Nic nie pamiętam #287

Nic nie pamiętam #287Pierwszy dom na płaskim wzniesieniu
okazał się chwytem marketingowym.
Zdjęcia musiały być podrasowane bo nie  sposób  
było dopasować je do stanu faktycznego.

Nie musieli z Alkiem porozumiewać się werbalnie,
wystarczyło jedno sugestywne spojrzenie by  
ich ruchy skierowały się do drogi powrotnej.

      Drugi i trzeci stanowiły już namiastkę tego,  
  co nakreśliła jej Milena.
I w zasadzie ciężko było  się ewidentnie do czegoś  
przyczepić, mimo to brakło tego przysłowiowego
tąpnięcia by pojawiła się wizja przyszłości w tym gniazdku.

      Gdy odjechali w kierunku wyższych partii gór
i w zasadzie wiele osiedli domów znikło z oczu
Nadzieje owładnęło zniechęcenie.

     - Alek, czy jest sens w ogóle  tam jechać?
     Kto tam zechce przenocować, skoro na dole
     jest tyle stancji, knajpek,  
   Tu w zimie to pewnie nawet nie zawsze dojedzie  
    spychacz by odśnieżyć drogę.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 157 słów i 881 znaków, zaktualizował 15 wrz o 9:33.

Dodaj komentarz