Nic nie pamiętam #265

Nic nie pamiętam #265Dziewczyna próbowała wyperswadować  
mężczyźnie, że ona tu tylko podaje posiłki i w ogóle
to kuchnia nie jest jej domeną.
Gościu był jednak na tyle uparty co uroczy w tej  
prośbie, że ta uległa jego namolności.

    Nadzieja wciąż zerkała w jego kierunku, nawet  
gdy ten około trzydziestki facet, zajął się konsumpcją.

Od wyjścia ze szpitala, jedynymi towarzyszkami były
Patrycja i Milena.
I to jej w zupełności wystarczało.
Nie czuła potrzeby bliższej znajomości z kimkolwiek.

     Dlatego była zdziwiona, że tak jej ciężko było
dopić kawę bo to oznaczało zakończenie pobytu  
w karczmie, zważywszy, że ulewa ustała.
Wiedziała bowiem, że chodzi o tego człowieka,
była go ciekawa, kim jest, co tu robi i co tez ma
w tym skoroszycie.

    - Uuuuh!  - usłyszała nieartykułowany dźwięk.
  - Pyszota - dodał ten z nad jajecznicy, trzymając
   widelec wysoko nad talerzem z nabranym posiłkiem
  - Polecam, jeśli ma pani zamiar coś zamówić.

milegodnia

opublikował opowiadanie w kategorii obyczajowe, użył 185 słów i 965 znaków, zaktualizował 24 sie o 17:22.

Dodaj komentarz