Nic nie pamiętam #126

Nic nie pamiętam #126- Kobieta prowadziła porządne
życie...

   - Porządne??   - Balicka, nie kryła  
  oburzenia. - Chyba po ostatnim razie.

   - Mniejsza o detale - łagodził Moduski.
  - Chodzi o ostatnie lata.  
    
   Nabrał powietrza i spokojnie kontynuował.

    - Prosiła go w esemesach by dał jej spokój,
    żeby zapomniał.  
Ale ten się uparł aż wreszcie postawił ultimatum,
   że ma przyjechać do motelu pod Kielcami  
    w sobotę albo dzwoni do męża.

   - I tam doszło do tego użycia noża?

   Komisarz przytaknął ze smutkiem.

   - Gościu przygotował poczęstunek a  
    ta od progu mu oznajmiła, że ma kasę.
    Ten się wściekał, krzyczał a wtedy  
wpadła do pokoju jego żona, która  
   kilka dni wcześniej coś przeczuwając
zaczęła go śledzić.

   - I to ona go dziabnęła?

  - W szamotaninie złapała ze stołu i
   ugodziła w lewy bok.

      -  Ludzie! - gospodyni złapała się za głowę.
   - To brzmi jak opis z  "Ukrytej prawdy".

    - A pani myśli, że skąd mają na to scenariusze?
    Z aktów policyjnych.

   - O czym tak rozprawiacie? - zapytał  
    Balicki, wnosząc na ramionach córkę
   po skończonej zabawie.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 206 słów i 1076 znaków, zaktualizował 4 kwi o 17:07.

Dodaj komentarz