Nic nie pamiętam #61

Nic nie pamiętam #61Funkcjonariusz postanowił chociaż  
na moment wyjść na korytarz z tego
swojego ciasnego grajdołka by nabrać
dystansu do siebie samego.

      Tu panował ruch jak na
Marszałkowskiej.  Na krzesłach
siedzieli z różnymi problemami, a to
poszkodowani przez drobnych  
złodziejaszków, napadnięta kobieta  
na osiedlu a i nieletni za ucieczkę z domu.

      Jak zwykle na posterunku było kilku  
delikwentów, którzy stanowili już o
kolorycie miasta.
Jednym z nich był czterdziestoletni
Heniu Wisznia, który namiętnie  
wspierał wytwórnię win owocowych.

     Końcówka września była dosyć ciepła
ale Wisznia z ogorzałą twarzą i  
tradycyjnie strupem na twarzy, - tym  
razem nad lewą brwią -  zdawał się tego
nie odczuwać,
Zimowa czapka, sweter turecki i
buty wojskowe szczelnie dopięte.

   Przesłuchiwał go młody aspirant,
który nie zamknął drzwi by powietrze  
znalazło wyjście od okna na korytarz
a on sam mógł wytrzymać z tym, co
proponował menel.

    - Mówię ci chłopie, że mu się kimło
     i poleciał z tych schodów -  
      relacjonował Wisznia.

   - A ty biedny nie zdążyłeś go złapać -
     dodał Modulski stojąc w progu.

  Heniu pozaglądał przez ramię.

  - Witam, pana porucznika.
    Źle się dzieje na komendzie, skoro
   wy takimi pierdołami się zajmujecie
   i porządnych obywateli naciągacie
   od rana.

  - Obywatele to byli za sanacji ale ty  
    trzeźwiejesz od dwóch dekad to  
     mogłeś się pogubić w datach.
   Po drugie, koło porządnego to
   ty nie stałeś więc nie opowiadaj
   o czymś o czym nie wiesz....

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 270 słów i 1508 znaków, zaktualizował 20 lut o 23:34.

Dodaj komentarz