytała kobieta, nie ukrywając zdziwienia. – Jest pan jej prawnym opiekunem?
– Nie, jest nim mama, ale martwię się i prosiłbym o informowanie mnie, nie ją. Jak już mówiłem, ona jest bardzo zabiegana i myślę, że ja będę w stanie rzetelniej zająć się sprawami siostry. Pracuję tylko do popołudnia, odbieram ją ze szkoły, no… po prostu to ze mną Lilly spędza większość dnia – nawijał chłopak, któremu towar i nieokiełznany język wypychał na usta coraz to bardziej przekonującą gadkę.
– Yhymmm… rozumiem – mruknęła Annie, zadumawszy się przez moment. – No dobrze, ale panie Davidzie… mimo wszystko chciałabym spotkać się z panię Brooks, nie będzie z tym problemu?
– Myślę, że nie. Powiem jej, żeby do pani zadzwoniła i się z panią umówiła.
– Na to liczę – skwitowała dziewczyna, nieco luźniej się uśmiechnąwszy, wyglądało, jakby David dodał jej nieco otuchy trochę ją uspokoił. – Proszę poczekać, wezmę telefon, zapiszę pański numer – poprosiła i zniknęła w gabinecie.
David stał jak słup, nie mogąc poskładać myśli, do tego monolog, który z siebie wylał znacznie podkręcił działanie amfetaminy. "Kurwa, Lilly i agresja? Nie może się skupić, opryskliwa…?” – drążył, szukając w mózgownicy jakichś racjonalnych powodów. Matka owszem, piła, ale nie sądził, aby to był aż tak wyraźny bodziec do zmiany jej postępowania. Przecież prócz tego, że czasem on pokłóci się z Sophie, lub nawet na nią nawrzeszczy nie jest chyba czymś, co mogłoby aż tak rażąco wpłynąć na zachowanie dziewczynki. Przecież poza tym w domu jest wszystko ok, więc o co chodzi?  
Pogubił się, zupełnie nie miał pojęcia, co o tym wszystkim myśleć. "Kurwa, a może coś u starego?” – przyszło mu nagle na myśl. "No kurwa, ale co?”. Nie mógł dojść przyczyny, do tego jeszcze jedno go dręczyło – dlaczego on nic nie zauważył? Był pewien, że zachowanie Lilly jest takie, jak zawsze, dlatego też już sam nie wiedział, jakie wyciągać z tego wnioski.
Annie wyszła z pokoju z kartką i długopisem.
– Dobrze, proszę mówić, zapiszę – uśmiechnęła się.  
Podał numer, odwzajemniając uśmiech, pożegnał się, podając rękę dziewczynie i już chciał odejść, lecz go zatrzymała.
– Proszę, jakby coś złego działo się z Lilly, zadzwoń do mnie, dobrze? – podała mu małą karteczkę, totalnie zadziwiając chłopaka tym całkowicie wyluzowanym, nagłym: "ty”, przecież miało być formalnie...
Obiecał w razie kłopotów zatelefonować i minutę później siedział już w aucie, nadal nie mogąc uwierzyć w te wszystkie słowa, które wypłynęły z ust szatynki.
"Kurwa, jakby mało było przypału, KURWA!” – wściekł się, natychmiast posypał i wciągnął kolejną, niewielka działkę, po czym odpalił auto i wydobywając spod kół głośny, przenikliwy pisk, agresywnie odjechał spod szkoły.

744 czyt.
100%73
agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat, użyła 2216 słów i 12985 znaków, zaktualizowała 20 gru 2017.

3 komentarze

 
  • zabka815

    zabka815 · 20 gru 2017

    kobieto

  • Fanka

    Fanka · 19 gru 2017

    No,no czapki z głów    
    Oj ten David Ciekawe jak zareaguje na to co u Amy

  • Majla

    Majla · 19 gru 2017

    Pozamiatałaś. Ciekawie się robi :o. Genialne!